Listopad 2002

Polska przypomni Europie o jej korzeniach
z kard. Angelo Sodano rozmawia Krzysztof Gołębiowski

Święci – aby zawstydzać
ks. Mariusz Rosik

Proces beatyfikacyjny ks. Jerzego Popiełuszki
ks. Piotr Nitecki

Służba Bezpieczeństwa a Cmentarz Osobowicki
Tomasz Balbus

Rysy diaspory
Adam Ryszard Prokop

O Polakach w Czechach
z Tadeuszem Siwkiem rozmawia Leszek Wątróbski

O świetle
Agata Combik

Klaryski z Ząbkowic
Jan Korcz

Jeszcze o „Mikrokosmosie"





Strona główna

Archiwum

Służba Bezpieczeństwa a cmentarz Osobowicki
Tomasz Balbus


Obecnie, gdy odwiedzamy cmentarz Osobowicki we Wrocławiu, niewiele z przybywających tam osób wie, że jeszcze kilkanaście lat wcześniej, w okresie 1987 i 1988 roku, jego część północno-zachodnia, gdzie znajdują się kwatery więzienne, została poddana wnikliwej obserwacji operacyjnej, zorganizowanej przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa. Wówczas to władza komunistyczna po raz kolejny przestraszyła się swoich ofiar zgładzonych w pierwszym dziesięcioleciu PRL.

W wyniku ujawnienia w drugiej połowie lat osiemdziesiątych społeczeństwu sprawy ofiar terroru komunistycznego, pomordowanych w latach 1945-1956 na Dolnym Śląsku, grzebanych nocą lub nad ranem na więziennych działkach cmentarza Osobowickiego, powstał nawet plan zrównania z ziemią kwater więziennych. Zaraz po wojnie zwłoki straconych, zmarłych i zakatowanych w śledztwie przez Urząd Bezpieczeństwa, w tym żołnierzy Armii Krajowej i Narodowych Sił Zbrojnych, działaczy Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”, żołnierzy II Korpusu gen. Władysława Andersa, powstańców śląskich, konspiratorów młodzieżowych z przełomu lat 40. i 50. przywożono na Osobowice przeważnie z więzienia przy ul. Kleczkowskiej.

Świadek tamtych wydarzeń funkcjonariusz Służby Więziennej, a następnie UB, Józef Marszałek wspominał po latach: „Byli grzebani na cmentarzu Osobowickim od strony poligonu. Nieboszczyków transportowano w specjalnym, drewnianym wózku w kształcie trumny. Wózek ten ciągnęli niemieccy jeńcy wojenni przetrzymywani w II pawilonie do robót gospodarczych, a konwojował ich jedynie funkcjonariusz służby więziennej. Zwłoki więźniów grzebane były w dużych papierkowych workach, po dwie lub trzy osoby w jednym dole, bez oznakowania”.

W l. 60. i 70. regionalnym decydentom partyjnym i SB sprawę ofiar komunistycznego terroru udało się prawie zupełnie wyciszyć. Nieliczni z członków rodzin odwiedzali groby swoich najbliższych przeważnie tylko w Dniu Zmarłych. Dopiero w 1980 r. na kwaterach więziennych Osobowic stanął pierwszy duży krzyż z biało-czerwoną szarfą. Szybko usunęli go „nieznani sprawcy” z wrocławskiej SB. W jego miejsce powstawały kolejne krzyże układane z kasztanów, żołędzi i kwiatów. Nocami równie szybko były one niszczone.

W końcu lat osiemdziesiątych sprawa kwater więziennych Osobowic odżyła jednak na nowo, docierając do szerszej świadomości mieszkańców regionu Dolnego Śląska i nie tylko. W 1987 r. władze miasta zamierzały nieliczne ocalone przez rodziny groby znajdujące się na terenie kwater więziennych zrównać z ziemią. Tak przygotowaną działkę zamierzano przekazać ZBOWiD-owi. Nie pozwolili na to ludzie opiekujący się grobami pomordowanych przez komunistów żołnierzy Polski Podziemnej nagłaśniając, w miarę ówczesnych swoich skromnych możliwości, sprawę cmentarza wśród społeczeństwa regionu. Duża w tym zasługa grupy osób z Chrześcijańskiego Uniwersytetu Robotniczego działającego wtedy przy parafii św. Klemensa Dworzaka we Wrocławiu.

„Las brzozowych krzyży, biało-czerwone plamy chorągiewek, tysiące świec i zniczy, setki mogił... Na nielicznych tabliczkach powtarzają się napisy: »Zginął śmiercią tragiczną« oraz daty od 1947 do 1952. Od kilku lat to właśnie miejsce skupia na sobie uwagę wielu wrocławian, jest miejscem kultu (...). W lecie i na jesieni ubiegłego roku na akowskiej kwaterze pracowały już duże, spontanicznie tworzone zespoły ludzi, przy szczególnym udziale parafian kościoła z Alei Pracy. Ich zasługą było gruntowne odnowienie tej części cmentarza. Odtworzono pozapadane w ziemię mogiły, ustawiono jednolite brzozowe krzyże, wykarczowano zielsko. W dniu Wszystkich Świętych groby zostały ozdobione biało-czerwonymi chorągiewkami lub szarfami. W widocznym miejscu umieszczono afisz informujący, że spoczywają tu żołnierze AK oraz więźniowie polityczni pomordowani w latach stalinowskiego terroru. Nad mogiłami odmawiano modlitwy, śpiewano patriotyczne pieśni i wygłaszano przemówienia” – pisał w 1988 r. Zbigniew Lazarowicz, syn Adama, zamordowanego w 1951 r. na Mokotowie w Warszawie czołowego działacza WiN.

Po tym, jak sprawa kwater więziennych Osobowic stawała się coraz bardziej głośna, do akcji przystąpiła wrocławska SB. Funkcjonariusze operacyjni z Sekcji IV Wydziału VA (tzw. społeczno-politycznego zajmujący się m.in. Kościołem), w tym kierownik sekcji, przeprowadzili kilka razy „lustrację” kwater (np. 28 XII 1987 i 9 I 1988). Wspomniany wyżej kierownik sekcji zajmował się wtedy przez kilkanaście miesięcy sprawą Osobowic. Zwróćmy uwagę w tym miejscu, iż jeszcze w tym okresie funkcjonariusze Wydziału III (do walki z „podziemiem”) wrocławskiej SB interesowali się przeszłością, działalnością konspiracyjną oraz obecnymi poglądami politycznymi byłych żołnierzy AK zamieszkujących na terenie województwa wrocławskiego. Ich kwestionariusze ewidencyjne uaktualniano w SB we Wrocławiu jeszcze we wrześniu 1987 r.

Cmentarz Osobowicki, jako „obiekt zagrożony” przez działania „przeciwników politycznych”, doczekał się we wspomnianym wyżej Wydziale VA SB we Wrocławiu założenia w końcu 1987 r. tzw. „teczki obiektowej”. Funkcjonariusze zajmujący się sprawą gromadzili w niej wszelkie informacje dotyczące osób zaangażowanych w działania upamiętniające ofiary komunistycznego terroru, raporty z „lustracji” kwater więziennych, notatki służbowe ze spotkań funkcjonariuszy z tzw. „kontaktami służbowymi” (osobami na kierowniczych stanowiskach związanymi ze sprawą, uznanymi za osobowe „źródła informacji”) mającymi wpływ na zarządzanie cmentarzem, kopie artykułów prasowych dotyczące Osobowic, sporządzane bardzo szczegółowe plany działań operacyjnych, a także notatki z odbytych spotkań z jednym z dziennikarzy „Gazety Robotniczej”, który w wyniku podjętej inspiracji ze strony SB, przedstawił w cyklu artykułów odpowiednią dla partii wersję historii działki więziennej na Osobowicach. Wśród społeczeństwa regionu krążyły wówczas mityczne opowieści, iż leżą tam głównie żołnierze AK – więźniowie Rawicza.

Szczególne zaniepokojenie funkcjonariuszy wrocławskiej SB i regionalnych decydentów politycznych z Komitetu Wojewódzkiego PZPR wzbudził artykuł „Biała plama” zamieszczony w marcowym (1988) numerze pisma „Tak i „Nie”, autorstwa Piotra Biernata z Katowic. Biernat przeprowadził we Wrocławiu prywatne śledztwo dotyczące grzebania na Osobowicach więźniów z ul. Kleczkowskiej. Udało mu się porozmawiać z żołnierzem Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego odpowiadającym w tamtych latach za zabezpieczenie tego miejsca, funkcjonariuszem UB, a także rodzinami ofiar. Maszynopis artykułu, jeszcze przed publikacją trafił, zapewne prosto z redakcji, na biurko oficera operacyjnego SB zajmującego się sprawą kwater osobowickich. Był on kilkakrotnie powielany i przesyłany wraz z analizami sprawy do wiadomości czołowych dygnitarzy partyjnych we Wrocławiu.

W tym czasie funkcjonariusze wrocławskiej SB poprzez odpowiednie spotkania z „kontaktami służbowymi” nie dopuścili również do zbadania przez zawodowych historyków materiałów archiwalnych dotyczących cmentarza Osobowickiego. Pierwsza próba podjęcia rzetelnych badań historycznych nad ofiarami UB zainicjowana wówczas przez naukowców z Instytutu Historycznego Uniwersytetu Wrocławskiego została skutecznie zablokowana w wyniku działań „operacyjno-profilaktycznych” wrocławskiej SB. Jeszcze w grudniu 1987 r. zastępca dyrektora Instytutu prof. Stefania Ochman-Staniszewska wystosowała pismo do Zarządu Miejskiego Przedsiębiorstwa Usług Komunalnych w sprawie udostępnienia historykom ksiąg cmentarnych będących w dyspozycji zarządu. W zachowanych dokumentach czytamy, w jaki sposób SB sparaliżowało te plany: „W dniu dzisiejszym – raportował 28 I 1988 r. kierownik Sekcji IV Wydziału VA SB – przeprowadziłem [rozmowę operacyjną] z ks [kontaktem służbowym] [...], której tematem była sprawa udzielenia odpowiedzi na pismo skierowane do MPUK przez doc. Ochmanową z Instytutu Historycznego. W trakcie rozmowy podtrzymano uzgodnienia w sprawie udzielenia odpowiedzi podjęte 29 XII 1987 r. razem z [...], tj., że MPUK udzieli odpowiedzi negatywnej w sprawie udostępnienia ksiąg wieczystych [tzn. cmentarnych] z okresu 1945-1952 cmentarza Osobowickiego, argumentując powyższe przeprowadzaną inwentaryzacją i zleceniem opracowania dokumentacji technicznej”. Polecenie SB zostało przez „kontakt służbowy” dokładnie wykonane. Wrocławscy historycy aż do połowy lat dziewięćdziesiątych, kiedy to księgi przekazano do Archiwum Państwowego przy ul. Pomorskiej, nie mogli wykorzystywać ich do badań naukowych.

W 1988 r. inspirowany przez funkcjonariuszy wrocławskiej SB w ramach „kontaktów służbowych” jeden z dziennikarzy „Gazety Robotniczej” (wówczas tygodnika wydawanego przez KW PZPR) napisał kilka artykułów dotyczących Osobowic. Spotykał się w tej sprawie z funkcjonariuszem zajmującym się operacyjnie sprawą kwater na cmentarzu Osobowickim. Jemu SB nie zabroniła udostępnić ksiąg cmentarnych. O stopniowo stającej się coraz głośniejszą sprawie kwater więziennych na Osobowicach szczegółowo na bieżąco informowany był sekretarz Komitetu Wojewódzkiego PZPR we Wrocławiu Z. Balicki. W jednej z przesłanych mu informacji funkcjonariusz SB konkludował: „Przeciwnik polityczny wykazuje w dalszym ciągu zainteresowanie kwaterami 120 i 81A znajdującymi się na cmentarzu Osobowickim”.

W lutym i marcu 1988 r. już konkretnymi osobami starającymi się ocalić pamięć o pomordowanych przez komunistów więźniach politycznych pochowanych na Osobowicach zainteresowali się funkcjonariusze wrocławskiej SB. „Faktycznymi organizatorami akcji wokół kwater 81A i 120 są działacze opozycyjni skupieni w tzw. Chrześcijańskim Uniwersytecie Robotniczym działającym przy parafii pw. św. Klemensa Dworzaka na Al. Pracy. Głównymi wykładowcami są znani odkłamacze [sic!] historii, tacy jak: A. Lenkiewicz i K. Turkowski. A. Lenkiewicz był inicjatorem prowadzenia zorganizowanych prac porządkowych na w/w kwaterach i petycji wystosowanej do władz cmentarza” – odnotowali w swoich dokumentach z teczki obiektowej założonej na cmentarz Osobowicki funkcjonariusze SB. Powyższą petycję do władz o zbadanie i wyjaśnienie sprawy grzebania więźniów na cmentarzu Osobowickim podpisali wtedy Irena Kluba, Wincenty Pycak i Witold Sulżycki.

Również w tym czasie dziennikarze zachodniej agencji Reutera zaczęli pisać na temat grobów osobowickich. Wywołało to, jak czytamy w materiałach SB, znaczne zintensyfikowanie przez funkcjonariuszy działań „operacyjno-profilaktycznych”. Natomiast w oficjalnej prasie krajowej władze zdecydowanie używały instrumentów cenzorskich o eliminacji niewygodnych dla nich informacji o grobach Osobowickich.

W maju 1988 r. ocenzurowany został artykuł żołnierza Obwodu Dębickiego AK Zbigniewa Lazarowicza pt. „Powiedz Polsce”, zamieszczony w „Tygodniku Powszechnym”, ukazujący sylwetki żołnierzy i oficerów AK zamordowanych we Wrocławiu i pogrzebanych na cmentarzu przed czterdziestu laty. Krakowska cenzura pocięła go w wielu miejscach. Autor trafnie zauważył wówczas w tym tekście, iż „robienie w dalszym ciągu tajemnicy, ukrywanie miejsc chowania ofiar stalinizmu, czego dowodem jest utrudnianie pod różnymi pretekstami dostępu do ksiąg cmentarnych, jest trwającą wciąż pozostałością po strasznych czasach”.

Raport powołanej w tym czasie specjalnej komisji wojewody nie wniósł niczego nowego do sprawy kwater więziennych na Osobowicach. Dopiero wystawa „Zmarli zobowiązują żyjących” dotycząca pomordowanych przez UB na Dolnym Śląsku, przygotowana przez Irenę Klubę i Danutę Skrabę i otwarta w 1988 r. w Galerii Muzeum Archidiecezjalnego była pierwszą szerszą prezentacją sylwetek i pamiątek po ludziach pogrzebanych na wrocławskim cmentarzu. SB poprzez odpowiednie działania „operacyjno-profilaktyczne” i „kontakty służbowe” zadbała o to, aby prasa, telewizja i radio nie dostrzegły tej ważnej ekspozycji historycznej. Mimo to stała wystawa stała się ważnym wydarzeniem w historii miasta. Przełamała ona zmowę milczenia panującą wokół Osobowic. Ekspozycja ta była następnie prezentowana także w Nowym Jorku.

Jednak pełną historię kwater więziennych znajdujących się na cmentarzu Osobowickim oraz wykazy i sylwetki pochowanych tam więźniów UB można było precyzyjnie zbadać i przedstawić społeczeństwu dopiero w ostatnim dziesięcioleciu. W 1990 r. odbył się na cmentarzu symboliczny pogrzeb ofiar komunistycznego terroru. Wówczas również wmurowano tablicę pamiątkową na murze narożnego dziedzińca więzienia przy ul. Kleczkowskiej, gdzie odbywały się egzekucje. Komitetowi organizującemu uroczystości patronował kardynał Henryk Gulbinowicz.

Ulotki informujące o uroczystościach wydała Agencja Informacyjna „Solidarności Walczącej”. Czytamy w nich między innymi: „Uroczysty pogrzeb na cmentarzu Osobowickim powinien mieć charakter ogólnopolski. Polacy tutaj spoczywający pochodzili ze wszystkich regionów kraju, także z Wileńszczyzny i Ziemi Lwowskiej. »Groby osobowickie« stanowią jedyny w Polsce tak duży i zachowany cmentarz ofiar komunizmu, znajdujący się na wydzielonym obszarze cmentarza komunalnego. Wrocławski pogrzeb będzie hołdem złożonym przez cała Polskę ludziom, którzy krwawą ofiarą życia torowali nam drogę do Wolnej i Suwerennej Ojczyzny”.

Przyszły setki ludzi. W 1995 r. na cmentarzu stanął Pomnik Ofiar Terroru Komunistycznego (1945-1956). Sylwetka człowieka przecięta serią kul na tle więziennego muru. Pierwsza naukowa książka autorstwa Krzysztofa Szwagrzyka ukazująca postacie rozstrzelanych i wyroki śmierci ludzi pogrzebanych na cmentarzu Osobowickim pt. „Golgota wrocławska 1945-1956” została przygotowana na uroczystości odsłonięcia pomnika.

W marcu 2002 r. Biuro Edukacji Publicznej Instytutu Pamięci Narodowej we Wrocławiu otworzyło w Arsenale wystawę „Straceni na Dolnym Śląsku (1945-1956)” ukazującą fotografie, zachowane pamiątki, ostatnie listy do rodzin pisane na krótko przed egzekucją oraz krótkie biogramy ofiar komunistycznego terroru pogrzebanych na Osobowicach. Ks. kardynał Henryk Gulbinowicz odnalazł na tej wystawie swojego gimnazjalnego kolegę z Wilna, harcerza „Czarnej Trzynastki” podchorążego Henryka Urbanowicza „Zabawę”, żołnierza Okręgu Wileńskiego AK i studenta historii Uniwersytetu Wrocławskiego, rozstrzelanego w 1949 r. Wkrótce ukaże się również książka poświęcona osobom straconym na Dolnym Śląsku z wyroków komunistycznych sądów wojskowych.