Listopad 2005

Adwent contra kalendarz
Adam Ryszard Prokop

Śmierć zwyciężona?
ks. Andrzej Dańczak

Eucharystia – Chleb żywy dla pokoju świata
Orędzie XI Zgromadzenia Zwyczajnego Synodu Biskupów

Przyszłość dzieje się dzisiaj
Kacper Radzki

Dzieło św. Zygmunta Gorazdowskiego na Dolnym Śląsku
s. M. Nulla

Zabijajcie bałwochwalców...
ks. Rafał Kowalski

Uroczystości pogrzebowe czaszek katyńskich
Tadeusz Krupiński

Chrześcijaństwo i kultura – pewien przykład
o. Norbert Frejek SJ

Pięć lat wspólnoty sanoczan we Wrocławiu
Jan Zacharski

Jak inwigilowano Kościół
Piotr Sutowicz

"Zawsze przychodzi świt"
Z ks. Pawłem Szerlowskim rozmawia Konrad Biernacki

Koncert Exultate Iubilate
Joanna Pietrasiewicz




Strona główna

Archiwum

Pięć lat wspólnoty sanoczan we Wrocławiu
Jan Zacharski



Co przez kilka ostatnich lat działo się w Kole Towarzystwa Przyjaciół Sanoka we Wrocławiu? Trudno na to pytanie odpowiedzieć, choć sanoczanie byli bardzo czynni. Trudno bowiem mówić o Kole, raczej może być mowa o wspólnocie, trudno mówić o zebraniach, były to raczej spotkania, trudno mówić o zebraniowym sprawozdaniu, kiedy poczynania naszego środowiska w tradycyjnej definicji działalności czy zebrania nie mieszczą się wcale.

Niektórzy są oburzeni, że nasze zebrania wcale zebraniami nie są, że są to luźne spotkania, bardzo spontaniczne, głośne i nie poddające się żadnym organizacyjnym rygorom. Że żywioł pełnych emocji i temperamentu rozmów, dialogów i gremialnego rozdyskutowania łamie zasady wszelkich działań organizacyjnych, ustalonych reguł, że starczy nam inwencji, pomysłów i informacji, by przy każdym spotkaniu mieć sobie tak wiele do powiedzenia. I to w tak ożywiony, pełen ekspresji sposób.
Każde nasze spotkanie rozpoczyna Msza święta. Spotykamy się w salce domu parafialnego katedry wrocławskiej. Uczestniczymy w ważnych uroczystościach religijnych, np. w jubileuszach kapłaństwa. Jesteśmy częścią wspólnoty w znaczeniu socjologicznym, lecz także w rozumieniu religijnym tego słowa. Nasze życie duchowe jest bogate bogactwem doznań, przeżyć, przemyśleń i wzruszeń, które łączą wiarę ze świadomą tożsamością wspólnoty życiorysowej, wspólnego pochodzenia terytorialnego, wspólnoty losu i zapatrywań na życie. Dlatego na naszych spotkaniach jest zawsze o czym porozmawiać. Prowadzimy kronikę. Sięgnijmy do niej, by pokazać, co było przedmiotem zdarzeń, które wypełniły kilka ostatnich lat. Takie chronologiczne odtwarzanie faktów i poczynań może przypominać trochę cicer cum caule, przysłowiowy groch z kapustą, lecz tylko w taki sposób można odtworzyć rozmaitość dziedzin, które złożyły się na to, co my sanoczanie z Wrocławia robiliśmy przez ostatnich kilka lat, by uczynić zadość naszemu uczuciu do rodzinnego miasta nad Sanem, by było ono stale obecne w każdym znaczeniu tego słowa w naszym dzisiejszym życiu.
Oto rok 1999. To jeszcze poprzednia kadencja. Podpisy pod zdjęciami ilustrującymi życie wspólnoty sanoczan z Wrocławia. "Ks. Adam Drwięga otrzymuje odznakę Zasłużony dla Sanoka z rąk Zbigniewa Koziarza, Prezesa Towarzystwa Przyjaciół Sanoka" za swój wkład w utworzenie Koła Sanoczan (przyp. autora). "Profesor Zbigniew Jara czyta swoje wspomnienia z sierpnia i września 1939 r., Pamiętasz Kaziu, Józefa Szwecowa (Kłakówna) i Kazimiera Fastnach (Patałówna), koleżanki z jednej klasy Gimnazjum im. Emilii Plater w Sanoku". Kolejna fotografia: "Stanisław i Justyna Ryniak. Stanisław, sanoczanin, pierwszy polski więzień Oświęcimia z numerem 31, wywieziony do obozu w marcu 1940 roku jako uczeń szkoły budowlanej w Jarosławiu. Autor pomnika sanoczan poległych podczas II wojny światowej, wzniesionego na cmentarzu przy ul. Rymanowskiej w Sanoku". Obok kolejny, już nieżyjący dziś sanoczanin z naszego grona – Józef Burka wspomina: "we wrześniu 39 r. podczas bombardowania koło Ustrzyk Dolnych zgubiłem dokumenty. Po wojnie znalazłem swoje nazwisko na liście zamordowanych w Katyniu. Widocznie znalazł te dokumenty jakiś oficer i miał je przy sobie". Na innym zdjęciu z kroniki mszę świętą w intencji sanoczan odprawiają ks. Stanisław Turkowski i ks. Adam Drwięga. Podpisy pod następnymi zdjęciami:
"W drodze na wspólnotę", "Radość ze wspólnego przebywania", "Czas na wspomnienia", "A po biesiadzie czas na porządek". Przeglądam dalej kronikę. Oto wiersz Zbigniewa Jary "Aptekarka", wspomnienie sanockiego parku, fraszki mojego autorstwa o współczesnym Sanoku wydrukowane w "Tygodniku Sanockim". I notatki o przebiegu każdego spotkania sporządzane dla Zarządu w Sanoku. Wypisy z nich niech zilustrują rozmaitość spraw, którymi żyliśmy.
Rok 2000. Będzie prowadzone archiwum Koła. Część czasu każdego spotkania przeznaczy się na mówione lub czytane wspomnienia sanoczan. Rozdawany jest "Tygodnik Sanocki". Rzucono myśl, by każdy przedstawił swoje koleje losu w opowieściach pod hasłem "Mój Sanok". We wrześniu wybrano Zarząd Koła. Pan Ryszard Rafalski wygłosił pogadankę o najdawniejszych dziejach Sanoka i osadnictwa ziemi sanockiej. Wręczone zostały dyplomy i legitymacje Honorowych Członków Towarzystwa prof. Zbigniewowi Jarze i ks. infułatowi Stanisławowowi Turkowskiemu. Życzenia noworoczne i dzielenie się opłatkiem. Śpiewanie kolęd. Lampka szampana i pamiątkowe zdjęcia. To tylko znikoma część zdarzeń z roku 2000.
Następuje kolejny rok. Prezes Koła informuje o otrzymaniu przez Ojca Świętego Honorowego Obywatelstwa Sanoka i okolicznościach wręczenia mu stosownego aktu. Przedstawiono sylwetkę twórcy sanockiego Janusza Szubera. W porządku dziennym kolejnego spotkania przedstawiono "Wieści z Sanoka", krótkie informacje z rozmaitych dziedzin życia dzisiejszego miasta naszego urodzenia. Wspomnienia z sanockiego dzieciństwa czytał Jan Zacharski w tekście " Podróż sentymentalna". Goszczono Prezesa Towarzystwa Stanisława Obarę. "Tygodnik Sanocki" opublikował artykuł pt "Wrocławscy przyjaciele Sanoka". Ksiądz Zygmunt Politytński, sanoczanin, był gościem naszej wspólnoty.
W tym też roku umiera prezes Stanisław Obara. Wysłano do rodziny zmarłego telegram kondolencyjny. Obok nekrologu z gazety i okolicznościwych zdjęć – kolejny zapis "Z wielkim smutkiem pożegnaliśmy naszego drogiego i kochanego kolegę, p. Kazimierza (Cieślika), skarbnika Koła, zaledwie 3 dni temu na spotkaniu sanoczan dzieliliśmy się opłatkiem". Następuje tekst wspomnień osoby zmarłego – przygotowany przez Jana Zacharskiego, Adolfa Liwacza i Stanisława Miękisza, wygłoszonych na poświęconym Zmarłemu spotkaniu. Goszczono Jego małżonkę – panią Annę Cieślikową.
Następuje informacja o gremialnym udziale członków Koła we mszy św. odprawionej przez kardynała Henryka Gulbinowicza w podzięce za dar beatyfikacji błogosławionego sanoczanina księdza Zygmunta Gorazdowskiego i sprowadzenia jego relikwii do Wrocławia. Procesyjnie przeniesiono je po mszy do kościoła św. Idziego. Dotychczas sanoczanie spotykali się w nim przed każdym zebraniem. Teraz stał się on jakby ich własnym kościołem i sanktuarium. Był przedmiotem artykułów w "Tygodniku Sanockim" i "Nowym Życiu" pod tytułem "Kościół sanoczan".
Dalsze zapisy w kronice upamiętniają 60-lecie kapłaństwa ks. infułata Stanisława Turkowskiego. Zawarto też w niej publikacje na temat jubileuszu z "Gościa Niedzielnego", "Nowego Życia" i "Tygodnika Sanockiego". Postanowiono opracować ankiety, które ułatwią członkom Koła przekazanie i utrwalenie tej części historii Sanoka, którą stanowią wspomnienia każdego z nich, co czyni żyjących sanoczan jakby żywymi źródłami historycznymi. Stwarza to obowiązek ocalenia tej wiedzy od niepamięci. Dotyczy to także ich losów z wrocławskiego okresu życia.
W kronice od września pojawiają się honorowe listy obecności na spotkaniach – podpisy każdego z uczestników. W listopadzie 2003 r. witamy gości honorowych: wnuczkę oraz męża i dwoje prawnuków dowódcy 2 Pułku Strzelców Podhalańskich w Sanoku płk. Zygmunta Csadka. Przedstawiono tekst prezentujący drogę życiową i zasługi płk. Csadka. Przeglądano następnie albumy z fotografiami oraz publikacje i inne pamiątki po bohaterze spotkania. Odnalezienie rodziny pułkownika, która – jak się okazało – mieszka we Wrocławiu, oraz jego grobu na cmentarzu Grabiszyńskim, stanowi historię niemal detektywistyczną. Zgłoszono wniosek, by jedną z ulic Sanoka nazwać imieniem płk Csadka. Serdecznie podziękowała za pamięć o swym dziadku, wpisując się do kroniki Koła, jego wnuczka – Elżbieta Twardy.
31.05.2003 r. Pani dr Maria Miękisz i jej brat prof. Stanisław Miękisz wspominali własną drogę życiową, a szczególnie dzieciństwo i młodość w Sanoku. Mówili o sąsiadach i przyjaciołach, powszechnie znanych w Sanoku postaciach ich młodych lat. Wspomnienia miały charakter luźnej pogadanki. Odnosiły się one także do powojennych losów obojga prelegentów.
Pani Józefa Szwecowa przedstawiła osobiste i wzruszające wspomnienia o swym rodzinnym domu w Sanoku, o ludziach i zdarzeniach, które zapamiętała z dziecięcych i młodych lat. Szczególnie interesująco przedstawiła epizody okupacyjne. Rezultatem ogłoszonej przez Zarząd ankiety były kolejne wspomnienia ks. Stanisława Turkowskiego o Sanoku sprzed 70 lat. Ze względu na zasięg czasowy są one szczególnie cenne. Przypominają ówczesne miasto, jego znanych mieszkańców, krajobrazy miasta i okolic, rówieśników, nauczycieli i zapamiętane zdarzenia. Były te wspomnienia treścią trzech kolejnych spotkań. Na ostatnim z nich autor opowiadał o zaprzyjaźnionych rodzinach i osobach w okresie lat 30 aż do II wojny światowej. Zakończył informacją o kolejnych etapach swego życia – aż do współczesności.
W kronice następuje część poświęcona zmarłemu 13.02.2003 Stanisławowi Ryniakowi. Oddaje ją następujący zapis: "W dniu 20.02.2003 pożegnaliśmy Stanisława Ryniaka, członka Wrocławskiego Koła Towarzystwa Przyjaciół Sanoka i Ziemi Sanockiej, zacnego człowieka, pogodnego, życzliwego ludziom". W ceremonii pogrzebowej wziął udział Zarząd Koła. Obok nekrologu zawarto wspomnienie o zmarłym w "Gazecie Wyborczej".
Marzec 2004. Ukazała się zawierająca akcenty sanockie książka Anny Fastnacht-Stupnickiej "Saga wrocławska". To powód do satysfakcji dla wszystkich nas, bo z naszego grona pochodzi autorka. Książkę tę kupiło wiele osób. Na kolejnym spotkaniu goszczono wdowę po Stanisławie Ryniaku. Uzyskała ona zapewnienie, że sanoczanie z Wrocławia będą gotowi do jej duchowego wsparcia. 100 lat Towarzystwa obchodzono bardzo uroczyście. 14.11.2004 odbyły się obchody stulecia w Sanoku. Wzięła w nich udział delegacja wrocławskiego Koła Sanoczan. Obecny na obchodach ks. prałat Zdzisław Peszkowski, kapelan pomordowanych na Wschodzie – wpisał się do naszej kroniki. Podczas sesji z okazji 100-lecia Towarzystwa referat na temat powstania i działalności Koła Sanoczan we Wroclawiu wygłosił prezes Koła Jan Zacharski. Otrzymał on też odznakę "Zasłużony dla Sanoka". Anna Fastnacht-Stupnicka zaprezentowała dokumenty z archiwum ojca, Adama Fastnachta, który, jak się okazało, działał w Towarzystwie w okresie międzywojennym.
We wrześniu 2004 uczestnicy spotkania mówili o swym wakacyjnym pobycie w Sanoku. Pani Kazimiera Fastnacht opowiedziała o prywatnym skansenie pp. Patałów w Sanoku oraz o wywiadzie, którego udzieliła "Tygodnikowi Sanockiemu". Jego sugestywność i autentyzm oraz wybitne zasługi jej męża jako historyka Sanoka oraz pracownika naukowego wrocławskiego Ossolineum – spowodowały, że wywiad postanowiono rozdać sanoczanom z Wrocławia. W czerwcu 2005 żegnano kolejnego kolegę z naszego grona – Józefa Burkę. Przybyły żona i córka zmarłego. Wygłoszono wspomnienia. Uczczono go chwilą milczenia.
Prof. Jara zaprezentował swój kolejny tom wierszy. Jeden z ostatnich zapisów w kronice stanowią słowa puentujące niejako to nietypowe sprawozdanie. O roli podwójnej wspólnoty: tożsamotności związanej z miejscem urodzenia, sanockiej genealogii oraz wspólnoty wyznawanej wiary, religijnej motywacji naszych życiowych ścieżek, ich wewnętrzny, duchowy wymiar. To właśnie one stanowią spoiwo integrujące sanoczan z Wrocławia. W trakcie minionej kadencji sanoczanie spotkali się 23 razy. Ich środowisko liczy obecnie 60 osób. Obecnie kieruje nim Zarząd w składzie: Marta Mazur – skarbnik, Anna Fastnacht-Stupnicka – sekretarz i Jan Zacharski – przewodniczący.