Lipiec/Sierpień 2001

Prymas Tysiąclecia
ks.Piotr Nitecki

Matka kościołów wrocławskich
z homilii ks.Stefana kardynała Wyszyńskiego

Święty Stefan - budowniczy chrześcijańskiej Europy
Anna Sutowicz

Dziedzictwo i posłannictwo śląskiego Kościoła
Ks. Antoni Kiełbasa SDS

Tysiąc lat to dopiero początek
Natalia Telejko

Wyjście na spotkanie Boga
Iwona Najdora

Św. Józef wychodzi z cienia
Marek Perzyński

Pielgrzym wciąż idzie...
Paweł Siciński

Z nurtem wrocławskiej "Odry"
Z Mieczysławem Orskim, redaktorem naczelnym miesięcznika "Odra", rozmawia Daniel Zapała

Między mądrością a głupotą
Wojciech Drab

Czy wolno traktować zwierzę lepiej od człowieka?
ks. Jarosław Grabarek




Strona główna

Archiwum

Pielgrzym wciąż idzie...
Marek Perzyński


Sierpień - miesiąc wspomnień wielu wydarzeń ważnych dla naszego narodu. Jednak sierpień to przede wszystkim miesiąc pielgrzymowania na Jasną Górę - do Królowej.

Spotkałem wielu pielgrzymów na trasie. Szli. Szli. Szli... Zmęczeni. Utykający, z nogami często obwiązanymi bandażami. Droga, choć trudna, jest dla nich radością, bo każdy krok przybliża do celu. Każdy postój to chwila wytchnienia, odpoczynek dla zmęczonych nóg, chwila drzemki dla ciężkich powiek. A wszystko po to, aby dojść na Jasną Górę, do Matki.

Codziennie modlitwa. Msza św., Komunia - bliskie spotkania z Panem Jezusem. To wszystko daje siłę, pomaga przemóc własną słabość, nie tylko tę fizyczną, związaną z trudami drogi. Często też słabość duchową. Każdy pielgrzym staje się bratem czy siostrą dla drugiego. Jakże pielgrzymia modlitwa pomaga tym w drodze do Matki i tym, którzy nie mogli pójść, a także tym, którzy nie chcieli pójść, i tym, którzy nie znają drogi do Ojca.

Idą. Przed nimi i za nimi tumany kurzu.

W końcu przychodzi taka chwila, kiedy po raz pierwszy widzą szczyt wieży jasnogórskiego klasztoru. Widzą go przez zamglone powietrze, często przez łzy radości - stoją u wrót Jasnej Góry. I czują tę niesamowitą siłę wchodzącą w mięśnie, w każdego pielgrzyma. Siłę, która pozwala w radosnym tańcu przejść ostatnie metry pielgrzymiego szlaku. Alejami przez Częstochowę, cały czas widząc Jasną Górę. Wówczas znika zmęczenie, smutek odchodzi. Jest nieopisana radość: oto jestem, doszedłem. Jasnogórska Pani dała mi tę moc, wytrwałość, pozwoliła mi dojść przed swoje oblicze. Więc idą pątnicy, zakurzeni, opaleni, radosną ławą, całą szerokością ulicy. To jest ich dzień, ich radość, ich zwycięstwo nad sobą.

Mijają bramę klasztoru. Wyciszenie. Wkraczają w cichy świat Jasnogórskiej Kaplicy, gdzie Polski Królowa przyjmuje hołd od każdego pątnika, od każdego człowieka. Wysłuchuje każdego, z każdym "rozmawia". Każdy dostaje od Niej wskazówki na dalsze życie. Matka