Grudzień 2002

O umiejętności oczekiwania
ks. Mariusz Rosik

Bóg się rodzi w nas
Tadeusz Pulcyn

Wyjątkowo w przedziale pierwszej klasy
wysłuchała Renata Kotusz

Jak wychowywać?
s. Eugenia Gąsiorowska Asc.

Jesień życia - czy musi być smutna?
Z księdzem Franciszkiem Głodem, proboszczem parafii Św. Elżbiety we Wrocławiu rozmawia Barbara Juśkiewicz

List z Syberii
ks.Andrzej Obuchowski

Taizé - powrót do Paryża
dk. Adam Łopuszyński

Nauczyciel dobry i przyjaciel
Ks. Józef Swastek

Maltańczycy
Izabella Zamojska

Świat ludzi ubogich
Eugeniusz Sakowicz




Strona główna

Archiwum

O umiejętności oczekiwania
ks. Mariusz Rosik


Niewielkie duńskie miejscowości przyciągają swym urokiem szczególnie o zmroku. W malutkich oknach kamienic, przyozdobionych kwiatami i kolorowymi wiszącymi dekoracjami, które oddają klimat ciepła i intymności, pojawia się światło. Dzień się kończy. Ustaje ruch na ulicach, a miasto spowija łagodna poświata szarości. W czasach, kiedy miasta oświetlane były jeszcze lampami gazowymi, wyznaczano ludzi, którzy troszczyli się o to, aby co wieczór na ulicach zajaśniało światło. W niewielkim i niezwykle spokojnym duńskim miasteczku Ribe do dziś, dla podtrzymania tradycji, starszy człowiek w stroju sprzed wieku, dystyngowanym krokiem przemierza o zmroku ulice zapalając lampy. Gdyby ktoś zobaczył miasto ze wzgórza, bez trudu mógłby dostrzec pojawiające się co kilka minut nowe punkty świetlne.

W wielu kulturach światło jest symbolem oczekiwania. Takie rozumienie światła przyjęło się w judaizmie, a następnie przedostało do chrześcijaństwa. Symbolika światła ze szczególnym nasileniem powraca w dniach adwentowego oczekiwania. W wielu kościołach, a nawet domach prywatnych, znana jest tradycja wieńców adwentowych, na których każdego kolejnego tygodnia rozbłyska o jeden więcej płomień świecy.

Oczekiwanie w Starym Testamencie

Na kartach Starego Przymierza oczekiwanie ma przede wszystkim wymiar mesjański. Żydzi oczekiwali Mesjasza, który wyzwolić miał ich z niewoli zarówno politycznej, jak i duchowej. Hebrajskie słowo "Mesjasz" oznacza tyle co "Namaszczony" i wskazuje na człowieka wybranego przez Boga, którego zadaniem - w myśl proroctwa Izajasza - jest "głosić dobrą nowinę ubogim, opatrywać rany serc złamanych, zapowiadać wyzwolenie jeńcom i więźniom swobodę" (Iz 61,1-2). W czasach Jezusa wyczekiwanie rozbudzało nastroje antyrzymskie i nacjonalistyczne. Najsilniej przejawiały się one w ruchu zelotów ("gorliwych"), którego radykalne skrzydło stanowili "sykaryjczycy" (łac. sicarius - rozbójnik), gotowi do wojny, która miałaby przyspieszyć nadejście Mesjasza. Patriotyzm zelotów miał więc silne podłoże religijne. Bóg był jedynym królem narodu, który sobie wybrał; jedynym możliwym królestwem Bożym. Ukute przez nich has-ło: "żadnego władcy prócz Boga", nie oznaczało jednak anarchii. Byli gotowi uznać swoich władców jako reprezentantów władzy boskiej, jednak nie Rzymian.

Na co czekali faryzeusze?

Oczekiwanie w judaizmie łączyło również w sobie idee eschatologiczne, ożywiane przez rodzącą się od II wieku przed Chrystusem literaturę apokaliptyczną. Na tym tle rodziły się spory pomiędzy dwoma głównymi ugrupowaniami religii żydowskiej. Faryzeusze wierzyli w zmartwychwstanie ciała. Przekonania podzielane przez faryzeuszy zostały utrwalone na kartach apokryficznej księgi Henocha Etiopskiego; antropologia tej księgi pełna jest nadziei na indywidualne przetrwanie, człowiek po śmierci zmartwychwstaje w swym własnym ciele i wciąż posiada duszę (tu nazywaną "duchem") nieśmiertelną, która zasługuje na szczęście w niebie lub potępienie w piekle, w zależności od doczesnych poczynań. Podobnie Psalmy Salomona, do których najprawdopodobniej przedostała się teologiczna myśl faryzeuszy, a które przeniknięte są nadzieją na wieczne zbawienie, rozwijają ideę pośmiertnego życia człowieka w szczęściu lub torturach. Autor stwierdza: "Ci, którzy Pana się boją, powstaną do życia wiecznego, a życie ich trwać będzie w świetle, które nigdy się nie wyczerpie" (PsSal 3.12).

Oczekiwania saduceuszy

Przeciwne poglądy reprezentowali saduceusze. Ich antropologia opiera się na negacji istnienia duszy nieśmiertelnej. Ponieważ jednostka nie może istnieć po śmierci, w związku z tym i idea sądu ostatecznego jest nieuzasadniona. Najbardziej jednak charakterystycznym przekonaniem, odróżniających saduceuszy od faryzeuszy, jest odrzucenie przez tych pierwszych idei zmartwychwstania, jako nie mającej wystarczających podstaw biblijnych. Saducejską negację zmartwychwstania potwierdza św. Marek ewangelista: "Przyszli do Jezusa saduceusze, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania" (Mk 12,8). Przekonania saduceuszy pokrywają się z wyrażonym na dwa wieki przed Chrystusem przeświadczeniem Syracha: "Któż w Szeolu wielbić będzie Najwyższego, zamiast żyjących, którzy mogą oddawać Mu chwałę? Zmarły, jako ten, którego nie ma, nie może składać dziękczynienia, żyjący i zdrowy wychwala Pana" (Syr 17,27-28). Obecny świat jest miejscem spotkania człowieka z Bogiem. Nagroda i kara za czyny dobre i złe spotyka go w życiu doczesnym. Hades (Szeol) jest miejscem, w którym nie istnieje indywidualna świadomość człowieka. Jakakolwiek relacja z Bogiem jest w Szeolu niemożliwa. Przyjmując tak sformułowane tezy antropologii, saduceusze w kontrowersji z faryzeuszami mogą więc uchodzić za konserwatystów.

Pośród skał Qumran

Żydowska sekta, powstała w opozycji do kręgów kapłańskich i lewickich, którzy niewłaściwie (zdaniem członków ugrupowania) sprawowali kult świątynny, obrała za miejsce swego życia monastycznego groty w okolicach Morza Martwego. Pełni zarzutów skierowanych przeciw kapłanom za "uczenie kłamstw" i występki moralne, qumrańczycy spodziewali się, że po zwycięstwie dobra w toczącej się pomiędzy światłością i ciemnością wojnie, będą mogli sprawować czysty kult świątynny, sprawowany w zrekonstruowanym według boskich reguł przybytku. Założyciel i przywódca wspólnoty, Mistrz Sprawiedliwości, pełniłby urząd Najwyższego Kapłana. Członkowie sekty aplikowali zasady zapisane w kodeksie P dla kapłanów i lewitów, do całej społeczności, w której żyli. Więcej jeszcze, sami uważali się za "prawdziwą świątynię". Znalezione w grotach zwoje potwierdzają, że qumrańczycy oczekiwali dwóch mesjaszy: jednego z rodu królewskiego, drugiego z pokolenia kapłańskiego. Według Dokumentu Damasceńskiego dokonać mieli oni "odkupienia grzechów". Powszechne w literaturze apokaliptycznej oczekiwanie na nowy eon podzielane było również przez mieszkańców Qumran, którzy oczekiwanie na "przyszły świat" łączyli z nadzieją rychłego przeminięcia obecnego świata, naznaczonego nieustannym zmaganiem się światłości z ciemnością.

W Nowym Testamencie o oczekiwaniu

Zasadniczą ideą Nowego Przymierza jest przekonanie, że nadzieje związane z nadejściem oczekiwanego Mesjasza spełniły się w osobie Jezusa z Nazaretu. Łukaszowa perykopa kreśląca program misji Jezusa, przedstawia Go jako namaszczonego proroka. Namaszczony Duchem Świętym podczas chrztu z rąk Jana Chrzciciela (Łk 3,21-22) i pełen

Ducha Świętego jak dawni prorocy (Łk 4,1.14) powraca Jezus do Nazaretu. W synagodze aplikuje do siebie mesjańskie zapowiedzi Izajasza (Iz 58,6; 61,1-2), które w znacznej mierze dotykają profetycznego wymiaru Jego misji: jest namaszczony i spoczywa na Nim Duch Święty, jest "posłany, aby nieść dobrą nowinę, aby głosić wolność i przejrzenie, aby obwoływać rok łaski" (Łk 4,18-19). Fakt wypełnienia misji mesjańskiej przez Jezusa nie oznacza jednak, że wezwanie do czujności przestaje być aktualne; oczekujemy przecież Jego powtórnego przyjścia w chwale.

Czas adwentu uwrażliwia serca wierzących na potrzebę czujności: Jezus jest nie tylko Tym, który ma nadejść; jest Tym, "który przychodzi". Graham Green pisał: "Bóg przychodzi do nas codziennie, przychodzi w coraz to innej formie, i chwała temu, kto potrafi rozpoznać Go pod każdą z tych postaci". Znakiem czujności w tych dniach jest zapalone światło. Znak nabierze swego pełnego znaczenia, gdy światło płonąć będzie nie tylko w lampach, lecz w sercach rozpalonych czujnym oczekiwaniem. "Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre czyny i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie" (Mt 5,16).