Grudzień 2009

Święta Bożego Narodzenia, czyli co?
Justyna Serafin

Adwent to dobry czas
ks. Kacper Radzki

Najnowszy polski przekład Pisma Świętego – w pierwszą rocznicę ukazania się
ks. Ryszard Zawadzki

„Pan Tadeusz” – burzliwe dzieje rękopisu
Barbara Lekarczyk-Cisek

Wsłuchiwać się w Słowo i modlitwę
kard. Zenon Grocholewski

„Do duszy spływa spokój” – z dziejów pewnej szkoły
Anna Sutowicz

Dyskutowali o ciele
Adam Kwaśniewski

Portret kardynała
Władysław Kalityński

Święta Renifera?
Krzysztof Bramorski

Galerianki
Marta Nowakowska

Co różni rodzinę chrześcijańską od innych rodzin?
Z ks. Stanisławem Paszkowskim rozmawia Bożena Rojek

Jego Eminencja Ksiądz Henryk Kardynał Gulbinowicz doktorem honoris causa wrocławskiej Akademii Medycznej
Arkadiusz Förster

O. Stanisław Golec odszedł do Domu Ojca
Marek Zygmunt

Strona główna

Archiwum

Wsłuchiwać się w Słowo i modlitwę
kard. Zenon Grocholewski


Tematem, który w dzisiejszej świętej liturgii wysuwa się na pierwszy plan jest Słowo Boga. W pierwszym czytaniu z Księgi Mądrości słyszymy o „wszechmocnym Słowie”, które zmienia ustalony porządek natury, aby ocalić swoich wybranych. Psalm 105 mówi o tym, że Bóg przypomniał o swym „świętym Słowie”, o obietnicy danej Abrahamowi i wyprowadził swój lud z niewoli. Aklamacja przed Ewangelią cytuje zdanie św. Pawła z 2 Tes 2,14: Bóg wezwał was przez nasze głoszenie słowa „Ewangelii”, abyście dostąpili chwały Pana naszego Jezusa Chrystusa. Ewangelia święta, którą słyszeliśmy, też mówi o słowie, lecz nie o Słowie Boga, ale o naszym słowie modlitwy skierowanej do Boga.

Wszechmocne i życiodajne Słowo Boga

Cóż ważniejszego w życiu powołanych i tych, którzy studiują teologię od Słowa, które ich powołało, które im towarzyszy, rozpala ich serce i umysł chęcią poznawania go? W jaki sposób połączyć intelektualną pasję z miłością do Słowa? Jak poznając je dać się równocześnie jemu prowadzić? Nad tymi pytaniami zechciejmy się zastanawiać, wsłuchując się w dzisiejszą liturgię Słowa oraz nauczanie Kościoła.

Księga Mądrości opowiada na nowo, po setkach lat, wyjście Izraela z niewoli egipskiej. O ile w Księdze Wyjścia Bóg posługuje się swoim Aniołem oraz samym Mojżeszem, o tyle tu wszystko dokonuje się dzięki – Słowu. Upersonifikowane Słowo posiada cechy samego Boga i działa jako jego wysłannik. Jest wszechmocne, przychodzi z królewskiej stolicy, z miejsca gdzie zamieszkuje sam Bóg, jest jak miecz w ręku Pana (Hbr 4,12), niesie jego nieodwołalny rozkaz. Przychodzi jako srogi wojownik pośród zatraconej ziemi i niesie śmierć pierworodnym Egiptu.

Równocześnie to samo Słowo, które przeciwnikom Boga niesie karę, przynosi ocalenie Izraelowi. Tak jak na początku czasów wyłoniło ono świat z chaosu, tak i teraz przekształca rzeczy w ich naturze, aby zachować od niebezpieczeństwa dzieci Boże. Suchy ląd wyłaniający się z wody, otwarta droga i zielone pole pośród głębiny przypominają nowe stworzenie. Przechodzą nimi wszyscy, których chroniła ręka Boga.

Słowo Boga jest skałą zbawienia dla tych, którzy zawierzają mu swoje życie i przyszłość. To ono powołuje nas do wypełnienia naszej życiowej misji. To ono chroni i prowadzi, otwiera drogę, nawet tam, gdzie wydaje się po ludzku nie ma żadnego przejścia. Ileż razy doświadczyliśmy Słowa, które przemieniło nasze życie, wyprowadziło nas z niewoli naszej ograniczoności i grzechu, otwarło nowe perspektywy, których po ludzku nawet sobie nie wyobrażaliśmy? To Słowo naszego zbawienia.

Warto zwrócić jeszcze uwagę na dwie ważne cechy Słowa opisanego w Księdze Mądrości. Po pierwsze: przychodzi ono w ciszy, gdy głęboka cisza zaległa wszystko. Wszechmocne Słowo przychodzi w ciszy świata, w ciszy naszego serca. Przeszkodzić mu może zgiełk i nasze nieuporządkowanie. Po drugie: nieba sięgało i rozchodziło się po całej ziemi. Słowo ustanawia pomost, relację pomiędzy rzeczywistością ziemską i niebieską. Dzięki niemu moc Boga zstępuje w moje ludzkie życie.

Słowa modlitwy

Ewangelia Łukasza podaje dziś sposób na to, jak Boskie Słowo zatrzymać na ziemi, jak sprawić, by ono działało w naszym ludzkim świecie. Narzędziem, które nam na to pozwala jest modlitwa. Jezus przykazuje swoim uczniom, aby „nieustannie się modlili i nigdy nie przestawali” lub jak mówi to oryginalny tekst grecki, „aby się nie zniechęcali”.

W przypowieści zestawieni są Bóg oraz ludzki sędzia. Uboga wdowa to przykład wytrwałości, z jaką człowiek powinien apelować przed boskim trybunałem. Ziemski sędzia, mimo że nie bał się Boga i za nic miał ludzi wysłuchał ją wreszcie, aby mu się dłużej nie naprzykrzała. O ileż bardziej – podkreśla Jezus – dobry Bóg wysłucha tych, którzy dniem i nocą zanoszą do niego swoje prośby. Różnica między ludzkim i Boskim sędzią jest oczywista. Boski sędzia – w przeciwieństwie do ludzkiego, o którym mowa w przypowieści – nas kocha i pragnie nam udzielać wszystkiego, o co prosimy.

Nie powinna jednak ujść naszej uwadze wytrwałość, do jakiej wzywa Jezus. „Nieustannie”, „dniem i nocą” – to słowa pojawiające się w Łukaszowej przypowieści dla opisania modlitwy chrześcijanina. Nie wystarczy raz. Nie wolno ulec zmęczeniu czy zniechęceniu. Tylko poważna, wytrwała modlitwa zostaje wysłuchana. A że nie jest ona rzeczą powszechną, na końcu tej przypowieści znajdujemy także pełne wątpliwości, intrygujące pytanie: Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie? Czy Jezus odnajdzie nas modlących się z wiarą, gdy przyjdzie?

By pogłębić problem modlitwy, powróćmy do Słowa. Pielęgnowanie w sobie Słowa Bożego przez wiarę, zaufanie i modlitwę to szczególny obowiązek dla tych, którzy studiują i pogłębiają je intelektualnie, dla tych którzy – jak powiedziałem na początku – zostali przez nie powołani, tak przyszłych prezbiterów jak wiernych świeckich. Nie jest łatwo pozostać wolnym od pychy, w którą wbija powierzchowna znajomość Tajemnic Bożych. Ogromnym wyzwaniem jest odnalezienie równowagi pomiędzy studiowaniem a przeżywaniem obecności Słowa w naszym życiu. Seminarium to czas nauki wsłuchiwania się w Boże Słowo i dawania odpowiedzi na nie swoim życiem. To czas bycia z Jezusem modlącym się do Ojca, czas bycia w szkole „nowego stylu życia”. Jezus powołał Dwunastu, aby z Nim byli (por. Mk 3,14) i dopiero następnie wysłał ich, by głosili Ewangelię. Tak i w naszych czasach kapłani są powołani do „przyswojenia” sobie owego „nowego stylu życia”, zapoczątkowanego przez Pana Jezusa, który realizowali właśnie Apostołowie. Nauka owego „stylu życia” dokonuje się w pierwszym rzędzie w podstawowej formie odpowiedzi na Słowo, w modlitwie, która – jak czytamy w Pastores dabo vobis – stanowi naczelną wartość i nakaz formacji duchowej (n. 47d).

Kościół podaje nam sprawdzone metody modlitwy wraz z konkretnymi narzędziami oraz przywołuje przykłady świętych mistrzów modlitwy. Wśród wielu form modlitwy istotnym elementem jest lectio divina: czytanie Słowa Bożego połączone z rozmyślaniem i modlitwą. Wsłuchując się pokornie i z miłością w głos Tego, który mówi, młody człowiek może kształtować swą zażyłość ze Słowem Bożym, odnosząc do niego swoje powołanie i misję. Drodzy Seminarzyści, nie bójcie się sercem uległym i rozmodlonym zbliżać do Słowa, aby ono przeniknęło do głębi wasze myśli oraz uczucia i zrodziło w was nową mentalność według zamysłu Chrystusa, by Słowo Boże tworzyło „nowy styl życia”.

Na przestrzeni wieków istnienia Kościoła, możemy znaleźć wiele światłych przykładów ufnej i wytrwałej modlitwy. Rok Kapłański, który przeżywamy, w sposób szczególny przywołuje postać św. Jana Marię Vianneya. Święty proboszcz z Ars całe godziny przebywał na modlitwie przed Najświętszym Sakramentem. Pouczał swoich parafian świadectwem swego życia. Z jego przykładu wierni uczyli się modlitwy, chętnie pozostając przed tabernakulum, by odwiedzić Jezusa Eucharystycznego. Nie trzeba wiele mówić, by dobrze się modlić – wyjaśniał im proboszcz – Wiadomo, że tam, w świętym tabernakulum jest Jezus: otwórzmy Mu serce, radujmy się Jego świętą obecnością. To jest najlepsza modlitwa. Święty Jan Vianney przez wytrwałą i niezmordowaną modlitwę nadał swemu życiu nową jakość, a z jego przykładu wierni uczyli się modlitwy i przemieniali swoje serce i życie.

Czas poświęcony na szczerą modlitwę, nigdy nie będzie zmarnowany czy bezproduktywny. Przypomniał o tym polskiemu duchowieństwu papież Benedykt XVI: Nie ulegajmy pokusie pośpiechu, a czas oddany Chrystusowi w cichej, osobistej modlitwie niech nie wydaje się czasem straconym. To właśnie wtedy rodzą się najwspanialsze owoce duszpasterskiej posługi. Nie trzeba się zrażać tym, że modlitwa wymaga wysiłku, że podczas niej zdaje się, że Jezus milczy. On milczy, ale działa. (...) Świat, w którym jest tak wiele hałasu, tak wiele zagubienia, potrzebuje milczącej adoracji Jezusa, ukrytego w hostii. Trwajcie w modlitwie adoracji i uczcie wiernych tej modlitwy. W niej znajdą pocieszenie i światło przede wszystkim ludzie strapieni.

Wierni oczekują od kapłanów tylko jednego, aby byli specjalistami od spotkania człowieka z Bogiem. Nie wymaga się od księdza, by był ekspertem w sprawach ekonomii, budownictwa czy polityki. Oczekuje się od niego, by był ekspertem w dziedzinie życia duchowego;
(...) wierni oczekują od niego, że będzie raczej świadkiem odwiecznej mądrości, płynącej z objawionego Słowa (Warszawa, 25 maja 2006).

Zakończenie

Aby nie zrodziła się w nas pustka egzystencjalna i nie została narażona skuteczność naszej posługi, trzeba byśmy się pytali ciągle na nowo: Czy jesteśmy naprawdę przeniknięci Słowem Bożym? Czy jest ono doprawdy pokarmem, którym się posilamy, bardziej niż chleb i sprawy tego świata? Czy naprawdę je znamy? Czy je miłujemy? Czy troszczymy się wewnętrznie o to Słowo do tego stopnia, aby rzeczywiście odciskało się ono na naszym życiu i kształtowało nasze myślenie?

Osobista medytacja, lectio divina, poszukiwanie ciszy, w której dociera do mnie Słowo Boga, czas na adorację, głębokie przeżywanie sakramentów i kierownictwo duchowe – oto narzędzia, które pomogą nam w naszym życiu zachować równowagę pomiędzy słowem studiowanym a przeżywanym; pomiędzy Pismem, które jest obiektem naukowych badań i drogą zbawienia. Słowo, którego się uczę prowadzi mnie do odkrycia jego najgłębszego sensu – historii zbawienia, w którą wpisuje się także moje życie. Tylko ten, kto badając Słowo słucha Go i modli się nim, odpowiada na najgłębsze pragnienie współczesnego świata, który bardziej niż czegokolwiek potrzebuje dziś autentycznych świadków Ewangelii.

Homilia wygłoszona w Katedrze Wrocławskiej, 14 Xl 2009 r.