Listopad 2001

Przerwany bieg?
Rafał Kowalski

Moralna ocena bezrobocia


Przed jubileuszem Uniwersytetu Wrocławskiego
ks. Antoni Kiełbasa SDS

Posługa kapłana wobec ciężko chorych i cierpiących
Ks. Janusz Prejzner

Meandry wyborów parlamentarnych RP 2001
Kazimierz F. Papciak

Pasterz trudnych decyzji
Ks. Józef Swastek

W katedrze
wysłuchała Renata Kotusz

Harry Potter i łzy Aslana
Szymon Wojtasik

Dyplomacja, polityka, komunizm - o watykańskich rozmowach arcybiskupa Dąbrowskiego
Piotr Sutowicz

"Quo vadis", czyli dokąd doszedł Kawalerowicz
Beata Jachimowska

Losy Polaków - historia rodziny Lazarowiczów
Wojciech Trębacz




Strona główna

Archiwum

Posługa kapłana wobec ciężko chorych i cierpiących
Ks. Janusz Prejzner


Choruje ktoś wśród was?
Niech sprowadzi kapłanów Kościoła
By się modlili nad nim
I namaścili go olejem w imieniu Pana (Jk 5,14)

Cierpienie i śmierć są powszechne i niezależne od kultury, cywilizacji, światopoglądu i wyznania. Każdy człowiek jest naznaczony lękiem o własną egzystencję. Wobec zjawiska cierpienia i śmierci każdy musi zająć określoną postawę. Stwórca nie przewidział tu neutralności. Cierpienie jest odczuciem negatywnym, dlatego pytamy o jego przyczynę, przebieg i sens, zwłaszcza wtedy gdy jest ono długotrwałe i nie można go całkowicie wyeliminować. Ponadto, u człowieka będącego jednością psychofizyczną występuje sprzężenie zwrotne: cierpienia fizyczne mogą w sposób istotny dotknąć duchowego wnętrza i na odwrót cierpienia duchowe mogą prowadzić do schorzeń cielesnych. Każda ciężka choroba, dotyka całego człowieka w jego wymiarze somatycznym, psychicznym i duchowym, a ponadto zawsze jest zagrożeniem dla życia, a więc związana jest z bliskością śmierci. W takich warunkach pojawia się pytanie, jak ukazać sens życia w czasie choroby, w przedłużającym się cierpieniu oraz nadprzyrodzony sens śmierci.

Biblijny sens cierpienia i choroby

Papież Jan Paweł II nazywa Pismo Święte wielką księgą o cierpieniu. Stary Testament wyjaśnia, że choroby i cierpienia nie były zamierzone przez Boga. Pojawiły się z winy człowieka, jako skutek grzechu pierworodnego (Rdz 3). Człowiek nie sprostał próbie wierności. Powodowany pychą i chęcią rywalizacji z Bogiem, utracił więź ze Stwórcą i swoją doskonałość. Choroba jest tu jedną z postaci cierpienia, obok niesprawiedliwości, nędzy i niepowodzeń życiowych. Biblia będąc księgą opisującą przede wszystkim doświadczenia wiary, jeśli wspomina o chorobie, to czyni to w kontekście relacji człowieka do Boga. Dla starotestamentowych bohaterów Hioba i Tobiasza choroba jest dopustem i doświadczeniem sprawiedliwych, potwierdzeniem ich wiary i powoduje oczyszczenie ducha. Prorocy swoje cierpienia ofiarowali w akcie ekspiacji za cały lud Boży (Ez 32,30-33, Jr 8,19-23). Wreszcie Sługa Jahwe - jedyny w pełni sprawiedliwy - cierpiał za wszystkich ludzi, w akcie wynagradzającym, wstawienniczym i zbawczym (Iz 50 i 53). Nowy Testament podkreśla, że choroba sama w sobie nie jest żadną wartością i należy z nią walczyć. Słuszną postawą w walce z cierpieniem jest zbieranie w sobie energii ducha, aby nie poddać się złu, nie dać się złamać nieszczęściom i starać się pomóc bliźniemu w dźwiganiu jego utrapienia. Jezus lituje się nad chorymi, uzdrawia ich prawie natychmiast (Mt 8,15- -16, Łk 4,39-40), ale akty te łączy zawsze z ich mocną wiarą w Boga. To znaczy, że po stronie człowieka chorego, doświadczającego wielu cierpień, staje sam Bóg. Choroba jest zatem okazją do spotkania z Bogiem, który chce im przyjść z pomocą, jeśli tylko z wiarą zwrócą się do niego. Pismo Święte ukazuje jednak w osobie Jezusa Chrystusa pewien paradoks: z jednej strony Bóg walczy z cierpieniem, a z drugiej Jezus oświadcza, że konieczna jest jego męka, a nawet cierpienia jego uczniów (J. 16,20-22, Łk. 9,23-24). Ten paradoks zrozumiały jest jedynie w pełnym wymiarze męki, śmierci Jezusa, prowadzącej w konsekwencji do chwały zmartwychwstania i ostatecznego zwycięstwa nad cierpieniem i śmiercią dzięki nieograniczonej miłości naszego Zbawiciela. Ponadto w nowym eschatologicznym królestwie Jezusa nie będzie bólu i chorób (Ap. 21,4). Zatem Pismo Święte wzywa do zawierzenia Bogu, gdyż tylko nasza wiara, nasza ufność i miłość do niego mogą nadać ludzkiemu cierpieniu prawdziwy i ostateczny (wieczny) cel - zbawienie swoje i zbawienie świata.

Cierpienie w nauczaniu Kościoła

Choroby są wielkim złem, którego doświadcza człowiek, dlatego należy z nimi walczyć i walka ta jest zgodna z Bożą Opatrznością. Walkę taką ma podjąć sam chory oraz osoby, do których on zwróci się o pomoc. Mój synu, w chorobie nie zwlekaj, módl się do Boga, bo on cię może uleczyć. (...) Poza tym zrób miejsce dla lekarza, niech i jego nie braknie, bo ci jest potrzebny (Mdr 38,9-12). Działania niosące ulgę i przywracanie zdrowia to wypełnianie także nakazu Chrystusa, który polecił nawiedzać chorych. Kościół naucza, że cierpienia związane z chorobą nie są wartością samą w sobie i należą do najtrudniejszych problemów niepokojących człowieka. Choroby są zjawiskiem powszechnym, ale nie były one przez Boga zamierzone w planie stwórczym. Właściwy i wyższy sens nadaje im tylko wiara i łączność z cierpiącym Chrystusem, aby dopełnić to, czego nie dostaje cierpieniom Chrystusa, dla zbawienia świata (Kol 1,24). Przez takie zjednoczenie, cierpienie nie jest już jedynie złem, które należy zwalczać, lecz staje się wartością oczyszczającą lub ekspiacyjną. W ten sposób choroba i związane z nią cierpienia mogą nabierać nowego zbawczego sensu sięgającego poza życie doczesne. Do takiego rozumienia cierpienia potrzebna jest jednak pomoc od Boga. Sakrament namaszczenia i Wiatyk stanowią najistotniejszą część posługi jaką Kościół przez ręce kapłana niesie choremu w jego krytycznych godzinach życia. Odniesienie tych posług do Jezusa Chrystusa jest tu fundamentalne, gdyż tylko On w dziejach ludzkości jest samym życiem (J 14,6), a zarazem zna cierpienie i śmierć, pozostając wiecznie jedyną osobową odpowiedzią na ich sens.

Moc płynąca z Sakramentu namaszczenia chorych

Przy szpitalnym łóżku można usłyszeć takie stwierdzenie: boli mnie cały człowiek. Wielkie cierpienie każdego człowieka obejmuje całą jego ludzką egzystencję. Oferowana pomoc musi zatem obejmować całego człowieka jego ciało, psychikę oraz duchowość z jej potrzebami religijnymi. Chorzy mający formację sakramentalną odczytują sens cierpienia z postawy Jezusa Chrystusa. On je dobrowolnie przyjął i włączył do całej ekonomii zbawienia. Chrystusowe Przejście - Pascha, z natury ludzkiej do uwielbionego życia w chwale Ojca stało się zadatkiem naszego przejścia do nowego życia. Z Nim przeszliśmy ze śmierci do życia (J 3,14). Ta tajemnica paschalna jest dla chrześcijan stale otwarta głównie przez uczestnictwo w sakramentach świętych. Na czas choroby i jej dolegliwości przeznaczony jest sakrament namaszczenia chorych. Staje się on siłą do afirmacji cierpienia, gdyż sam Chrystus pomaga zaakceptować swoje fizyczne i duchowe cierpienia. W sakramencie tym chrześcijanin staje się jakby żywą pamiątką i znakiem cierpiącego Chrystusa. Rytuał sakramentu chorych stwierdza wprost, że wtedy kiedy znosimy różne cierpienia sam Chrystus dzisiaj cierpi i jest krzyżowany w swoich członkach (RSCh 2). Chory umocniony zostaje w sakramencie namaszczenia łaską Ducha Świętego, który poucza, że cierpień teraźniejszych nie można stawiać na równi z chwałą, która ma się w nas objawić (Rz 8, 18). Będąc kapelanem wspólnoty hospicyjnej zrozumiałem, że cierpiący, a szczególnie ci na granicy dwóch światów, przekazują bardzo ważne duchowe przesłania. Do tej kategorii zjawisk należy identyfikacja z cierpieniami Chrystusa na krzyżu. Zjawiska tego nie należy traktować tylko jako prostego mechanizmu obronnego wzorowania się na osobie znaczącej, mającej władzę, moc czy potęgę. Jest to nadprzyrodzona więź wymykająca się opisowi empirycznemu, gdzie cierpiący mękę krzyżową Bóg-Człowiek Jezus Chrystus jest rzeczywistym i realnym adwersarzem w relacji do chorych. Ta boska odpowiedź łączy się z pojęciem łaski, a nawet mistycyzmu. W szczególnych przypadkach chorzy cierpiący opisywali ten stan na płaszczyźnie cudu i objawień indywidualnych o czym mogą świadczyć ich następujące wypowiedzi:


myślę i widzę cierpiącego Chrystusa, tylko to mi pomaga. Rozważam tajemnice bolesne i mam wielką ufność - ból odchodzi,
myślę o cierpiącym Zbawicielu, mój ból jest niczym - tylko to mnie podtrzymuje,
to autentycznie pomaga, moje cierpienie maleje,
to jest wielkie zbliżenie do Boga.

Nadanie sensu egzystencji w sytuacji poważnej choroby i cierpienia odpowiada najgłębszym pragnieniom człowieka, który zawsze dąży do tego, aby jego życie miało sens i wartość. Człowiek z natury nie ma zdolności znoszenia cierpienia, ale może się tego z pomocą łaski Bożej nauczyć. Dlatego należy podkreślić właściwą rangę posługi księży kapelanów w szpitalach i innych placówkach opiekuńczych oraz dogodnego usytuowania kaplic z Jezusem Eucharystycznym. W parafiach zaś, kapłani powinni być na bieżąco informowani o ciężko chorych osobach pozostających w swych domach i oczekujących na wsparcie duchowe.

Wiatyk - posługa w godzinie śmierci

Śmierć rozumiana jako przejście do wieczności, różni się od śmierci klinicznej czy biologicznej. Jest to jeden decydujący moment przejścia do nowego, wiecznego życia z Bogiem. Człowiek powołany do istnienia w czasie trwa wiecznie. Śmierci Bóg nie uczynił - mówi słowo Boże - i nie cieszy się ze zguby żyjących. (...) Śmierć weszła na świat przez zawiść diabła (Mdr 1,13 i 2,14). Życie i śmierć są dwoma etapami tego samego istnienia. Śmierć odzwierciedla Paschę Chrystusa ze świata ziemskiego w serce świata wiecznego Zbawienia. Kościół wczesnych wieków dzień śmierci nazywał dniem narodzin dla nieba - dies natalitiae. Wprawdzie człowiek umiera sam, ale jest to wydarzenie społeczne, bo nikt z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie - twierdzi św. Paweł (Rz14,7). Tak więc człowiek wierzący w Chrystusa umiera zawsze w Kościele, a w człowieku ochrzczonym umiera cząstka z Kościoła. W tym tak ważnym momencie, jakim jest umieranie, człowiek kościoła zostaje umocniony Wiatykiem Ciała i Krwi Chrystusa i otrzymuje zadatek zmartwychwstania. Wiatyk jest sakramentem na czas przejścia, bo kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew - mówi Jezus Chrystus - ma życie wieczne, a ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym (J. 6,54). Potwierdzeniem tego jest formuła udzielania Wiatyku: Ciało Chrystusa. Amen. Niech Chrystus cię strzeże i zaprowadzi do życia wiecznego. Często lęk przed umieraniem jest lękiem przed tym, co czeka nas po śmierci. Psychologia mówi o różnych postawach wobec bliskiej śmierci. Chrześcijanin kierujący się w swym życiu nauką Chrystusa i Jego Kościoła, umocniony wcześniej sakramentem namaszczenia, widzi zbliżającą się śmierć jako przejście do królestwa Chrystusa. Pomaga mu w tym liturgia Wiatyku, zwłaszcza jeśli udziela się go w czasie Mszy świętej sprawowanej przy umierającym. Taki sposób przeżywania śmierci pomaga w przyjęciu jej na wzór Chrystusa jako przejścia do Ojca. Wiatyk będący zadatkiem zmartwychwstania, staje się jakby dopełnieniem Chrztu świętego. Chrzest jest pierwszym sakramentalnym przejściem - z niewoli grzechu do dziecięctwa Bożego, a śmierć ostatnim - przejściem egzystencjalnym z ziemi do Boga Ojca w wieczności. Nasza ojczyzna jest w niebie, stąd też, jako Zbawcy oczekujemy Jezusa Chrystusa, który przekształci nasze ciało poniżone na podobne do swego chwalebnego ciała (Flp 3,20-21). Przyjmowanie cierpienia i śmierci determinowane jest wiarą w Boga. Bez transcendentnego wymiaru, cierpienie i śmierć byłyby interpretowane jako skandal, jako zło wyzwalające wyłącznie negatywne emocję, a więc agresję, rozpacz i całkowite zapamiętanie się w bólu. Wskazana przez Jezusa Chrystusa droga godnego przyjęcia cierpienia i przeżycia śmierci wiedzie przez sakrament namaszczenia i Wiatyk. Przyjmujący je powinni zostać odpowiednio pouczeni i właściwie przygotowani do ich przyjęcia. Wymaga to dużego zaangażowania duszpasterzy, członków rodziny, samych chorych i umierających. Właściwie przeżyte cierpienie ludzkie jest wielkim kapitałem osobistym i Kościoła Powszechnego, przyczyniającym się do zbawienia świata. Należałoby za wszelką cenę odsunąć zły zwyczaj odkładania sakramentu chorych na ostatnie chwile życia. Błędem jest również łączenie sakramentu chorych z Wiatykiem. Sakramenty te mają służyć chorym ku pokrzepieniu dopóki jeszcze mają pełną świadomość, gdyż dopiero wtedy spełniają tę rolę, do jakiej ustanowił je Chrystus. Należy wszystko uczynić, aby przed chorym otworzył się horyzont eschatycznej nadziei i aby zgodził się na współdźwiganie krzyża z Chrystusem.

Ks. Janusz Prejzner