Wrzesień 2010

Wilki w owczej skórze
Ks. Piotr Mrzygłód

Wychowanie obywatela
Joanna Kunert

Lekcja historii
Elżbieta Nowak

Kodeks Postępowania Nauczyciela prozą pisany
Agnieszka Jędrzejowska

Polska emigrująca
llona Migacz

Apostoł kultu Świętej Jadwigi
Ks. Bogdan Giemza SDS

Nasz Przyjaciel
Ks. Piotr Nitecki

Skarby cystersów czekają...
Barbara Rak

Pielgrzymami jesteśmy
Ks. Bogusław Konopka

Jak uczyć dzieci szacunku do rodziców?
Z o. Mariuszem Tabulskim rozmawia Bożena Rojek

Oto drzewo Krzyża, na którym zawisło zbawienie świata
Jan Paweł II

Siedem chorób głównych


Strona główna

Archiwum

Kodeks Postępowania Nauczyciela prozą pisany
Agnieszka Jędrzejowska


Stawanie się dobrym nauczycielem jest zależne między innymi od umiejętności refleksyjnego łączenia posiadanej wiedzy z nabywanymi ciągle w praktyce nowymi doświadczeniami. Możemy je rozpatrywać na czterech płaszczyznach: nauczyciel-uczeń, nauczyciel-grupa, nauczyciel-rodzice, nauczyciel-nauczyciel. Proces, który łączy wszystkie te relacje, to wychowywanie. By móc dalej mówić o zadaniach, celach i miejscu, roli nauczyciela, trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, czym ono jest.

Wychowywanie to pomaganie początkowo bezradnemu i nieświadomemu siebie dziecku w stopniowym stawaniu się kimś, kto potrafi myśleć, kochać i pracować. Dlatego wychowanie wymaga wyjątkowych kompetencji, które bywają określane mianem „geniusz wychowawczy”. Wychowanek potrzebuje nie tylko nauczyciela, ale mistrza i przyjaciela, który będzie towarzyszyć mu w jego życiowej drodze z miłością, a jednocześnie ze stanowczością. Wychowanie polega bowiem na tym, aby kochać i wymagać. Okazywanie wychowankom miłości bez stawiania im wymagań jest przejawem naiwności. Z kolei stawianie wychowankom koniecznych wymagań bez okazywania miłości jest okrucieństwem i prowadzi do buntu ze strony młodego pokolenia. Bardzo ważną też zasadą, o jakiej należy pamiętać, jest zasada indywidualizacji. I czasem choćby nie wiadomo jak się starać, jak indywidualne stwarzać warunki, to mogą przyjść chwile rozczarowania i zawodu z powodu obojętności, buntu czy cynizmu dziecka. Biblijną ilustracją tego bolesnego faktu jest przypowieść o synu marnotrawnym, który odszedł od ojca, mimo że ten okazywał mu miłość. Jednak ojciec, dojrzały wychowawca nie ulega wypaleniu zawodowemu nawet wtedy, gdy jego oddziaływania wychowawcze wydają się być bezowocne lub gdy są odrzucane czy wręcz wyszydzane. Ma bowiem świadomość, że jest w pełni odpowiedzialny za swą postawę wobec wychowanka, ale nie za jego reakcję czy jej brak.

I właśnie dlatego, by mieć zdrowa postawę, konieczna jest wiedza, że każde dziecko potrzebuje od swoich wychowawców przede wszystkim ciepła, czasu, cierpliwości i uważnego słuchania. Dopiero wtedy wychowawca stanie się dla niego kimś ważnym, znaczącym, prawdziwym autorytetem i doradcą życiowym. Wtedy możliwe są autentyczne oddziaływania wychowawcze. Ukierunkowane na siebie. Bowiem od dzieci można się stale i wiele nauczyć. Prawdziwy wychowawca doskonale zdaje sobie z tego sprawę. I wie, że jeśli nie ma wzajemnego szacunku i dobrego kontaktu, powstaje „dziura”, przez którą wlewają się inne propozycje wychowawcze.

Wychowankowie są zwykle krytyczni wobec wychowawców i naiwni wobec demoralizatorów. Wychowawca powinien mieć mentalność zwycięzcy. Oznacza to, że ma on odwagę proponować wychowankowi wyłącznie optymalną drogę życia, czyli drogę mniej uczęszczaną, drogę dla elit, drogę dla tych, którzy chcą wygrać życie. Proponując drogę średnią czy postępowanie zgodne z tym, co czyni tak zwana większość społeczeństwa, będzie wychowywał jedynie średniaków i ludzi miernych. Pedagog wie, że wymagając niewiele, nie osiągnie niczego, natomiast wymagając dużo, ma szansę osiągnąć niemal wszystko.

Wychowawca powinien wskazywać wychowankom wyłącznie optymalną drogę życia. Drogi byle jakie wychowankowie potrafią znaleźć sobie sami. Dojrzałe i owocne oddziaływanie pedagogiczne w ogromnym stopniu zależy od osoby wychowawcy, dużo bardziej niż od jego teoretycznych umiejętności czy programów, do których się odwołuje. Ostatecznie bowiem to człowiek, a nie program formuje drugiego człowieka. Ma świadomość, że do dobrego postępowania można zachęcić własnym przykładem, nigdy do tego nie można przymusić.

Dojrzały wychowawca jest też bezwzględnie dyskretny i ułatwia uczniom ufne otwarcie się przed nim i podzielenie się swymi problemami. Jest przyjazny i cierpliwy wobec wychowanków, także tych, którzy błądzą; do nich wyciąga pomocną dłoń, a jednocześnie potrafi umacniać mocnych. Potrafi subiektywnie wczuwać się w subiektywne myśli i przeżycia swych uczniów.

Wychowawca powinien posługiwać się językiem prostym i współczesnym, a zatem łatwo zrozumiałym dla wychowanków. W tym celu powinien uważnie wsłuchiwać się w język ludzi młodych, aby w miarę potrzeby móc się do niego odwołać. Powinien posługiwać się językiem wyrażającym otwartość i szczerość. Oznacza to, że nigdy nie sugeruje on wychowankom, iż pewne prawdy czy zjawiska dotyczące ludzkiego życia i rozwoju są tematami tabu i nie wolno ich podejmować. Sposób rozmawiania z dziećmi powinien być bezpośredni, naturalny i pogodny. Wychowawca powinien zawsze stosować język delikatny i taktowny. Natomiast nigdy nie powinien posługiwać się językiem dwuznacznym i frywolnym. Jego język powinien odwoływać się do doświadczenia i aspiracji swych wychowanków. Wychowawca powinien pomagać dzieciom i młodzieży w budzeniu i uświadamianiu im ukrytych pragnień, które są cenne i potrzebne, a tak często przykryte powierzchniowymi aspiracjami.

Kompetentny wychowawca jest zawsze profilaktykiem, czyli ma świadomość zagrożeń, jakim podlega jego wychowanek w czasie dorastania do pełni człowieczeństwa. Chętnie korzysta z propozycji doskonalenia zawodowego oraz wie, że może nauczyć się czegoś pozytywnego od każdego człowieka, w każdej sytuacji i w każdej fazie życia. A i sam może bardzo wiele dać: Jakże mało trzeba: jeden miły uśmiech, jedno słowo zachęty, trochę serdecznego ciepła, ludzka perspektywa i swoboda, a raczej prawo jednostki do wyboru własnej drogi, na którą wkracza się bez smyczy czy łańcucha i bez barier. Jeśli potraficie życzyć sercu trochę ciepła promykiem słońca, który wzbudzi zaufanie i nadzieję przezwyciężycie przymusową robotę rekruta i wasza praca będzie miała stuprocentową wydajność. Ten promyk słońca, to cały sekret nowoczesnej szkoły (C. Freinet).

W stosunku do grupy nauczyciel powinien uświadomić sobie możliwości i ograniczenia, wypływające z wieku uczniów (poziom ich myślenia, rodzaje zainteresowań, stopień kreatywności). By osiągnąć powodzenie, nauczyciel powinien współuczestniczyć w uczniowskim procesie tworzenia; cieszyć się razem z dziećmi i dzielić z nimi ryzyko porażki. Pedagogika podaje cztery wyznaczniki pełnej aktywności dziecka: jest ono w pełni aktywne, gdy widocznym na zewnątrz działaniom (poruszanie się, mówienie, granie) towarzyszy intensywna praca myślowa (porównywanie, analiza, synteza, uogólnianie), a także, gdy pojawiają się różnorodne odczucia i emocje (radość, zdziwienie, zadowolenie); dziecko jest w pełni aktywne, gdy robi coś naprawdę, a jego wynik jest zaważony, doceniony i szanowany przez otoczenie, szczególnie przez osoby (uważane przez nie) za ważne, np. nauczyciela, rodziców, koleżanki i kolegów; dziecko jest w pełni aktywne, gdy jest aktywne w sposób różnorodny, tzn. gdy jego działania mają charakter manipulacyjno-eksploracyjny i gdy w swoich działaniach w sposób standardowy posługuje się różnymi przedmiotami (narzędziami działań), również gdy samo tworzy i produkuje coś dla siebie nowego (jest twórcze w sensie subiektywnym) i wreszcie dziecko jest w pełni aktywne, gdy korzysta ze wszystkich swoich wewnętrznych zasobów oraz zasobów tkwiących w otaczającym je środowisku fizycznym i społecznym oraz, gdy aktywnie szuka pomocy.

Jakie warunki powinien stworzyć nauczyciel do pełnej aktywności dziecka? Takie, aby mogło działać z poczuciem bezpieczeństwa, miało świadomość sensu tego, co robi, doświadczało powiązań między własnym wysiłkiem wkładanym w działanie a uzyskiwanym efektem. Taka edukacja zakłada styl kontaktowania się z poszczególnymi uczniami, z całą klasą jako całością. Chodzi tu o taki styl wzajemnego kontaktowania, który respektuje potrzeby dziecka i nauczyciela, a więc zakłada wspólne działania (tzw. pola wspólnej aktywności dziecka i dorosłego). Nauczyciel występuje tu w różnych rolach: pomaga, słucha wyjaśnień, sprawdza, uczy się podporządkowywania, korzysta z pomocy, uczy się być sprawczym. Zmieniając swoje role, stwarza dziecku okazję do sprawdzania się. Dziecko w zadaniu może być równym mu partnerem. Ta rola powoduje, że dziecko ma lepszy wgląd w to, co potrafi, otrzymuje wiele zwrotnych informacji o sobie, może korygować obraz własnej osoby i swoje poczcie kompetencji. Uczy się odpowiedzialności za siebie i innych, po prostu dorośleje.

Słynny pedagog C. Freinet mówi o nowej roli nauczyciela, który może kierować zajęciami kilku grup pracujących w przylegających pracowniach: Zejdź z katedry i zawiń rękawy. […] Usuńcie katedrę, symbol skazanego na zagładę autorytetu absolutnego. Gdy dorobicie do niej cztery nogi, może ona stanowić solidny stół do różnych form pracy uczniów. Zejdźcie na poziom dzieci, aby razem z nim pracować, bawić się, patrzeć na świat w zasięg ich wzroku, reagować zgodnie z ich rytmem. I trzeba pamiętać, że zgodnie z zasadą indywidualnego rozwoju: Nie będzie was już otaczało spokojnie drepczące stado, chodzące zawsze tymi samymi ścieżkami. W innym miejscu przeczytamy: Nauczyciel przestaje być urzędnikiem zarządzającym organizacją szkolnego wkuwania, a staje się inspiratorem, a jednocześnie czynieniem regulującym swobodnie zaplanowaną działalność uczniów - znajduje się wśród dzieci, które są jego przyjaciółmi; mówi i śmieje się tak samo jak one; żyje, uczy się, błądzi i doskonali się razem z nimi.

Nauczyciel powinien pamiętać, że w procesie uczenia ważny jest nie tylko intelekt, ale też emocje. I co najważniejsze: nie wolno mu ignorować uczuć dziecka, gdyż tak, jak on, dziecko ma prawo się smucić, radować, złościć czy śmiać. Być może niekiedy sposoby wyrażania tych uczuć przez dzieci są niewłaściwe, ale wtedy jest to wyzwanie dla nauczyciela, by projektował takie zajęcia, w których dzieci nauczą się prawidłowych sposobów oznajmiania uczuć. Nauczyciel nie ma prawa śmiać się z lęków dziecka!

Nauczyciel powinien też wykazywać pokorę i gdy czegoś nie wie, nie udawać, że jest inaczej. Powinien umieć przyznać się do błędu. Nie wolno mu kosztem deptania godności innych osób, najczęściej uczniów, wybielać swojego wizerunku. Nie wolno swoją przewagą umniejszać ucznia obraźliwymi epitetami, ironią, złośliwością, niecierpliwością, dyktatorstwem! W sprzężeniu zwrotnym taki nauczyciel otrzyma opór i frustrację. Nie powinienem zapominać także o skromności, mimo iż w odbiorze ucznia jest niekwestionowanym królem szkoły. Nie powinien okazywać zdenerwowania, nawet w warunkach, które by całkowicie usprawiedliwiały wybuch furii. Utrata panowania nad sobą, choćby na moment, ujmuje powagi wychowawcy w oczach podopiecznego, tym bardziej podopiecznego, sprawiającego kłopoty dość regularnie. Czasem mogą to być okoliczności celowo zaprogramowane, obliczone na „skompromitowanie” pedagoga. To co belfrowi wydaje się tragedią, dla niektórych wychowanków stanowi obiekt znakomitej zabawy. Natomiast twarde sterowanie sobą budzi respekt, dodaje szacunku.

Nauczyciel nie może wymagać od uczniów zachowania, które dla niego jest obce. Przykład osobisty wychowawcy jest niezastąpionym warunkiem skuteczności pracy nauczycielskiej. Nie argumenty słowne, lecz własny sposób bycia przemawia do dziecka. Dlatego jeśli nauczyciel chce osiągnąć sukces w zakresie wychowania, nie powinien być dwuznaczny. Jeśli np. mówi, że nie pali, to nie pali, skoro mówi dziecku: jesteś dla mnie ważny, to daje mu tego doświadczyć poprzez okazywane formy pomocy, zwracania na niego uwagi.

Ale jednocześnie nauczyciel powinien też pamiętać, że nie wolno mu pomagać, pozwalając na wszystko. Dziecko będzie ciągle próbowało sił ze strony wychowawcy. I skoro nauczyciel zdecyduje się, że są rzeczy, na które pozwolić sobie nie może, to musi być przy tym stanowczy. Ta stanowczość oznacza bezpieczeństwo. Konsekwencja jest źródłem wiary w człowieka. Nauczyciel nie powinien bagatelizować złych nawyków ucznia. Bo jest to czas wspólnego formowania, kształtowania. Nauczycielowi nie wolno obrażać się na ucznia; jako psycholog powinien rozumieć jego potknięcia i ich przyczyny, a jako wychowawca szukać dróg zmierzających do likwidowania wad i wykształcenia zalet.

A jeśli zdarzy się coś niezgodnego np. z normą społeczną, to nauczyciel nie ma prawa zwracać uwagi przy innych ludziach, jeśli nie jest to absolutnie konieczne. O wiele bardziej dziecko przejmie się tym, co nauczyciel mówi, jeśli porozmawia z nim w cztery oczy. I jeśli przy takich rozmowach będą padać obietnice ze strony nauczyciela, to musi pamiętać, by nie były one bez pokrycia. W przeciwnym razie dziecko może czuć się przeraźliwie tłamszone.

Postępowanie nauczyciela zawsze uwikłane jest w oceny moralne, np. sprawiedliwości i niesprawiedliwości. Uczeń musi być przekonany, że otrzymał sprawiedliwą ocenę. Sprawiedliwość wymaga, by ocenione były nie same wyniki, ale także trud i dobra wola, włożone w ich osiągnięcie. Bliższe poznanie ucznia pomoże odróżnić pilność słabego od niedbalstwa czy lenistwa ucznia zdolnego. Nauczyciel nie powinien kierować się uprzedzeniami ani faworyzować wybranych podopiecznych. Powinien natomiast być bliżej uczniów słabszych, zauważyć osiągnięcia uczniów zdolniejszych. Nie powinien zanudzać własnymi problemami ani ubierać się ekstrawagancko. Strój nazbyt bogaty, nazbyt „krzyczący” albo „gorszący” rozprasza uwagę uczniów. Zmusza do wymiany komentarzy. Czasem wywołuje zazdrość. W efekcie utrudnia to prowadzenie zajęć, zmniejsza ich skuteczność.

Nauczyciel nie powinien zniechęcać do zadawania pytań. Ilość pytań, ich jakość jest wskaźnikiem percepcji wysiłku nauczyciela. Możliwość odpowiadania na pytania to marzenie pedagogów twórczych. Trudno o większą radość. Odmawianie wyjaśnień, strofowanie ciekawskiego dziecka uruchamia w nim hamulce wewnętrzne. Nauczyciel nie powinien mówić źle o innych osobach, choćby nawet na to zasługiwały. Świat się nie zawali, jeśli klasa nie usłyszy jakiejś nieprzyjemnej uwagi pod czyimś adresem. Mniej zła wynika z takiego przemilczenia niż z wygłoszenia opinii niesprawiedliwej (co się może zdarzyć). Pogodniej się patrzy na człowieka, z którego ust nigdy nie słychać „obgadywania”. Można mieć do niego więcej zaufania. Nagrodą dla „nieplotkującego” nauczyciela jest i to, że śpi spokojnie, bo nigdy nie stanie w sytuacji, iż ktoś pod jego adresem skieruje niespodziewanie „brudne” pretensje. Jeśli chodzi o relację nauczyciela z rodzicem i innymi nauczycielami, to najważniejszą zasadą jest wspólny front, konsekwencja i wzajemne poleganie na sobie.

To, co najbardziej różni wychowawców, to wymagania, jakie stawiają oni samym sobie. Warunkiem powodzenia w pracy wychowawczej jest utrzymanie właściwej atmosfery w gronie nauczycielskim. Ważną sprawą jest dbałość o autorytet zawodu oraz konieczność obwarowania dyskrecją przebiegu posiedzeń Rady Pedagogicznej, rozmów, spraw służbowych i życia prywatnego kolegów. Należy dbać o to, aby dobra sława zawodu, którą podtrzymujemy na zewnątrz, znajdowała pokrycie w rzeczywistości, aby wzajemny szacunek i życzliwość panowały między nauczycielami naprawdę. Konflikty szybko przenikają do młodzieży i środowiska, obniżając nie tylko prestiż danego zespołu nauczycielskiego, ale także efekty jego pracy. Każdy nauczyciel powinien mieć świadomość własnych niedociągnięć, ułomności, wad zawodowych. Powinien unikać: apodyktyczności i uporu, samouwielbienia, pozerstwa, afektacji, drobnostkowości, skłonności do plotkarstwa oraz intryg, nadwrażliwości, znieczulenia, czyli ograniczenia aktywności do minimum.

Nauczyciele powinni współpracować też z rodzicami. Jeśli uczeń ma problemy w szkole, to znaczy, że ma on trudności również w rodzinie. Ten wspólny front to m.in. metody pracy z dzieckiem, metody koherentne dla wszystkich zaangażowanych w proces wychowania. Powinien stwarzać rodzicom okazję do tego, by mogli uczestniczyć w zajęciach otwartych (tj. takich, gdzie będą mogli swobodnie przypatrywać się zajęciom bądź w nich uczestniczyć). Żeby nawiązała się mocniejsza nić współpracy, nauczyciel powinien pamiętać też o angażowaniu rodzica w organizację imprez czy to szkolnych, czy przedszkolnych. Może też zachęcić rodzica do włączenia się w doposażenie kącików tematycznych czy biblioteczki. Ważny jest ciągły kontakt szkoły z domem. W dobie rozwijającej się komunikacji istnieje wiele form i dróg kontaktu. Nauczyciel, by zbudować w rodzicu większą pewność co do tego, że można na nim polegać, że on i jego dziecko czują się bezpiecznie w tej relacji, powinien też umożliwić dostępność do swojej osoby poza godzinami pracy dydaktycznej. Może to uczynić poprzez wydzielenie w tygodniu czasu na indywidualne konsultacje z rodzicem, który ma jakiś problem, wątpliwość bądź chce zwyczajnie zasięgnąć rady. Nauczyciel może też zapewnić o dyspozycyjności telefonicznej w razie trudnej sytuacji, w której może pojawić się rodzic. Warto też, by nauczyciel zatroszczył się o spotkania z rodzicami nie tylko podczas obowiązkowych wywiadówek, ale też np. w celu organizacji jakichś wspólnych zajęć czy imprezy. Inną forma kontaktu może być poczta elektroniczna.

Cenne jest nagradzanie na końcu roku szkolnego nie tylko dziecka, ale też rodzica, który wkłada wiele wysiłku i poświęcenia w „doprowadzenie dziecka do szkoły, w zbudowanie fundamentu”. Taką formą wdzięczności może być list gratulacyjny.

Wychowujący powinni być zgodni co do tego, że w procesie wychowawczym nie można obdarzać wychowanka wolnością, do której on jeszcze nie dorósł. Nie powinno się też okazywać wychowankowi zaufania w tych dziedzinach czy sprawach, w których nie osiągnął jeszcze zdolności do świadomego i odpowiedzialnego kierowania samym sobą. Taki wychowawca wie, że nie można wychowywać bez stawiania wymagań, bez regulaminu i dyscypliny, bez klasówek i egzekwowania naturalnych konsekwencji zachowań wychowanka.

Ważne, by podmioty sprawujące pieczę, realistycznie rozumiały cele wychowania. Żeby rodzic, wychowawczyni i trener drużyny piłkarskiej jasno sobie nawzajem powiedzieli, że osiągnięcie sprawności fizycznej czy kompetencji zawodowych nie jest najważniejszym celem wychowania, gdyż zdrowy przestępca czy nieuczciwy fachowiec nie jest ideałem w żadnym systemie pedagogicznym. Najważniejsze, by zaangażowani byli świadomi, że celem wychowania jest nauczyć wychowanka realistycznie myśleć i dojrzale kochać. Dojrzały pedagog powinien troszczyć się nie tylko o pozytywne więzi z wychowankami, ale również o przyjazne więzi z innymi wychowawcami.