Wrzesień 2010

Wilki w owczej skórze
Ks. Piotr Mrzygłód

Wychowanie obywatela
Joanna Kunert

Lekcja historii
Elżbieta Nowak

Kodeks Postępowania Nauczyciela prozą pisany
Agnieszka Jędrzejowska

Polska emigrująca
llona Migacz

Apostoł kultu Świętej Jadwigi
Ks. Bogdan Giemza SDS

Nasz Przyjaciel
Ks. Piotr Nitecki

Skarby cystersów czekają...
Barbara Rak

Pielgrzymami jesteśmy
Ks. Bogusław Konopka

Jak uczyć dzieci szacunku do rodziców?
Z o. Mariuszem Tabulskim rozmawia Bożena Rojek

Oto drzewo Krzyża, na którym zawisło zbawienie świata
Jan Paweł II

Siedem chorób głównych


Strona główna

Archiwum

Jak uczyć dzieci szacunku do rodziców?
Z o. Mariuszem Tabulskim rozmawia Bożena Rojek


Żyjemy w czasach, w których relacje pomiędzy rodzicami i dziećmi (i na odwrót) są coraz słabsze. Rodzicom coraz trudniej jest zaszczepić w swoich pociechach system wartości, który uważają za słuszny, dzieci zaś coraz mniej szanują rodziców, którzy często nie są już dla nich autorytetami. A przecież Bóg zobowiązał dziecko do oddawania należnego rodzicom szacunku, by mogło zapewnić sobie – zgodnie z Jego obietnicą – długie i szczęśliwe życie. Jak zatem uczyć dziecko szacunku wobec rodziców? Czy zawsze jest ono do tego zobowiązane? Co robić w sytuacji, gdy rodzice nie zasługują na cześć? Jak przezwyciężać w sobie ewentualne wewnętrzne opory w okazywaniu im czci i miłości?

Postawę dziecka wobec rodzica konkretyzuje Biblia. W Księdze Mądrości Syracha czytamy: Synu, wspomagaj swego ojca w starości, nie zasmucaj go w jego życiu. A jeśliby nawet rozum stracił, miej wyrozumiałość, nie pogardzaj nim, choć jesteś w pełni sił (3,12-13). Dziecko właściwie wychowywane winno odczuwać miłość do rodziców płynącą ze świadomości, że to oni dali mu życie i wychowanie. Czasami w konfesjonale pytam się dziecka: Czy jesteś posłuszny tacie, mamie? Jeśli słyszę odpowiedź negatywną, wtedy mówię: Posłuszeństwo to jeden z najlepszych sposobów, w jaki możesz powiedzieć rodzicom, że ich kochasz. Czy wiesz o tym? Bo posłuszeństwo wobec rodziców jest wymiarem miłości, a wynika z posłuszeństwa wobec Boga i Jego Słowa. Gdy dzieci widzą, że np. ojciec klęka do modlitwy, nie mają potem problemu z okazywaniem szacunku własnym rodzicom. Pamiętam wyznanie jednego z moich współbraci, który powiedział, że jego ojciec był bardzo silnym człowiekiem, cieszył się poważaniem otoczenia, niektórzy się go nawet bali. I okazuje się, że ten okazale wyglądający człowiek co wieczór klękał do modlitwy. Mój współbrat, będąc wówczas młodym człowiekiem, zastanawiał się: Kimże jest Pan Bóg, skoro ten mój silny, pewny siebie ojciec tak się przed Nim uniża?! To właśnie ojcowska postawa pokory i posłuszeństwa wobec Boga kształtowała jego sposób myślenia, w efekcie czego zrodziło się w jego sercu pragnienie służenia Mu w kapłaństwie.

Jak dobrze wychować dziecko? Po prostu okazywać mu miłość. Rodzice wiedzą, że nie jest to proste. Słowo „miłość” jest dzisiaj tak odwartościowane i tak różnie rozumiane, że rodzi wśród rodziców, wychowawców i dzieci wiele nieporozumień. Problem dotyczy tak naprawdę miłości, którą obdarowują się rodzice. Bo jeśli ich miłość jest i ludzka, i ofiarna na wzór ofiary Pana Jezusa, a więc w pełni dojrzała, wówczas przenika wszystkie płaszczyzny ich małżeństwa – promieniując również na dzieci. Wychowywane w atmosferze miłości uczą się szacunku do rodziców w sposób naturalny, choć oczywiście, nie są wolne od wpływu środowiska. Jeśli natomiast między rodzicami nie ma właściwych relacji, kiedy np. matka nie szanuje ojca i deprecjonuje go, a mąż nie odnosi się z szacunkiem do swej żony - trudno im wtedy dobrze wychować dzieci. Klimat domu jest więc fundamentalnym warunkiem dla rozwoju postaw wdzięczności i szacunku wobec rodziców.

W rodzinie ważne są także znaki – gesty, które rodzice przekazują dzieciom swoim postępowaniem, czego przykładem może być choćby wspólnie spożywany posiłek. Gdy matka podaje go najpierw ojcu, podkreśla przez to jego wartość jako głowy rodziny i mimowolnie buduje autorytet ojca wśród dzieci. Jeśli czyni odwrotnie, może bezwiednie ukształtować w hołubionym od małego dziecku postawę dominacji i pogardy ojcem. Te czasami niezauważalne dla kogoś znaki, dzieci szybko podchwytują i bezbłędnie wykorzystują, ugruntowując się w egoizmie.

Żyjemy w czasach, w których rodziny coraz mniej opierają się na Bogu i odnoszą w życiu do Jego obecności, z tych też względów wychowanie dzieci natrafia na duże przeszkody. Trudno wymagać od dziecka, by było ofiarne i posłuszne, jeśli rodzice nie wymagali od niego, nie wprowadzali w świat trwałych wartości, nie uczyli dobrych zasad. Dziś bardzo często rodzice „nie mają czasu” na wychowanie dzieci. Kard. Wyszyński mawiał, że czas to MIŁOŚĆ. Na szczęście, gdy zabraknie rodziny, pomocą może być dobra (byle jaka prowadzi do sekty) wspólnota, ruch religijny, harcerstwo. Takie grupy formacyjne są w stanie dziecku, a potem młodemu człowiekowi, pomóc w wyrównaniu wyniesionych z domu braków wychowawczych, by świat go nie zdemoralizował.

Zdarza się czasem, że pamięć o doznanym w dzieciństwie bólu i cierpieniu jest tak żywa, że blokuje relacje dorosłych już dzieci z ich rodzicami. Człowiek bez pojednania się ze swoją historią życia, bez wybaczenia ojcu i matce, nigdy nie będzie rozwijał się właściwie. Będzie żył jak ptak z przetrąconym skrzydłem. Nie da się jednak na bazie tylko własnych wysiłków na nowo pokochać kogoś, kto zadał wiele krzywd i okazywać mu szacunek. Tak doświadczonego człowieka stać jedynie na żal, pretensje i rozdrapywanie ran. Prawdziwe przebaczenie dokonuje się zawsze za sprawą Ducha Świętego (i sakramentu pojednania). To On pomaga uzdolnić ludzkie serce do przebaczenia, by w praktyczny sposób, na wzór samego Jezusa, realizować w życiu przykazanie miłości nieprzyjaciół. Przebaczenie rodzi przebaczenie. Przecież Jezus przebaczył nam, gdy byliśmy jeszcze grzesznikami. Ta świadomość darmowej miłości daje nadzieję do podejmowania i poszukiwania dróg uzdrowienia.


Z Katechizmu Kościoła Katolickiego


Art. 2215. Szacunek dla rodziców (cześć synowska) wynika z wdzięczności wobec tych, którzy przez dar życia, swoją miłość i pracę wydali na świat dzieci i pozwolili im wzrastać w latach, w mądrości i w łasce. Z całego serca czcij swego ojca, a boleści rodzicielki nie zapominaj! Pamiętaj, że oni cię zrodzili, a cóż im zwrócisz za to, co oni tobie dali? (Syr 7,27-28).

Art. 2218. Czwarte przykazanie przypomina dzieciom już dorosłym o ich odpowiedzialności wobec rodziców. W miarę możności powinny one okazywać im pomoc materialną i moralną w starości, w chorobie, samotności lub potrzebie. Jezus przypomina o tym obowiązku wdzięczności (por. Mk 7, 10-12).