Październik 2002

Problem invocatio Dei w traktacie konstytucyjnym Unii Europejskiej
ks. bp Jan Tyrawa

Rodzino, stań się tym, czym jesteś!
Jan Wagner

Konkubinat i co dalej?
Tadeusz Kamiński

O różańcu
Tomasz Bojanowski

Nowi doktorzy honoris causa Papieskiego Wydziału Teologicznego


Modlić się o świętych
z o. prof. Ambrogio Eszerem OP, relatorem generalnym w watykańskiej Kongregacji do spraw Kanonizacyjnych, rozmawia ks. Michał Machał

Nowi polscy błogosławieni, beatyfikowani przez papieża Jana Pawła II na Błoniach krakowskich 18 sierpnia 2002 roku


Szkoła szczęścia
z księdzem Janem Gondro - Dyrektorem Salezjańskiego Gimnazjum im. Edyty Stein rozmawia Barbara Juśkiewicz

Wrocławski kościół sanoczan
Jan Zacharski

Josemaría Escrivá - święty XXI wieku
Szymon Wojtasik

800-lecie klasztoru w Trzebnicy
ks. Antoni Kiełbasa SDS

PRL a Watykan
Piotr Sutowicz

Tyś jest Ziemia
Paweł Kubicki




Strona główna

Archiwum

Wrocławski kościół sanoczan
Jan Zacharski


Przed 157 laty w Sanoku - Aleksandrze i Feliksowi Gorazdowskim urodził się syn - drugi z siedmiorga ich dzieci, z których pięcioro zmarło w dzieciństwie lub wczesnej młodości.

Podczas chrztu w sanockim kościele ojców franciszkanów chłopcu nadano imiona Zygmunt Karol. Nikt wtedy nie przypuszczał, że po 156 latach poświęcenie wmurowanej obok kościoła tablicy pamiątkowej stanie się sposobem wyrażenia dumy i radości, że właśnie w Sanoku urodził się przyszły błogosławiony, ks. Zygmunt Gorazdowski, którego beatyfikacji dokonał 26 VI 2001 r. we Lwowie papież Jan Paweł II.

Ojciec Zygmunta cieszył się opinią człowieka, który poświęcał wszystko dla ogółu. Pochodził z rodziny ziemiańskiej, był jednak introligatorem. Matka, wychowana na dworze Sanguszków, była ideałem chrześcijańskiej żony i uosobieniem matczynej miłości. Oboje rodziców Zygmunta ceniono jako ludzi zacnych i inteligentnych, prawdziwych patriotów. Kiedy miał kilkanaście miesięcy, cudem uniknął śmierci. W czasie rzezi galicyjskiej jego opiekunka ukryła go pod kołem młyńskim. Uszedł wtedy z życiem, lecz od tego czasu borykał się z nabytą wówczas choroba płuc. Tu w Sanoku, jako sześciolatek rozpoczął naukę.

Były później przemyskie i lwowskie rozdziały jego życia, w których dokonania księdza Zygmunta stały się powodem takich określeń jego osoby, jak "lwowski apostoł Bożego miłosierdzia", "ksiądz dziadów" i "ojciec ubogich". Przez ludzi obdarzany był wielkim szacunkiem. Nawet Żydzi całowali jego szaty na dowód okazywanej mu czci. Wspaniałe czyny chorowitego i skromnego księdza, który często chodził w wytartej sutannie, przedstawił w swej powieści "Niebo w płomieniach" Jan Parandowski.

24 kwietnia 2001 r. Ojciec Święty ogłosił dekret o cudownym uzdrowieniu pana Zdzisława - mieszkańca Wrocławia, które dokonało się za sprawą wstawiennictwa u Boga ks. Zygmunta Gorazdowskiego. Trudno miasto, którego mieszkańcem jest uzdrowiony, uznać za miejsce przypadkowe. Tu właśnie od kilku lat działa Koło Towarzystwa Przyjaciół Sanoka i Ziemi Sanockiej, którego spoiwem jest pamięć o kraju lat dziecinnych, o małej ojczyźnie, wspólnota wspomnień i losów teraźniejszych oraz wspólnota wiary i duchowej łączności z Kościołem.

Skupia ono kilkudziesięciu sanoczan z Wrocławia. Spotykają się oni co 2-3 miesiące, zawsze uczestnicząc najpierw w Mszy świętej w kościele świętego Idziego. Tu proboszczem katedry Jana Chrzciciela jest ksiądz infułat Adam Drwięga, rodowity sanoczanin, wielce zasłużony dla integracji sanoczan i pielęgnowania ich więzi z miejscem urodzenia. To on podjął starania, by właśnie do Wrocławia, do kościółka świętego Idziego sprowadzić relikwie błogosławionego sanocznina. Przemawiała też za tym cenna i efektowna działalność na Dolnym Śląsku powołanego przez księdza Gorazdowskiego w 1884 r. Zgromadzenia Sióstr Świętego Józefa. Ofiarnie służą one najbiedniejszym, prowadzą zakłady wychowawcze, podejmują służbę wśród chorych, cierpiących i ubogich.

Wspaniałym ukoronowaniem starań księdza Drwięgi, dla których zyskał on aprobatę ks. kardynała Henryka Gulbinowicza, stała się decyzja o przekazaniu relikwii błogosławionego ks. Zygmunta Gorazdowskiego do Wrocławia. Uwieńczyła tę decyzje uroczysta Msza święta w bogato udekorowanej kwiatami wrocławskiej katedrze. W obecności członków kapituły katedralnej i kolegiackiej świętokrzyskiej, biskupa Józefa Pazdura i wielu znamienitych gości - Mszę tę w podzięce za dar beatyfikacji ks. Zygmunta Gorazdowskiego odprawił kardynał Henryk Gulbinowicz.

Oczywiście, uczestniczyli w niej licznie przybyli sanoczanie z Wrocławia. Ich także powitał na początku uroczystości nie kto inny, jak pomysłodawca sprowadzenia relikwii, ks. infułat Adam Drwięga. Mówił o szczególnej radości, którą jest dla sanoczan fakt, że kościół świętego Idziego, w którym spotykają się raz na jakiś czas, będzie już teraz naprawdę ich "własnym" sanockim kościołem.

Zanim się to dokonało, tłumnie przybyli wierni modlili się, spoglądając na stojący po prawej stronie przed ołtarzem duży portret ks. Gorazdowskiego, a także na stojący poniżej złoty relikwiarz. Była homilia wygłoszona przez ks. prałata Adama Kokoszkę, w której także wspomniano o Sanoku jako miejscu urodzenia błogosławionego, a także piękne śpiewy zgromadzonych licznie zakonnic. W uroczystej Mszy świętej uczestniczył też uzdrowiony za sprawą błogosławionego Zygmunta - mieszkaniec Wrocławia - pan Zdzisław. Tuż przed ołtarzem modliły się niepełnosprawne dziewczynki na wózkach - podopieczne sióstr józefitek.

Znaczącym dopełnieniem tej podniosłej uroczystości stały się słowa Księdza Kardynała, który mówił o kilku innych świętych i błogosławionych, zasłużonych w miłosiernej miłości bliźniego, związanych dotychczas z Dolnym Śląskiem, o potrzebie wystrzegania się egoizmu, o umiejętności dostrzegania radości życia i optymizmu, o kojącym działaniu uśmiechu.

Po Mszy świętej siostry józefitki przeniosły relikwie błogosławionego sanoczanina do kościoła świętego Idziego. Zostały one umieszczone po prawej stronie, tuż pod portretem ks. Zygmunta Gorazdowskiego. Uroczystego poświęcenia obrazu dokonał ks. biskup Józef Pazdur. Przy tej okazji szczególnej doniosłości nabiera jego stwierdzenie, że odtąd kościół św. Idziego staje się sanktuarium.

I tak oto sanoczanie z Wrocławia doczekali się szczególnego uprzywilejowania. Mają we Wrocławiu własny kościół i własne sanktuarium. Mogą modlić się do swego współziomka, całować jego relikwie, powierzać mu swe troski i trudności. Ksiądz infułat Drwięga w swoim powitalnym wystąpieniu przed rozpoczęciem uroczystości w katedrze odwołał się do ewangelicznego cytatu: "Przyszedł do swoich, a swoi go przyjęli". Błogosławiony ks. Zygmunt poprzez swe relikwie przyszedł do swoich współrodaków, z którymi łączy go miejsce urodzenia, do lwowiaków, wśród których działał tyle lat, do sióstr józefitek, które kontynuują zainicjowane przez niego charytatywne i opiekuńcze formy działalności. Dał przecież początek przyszłym hospicjom, jadłodajniom dla ubogich, bezrobotnych i cierpiących. To on - błogosławiony sanoczanin, ks. Zygmunt Gorazdowski na obrazie, którego jest centralną postacią, stoi wśród swych ubogich i cierpiących bliźnich. Nie bez powodu zostali oni uwiecznieni na tym wizerunku. Byli wszak przedmiotem jego troski i treścią jego życia. Stanie się on odtąd szczególnie bliski sanockiej wspólnocie we Wrocławiu.