Grudzień 2009

Święta Bożego Narodzenia, czyli co?
Justyna Serafin

Adwent to dobry czas
ks. Kacper Radzki

Najnowszy polski przekład Pisma Świętego – w pierwszą rocznicę ukazania się
ks. Ryszard Zawadzki

„Pan Tadeusz” – burzliwe dzieje rękopisu
Barbara Lekarczyk-Cisek

Wsłuchiwać się w Słowo i modlitwę
kard. Zenon Grocholewski

„Do duszy spływa spokój” – z dziejów pewnej szkoły
Anna Sutowicz

Dyskutowali o ciele
Adam Kwaśniewski

Portret kardynała
Władysław Kalityński

Święta Renifera?
Krzysztof Bramorski

Galerianki
Marta Nowakowska

Co różni rodzinę chrześcijańską od innych rodzin?
Z ks. Stanisławem Paszkowskim rozmawia Bożena Rojek

Jego Eminencja Ksiądz Henryk Kardynał Gulbinowicz doktorem honoris causa wrocławskiej Akademii Medycznej
Arkadiusz Förster

O. Stanisław Golec odszedł do Domu Ojca
Marek Zygmunt

Strona główna

Archiwum

O. Stanisław Golec odszedł do Domu Ojca
Marek Zygmunt


Chciałbym umrzeć idąc w marszu z krzyżem na piersiach.
I tak też się stało.


5 listopada br. po południu zadzwoniłem do o. Stanisława Golca. – Ojcze, jestem niedaleko. Możemy się na parę minut spotkać? – zapytałem. – Właśnie wsiadam do samochodu i jadę do Wicka Tokarza na Stabłowice, gdzie mam prowadzić triduum przygotowujące parafian do obchodów 25-lecia istnienia tej wspólnoty. Przyjedź tam jutro rano o 9.00, to pogadamy – zaproponował o. Stanisław. Kilka godzin później ok. godz. 23.00 otrzymałem sms-a z wiadomością o nagłym zgonie o. Stanisława. Zaniemówiłem. Zadzwoniłem do przebywającego na Jasnej Górze wielkiego przyjaciela o. Stanisława ordynariusza świdnickiego, bp. Ignacego Deca. Dowiedział się o tym już wcześniej, a po Jego głosie słychać było jak bardzo Go ta wiadomość dotknęła.

Rano skontaktowałem się z ks. prał. Wincentym Tokarzem, który powiedział mi, że o. Stanisław przewodniczył Mszy św. wygłosił homilię. Po Eucharystii uczestniczył w Drodze Krzyżowej ulicami Stabłowic. W drodze powrotnej nagle źle się poczuł, ale kiedy podbiegli do Niego księża i wierni powiedział, że wszystko jest w porządku. Samochodem zawieziono Go na plebanię, gdzie przeszedł jeszcze kilkanaście metrów i nagle osunął się na podłogę. Podjęta przez dwa zespoły reanimacyjne akcja ratunkowa trwała prawie 1,5 godziny i zakończyła się, niestety, niepowodzeniem.

O. Stanisław powiedział mi kiedyś, że chciałby umrzeć idąc w marszu z krzyżem na piersiach. I tak też się stało. Odszedł do Domu Ojca w wieku 77 lat, w 52 roku swojej posługi kapłańskiej. Większość z tych lat, bo ponad 30, przepracował na Dolnym Śląsku. Przez ponad piętnaście lat był kustoszem Sanktuarium Matki Bożej Strażniczki Wiary w Bardzie Śląskim i przez taki sam okres kierował później wrocławską wspólnotą pw. Matki Bożej Pocieszenia. Posługując w tej ostatniej, dał się poznać jako wielki patriota, wspierany wydatnie przez kapelana Rodzin Katyńskich ks. prał. Zdzisława Peszkowskiego utworzył przy tej parafii wrocławską „Golgotę Wschodu” i muzeum ukazujące te tragiczne w dziejach naszego narodu wydarzenia. Wokół swoich pięknych inicjatyw potrafił zjednoczyć wszystkie wrocławskie i dolnośląskie środowiska kombatanckie. Był On nie tylko wspaniałym gospodarzem i kustoszem, ale także niezwykle cenionym misjonarzem parafialnym. Przez swoje nauki rekolekcyjne, misyjne przyczyniał się do umacniania patriotyzmu, integracji społecznej oraz poprawy życia religijnego, a co za tym idzie – i moralnego na terenie metropolii wrocławskiej.

Trudno jest nawet w najdłuższym tekście dokładnie scharakteryzować piękną postawę i posługę kapłańską o. Stanisława. O tych poruszonych przeze mnie wyżej i wielu innych aspektach Jego szerokiej działalności mówiono na uroczystościach pogrzebowych. Przewodniczył im metropolita wrocławski abp Marian Gołębiewski, A wśród kilkuset kapłanów diecezjalnych i zakonnych obecni byli m.in. ks. kard. Henryk Gulbinowicz, ordynariusz świdnicki bp Ignacy Dec, sufragan legnicki bp Marek Mendyk, wrocławski biskup senior Józef Pazdur. Licznie przybyli także ojcowie redemptoryści na czele z prowincjałem o. Ryszardem Bożkiem oraz dyrektorem Radia Maryja, o. Tadeuszem Rydzykiem.

– Ojcze Stanisławie, dziękujemy Ci za piękne świadectwo Twojego życia. Odpoczywaj w pokoju – mówił w homilii mszalnej żegnając swojego współbrata prowincjał redemptorystów. Podkreślił, że w obliczu śmierci o. Stanisława tak naprawdę doświadczamy prawdy o naszym życiu, które zmierza ku zmartwychwstaniu. – Wszyscy musimy sobie uświadomić, że każdego z nas czeka przejście do innego życia. Chyba nie można wymarzyć sobie lepszej śmierci jak zgon kapłana w Roku Kapłańskim – stwierdził o. Bożek. Do tego też wątku nawiązał w swoim wystąpieniu, zabierając głos na zakończenie Eucharystii abp Marian Gołębiewski. – Najważniejsze jest to, że był kapłanem i to kapłanem zaangażowanym. Kapłanem, który był świadkiem, a takich nam potrzeba. W Roku Kapłańskim musimy sobie to mocno przypomnieć – przekonywał abp Gołębiewski.

O. Stanisław Golec był również wielkim przyjacielem Radia Maryja i Telewizji „TRWAM”. Zabierając głos w czasie uroczystości ojciec dyrektor Tadeusz Rydzyk przypomniał, że był On jednym z pierwszych, który dowiedział się o idei powstania Radia Maryja. A z kolei pomysł stworzenia Telewizji „TRWAM” zrodził się we wrocławskim klasztorze Ojców Redemptorystów, przy dużym zaangażowaniu o. Stanisława.

Żegnając zmarłego kapłana w imieniu Księży z dekanatu Wrocław – Sępolno jego dziekan ks. kan. Janusz Prejzner dziękował o. Stanisławowi za to, że uczył kapłanów wielkiego szacunku i miłości do Polski i do tych osób, które o nią walczyły. Głos zabrali także dyrektor Wydziału Programów Katolickich PSE „Polest” Bronisław Pałys oraz honorowa przewodnicząca Oddziału Wrocławskiego Związku Sybiraków Zofia Helwing. Po Eucharystii ciało o. Stanisława złożono w grobowcu zakonnym znajdującym się na terenie „Golgoty Wschodu”, a w godzinach popołudniowych w auli PWT odbył się specjalny koncert poświęcony pamięci o. Stanisława Golca przygotowany przez Fundację „Polskie Gniazdo”.