Listopad 2002

Polska przypomni Europie o jej korzeniach
z kard. Angelo Sodano rozmawia Krzysztof Gołębiowski

Święci – aby zawstydzać
ks. Mariusz Rosik

Proces beatyfikacyjny ks. Jerzego Popiełuszki
ks. Piotr Nitecki

Służba Bezpieczeństwa a Cmentarz Osobowicki
Tomasz Balbus

Rysy diaspory
Adam Ryszard Prokop

O Polakach w Czechach
z Tadeuszem Siwkiem rozmawia Leszek Wątróbski

O świetle
Agata Combik

Klaryski z Ząbkowic
Jan Korcz

Jeszcze o „Mikrokosmosie"





Strona główna

Archiwum

Rysy diaspory
Adam Ryszard Prokop


Niedzielne przedpołudnie w Erfurcie, do kościoła Św. Wigberta, położonego w centrum miasta, schodzą się ludzie. Nie jest ich dużo, jednak podczas Eucharystii większość miejsc w ławkach jest zajęta. Uwagę przykuwają uśmiechy gromadzących się wiernych, wzajemne powitania, uściski dłoni. Ta serdeczność znajduje swój wyraz także w trakcie Mszy, podczas przekazywania znaku pokoju. Ostatnim akcentem niedzielnego zgromadzenia liturgicznego są rozmowy przed kościołem. Czuć, że tutejsza parafia tworzy wspólnotę chrześcijan, gdzie ludzie nie są nawzajem sobie obcy i obojętni. To jeden z pozytywnych aspektów Kościoła żyjącego w diasporze, ale nie brak też i zjawisk negatywnych.

Diaspora (po grecku znaczy rozproszenie) kojarzy się Polakowi głownie z Izraelitami, którzy przez wieki żyli wśród innych narodów i kultur, zachowując jednak swoją odrębność. Jednak to samo słowo, bez żadnej przesady można zastosować do obszaru Niemiec, gdzie do chlubnych wyjątków należą landy południowe z Bawarią na czele. Pamiętać trzeba, że historię diaspory z byłej NRD, która nas tutaj interesuje, inne kształtowały czynniki i odrębna jest jej sytuacja od tej w byłej części Zachodniej.

Po upadku czerwonej kurtyny i zjednoczeniu Niemiec stanął Kościół z terenów Wschodnich przed ważną próbą reorganizacji. Powstały nowe landy, z których każdy na nowo regulował swoje stosunki z Watykanem, powstały również nowe diecezje: Drezno-Miśnia, gdzie reaktywowano tysiącletnią diecezję św. Benna, która miała swoją siedzibę biskupią w Miśni, Budziszynie, która za czasów konwersji Augusta II Mocnego króla Polski i Saksonii została przeniesiona do Drezna; Erfurt, w którym również odwołano się do tradycji, choć nie tak bogatej jak w Dreźnie; Magdeburg, podupadłą w czasie reformacji konkurentkę Gniezna w walce o ewangelizację ziem na wschód od Odry; Zgorzelec, będący terytorialnie i personalnie najmniejszą diecezją, obejmującą tradycyjne ziemie diecezji wrocławskiej, pozostałe w granicach Niemiec. Zmieniono także zasięg terytorialny metropolii berlińskiej oraz dołączono tereny Meklenburgii (Schwerin) do diecezji w Hamburgu.

Powołanie nowych diecezji, choć nie zawsze najbardziej racjonalne z punktu widzenia ekonomii czy prawa, miało być jednak najskuteczniejszym rozwiązaniem, jeśli chodzi o aspekt duszpasterski. Ludność byłej NRD tylko w 5 proc. identyfikuje się z Kościołem katolickim, w granicach 15 procent mieszczą się wyznawcy 12 Kościołów ewangelickich. Reszta ludności deklaruje się jako ateistyczna. Wśród młodych ludzi zastraszające jest alienowanie się od choćby tylko kulturalnej zależności od chrześcijaństwa, które powoli zaczyna być tak samo egzotyczne jak islam lub buddyzm.

Znaną jeszcze z czasów socjalistycznych, a obecnie przejmowaną także w zachodnich landach inicjatywą duszpasterską były dziecięce tygodnie religijne. Są to tygodniowe rekolekcje wyjazdowe dla dzieci, które przynajmniej przez jakiś czas mogą znaleźć się wśród rówieśników, wierzących tak samo jak oni. Co roku jedna z diecezji przygotowuje tematykę i materiały, w tym roku diecezjalne duszpasterstwo w Magdeburgu zdecydowało się na rozważanie z dziećmi spraw fundamentalnych, takich jak Pismo Święte czy sakramenty. Na co dzień dzieci i młodzież katolicka są wyjątkami tak w szkole, jak i na podwórku. Aby utworzyć siedmioosobową grupę na lekcję religii, trzeba zbierać dzieci z 4-5 wiosek. Nietrudno sobie wyobrazić, że młodym czasem ciężko chcieć wierzyć, gdy rówieśnicy nie wierzą lub, co gorsza, walczą przeciw Kościołowi. Plus niewątpliwie jest taki, że ci którzy swą wiarę obronili są jej na pewno bardziej świadomi i bardziej zaangażowani niż dla porównania wychowane w środowisku na wskroś katolickim dzieci polskie.

Istotnym problemem duszpasterskim staje się brak kapłanów. Obecnie w diecezji drezdeńskiej przygotowywana jest reforma zmniejszająca liczbę parafii. Rozległe terytorialnie parafie są wymuszonym przez sytuację kompromisem, gdyż obejmują miejsca o 20 km oddalone od najbliższego „czynnego” kościoła katolickiego, a to nie najlepiej wróży na przyszłość. Liczba powołań nie rośnie, ale również nie spada drastycznie od kilku lat. Istnieje Fakultet Teologiczny obchodzący w tym roku jubileusz 50-lecia, który działa w Erfurcie, podobnie jak seminarium. Kształcą się tam alumni z miejscowej diecezji, ale również z Drezna, Magdeburga i Zgorzelca. Alumni z Berlina i Hamburga mogą, ale nie muszą studiować w Erfurcie. Obecny rektor dr Ulrich Werbs z diecezji hamburskiej ma pod swoją opieką około 40 alumnów, z czego jednak aż sześcioro to Litwini, studiujący dla rodzimych diecezji. Nie jest to dużo, zwłaszcza jeśli się popatrzy na ogrom potrzeb i zadań duszpasterskich. Z drugiej strony jednak, porównując liczbę ludności katolickiej, to diecezja Zgorzelec licząca 30.000 wiernych ma 150 kapłanów i 5 alumnów, podczas gdy liczące 25.000 mieszkańców parafie wrocławskie mniej niż dziesięciu księży i czasem tylko jednego kleryka.

Jak już wspomniałem, ogromna większość społeczności postenerdowskiej to ludzie nie związani z żadnym Kościołem ani religią. Kultywują oni niektóre zwyczaje wprowadzone przez współpracowników Honeckera, jednym z nich jest tzw. Jugendweihe, będąca świecką wersją bierzmowania. Atmosfera agresywnego globalnego zamerykanizowania też nie wpływa zbyt korzystnie na odnowę religijności, ale mimo to Kościół w Niemczech nie rezygnuje, wciąż szukając nowych dróg docierania do współczesnego człowieka. Ten cel wyznaczany tak przez Kościół katolicki, jak i ewangelickie wspólnoty eklezjalne łączy ich we wspólnym działaniu, przez co ekumenizm staje się coraz ważniejszym czynnikiem w działaniach Kościoła w Niemczech. Tylko zjednoczone chrześcijaństwo może stawić opór tendencjom dzisiejszej kultury. Chrześcijaństwo hermetycznie zamknięte dla osób z zewnątrz, nie jest alternatywą dla człowieka, nawet jeśli ten gorąco pragnie znaleźć żywego Boga w swoim życiu.

Na zakończenie słowa wypowiedziane przez jednego z księży pracujących od wielu lat na terenach byłej NRD, który stwierdził kiedyś, że w tworzącej się diasporze, gdy ludzie masowo opuszczali Kościół (lata siedemdziesiąte), ci którzy zostali, na siłę próbowali ocalić zwyczaje Kościoła ludowego, gdyż tylko w takich praktykach widzieli prawdziwe chrześcijaństwo. Obecnie myślenie obróciło się o 180 stopni i tylko w życiu diaspory widzi się prawdziwą drogę ku zbawieniu. Oczywiście tak jeden, jak i drugi model myślenia jest błędny. Najważniejsze jest zawsze to, jak człowiek w swoim sercu żyje wiarą. Postawę taką trzeba wychować, a to jest trudne tak w diasporze, jak i poza nią.