Listopad 2001

Przerwany bieg?
Rafał Kowalski

Moralna ocena bezrobocia


Przed jubileuszem Uniwersytetu Wrocławskiego
ks. Antoni Kiełbasa SDS

Posługa kapłana wobec ciężko chorych i cierpiących
Ks. Janusz Prejzner

Meandry wyborów parlamentarnych RP 2001
Kazimierz F. Papciak

Pasterz trudnych decyzji
Ks. Józef Swastek

W katedrze
wysłuchała Renata Kotusz

Harry Potter i łzy Aslana
Szymon Wojtasik

Dyplomacja, polityka, komunizm - o watykańskich rozmowach arcybiskupa Dąbrowskiego
Piotr Sutowicz

"Quo vadis", czyli dokąd doszedł Kawalerowicz
Beata Jachimowska

Losy Polaków - historia rodziny Lazarowiczów
Wojciech Trębacz




Strona główna

Archiwum

Moralna ocena bezrobocia


Stopa bezrobocia w Polsce wciąż rośnie. W ostatnich dwunastu miesiącach wzrosła o ponad 2%. Pod koniec sierpnia tego roku osiągnęła ona poziom 16,3% ludzi aktywnych zawodowo, co oznacza, że pracy pozbawione są prawie trzy miliony osób. Dane te nie uwzględniają bezrobocia ukrytego, które jest wyjątkowo wysokie w sektorze rolnictwa. Są rejony Polski, szczególnie na terenach północno- -wschodnich, gdzie stopa bezrobocia przekroczyła 1/4 ludzi zdolnych do pracy. Od końca ubiegłego roku we wszystkich województwach zwiększyła się liczba bezrobotnych. Nawet tam, gdzie do niedawna bezrobocie nie stanowiło społecznego problemu, jak województwo mazowieckie i wielkopolskie, osiągnęło ono alarmujący poziom 13%. Właśnie w tych województwach oraz w województwie śląskim nastąpił ostatnio największy wzrost ludzi pozbawionych pracy. Powagę sytuacji potęguje fakt, że prawie 30% bezrobotnych stanowią w Polsce ludzie młodzi, w przedziale wiekowym od 18 do 24 lat. Wśród zarejestrowanych bezrobotnych najliczniejszą populację stanowią osoby bez stażu pracy - prawie 23%. Około 70% bezrobotnych legitymuje się wykształceniem zasadniczym zawodowym lub niższym, ponad 20% policealnym i średnim zawodowym. Jednakże coraz częściej bezrobocie zaczyna dotykać ludzi z wykształceniem wyższym i zbliża się dzisiaj do granicy 3% (...). Poddając ocenie moralnej zjawisko bezrobocia Kościół katolicki stwierdza, że jest ono "przeciwieństwem właściwej i poprawnej sytuacji", to znaczy brakiem "zatrudnienia dla uzdolnionych do tego podmiotów pracy" (LE, n.18). Ostatnio Jan Paweł II uznał je za zanegowanie jednego z niezbywalnych praw człowieka (por. Przesłanie do uczestników Konferencji na temat pracy, Rzym, 14 IX 2001, n. 4). Bezrobocie jest "w każdym wypadku złem, wtedy zaś, gdy przybiera pewne (tzn. wielkie) rozmiary, może stać się prawdziwą klęską społeczną". Jest bolesne szczególnie wtedy, gdy dotyka ludzi młodych: "Ich szczera wola pracy, ich gotowość podjęcia własnej odpowiedzialności za rozwój ekonomiczny i społeczny społeczeństwa rodzi wówczas przykrą frustrację" (LE, n. 18). Za każdym procentem odnoszącym się do bezrobocia musimy dostrzec konkretną twarz człowieka, a także jego środowisko społeczne, w tym szczególnie najbardziej naturalną społeczność, jaką jest rodzina. Biorąc to pod uwagę, z bólem musimy stwierdzić, że w naszej Ojczyźnie nieomal jedna trzecia obywateli dotknięta jest pośrednio lub bezpośrednio skutkami bezrobocia! Czyż nie jest to dramat społeczny? Wydanie mu zdecydowanej walki, poprzez opracowanie skutecznych środków zaradczych, powinno stać się absolutnym priorytetem zarówno dla jednostek, jak i zrzeszeń, a zwłaszcza administracji państwowej. Trzeba jak najszybciej przystąpić do leczenia choroby, która zaczyna zagrażać samej substancji społeczeństwa (...).

Godność pracy

Zasadne staje się pytanie, dlaczego Kościół katolicki tak negatywnie ocenia bezrobocie? Odpowiedź jest prosta - jednoznacznie negatywna ocena bezrobocia jest konsekwencją zdecydowanie pozytywnej wizji i oceny pracy ludzkiej. Do tradycji biblijnej i nauczania społecznego Kościoła należy nauka o pozytywnym charakterze pracy. Jest ona rozumiana jako realizacja powołania człowieka, udział w stwórczym dziele Boga, a przez to droga do świętości oraz służba społeczeństwu i sposób zdobywania środków do życia. Z tak rozumianej pracy wynika konieczny wniosek: jest ona dla człowieka dobrodziejstwem, jest fundamentalnym prawem osoby ludzkiej oraz jednym z jej podstawowych obowiązków. Bardzo ważne jest podkreślanie prawdy, iż z natury swej człowiek związany jest z pracą, albowiem to Stwórca powołał go do pracy. Już w raju pierwsi rodzice zajmowali się pracą. Stąd też prawo i obowiązek pracy wypływają nie tylko, i nie tyle, z prawa do utrzymania i wyżywienia, ale z prawa o wiele ważniejszego, a mianowicie - z prawa do bycia człowiekiem. Prawo do pracy nie powinno być zatem wymieniane wśród praw gwarantowanych człowiekowi przez państwo, jak prawo do opieki medycznej, do oświaty i wykształcenia, do ochrony prawnej, jest ono bowiem konstytutywnym prawem ludzkiej osoby. Prawo do pracy jest po prostu konsekwencją natury człowieka. Wielkie zasługi w ukazywaniu moralnego i duchowego wymiaru pracy ma Ojciec Święty Jan Paweł II. Nie przemilczając faktu wysiłku i cierpienia, które po grzechu pierworodnym często łączą się z pracą, wyraźnie stwierdza, że jest ona dla każdego człowieka wielkim dobrem, choć często dobrem trudnym. Jest ona nie tylko dobrem użytecznym czy użytkowym, ale także - i przede wszystkim - dobrem godziwym, tzn. wyrażającym wartości ludzkie i je pomnażającym. Przez pracę człowiek nie tylko przekształca naturę, przystosowując ją do swych potrzeb, lecz także realizuje siebie, stając się w pewnym sensie bardziej człowiekiem (por. LE, n. 9). Przypomniał o tym Ojciec Święty Jan Paweł II podczas jednej z pielgrzymek do Ojczyzny, kiedy uczył w Sosnowcu, że w pracy człowiek okazuje się twórcą, gdyż realizuje zamysł Boga powierzającego człowiekowi ziemię do twórczego włodarstwa. W pracy człowiek potwierdza siebie jako istotę Bogu podobną, zdolną nie tylko do poznawania prawdy, ale także do tworzenia piękna. Pracując, człowiek wchodzi w perspektywę współtworzenia z Bogiem, co stanowi najgłębszy sens i godność pracy. Zgodnie z tym ujęciem praca czerpie najgłębszą swoją godność z Bożego mandatu, jaki człowiek otrzymał: "czyńcie sobie ziemię poddaną". Pozbawiona tej Bożej perspektywy współtworzenia, praca łatwo gubi wymiar podmiotowy. "Wówczas przestaje być ważny człowiek, który ją wykonuje, a liczy się jedynie jej wartość materialna. Człowiek nie jest już traktowany jako sprawca i twórca, ale jako narzędzie produkcji. Wydaje się, że w okresie koniecznych przemian gospodarczych w naszym kraju można dostrzec symptomy takiego zagrożenia. (...) Pojawia się ono wszędzie tam, gdzie w imię praw rynku zapomina się o prawach człowieka. Jest tak na przykład, gdy rachunek ekonomiczny usprawiedliwia pozbawienie pracy kogoś, kto wraz z nią traci wszelkie perspektywy na utrzymanie siebie i rodziny. Dzieje się tak również, gdy dla zwiększenia produkcji odmawia się pracownikowi prawa do odpoczynku, do troski o rodzinę, do wolności w podejmowaniu decyzji o kształcie własnej codzienności. Jest tak zawsze, gdy wartość pracy jest określana nie poprzez wysiłek człowieka, ale poprzez cenę produktu - co powoduje, iż wynagrodzenie nie odpowiada trudowi" (Rozważanie podczas Liturgii Słowa, Sosnowiec, 14 VI 1999). Właśnie ze względu na najważniejszy wymiar pracy - wymiar podmiotowy - Kościół jednoznacznie negatywnie ocenia zjawisko bezrobocia. Dotyczy to szczególnie bezrobocia strukturalnego i trwałego. Nie można się na nie zgodzić, gdyż zbyt wysokie są jego moralne koszty. Dotykają one bowiem samej istoty człowieczeństwa.

Bezrobocie - rzeczywistość poniżająca człowieka

Nauczanie społeczne Kościoła uświadamia dzisiejszemu człowiekowi i społeczeństwu głębszy - osobowy, psychologiczno-humanistyczny i społeczny wymiar - bezrobocia, które nie jest jedynie brakiem pracy i związanym z tym brakiem materialnych środków do życia. Bezrobocie poniża człowieka w jego własnych oczach, wywołując poczucie bycia niepotrzebnym, odrzuconym przez społeczeństwo. Stąd też trwałe bezrobocie grozi nawet deformacją osobowości człowieka. (...) Na negatywne następstwa bezrobocia dobitnie zwrócił uwagę II Synod Plenarny, podkreślając, że "Bezrobocie jest jednym z najbardziej dokuczliwie odczuwanych negatywnych następstw przekształceń demokratyzującego się państwa. Przemiany na rynku pracy wywołują sytuację tzw. rozłąk zarobkowych i wywierają niekorzystny wpływ na kształtowanie się życia w rodzinie. Oprócz obniżenia się dochodów i poziomu życia rodziny, bezrobocie wzmaga niepokój o jutro, wywołuje stres u członków rodziny, potęguje konflikty, popycha w stronę rozmaitych uzależnień, kształtuje lub wzmaga postawy aspołeczne, rozwija poczucie niskiej wartości i obniża twórcze możliwości. W konsekwencji bezrobocie przyczynia się do dezintegracji rodziny, a często nawet do jej rozpadu"(Powołanie do życia w małżeństwie i rodzinie, n. 22). Już na podstawie przytoczonych wyżej argumentów wyraźnie widać, dlaczego Kościół nie godzi się na wysuwaną dziś często teorię niemożności rozwiązania tego problemu. Nierzadko prowadzi to bowiem do postawy pogodzenia się ze zjawiskiem bezrobocia, któremu rzekomo nie można w dzisiejszych czasach skutecznie zaradzić. Apelujemy więc, by żaden człowiek, a w szczególności człowiek wierzący, nie uległ pokusie takiego determinizmu. Świadczyłoby to o rezygnacji ze strony człowieka z jego podmiotowości oraz z odpowiedzialności za kształtowanie świata na miarę człowieka - istoty rozumnej i wolnej. Byłaby to postawa dezercji społecznej i sprzeniewierzenia się mandatowi otrzymanemu od Boga Stwórcy, który wypowiadając słowa: "czyńcie sobie ziemię poddaną", obdarzył każdego człowieka wzniosłym powołaniem do bycia twórcą. Każdy z nas powinien powtórzyć za Janem Pawłem II: "Trudno mi uwierzyć, by ludzkość współczesna, zdolna do tak wspaniałych osiągnięć naukowych i technicznych, nie była w stanie - na drodze twórczego wysiłku inspirowanego przez samą solidarność, która łączy wszystkich ludzi - znaleźć słusznych i skutecznych rozwiązań dla tak istotnie ludzkiego problemu, jakim jest zatrudnienie" (Przemówienie podczas 68. Sesji Międzynarodowej Organizacji Pracy, Genewa, 15 VI 1982, n. 12). Podczas pielgrzymki do Ojczyzny w roku 1999 Ojciec Święty powiedział także: "Proszę Boga, ażeby rozwój ekonomiczny naszego kraju i innych państw na świecie szedł w tym kierunku, by wszyscy ludzie - jak mówi święty Paweł - »pracując ze spokojem własny chleb jedli« (2 Tes 3, 12). Głośno o tym mówię, bo chcę, byście poznali - aby wszyscy pracujący w tym kraju poznali - że wasze sprawy są bliskie Papieżowi i są bliskie Kościołowi". Podejmujemy ten głos Papieża i czynimy go także swoim głosem i głosem Kościoła katolickiego w Polsce. (...) Nie przestaniemy upominać się o prawa człowieka, w tym o prawo każdego do pracy i jej godziwych warunków. Nie przestaniemy bronić człowieka przed wyzyskiem i niesprawiedliwością. Nie przestaniemy nawoływać, by zachowano właściwą hierarchię wartości, a więc prymat rzeczywistości duchowej nad materialną, człowieka nad rzeczą, etyki nad techniką, pracy nad kapitałem, powszechnego przeznaczenia dóbr nad ważną i potrzebną własnością prywatną. Przywołując naukę Kościoła, pragniemy dobitnie stwierdzić, że bezrobocie nie jest jakimś cywilizacyjnym determinizmem, na który skazani są współcześni ludzie. Świadczy ono natomiast o tym, że "zarówno wewnątrz poszczególnych wspólnot politycznych, jak i we wzajemnych stosunkach między nimi na płaszczyźnie kontynentalnej i światowej - gdy chodzi o organizację pracy i zatrudnienia - coś nie działa prawidłowo, i to właśnie w punktach najbardziej krytycznych i o wielkim znaczeniu społecznym" (LE, n. 18). Człowiek - obdarzony przez Boga intelektem i wolną wolą - powinien te nieprawidłowości korygować i bez wytchnienia poszukiwać sposobów zaradzania temu społecznemu nieszczęściu, jakim jest bezrobocie. Może jak nigdy dotąd, w sytuacji wysokiego i nadal rosnącego bezrobocia, potrzeba postawy stałego wysiłku, wymownie scharakteryzowanej przez papieża Jana XXIII: "nasza epoka, która wymaga, aby każdy wnosił swój czynny wkład w powszechne dobro wspólne, pobudza do szybkiego działania. A ponieważ trzeba codziennie sprawdzać, w jaki sposób można sprawy społeczne jeszcze bardziej dostosowywać do założeń sprawiedliwości, niech Synowie Nasi nie uważają, że mogą przestać działać i wypoczywać po przebytej drodze. Wszyscy też ludzie powinni sądzić, że to, czego dotychczas dokonali, jest jeszcze bardzo niewystarczające i wobec tego stają przed nimi coraz większe i poważniejsze zadania w odniesieniu do organizacji produkcji, zrzeszeń, związków zawodowych, ubezpieczeń społecznych, oświaty, ustawodawstwa, ustroju państwa, opieki zdrowotnej, wychowania fizycznego itp." (PT, nn.155, 156).