Lipiec/Sierpień 2001

Prymas Tysiąclecia
ks.Piotr Nitecki

Matka kościołów wrocławskich
z homilii ks.Stefana kardynała Wyszyńskiego

Święty Stefan - budowniczy chrześcijańskiej Europy
Anna Sutowicz

Dziedzictwo i posłannictwo śląskiego Kościoła
Ks. Antoni Kiełbasa SDS

Tysiąc lat to dopiero początek
Natalia Telejko

Wyjście na spotkanie Boga
Iwona Najdora

Św. Józef wychodzi z cienia
Marek Perzyński

Pielgrzym wciąż idzie...
Paweł Siciński

Z nurtem wrocławskiej "Odry"
Z Mieczysławem Orskim, redaktorem naczelnym miesięcznika "Odra", rozmawia Daniel Zapała

Między mądrością a głupotą
Wojciech Drab

Czy wolno traktować zwierzę lepiej od człowieka?
ks. Jarosław Grabarek




Strona główna

Archiwum

Między mądrością a głupotą
Wojciech Drab


Czym jest abecadło? Tworzono wiele list najważniejszych wynalazków ludzkości i różne umieszczano tam odkrycia, jednak każda z nich zaczyna się od ognia, koła i pisma. Pisma rozumianego jako sposób komunikacji, przekazu myśli, utrwalania wiedzy. Pismo to w istocie sztuka ustawiania w określonej kolejności znaków abecadła. Abecadło zatem to podstawowy zbiór symboli, z którego można czerpać, gdy trzeba coś zapisać lub odczytać. W zasadzie nie jest to konieczne do życia. W historii ludzkości bywały okresy, gdy znakomita większość żyjących ludzi nie umiała ani pisać, ani czytać. A jednak ci, którzy sztukę tę posiedli, zawsze byli uznawani za wyżej stojących w hierarchii społecznej niż analfabeci. Mieli bowiem dostęp do mądrości zapisanej przez innych. W ten sposób nie pozostawali tylko ze swoją wiedzą, ale mogli konfrontować swój zasób wiadomości z tym, co odkryli inni. Dzięki temu widzieli dalej, więcej, jaśniej - jakby z wyższego miejsca, ze szczytu góry, z wieży widokowej. Ci zaś, którzy sztuki posługiwania się abecadłem nie posiedli skazani byli na ograniczone doświadczenie własne i ewentualnie na informacje dostarczone przez kontakt z najbliższym otoczeniem. Ci patrzyli z odpowiednio niższego poziomu i widzieli odpowiednio mniej. Wstęp na górę wiedzy i dziś daje umiejętność właściwego rozumienia i posługiwania się owym zestawem kilkudziesięciu znaczków. Jest zatem ten zestaw podstawą, bazą do wszelkiego poszukiwania mądrości, jakkolwiek rozumianej.

Czym jest ABC filozofii? Na pewno nie jest wykładem filozofii w sensie ścisłym. Sam zresztą autor zarówno we wstępie, jak i zakończeniu swego dzieła zaznacza, że raczej jest to pobieżny przegląd, rzut oka na gmach filozofii, niż metodyczne jego zgłębianie. Książka jest właściwie przedsionkiem olbrzymiej budowli wznoszonej przez kolejne pokolenia myślicieli w przeciągu wieków. Filozofia zaczyna się od Talesa z Miletu, który żył 2600 lat temu. I trwa do dziś, znaczona tysiącami nazwisk, niezliczoną ilością idei i pomysłów, koncepcji i teorii. Zawsze wpływała na kształt świata, nawet wtedy, gdy chciano przydzielić jej rolę jedynie encyklopedii, skorowidza osiągnięć nauk szczegółowych. Choć wydaje się, że to odkrycia fizyki, matematyki, dziś elektroniki i innych dziedzin mają wpływ decydujący na nasz obraz świata, to jednak zawsze jeszcze wcześniej stoi filozofia. To ona decyduje o podjęciu badań w ogóle, o ich kierunku i wykorzystaniu ich zdobyczy. To właśnie w tym tajemniczym gmachu zamieszkanym przez tych, którzy umiłowali mądrość (to bowiem oznacza słowo "filozofia" - umiłowanie mądrości) waży się nasz sposób widzenia rzeczywistości, choć zwykle sobie tego nie uświadamiamy. Ten gmach dostępny jest tylko dla tych, którzy potrafią się w nim poruszać, którzy znają reguły w nim rządzące i język, jakim się posługują jego mieszkańcy. Gdy brak jest tych umiejętności, wizyta w domu mądrości nic nie da, podobnie jak nie umiejący czytać nic nie wyniesie z wpatrywania się w kartkę zadrukowanego papieru. I jak ten, kto czytać się nie nauczył, stawia się poza całym dorobkiem ludzkości, tak ten, kto nie poznał reguł i języka filozofii stawia się poza całym jej gmachem.

W tym sensie właśnie ABC filozofii księdza Mirosława Kiwki chce być elementarzem, który nauczy wstępującego w grono miłośników mądrości abecadła filozofii. Elementarze są różne - z jednych dzieci w szkole uczą się chętniej i łatwiej, inne bywają trochę niedopracowane, a w związku z tym mało użyteczne. Ten elementarz, wprawdzie nieprzeznaczony dla dzieci szkolnych, jest jednym z metodologicznie i merytorycznie lepszych.

Metodologia książki dotyczy zagadnień formalnych: szata graficzna, układ treści, podział i sposób przekazu. Wydaje się, że ta strona jest bez zarzutu. Zagadnienia poruszane przez autora są ułożone od podstawowych do bardziej zaawansowanych. Całość jest podzielona w sposób jasny i pomagający się szybko zorientować w omawianych zagadnieniach na rozdziały, paragrafy i punkty. Bardzo pomocne są liczne podkreślenia oraz schematy, które pozwalają szybko wychwycić i zapamiętać to, co jest najważniejsze. No i sposób przekazu: bez gadulstwa, a jednak niesuchy, konkretny, ale nienużący.

Strona merytoryczna książki to jej zawartość; treść, jaką przekazuje. Jak wspomniano, nie jest to wykład całej filozofii, lecz elementarz. Autor jest wykładowcą m.in. Wstępu do filozofii na Papieskim Wydziale Teologicznym we Wrocławiu i, jak sam zaznacza, książka ta wyrosła właśnie z tychże wykładów. Książka zawiera wszystko, co powinien wiedzieć człowiek, który pragnie rozpocząć przygodę z filozofią. Trzeba zaznaczyć, że dzieło księdza M. Kiwki dotyczy filozofii zachodniej, uprawianej w obszarze kultury europejskiej. Czytelnik nie znajdzie tam zatem informacji dotyczących filozofii wschodnich (co oczywiście nie jest mankamentem, ale świadomym wyborem autora). Po pierwsze zatem mowa jest o tym, czym filozofia jest w istocie oraz czym nie jest. Dalej dokonany jest krótki przegląd historii filozofii i na tym tle ukazane różne jej koncepcje. W dalszej części autor skupia się głównie na filozofii klasycznej, ukazując zasadnicze jej założenia i podział. Wreszcie można przeczytać o stosunkach między filozofią a teologią, naukami szczegółowymi, sztuką oraz światopoglądem i ideologią. Autor prowadzi czytelnika bezpieczną i jasną drogą pośród labiryntu nazwisk, trudnych pojęć i licznych koncepcji, tłumacząc przy tym cierpliwie, co oznaczają owe niezrozumiałe często i dziwaczne określenia (bo któż wie, co to na przykład jest scjentyzm, albo kim byli awerroiści?).

Ostatecznie zatem trzeba powiedzieć, że książka jest jedną z lepszych pozycji w obrębie swego rodzaju. Można powiedzieć, że jest obowiązkową lekturą dla każdego, kto miłuje mądrość i pragnie zagłębić się w jej poszukiwanie - czyli uprawiać filozofię. Filozofia, jak pisze autor, sytuuje się pomiędzy głupotą a mądrością. Jest domeną tych, którym nie wystarcza to, co wiedzą, ale chcą wiedzieć więcej. Zaś ci, którzy wiedzieć nie chcą, to, jak mówi Platon - "głupi. Bo to właśnie całe nieszczęście w głupocie, że człowiek nie będąc ani pięknym i dobrym, ani mądrym, przecież uważa, że mu to wystarczy. Bo jeśli człowiek uważa, że mu czegoś nie brak, czyż będzie pragnął tego, na czym mu, jego zdaniem, zbywa?"

Książka M. Kiwki pokazuje, jak wiele jeszcze jest do poznania i odkrycia. Tu pojawia się jeszcze jedna cenna zaleta prawdziwego elementarza: Autor podaje informacje tak, by rozbudzić apetyty czytelnika i zachęcić go do dalszego poszukiwania. Jak w dobrej promocji dostajemy do spróbowania akurat tyle, by poczuć smak, zachwycić się i zapragnąć więcej.



Ks. Mirosław Kiwka, ABC filozofii, Wydawnictwo Atla 2, Wrocław 2001