Październik 2004

Sanktuarium Matki Bożej w Bardzie Śląskim sanktuarium metropolitalnym
Abp Marian Gołębiewski

Jan Paweł II – pielgrzym pokoju
Fragmenty Listu Pasterskiego biskupów polskich

Wielki znak dla współczesnego świata
Mieczysław Guziewicz

Głos z Rzymu o roli i godności kobiety
ks. Andrzej Dańczak

Z nowym rektorem w nowy rok akademicki
Katarzyna Wyzga rozmawia z ks. prof. Józefem Paterem

Święta Jadwiga przykładem aktywności świeckich w Kościele
ks. Antoni Kiełbasa

Co on mi powie, czyli o katechetach w szkole
ks. Rafał Kowalski

Seksualność i płodność: typowe pytania i wątpliwości
ks. Marek Dziewiecki

O znaczeniu słowa liturgia
ks. Paweł Cembrowicz

Szczęśliwe siostry
ks. Rafał Kupczak

Sanktuarium maryjne w Zarwanicy na Podolu
Jan Józków

Radomski problem?
ks. Rafał Kowalski

Różaniec modlitwą liturgiczną?
Marcin Kołodziej




Strona główna

Archiwum

Sanktuarium maryjne w Zarwanicy na Podolu
Jan Józków



26 sierpnia br. greckokatolicki arcybiskup większy Lwowa, kardynał Lubomyr Huzar na zaproszenie prymasa Józefa Glempa uczestniczył we Mszy celebrowanej na Jasnej Górze, a na początku sierpnia w sanktuarium maryjnym w Zarwanicy w Województwie Tarnopolskim (zachodnia Ukraina) młodzież polska i ukraińska wzięła udział w pielgrzymce miłości i pojednania.

Zarwanica to malutka podolska wieś, położona w dolinie otoczonej wysokimi lesistymi zboczami, około 20 kilometrów na północ od Buczacza. Tak mała, że daremnie szukać jej na mapach, nie tylko polskich, radzieckich, ale już ukraińskich, znalazłem ją dopiero na niemieckiej mapie lotniczej. Przewodnik po Polsce z 1937 roku informuje tylko, że w pobliżu przechodzi europejski dział wód, a w okresie I wojny światowej trwały tu przez dwa lata walki pozycyjne. W 140 domach mieszka tu niewiele ponad trzystu ludzi. Historia sięga niepamiętnych czasów, owianych legendami. Według jednej kijowski mnich, w 1240 roku uciekając ze zrujnowanego i spalonego przez Mongołów Kijowa, w tym miejscu we śnie ujrzał Matkę Boską.

Zmorzony, napiłem się ze źródła i w serdecznej modlitwie prosiłem Bogarodzicę, aby wzięła mnie pod boską opiekę. Długa tułaczka i głód sprawiły, że uspokojony modlitwą zasnąłem. We śnie zobaczyłem rajskie miejsce, spowitą jasną poświatą dolinę (...). Upadłem na kolana, koło mnie zjawiła się Matka Boża z dwoma aniołami trzymającymi w rękach białe lilie. Z uśmiechem dotknęła mnie. (...) Obudziłem się, gdzieś znikła słabość. Zobaczyłem czarowną dolinę otoczoną gęstym lasem i ikonę Przenajświętszej Bogarodzicy z małym Jezusem na rękach, jaka jaśniała nade mną. Podniesiony na duchu zrozumiałem, że zachowane przez Boga życie mam ofiarować naszej chrześcijańskiej wierze. Tu, w zacisznej dolinie, blisko źródła zbuduję kapliczkę i umieszczę w niej ikonę...

Sława cudownego obrazu rozniosła się po okolicy. Dowiedział się też o tym chory książę trembowelski Wasylko i zażądał przywiezienia obrazu, Kiedy duchowny odmówił, przyjął to z pokorą i kazał zanieść się do Zarwanicy. Ozdrowiał, a z wdzięczności wybudował cerkiew, do której z kaplicy przeniesiono cudowną ikonę. W istocie obraz jest jednym z najdawniejszych na Ukrainie przedstawień Matki Boskiej, jego powstanie datuje się na XIII-XIV wiek

Do osiedlenia się ludzi przyczyniło się niewątpliwie dogodne do obrony położenie. Rzeka Strypa, w tym miejscu utworzyła zakole, którego zbliżone do siebie ramiona połączono fosą, a dodatkowo wewnątrz usypano wał ziemny. Pierwsza pisemna wzmianka o Zarwanicy pochodzi z 1458 roku, a w pobliżu zachowały się miny średniowiecznego zamku. Mimo umocnień miejscowość nie oparła się najeźdźcom. W latach 1662-1688 kilkakrotnie niszczyły ją wojska tureckie. Spłonęła wtedy cerkiew i klasztor, ale ikona została uratowana i przeniesiona do nowej, też jeszcze drewnianej cerkwi. W 1740 roku umieszczono tu również cudowny obraz Ukrzyżowanego Zbawiciela, koronowany w 1742 roku przez metropolitę Atanazego Szeptyckiego. Kiedy i ta cerkiew wkrótce spłonęła – na jej miejscu stoi dziś kamienny krzyż – w 1754 roku z fundacji właściciela wsi hr. A. Mączyńskiego wybudowano czwartą z kolei świątynię Świętej Trójcy. Jest to istniejąca do dziś murowana budowla na planie krzyża, z zaokrągloną absydą, do której przylegają dwie przybudówki. Front wieńczy barokowy szczyt, ściany wzmocnione są szkarpami, na dwuspadowym dachu wznosi się wysoka ażurowa wieżyczka.

W 1867 roku dzięki staraniom proboszcza, ojca Profirija Mandyczewskiego i poparciu kardynała Iwana Simeodi papież Pius IX wyraził zgodę na koronację ikony, a świątynię podniósł do rangi sanktuarium. To bardzo rozpowszechniło kult cudownego obrazu, do którego przez całe lato ściągały tysięczne tłumy pielgrzymów.

W czasie wojennym, w 1916 roku, spłonęła część zabudowań wiejskich i klasztor, odbudowany sześć lat później, dzięki pomocy materialnej metropolity Szeptyckiego, który w 1922 roku odwiedził Zarwanicę. Przebywał tu też często przyszły patriarcha cerkwi greckokatolickiej arcybiskup Josif Slipyj.

Wydarzenia drugiej wojny drastycznie ograniczyły praktykowanie kultu; proboszczowi, o. Wasylowi Hołowackiemu zabroniono nawet odprawiania mszy na cerkiewnym placu. W 1944 roku spalono drewnianą klasztorną cerkiew, po dwóch latach klasztor, a w 1961 roku kaplicę. Cudowne, życiodajne źródełko ogrodzono drutem kolczastym. W dni odpustowe miejscowość otaczały milicyjne patrole. Potoku pielgrzymów nie można było zatrzymać, nabożeństwa odprawiano w chatach i w lesie. Od 1975 roku działało też tajne seminarium. Tak było aż do pierestrojki.

W roku 1988 mimo ostrego sprzeciwu władz władyka Pawło Wasiłyk zorganizował uroczyste obchody tysiąclecia chrztu Rusi, a 23 listopada 1989 roku proboszcz o. Wasyl Semeniuk, o. Zinowiew Monastyrski i o. Iwan Jakimiw po pięćdziesięcioletniej przerwie odprawili w cerkwi Służbę Bożą. W 1991 roku o. Semeniuk wyremontował cerkiew, odbudował kapliczkę u źródła, obok kaplicę do odprawiania nabożeństw w dni odpustowe oraz Drogę Krzyżową. Wybudowano dom rekolekcyjny, odbudowuje się klasztor ojców studytów pod wezwaniem Świętej Trójcy i klasztorną cerkiew.

Ogłoszenie niezależności Ukrainy oznacza renesans Zarwanicy nie tylko jako sanktuarium Maryjnego, stała się ona miejscem wydarzeń ogólnonarodowych. W 1991 roku odwiedził ją kardynał Mirosław Lubacziwskij, w 1993 r. arcybiskup Wołodymir Sterniuk. W dniach 18-21 kwietnia 1995 roku bardzo dużo pielgrzymów przybyło na uroczyste (oddanie narodu ukraińskiego opiece Matki Boskiej W dniach 17-19 kwietnia 1996 roku pielgrzymi uczcili czterystulecie Unii Brzeskiej. W dniach 25-27 lipca 1997 roku ogłoszono – pod hasłem "Tyś jest Chrystus – Syn Boga żywego" – przygotowanie do Jubileuszu urodzin Chrystusa. Odpust w lipcu 1999 roku poświęcono męczennikom ukraińskiego kościoła greckokatolickiego w dwudziestym wieku. Podczas wielkiego spotkania w dwutysięcznym roku kardynał Huzar poświęcił i odprawił pierwszą Mszę Świętą w nowym, zbudowanym z ofiar wiernych z Ukrainy i diaspory, soborze Matki Boskiej Zarwanickiej. Potem wielki tłum pielgrzymów modlił się także obok nowych budynków – nadbramnej cerkwi Objawienia Pańskiego, wielkiej kolumny z rzeźbą przedstawiającą postać Bogarodzicy. Na kompleks obiektów sakralnych składają się także dzwonnica, kaplica koło źródła i "pole śpiewu" mogące pomieścić 50 tys. uczestników.

Wspomniane na wstępie spotkania ekumeniczne i międzynarodowe to niewątpliwie powrót do dobrej tradycji. - Przed wojną – opowiada Mikołaj Jóźków, były mieszkaniec Chorostkowa, odległego od sanktuarium o ponad 30 km – u nas panowała zgoda. Kiedy na polskie święta wychodziła procesja z kościoła, to druga procesja wychodziła z cerkwi. Witali się księża, mężczyźni pochylali chorągwie na powitanie. A potem Polacy na ruskie święta towarzyszyli im w procesji. Tak samo było z odpustami. W sierpniu na odpust Zaśnięcia (Wniebowzięcia) Matki Boskiej Polacy pieszo szli do Zarwanicy, przez naszą ulicę i dalej polami. A Ukraińcy z Polakami szli na odpust świętego Antoniego do Husiatyna nad Zbruczem. Tak, tak, księża w Chorostkowie bardzo pilnowali, żeby była zgoda.