Listopad 2008

Ten synod to nowy impuls
rozmowa z ks. abp. Marianem Gołębiewskim

Uczta mądrości
Ks. Janusz Czarny

Wszystko przemija – tylko miłość trwa wiecznie
Łukasz Henel

„Ojcu Świętemu się nie odmawia”
Ks. Piotr Nitecki

Radość Wszystkich Świętych
Anna Żarowska

Przystanek starość
Anna Kowalek

Spuścizna pisarska św. Pawła
s. Ewa J. Jezierska OSU

Z życia rekolekcjonisty
Konrad Mazurkiewicz

„Twarze Pana Cogito” w Ossolineum
Janusz Wałek

Czy można oswoić śmierć?
Anna Sutowicz

Polska i niemiecka młodzież na styku trzech granic
ks. Adam Ryszard Prokop

Co czeka nas po drugiej stronie życia?
Z ks. Bogdanem Ferdkiem rozmawia Bożena Rojek

15 lat minęło
Karol Białkowski

Strona główna

Archiwum

Ten synod to nowy impuls
Z ks. abp. Marianem Gołębiewskim o zakończonym niedawno w Rzymie synodzie
rozmawia Arkadiusz Filipowski


Był ksiądz arcybiskup jednym z uczestników synodu z ramienia polskiego Episkopatu. Proszę podzielić się z nami pierwszymi wrażeniami z jego obrad?
Uczestnictwo w tym synodzie sprawiło, że mogłem poczuć Kościół w bardzo namacalnym stopniu. Wszyscy obecni na synodzie biskupi przyjechali z różnych zakątków świata. Każdy reprezentował swój Kościół lokalny, jednocześnie należąc do Kościoła powszechnego i ta powszechność zaznaczyła się w sposób niezwykle wyrazisty pod kierownictwem Ojca Świętego Benedykta XVI, oraz tchnieniem Ducha Świętego. Wierzymy, że tam gdzie jest Kościół, gdzie są biskupi, tam jest Duch Święty. Tak jak to było w wieczerniku, gdzie nastąpiło zesłanie Ducha Świętego na apostołów. To jest niezapomniane wrażenie i ta więź z Kościołem powszechnym jest inspirująca i bardzo mobilizująca do przyszłej pracy ewangelizacyjnej.

Czy nadzieje, z którymi ksiądz arcybiskup pojechał do Rzymu spełniły się?
W większości moje oczekiwania spełniły się, ponieważ śledziłem dokumenty, a zwłaszcza ten ostatni dokument – docmumentum laboris – na podstawie którego pracowaliśmy i dyskutowaliśmy. Wtedy już wiedziałem w jakim kierunku obrady mogą pójść. To, co zaskoczyło mnie w sensie pozytywnym, to duszpasterski charakter synodu. Nie było debat i dyskusji bardzo teologicznych, bardzo wyrafinowanych, ale charakter duszpasterski synodu dał się odczuć w każdej wypowiedzi. Mam nadzieje, że będzie to miało przełożenie na życie Kościoła w terenie, na duszpasterstwo.

Co się powiodło, a co szczególnie zaskoczyło Ekscelencję?
Za wcześnie jest, by mówić o tym, co się udało. Na to pytanie będzie można odpowiedzieć dopiero, kiedy wyjdzie dokument posynodalny, w którym Ojciec Święty wytyczy kierunki, którymi będziemy mogli podążać. Trzeba pamiętać, że synod ma głos doradczy. To nie są decyzje definitywne. Oczywiście, są opracowywane i przygotowywane propozycje, ale tylko Ojciec Święty uwzględni i rozważy, te z nich, które będzie uważał za słuszne. Zaskoczyło mnie to, że niektóre Episkopaty były mniej obecne niż inne. Natomiast głosy z krajów dość egzotycznych, z Ameryki Południowej, z Oceanii, czy na przykład z dalekich Filipin były bardzo silne. Te głosy bardzo wybiegały w przyszłość Kościoła, jednocześnie przepełnione były troską o życie wiernych i ewangelizację.

Podkreślał Ekscelencja duszpasterski charakter synodu. Z jakimi refleksjami w tym względzie, powraca metropolita wrocławski do swojej diecezji?
Uważam, że powinien być kładziony wielki nacisk na homilię, która powinna być biblijna, przygotowana i przemyślana. Prawdopodobnie ukaże się dyrektorium, jak przygotowywać homilię, żeby była ona skuteczna Kolejną sprawą jest, jeśli mogę tak się wyrazić, ubiblijnienie duszpasterstwa. Chodzi o to, żeby całe duszpasterstwo było inspirowane przez Biblię. Kolejną istotną kwestią jest funkcjonowanie grup zarówno młodzieżowych, jak i składających się dorosłych wiernych, w których miałaby miejsce lektura Pisma Świętego.

Synody to wciąż pewne novum w Kościele. Odrodzone po Soborze Watykańskim II synody krajowe i diecezjalne odbywają się z różnym powodzeniem. A czy obecny powiódł się?
Taki synod ma charakter bardzo reprezentatywny. Każdy kraj reprezentował przynajmniej jeden delegat, jest to więc pewnego rodzaju sondaż opinii. Szczególną uwagę zwracała doskonała organizacja i rygory dotyczące wystąpień. Po Pięciu minutach słyszało się gong, po którym następowało wyłączenie mikrofonu. Dzięki temu, choć jest to „ciało” duże, jest przy tym bardzo sprawne. Nie było miejsca na niespodzianki, niepowodzenia czy zaskoczenia.

Podczas Synodu mówił Ekscelencja, że XII Zgromadzenie Zwyczajne Synodu Biskupów przyniesie wielkie ożywienie zapału misyjnego i ewangelizacyjnego.
To zdanie podtrzymuję. Na pewno nastąpi ożywienie. Może niewielka, ale jednak „Wiosna Kościoła”. Ten synod to nowy impuls, nowe tchnienie Ducha Świętego i myślę, że teraz trzeba zrobić wszystko, aby przenieść to w teren. Jednak na pewno to ożywienie nadejdzie i powinniśmy na nie liczyć.

Ojciec Święty Benedykt XVI wprowadził tym razem pewną nowość, mianowicie okazję do swobodnych dyskusji o Kościele. Jak ksiądz arcybiskup ocenia tą formę wyrażania myśli?
Uważam, że to bardzo dobra decyzja Ojca Świętego. Ponieważ na synodzie można wystąpić tylko jeden raz, trzeba być na to wystąpienie niezwykle przygotowanym. Nie zawsze jednak można było przekazać swoje myśli w tym czasie. Wówczas można było zabrać glos w tzw. wolnych interwencjach. Ja skorzystałem z tej okazji i mówiłem o tym co dzieje się w Polsce, w polskim duszpasterstwie. Czas takiego wystąpienia był krótszy, wynosił trzy minuty, ale starałem się przekazać to, co najważniejsze.

Na koniec zapytam jaki jest Kościół po tegorocznym synodzie?
Myślę, że Kościół po tym synodzie jeszcze bardziej wkracza na teren Biblii. Biblia towarzyszyła nam od samych początków Kościoła, ale teraz towarzyszy nam z większą intensywnością i świadomością. Jak mówi List do Hebrajczyków, to Słowo Boże przenika do szpiku kości, więc niech w dalszym ciągu to Słowo nas przenika, zmieniając tym samym nasze życie.

Wywiad przeprowadzony w Radiu Rodzina.