Październik 2004

Sanktuarium Matki Bożej w Bardzie Śląskim sanktuarium metropolitalnym
Abp Marian Gołębiewski

Jan Paweł II – pielgrzym pokoju
Fragmenty Listu Pasterskiego biskupów polskich

Wielki znak dla współczesnego świata
Mieczysław Guziewicz

Głos z Rzymu o roli i godności kobiety
ks. Andrzej Dańczak

Z nowym rektorem w nowy rok akademicki
Katarzyna Wyzga rozmawia z ks. prof. Józefem Paterem

Święta Jadwiga przykładem aktywności świeckich w Kościele
ks. Antoni Kiełbasa

Co on mi powie, czyli o katechetach w szkole
ks. Rafał Kowalski

Seksualność i płodność: typowe pytania i wątpliwości
ks. Marek Dziewiecki

O znaczeniu słowa liturgia
ks. Paweł Cembrowicz

Szczęśliwe siostry
ks. Rafał Kupczak

Sanktuarium maryjne w Zarwanicy na Podolu
Jan Józków

Radomski problem?
ks. Rafał Kowalski

Różaniec modlitwą liturgiczną?
Marcin Kołodziej




Strona główna

Archiwum

Sanktuarium Matki Bożej w Bardzie Śląskim sanktuarium metropolitalnym
Abp Marian Gołębiewski



W okresie odnowy soborowej, kiedy liturgia nabrała nowego kształtu, chociażby przez sam fakt wprowadzenia języka narodowego, pojawiły się ostre głosy krytyki pod adresem "liturgicznej" modlitwy różańcowej. I słusznie. Dotyczyło to przede wszystkim sytuacji, gdy podczas sprawowania Eucharystii, zamiast tworzenia przez wiernych jednej wspólnoty w modlitwie, brali oni do ręki różaniec i jak za "dobrych" czasów przedsoborowych wypowiadali kolejne "Zdrowaś Maryjo", zupełnie nie zważając na czynności kapłana. Odrzucało to właściwie pojętą teologię zgromadzenia liturgicznego, umniejszało znaczenie Mszy świętej, a sam różaniec pozbawiało należytego mu miejsca w modlitwie Kościoła. Nie było więc niczym nadzwyczajnym, że w temacie: modlitwa różańcowa a liturgia musiała pojawić się autorytatywna wypowiedź. Stało się to możliwe za sprawą papieża Pawła VI, który w swojej, poświęconej kulcie Matki Bożej, adhortacji Marialis cultus wyznaczył granicę pomiędzy obrzędami liturgicznymi a różańcem.

Istnieje – podkreślił papież Paweł VI – wyraźna różnica pomiędzy czynnościami liturgicznymi a tym wszystkim, co do liturgii nie należy. Dlatego też nie wypada modlić się na różańcu podczas sprawowania Eucharystii. Owszem, zarówno różaniec, jak i obrzędy liturgiczne, mają za przedmiot te same zbawcze wydarzenia, których sprawcą jest Chrystus (Marialis cultus, 48), ale jednak centralne miejsce należy pozostawić liturgii, a wszelkie czynności paraliturgiczne do niej jedynie powinny prowadzić i z niej wypływać. Zaznaczył Paweł VI, że liturgia sprawia, iż pod osłoną znaków zostają uobecnione największe tajemnice naszego odkupienia i że działają one w tajemniczy sposób. Różaniec natomiast przez pobożne rozmyślanie przywodzi modlącemu się na pamięć te same tajemnice i pobudza wolę do czerpania z nich norm życia (Marialis cultus, 48). Modlitwa różańcowa to pobożna praktyka wypływająca z liturgii i do niej prowadząca, jednakże – zaznacza papież – nie powinna przekroczyć jej progu. Różaniec przez kontemplowanie tajemnic Chrystusa najlepiej potrafi przygotować wiernych do uczestnictwa w liturgii, a także zapewnić trwanie w tych misteriach niejako przez cały dzień.

Wszelkie wprowadzanie do liturgii tak zwanych "obcych" elementów, czyli zapożyczonych z różnych nowenn, nabożeństw, może doprowadzić do pewnego rodzaju schizofrenii, gdzie Pamiątka Pana nie będzie już stanowić szczytowego momentu spotkania wspólnoty chrześcijańskiej, lecz będzie jakby pewną okazją do odprawiania nabożeństwa należącego do pobożności ludowej (Marialis cultus, 31). Każde nabożeństwo – przypomniał Paweł VI powtarzając normy soborowe – powinno być uzgodnione z liturgią, nie zaś mieszać się z nią.

Wypowiedzi papieża rozpoczynającego realizowanie reform soborowych powtórzył przed dwoma laty Jan Paweł II. W ogłoszonym w październiku 2002 roku liście apostolskim Rosarium Virginis Mariae przywołał zdanie swojego poprzednika, że modlitwa ta nie tylko nie przeciwstawia się liturgii, ale jest dla niej oparciem, gdyż dobrze do niej wprowadza i stanowi jej echo, pozwalając przeżywać ją w pełni wewnętrznego uczestnictwa i zbierać jej owoce w życiu codziennym (Rosarium Virginis Mariae, 4). Papież Jan Paweł II – wielki świadek modlitwy różańcowej – odrzucił obawy wielu, że postawienie przez Sobór Watykański II w centrum liturgii, zmniejszy jednocześnie znaczenie różańca. Ale równocześnie zauważył silną potrzebę przeciwstawienia się zwiększającemu się obecnie kryzysowi tej modlitwy. Różaniec jako modlitwa kontemplacyjna, wypływająca z doświadczenia Maryi, jest streszczeniem Ewangelii. Prowadzi, poprzez zatrzymanie się w szkole Matki Bożej, do samego Chrystusa, którego wraz z Jego Matką należy poznawać, ukochać i naśladować.

Nauczanie dwóch wielkich papieży każe mieć pewność, że żaden z nich nie ma najmniejszych wątpliwości, co do wagi i skuteczności różańca. Zarówno Paweł VI, jak i Jan Paweł II doceniają znaczenie tej modlitwy, wskazując na należne jej miejsce. Różaniec nie bez przyczyny nazwany "modlitwą ewangeliczną" koncentruje się na tajemnicy Wcielenia, przez litanijne wypowiadanie "Zdrowaś Maryjo" przynosi nieustanną chwałę Chrystusowi, w końcu kontempluje tajemnice życia Jezusa rozważane sercem Tej, która ze wszystkich była najbliższa Panu (Marialis cultus, 47). I do tego zachęca każdego chrześcijanina papież Jan Paweł II na zakończenie listu apostolskiego Rosarium Virginis Mariae. Modlitwę różańcową trzeba dziś na nowo odkryć. Jest to zadanie dla biskupów, kapłanów, diakonów. Staje ono przed teologami i wszystkimi posługującymi na polu duszpasterskim. Ostatecznie jest to zachętą dla rodzin chrześcijańskich, ludzi chorych, w podeszłym wieku i młodych. Różaniec to zadanie do podjęcia na nowo w świetle Pisma Świętego, w harmonii z liturgią, w kontekście codziennego życia (Rosarium Virginis Mariae, 43).