Wrzesień 2002

Wyobraźnia miłosierdzia
ks Piotr Nitecki

Jan Paweł II naucza


Dożynki z Biblią
ks. Tomasz Hergesel, Danuta i Bogusław Kryszczuk

Samorząd terytorialny fundamentem demokracji
Tadeusz Kamiński

Jakie są dziś stosunki niemiecko-rosyjskie?
Rozmowa z Igorem Dominikiem Górewiczem - autorem książki pt. "Stosunki niemiecko-rosyjskie - 1989-1999"

O górach
Agata Combik

Modlitwa i miłosierdzie
Barbara Juśkiewicz

Pisma parafialne w naszej archidiecezji
Daniel Zapała

Mikrokosmos - garść refleksji
Andrzej Podchojecki

Pomóżmy odbudować kościół w Malechowie koło Lwowa
ks. Wiktor Antoniuk




Strona główna

Archiwum

Wyobraźnia miłosierdzia
ks Piotr Nitecki


Nawet gdyby Ojciec Święty podczas swego pontyfikatu nie uczynił nic więcej niż tylko przypomniał światu orędzie o Bożym miłosierdziu, co uczynił ostatnio w Polsce, już zasługiwałby na miano: Jan Paweł II Wielki. Zawiedli się, jak zwykle, wszyscy ci, którzy oczekiwali od nauczania papieskiego aktualnej publicystyki politycznej. On powiedział to, co najważniejsze w głoszeniu Dobrej Nowiny, że Bóg - mimo wszystko - zawsze kocha człowieka i o niego walczy. I że każdy człowiek ma naśladować Boga w stosunku do swego współbrata.

Przesłanie miłosierdzia

Banałem jest mówienie i pisanie o kolejnych papieskich pielgrzymkach do Polski, że były niezwykłe. Każda z dziewięciu wizyt, jakie dane nam było przeżywać razem z Ojcem Świętym w Polsce była niezwykła. Ze względu na historyczny moment, w jakim się odbywała, na związany z tym stan naszego ducha i naszej świadomości oraz na przesłanie, które zostawiał nam Ojciec Święty, zawsze trafiający bezbłędnie w samą istotę spraw, którymi w danym momencie żyliśmy. Miniona pielgrzymka kierowała Papieża do jednej tylko diecezji, dla niego najbliższej, i dotyczyła tylko jednego, ale za to najważniejszego przesłania. Pierwszym jej celem jest nawiedzenie sanktuarium miłosierdzia Bożego, stwierdził Jan Paweł II już na lotnisku w Balicach. Dwa pozostałe określone tam cele zostały podporządkowane temu pierwszemu: beatyfikacja czworga Polaków, abp. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego, o. Jana Beyzyma, s. Sancji Szymkowiak i ks. Jana Balickiego, którzy dali przykład posługi miłosierdzia oraz modlitwa w Kalwarii Zebrzydowskiej, gdzie - jak wyznał Papież - wśród wierzącego i modlącego się ludu, uczyłem się wiary, która jest mi przewodniczką. Bez tej wiary nie da się przyjąć orędzia o Bożym miłosierdziu, które Ojciec Święty z Polski ogłosił całemu światu. Wyjątkowej wymowy tej pielgrzymce nadawało również i to, że odbywała się ona w czasie, gdy jest już naszym obowiązkiem szukanie klucza do właściwego zrozumienia całego pontyfikatu Jana Pawła II, a nie jest to zadanie łatwe, choć konieczne, by nie zaprzepaścić daru tych lat, które Opatrzność pozwoliła nam przeżyć razem z naszym Ojcem Świętym i by nasze doświadczenia w tej dziedzinie owocowały w kolejnych pokoleniach. Ten pontyfikat nieuchronnie wchodzi w taką fazę, kiedy Ojciec Święty chce nam przekazać już tylko rzeczy absolutnie najważniejsze. Orędzie wygłoszone tym razem w Polsce jest jakąś kwintesencją wszystkich papieskich katechez głoszonych przez ostatnie prawie ćwierć wieku, i wszystkich jego poczynań. Prawda o miłosierdziu Bożym jest bowiem istotą chrześcijaństwa. Tuż po wylądowaniu samolotu w Krakowie Jan Paweł II zdefiniował ów dar, z którym przybył tym razem do Polski: przesłanie nadziei płynące z Dobrej Nowiny, że Bóg bogaty w miłosierdzie w Chrystusie objawia każdego dnia swoją miłość. Bardzo znamienne i na pewno nieprzypadkowe było rozwinięcie tego przesłania już na samym początku wizyty: Oto przesłanie Bożego miłosierdzia, które przynoszę dziś mojej ojczyźnie i moim rodakom: przestań się lękać! Zaufaj Bogu, który bogaty jest w miłosierdzie. Jest z tobą Chrystus, niezawodny Dawca nadziei.

Wobec lęku człowieka

Orędzie Bożego miłosierdzia dlatego jest dziś tak ważne, bo, jak słyszeliśmy na Błoniach: Człowiek przeżywa lęk przed przyszłością, przed pustką, przed cierpieniem, przed unicestwieniem. W tych słowach Papieża jest wyraźne echo przesłania z pierwszych dni pontyfikatu, powtarzane potem wielokrotnie słowa samego Jezusa Chrystusa skierowane do Apostołów po zmartwychwstaniu: Nie lękajcie się! A jednak, mimo papieskiej zachęty, człowiek stale się lęka, bo czuje się zagrożony przez "cywilizację śmierci" w różnych jej przejawach. Odpowiedź na pytanie o przyczyny owych zagrożeń i związanych z nimi lęków dla człowieka wiary jest prosta. U podstaw przegranej człowieka leży bowiem fakt, iż zaczął on urządzać swe życie po swojemu, bez oglądania się na Boga jako na zasadniczą normę dobra i zła. Przed ludzkością - mówił Ojciec Święty na Błoniach krakowskich - jawią się nowe perspektywy rozwoju, a równocześnie nowe, nie spotykane dotąd zagrożenia. Człowiek nierzadko żyje tak, jakby Boga nie było, a nawet stawia samego siebie na Jego miejscu. (…) Na wiele sposobów usiłuje się zagłuszyć głos Boga w ludzkich sercach, a Jego samego uczynić "wielkim nieobecnym" w kulturze i społecznej świadomości narodów. Słuchając tych słów trudno było nie myśleć, że oto człowiek na naszych oczach zrealizował skierowaną doń pokusę z raju, w której szatan przekonywał pierwszych rodziców, iż odrzucając prawo Boga staną się wielcy i będą w stanie zastąpić Go jako ci, którzy będą decydować o normach moralności. Człowiek odrzucił mądrość i miłość Boga, już widzi, że przegrywa, ale jeszcze nie wie dlaczego, nie rozumie, że realizując tamtą pokusę został oszukany, i że zawsze odrzucenie Boga jest przegraną człowieka. Nie ma też jeszcze odwagi wprost stwierdzić, że u podstaw jego lęku jest niepewność egzystencjalna wynikająca z odrzucenia Boga, czyli z grzechu. I to nie zawsze mojego własnego grzechu, czasem grzechu kogoś stojącego obok, kto ma wpływ na moje życie, zwykle także nie chodzi tu o jakiś pojedynczy grzech, wynikający z ludzkiej słabości czy zapomnienia, ale grzech, z którego czyni się program życia.

Bóg lęku czy Bóg miłości?

Kiedy zagrożony jest człowiek, obowiązkiem Kościoła jest przyjść mu z pomocą, bo w tym realizuje się istota jego posłannictwa głoszenia Ewangelii. Papieska katecheza o Bożym miłosierdziu głoszona w Polsce podczas minionej pielgrzymki była zatem odpowiedzią na zagrożenia i lęki człowieka czasów przełomu tysiącleci. Była to niezwykle optymistyczna katecheza o Bogu, który jest większy niż lęk człowieka i większy niż jego grzech. Przesłanie nadziei głoszone z Łagiewnik do każdego, kto z pokorą otwiera swe serce na działanie miłosiernej miłości Boga - tej miłości, której największy grzech nie zdoła przezwyciężyć. Wiadomo, że z grzechu człowiek ma się nawracać, ale piękno chrześcijaństwa polega na tym, że to nie tylko człowiek podejmuje wysiłek, by wrócić do Boga, ale, że przede wszystkim Bóg poszukuje człowieka i przez Jezusa Chrystusa ułatwia mu powrót do Siebie. Prawda o Bogu miłości a nie Bogu lęku była głównym przesłaniem Jana Pawła II w Polsce. Ojciec Święty przypomniał, że prawdę o grzechu oraz o możliwości nawrócenia poznajemy dzięki mocy Ducha Świętego, który przekonuje świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie (J 16, 8). To przekonywanie świata Ojciec Święty usytuował w perspektywie krzyża Jezusa Chrystusa, i to w dwojakim odniesieniu. Z jednej strony - uczył Papież w Łagiewnikach, nawiązując do swej encykliki "Dominum et vivificantem" - Duch Święty pozwala nam przez krzyż Chrystusa poznać grzech, każdy grzech, w pełnej skali zła, jakie w sobie zawiera i kryje. Z drugiej strony, przez Krzyż Chrystusa Duch Święty pozwala nam zobaczyć grzech w świetle mysterium pietatis, czyli miłosiernej, przebaczającej miłości Boga. Odwołując się do krzyża Chrystusowego Ojciec Święty usytuował więc problem miłosierdzia na zupełnie podstawowej płaszczyźnie, to krzyż bowiem jest zasadniczym znakiem miłości Boga do człowieka. Papież przypomniał zatem, że Bóg w imię tej największej miłości poszukuje człowieka, by mu przywrócić sens i radość życia, a w konsekwencji pozbawić go lęku. Nie zrozumie się rewolucyjnego charakteru przesłania tej zakorzenionej głęboko w Bożym Objawieniu katechezy, jeśli nie pamięta się wizji przepełnionego piekła, jaką jeszcze niedawno dość powszechnie prezentowano w kaznodziejstwie i katechezie. Dziś co prawda, pojawia się naiwna pokusa przeciwnej skrajności, że piekła w ogóle nie ma, prawda o miłosierdziu Bożym nie neguje jednak istnienia piekła i obecności w nim tych, którzy w pełni świadomie i całkowicie dobrowolnie odrzucili miłość Boga, przypomina jednak, iż Bóg czyni wszystko, co w Jego mocy, nie negując tylko wolności i rozumności człowieka, by ratować wszystkich, tak aby nikt tam nie musiał się znaleźć. Bóg walczy o człowieka, bo grzech - mimo jego nierzadko kuszącej wizji - jest zawsze ludzką klęską; walczy o człowieka mimo grzechu, a czasem wbrew samemu człowiekowi, który zbyt daleko uwikłał się w zło i nierzadko sądzi, że nie ma już dla niego drogi powrotu do uczciwego życia. Bóg walczy o człowieka, bo sam jest bogaty w miłosierdzie (Ef 2, 4). To ono, Boże miłosierdzie, jest podstawą pełnego ufności patrzenia w przyszłość. Cóż to jednak jest "miłosierdzie"? Tu nie chodzi o miłość rozumianą jako uczucie, sentyment, zauroczenie, ale o konsekwentną postawę miłości jako bezinteresownego daru z siebie. Jan Paweł II uczył nas w swej encyklice o miłosierdziu Bożym Dives in misericordia, że w języku biblijnym miłosierdzie oznacza wrażliwość i konkretne działanie w sytuacji, gdy spotykamy się z jakimkolwiek cierpieniem i krzywdą, ubóstwem, z tym wszystkim, co trudne dla człowieka, ze słabą fizyczną i moralną ludzką kondycją (por. DM 3). Ojciec Święty, w przekonaniu, że dzisiejszy świat potrzebuje Bożego miłosierdzia, podczas minionej pielgrzymki dopowiedział w Łagiewnikach do tamtych słów swej encykliki: Tam, gdzie panuje nienawiść i chęć odwetu, gdzie wojna przynosi ból i śmierć niewinnych, potrzeba łaski miłosierdzia, które koi ludzkie umysły i serca, i rodzi pokój. Gdzie brak szacunku dla życia i godności człowieka, potrzeba miłosiernej miłości Boga, w której świetle odsłania się niewypowiedziana wartość każdego ludzkiego istnienia. Potrzeba miłosierdzia, aby wszelka niesprawiedliwość na świecie znalazła kres w blasku prawdy.

Wyobraźnia miłosierdzia

Prawda o miłosierdziu Boga wobec człowieka, która objawiła się w ofierze krzyża, i którą głosił Ojciec Święty podczas wizyty w Polsce jest jednocześnie wezwaniem do naśladowania Boga i przypomnieniem, że Chrystusowe wezwanie do miłości wzajemnej na wzór Jego miłości, wyznacza nam wszystkim tę samą miarę. Doznajemy niejako przynaglenia, abyśmy korzystając z daru miłosiernej miłości Boga, sami z dnia na dzień oddawali życie, czyniąc miłosierdzie wobec braci. Uświadamiamy sobie - mówił Ojciec Święty na Błoniach - że Bóg, okazując nam miłosierdzie, oczekuje, że będziemy świadkami miłosierdzia w dzisiejszym świecie. Tak, jak przezwyciężanie grzechu w osobistych relacjach z Bogiem jest źródłem respektowania wielkiej godności człowieka i jego autentycznego dobra, tak również w życiu publicznym, przezwyciężanie grzechu społecznego jest źródłem kształtowania klimatu dobra wspólnego, w którym najpełniej i najlepiej rozwija się każdy człowiek. Ojciec Święty mówiąc na Błoniach krakowskich o wyobraźni miłosierdzia w odniesieniu do życia społecznego raz jeszcze zanegował marksistowską i liberalną tezę o prywatyzacji religii i jej rzekomo nieuprawnionym wpływie na życie publiczne. Zostaliśmy zatem zobowiązani, by głosić miłosierdzie Boże żarliwym słowem i praktyką miłosierdzia. Papież zachęcał nas do wyobraźni miłosierdzia i prosił: niech orędzie o Bożym miłosierdziu zawsze znajduje odbicie w dziełach miłosierdzia ludzi. Zachęcając do naśladowania Boga w Jego miłosierdziu i kształtowania takiej postawy w relacjach między ludźmi, wskazywał równocześnie na najważniejsze współczesne znaki czasu, które domagają się ich dostrzeżenia i rozwiązywania dla dobra społeczności i każdego indywidualnego obywatela. Jan Paweł II już w przemówieniu powitalnym wyznał, iż z uwagą obserwuje, jak Polacy zagospodarowują odzyskaną wolność. Na Błoniach zwrócił uwagę na konieczność dostrzeżenia obok siebie brata, który wraz z utratą pracy, dachu nad głową, możliwości godnego utrzymania rodziny i wykształcenia dzieci doznaje poczucia opuszczenia, zagubienia i beznadziei, zachęcał, aby przyjść z pomocą dziecku zaniedbanemu duchowo i materialnie (…) nie odwracać się od chłopca czy dziewczyny, którzy zagubili się w świecie różnorakich uzależnień lub przestępstwa i wyraził niepokój, jaki budzi hałaśliwa propaganda liberalizmu, wolności bez prawdy i odpowiedzialności. Żegnając się z Polską, podkreślił znaczenie wyzwania mądrej obecności Polski w strukturach jednoczącej się Europy, nie tylko bez utraty własnej tożsamości, ale z zadaniem, by umocnić naszą tradycją ten kontynent i cały świat. Wskazując na te zasadnicze płaszczyzny, na których winna się realizować owa wyobraźnia miłosierdzia, Ojciec Święty podkreślił też już na samym początku wizyty znaczenie nauczania społecznego Kościoła, które wszak jest narzędziem ewangelizacji w budowaniu wspólnoty ojczystego domu na fundamencie sprawiedliwości, miłości i pokoju.

Bóg rozkochany w człowieku

Zasadniczym przesłaniem dziewiątej pielgrzymki papieża Jana Pawła II do Polski było przypomnienie światu istoty chrześcijaństwa, która w dzisiejszym świecie zapodziała się gdzieś w świadomości wielu wyznawców Jezusa Chrystusa. Ojciec Święty pomógł nam na nowo poznać Boga rozkochanego w człowieku. Kiedy człowiek jest naprawdę zakochany, można mu wmawiać z ogromnym uporem, że przecież jest ktoś inny, lepszy, kto bardziej na tę miłość zasługuje i może byłoby warto zmienić obiekt swej miłości. Zakochany człowiek nigdy takich rad nie jest w stanie przyjąć, bo jeśli kogoś naprawdę kocha, nie widzi nikogo lepszego. Bóg jest również rozkochany w człowieku, choć przecież nie jesteśmy najlepsi. Nie warto jednak w fałszywej - a choćby nawet i prawdziwej - pokorze stale uświadamiać Bogu, że jesteśmy niegodni Jego miłości, bo jesteśmy grzeszni. On to wie, ale - jak dla każdego zakochanego - nie to jest dla Niego najważniejsze. Boleje nad grzechem, ale nie przestaje kochać grzesznika. Nie warto przekonywać Boga, że nie jesteśmy warci Jego miłości bo On i tak nie przestanie, nie jest w stanie przestać, kochać człowieka. Skutkiem tej miłości jest to, że stale staje przed nami, nawet bardzo grzesznymi, i zaprasza do nawrócenia, które jest zawsze zwycięstwem Boga i człowieka. Tylko tak można odpowiedzieć na zaproszenie Boga rozkochanego w człowieku i spragnionego człowieczej miłości oraz w pełni z tej miłości skorzystać. I to jest najważniejsze przesłanie tej pielgrzymki wyrażone przez Ojca Świętego w Łagiewnikach, że nie ma dla człowieka innego źródła nadziei, jak miłosierdzie Boga.


Ks. Piotr Nitecki