Październik 2002

Problem invocatio Dei w traktacie konstytucyjnym Unii Europejskiej
ks. bp Jan Tyrawa

Rodzino, stań się tym, czym jesteś!
Jan Wagner

Konkubinat i co dalej?
Tadeusz Kamiński

O różańcu
Tomasz Bojanowski

Nowi doktorzy honoris causa Papieskiego Wydziału Teologicznego


Modlić się o świętych
z o. prof. Ambrogio Eszerem OP, relatorem generalnym w watykańskiej Kongregacji do spraw Kanonizacyjnych, rozmawia ks. Michał Machał

Nowi polscy błogosławieni, beatyfikowani przez papieża Jana Pawła II na Błoniach krakowskich 18 sierpnia 2002 roku


Szkoła szczęścia
z księdzem Janem Gondro - Dyrektorem Salezjańskiego Gimnazjum im. Edyty Stein rozmawia Barbara Juśkiewicz

Wrocławski kościół sanoczan
Jan Zacharski

Josemaría Escrivá - święty XXI wieku
Szymon Wojtasik

800-lecie klasztoru w Trzebnicy
ks. Antoni Kiełbasa SDS

PRL a Watykan
Piotr Sutowicz

Tyś jest Ziemia
Paweł Kubicki




Strona główna

Archiwum

Szkoła szczęścia
z księdzem Janem Gondro - Dyrektorem Salezjańskiego Gimnazjum im. Edyty Stein rozmawia Barbara Juśkiewicz


Od kiedy istnieje wasze gimnazjum i od kiedy ksiądz jest jego dyrektorem?

Gimnazjum powstało 1 września 1999 roku, a więc w roku wprowadzenia reformy oświaty i jestem jego dyrektorem od samego początku.

Jakie były początki gimnazjum? Ile dzieci zostało do niego przyjętych?

Od samego początku była widoczna potrzeba jego powstania, szczególnie na tym terenie, potrzeba szkoły o jasno sprecyzowanym charakterze i misji wychowawczej. Na samym początku zgłosiło się do nas 75 uczniów, spośród których mogliśmy utworzyć trzy pełne klasy gimnazjalne. Bardzo nas to ucieszyło.

Czy dostają księża dotację państwową?

Tak. Oczywiście, nie od samego początku, ale na pewnym etapie otrzymaliśmy i systematycznie otrzymujemy dotację z Ministerstwa Oświaty.

Ile wynosi czesne?

Czesne wynosi 320 złotych za miesiąc nauki i pozostaje nie zmienione od trzech lat.

Czy przy szkole jest internat?

Nie, uważamy, że tak małe dzieci po nauce powinny wrócić do domów, do rodziców.

Kto wchodzi w skład kadry nauczycielskiej, czy tylko Salezjanie?

My, organizując szkoły, nie zakładamy tego, że sami będziemy w nich uczyć. Salezjaninem jest dyrektor szkoły, może to być siostra lub, jak to jest u nas, ksiądz, natomiast pozostała kadra są to zatrudnione przez nas osoby świeckie, które są naszymi współpracownikami i nauczycielami. Poznając dobrze duchowość salezjańską i SystemPrewencyjny Świętego Jana Bosko, stają się naszymi najbliższymi współpracownikami i są często bardzo kompetentni w sprawach przedmiotu, który wykładają. W oparciu o tych ludzi pracujemy w naszych szkołach, gimnazjach, internatach. Ci ludzie świeccy stają się z czasem specjalistami metod wychowawczych Świętego Jana Bosko.

Czym wasze gimnazjum różni się od innych podobnych szkół wrocławskich?

Nasze gimnazjum wyróżnia się przede wszystkim tym, że ma bardzo określony charakter, jest to gimnazjum katolickie i salezjańskie. W programie realizujemy założenia jednostki nadzorującej - Kuratorium, Ministerstwa Edukacji Narodowej - jednocześnie mamy swoją metodę wychowawczą - System Prewencyjny, uprzedzający.

Na jakie przedmioty kładziecie główny nacisk?

Założyliśmy sobie, że będziemy w nauczaniu kłaść głównie nacisk na język angielski, niemiecki, informatykę, są również poszerzone programy z innych przedmiotów takich jak: język polski, chemia czy matematyka.

Proszę krótko powiedzieć, czym jest system prewencyjny w wychowaniu?

System prewencyjny w wychowaniu jest bardzo łatwą metodą dla ucznia, natomiast bardzo trudną dla nauczyciela. Według tej metody, nauczyciel winien znaleźć się wszędzie tam, gdzie może stać się coś złego uczniowi, ma uprzedzić złe fakty dla ucznia i zabezpieczyć go przed tymi złymi faktami. System ten wymaga od nauczyciela ustawicznej asystencji, ustawicznego trwania i obecności wychowawcy. Wszędzie - na lekcji, na przerwie, na wycieczce - gdziekolwiek się uczeń znajdzie. System ten jest oparty o miłość, która zakłada, że wychowanek musi być kochany, ale musi on przede wszystkim czuć, że jest kochany. System Prewencyjny został wypracowany przez księdza Jana Bosko i ma bogatą duchowość salezjańską, czyli pewną formację i integrację szeroko stosowaną w wychowaniu.

Z jakich rodzin uczęszczają dzieci do waszej szkoły i jakie są warunki przyjęcia?

Rodzice ze swoimi dziećmi zgłaszają się z różnych rodzin. Ponieważ są w szkole poszerzone programy, więc muszą być to dzieci średnio zdolne - średnia ocen na świadectwie minimum cztery - zachowanie również dobre. Dzieci te muszą chcieć pracować. Przy przyjęciu wymagamy zaświadczenia od księdza proboszcza i od katechety. Następnie, sami rodzice muszą przeprowadzić z nami rozmowę kwalifikacyjną, scharakteryzować swoje dziecko, musimy poznać uzdolnienia danego ucznia, jego możliwości i słabości, aby wiedzieć jak z poszczególnym dzieckiem później pracować. Ta znajomość ucznia pozwala nam później dobrze współpracować z rodzicami w jego wychowaniu.

Jak wygląda współpraca pomiędzy rodzicami a gronem pedagogicznym szkoły?

Jest dosyć duża współpraca i sądzę, że dość owocna. Rodzice są informowani o wszystkim, co dzieje się w szkole, na podstawie prowadzonej z nimi korespondencji, ale przede wszystkim drzwi naszej szkoły są dla nich zawsze otwarte, mogą zawsze przyjść i porozmawiać w razie zaistniałych problemów. Kilka razy do roku organizujemy dla nich spotkania formacyjne, na które zapraszani są rodzice i informujemy ich wówczas o celach jakie sobie zakładamy, o metodach wychowania, informujemy jak widzimy naszą szkołę, nasze dzieci, co nas cieszy, co nas martwi. Poza tym, co jakiś czas zapraszamy rodziców z poszczególnych klas, aby z kolei oni nam pokazali naszą szkołę, co ich cieszy i co ich martwi, gdzie widzą problemy i propozycje zaradzenia tym problemom.

Na jakie trudności napotyka ksiądz na co dzień w swojej pracy?

Największa trudność to problem wypracowania u dzieci systematycznej pracy, nauczenie uczniów podejmowania samodzielnych decyzji, które zakładają dużo pracy. Zmierzamy do tego, aby nasze prośby, które kierujemy do uczniów motywować, w naszym systemie prewencyjnym nie używamy kar, karą może być na przykład to, że nauczyciel spojrzy wymownie na ucznia lub będzie smutny i to już dla dziecka będzie karą.

Czy to jest skuteczne?

Tak, jest to skuteczne, jeżeli jest oparte o głęboką więź pomiędzy wychowującym i wychowankiem. W czasie przerw nauczyciele są z dziećmi, muszą je poznawać, interesują się ich życiem. Ja codziennie uczestniczę w apelu, daję krótkie uwagi formacyjne. Wymaga to bardzo dużo czasu i stałej obecności z dziećmi.

Jak postrzega ksiądz młodzież, która uczy się w waszej szkole?

Najlepiej zmianę swoich dzieci widzą rodzice. Dobrze mogą ocenić nasze dzieci ci, którzy obserwują je z boku. Na przykład, byliśmy ostatnio na zamkniętych rekolekcjach w Wiśle, uczestniczyło w nich dwieście osób, a właściciele pensjonatu, w którym mieszkaliśmy, podkreślali to, że nasza młodzież jest inna, radosna, spokojna. Zawsze chcieliśmy mieć taką młodzież. Stawiamy jej bardzo wysokie wymagania, jeszcze nie wszystko nas cieszy. Widzimy dużo błędów, że trzeba jeszcze włożyć dużo pracy, ale ludzie obserwujący nas z zewnątrz oceniają naszą pracę bardzo wysoko. Jeden z sędziów, który sędziował u nas na zawodach sportowych, po ich zakończeniu poprosił mnie o rozmowę, w czasie której powiedział mi, że po raz pierwszy widział taką szkołę, w której dzieci zachowywały się tak spokojnie w czasie przerw i panuje taka wspaniała atmosfera. Nam się wydaje, że trzeba ciągle podnosić dzieciom poprzeczkę i stawiać dalsze wymagania.

Co jest najważniejsze w wychowaniu?

Najważniejsza w naszej szkole w wychowaniu jest jego integralność, całościowe podejście do człowieka. Nie skupiamy się tylko na zachowaniach zewnętrznych bądź tylko na warstwie psychiki uczniów. Bierzemy człowieka całościowo, z jego słabościami i staramy się wychować go przy udziale takich środków jak sakrament spowiedzi, Eucharystia, postanowienie poprawy, formacja nad sobą, rekolekcje, okresy liturgiczne, całe bogactwo, które składa się na klimat rodziny katolickiej, i to wszystko sprawia, że dzieci wzrastają pod wieloma aspektami - wiedzy, duchowymi, wchodzenie w świat, w kulturę - bardzo wszechstronnie.

W tym roku opuścili wasze gimnazjum pierwsi absolwenci, czy automatycznie przeszli oni do Salezjańskiego Liceum?

W tym roku młodzież z trzeciej klasy, po długich przygotowaniach, przystąpi do sakramentu bierzmowania, którego udzieli im biskup Jan Tyrawa. Klasy te skończyły gimnazjum i mają możliwość dalszego kształcenia się w Salezjańskim Liceum im. Św. Dominika Savio, które mieści się przy salezjańskiej parafii pw. Chrystusa Króla przy ul. Młodych Techników we Wrocławiu. Jest to jedna z propozycji, część dzieci ją podjęła. Będzie to kontynuacja stylu, w jakim te dzieci są wychowywane i tej metody. Dzieci w naszej szkole są jak w domu rodzinnym, naszą szkołę nazywamy "szkołą szczęścia", dzieci mają być tutaj szczęśliwe, i mam nadzieję, że są szczęśliwe.

Bardzo dziękuję księdzu za rozmowę i życzę dalszych sukcesów w tym pięknym, ale jakże trudnym dziele wychowywania młodzieży, która jest przecież przyszłością naszej ojczyzny i przyszłością Kościoła.