Wrzesień 2001

Początek wielkiego przełomu
Rozmowa z kard. Marianem Jaworskim, metropolitą lwowskim

Nowi polscy błogosławieni


Kresy południowo-wschodnie
Grzegorz Gaczyński

Diakonat stały w Kościele w Polsce
Marek Marczewski

Kim jest diakon?
ks.Piotr Nitecki

Wychowanie uczniów do uczestnictwa w życiu Kościoła
ks. Marek Zołoteńki

Dzieci bez wieku
Anna Maria Teresa

Koncert w szkole
Marek Rusinowski

Jak żyli mieszkańcy średniowiecznego Wrocławia
Anna Sutowicz

Racjonalne kłamstwo
ks. Stanisław Ławrynowicz

Jestem istotą społeczną
Natalia Telejko

Duszpasterstwo Akademickie - co to jest?
ks. Ryszard Słowiak




Strona główna

Archiwum

Jestem istotą społeczną
Natalia Telejko


Jestem istotą społeczną, to niekwestionowana rola, jaka została mi przypisana wraz z moim przyjściem na świat. Zostałam powołana do życia wśród ludzi, z ludźmi, do wzrastania w społecznym otoczeniu. Wcale się temu nie sprzeciwiam, bowiem bycie członkiem jakiejkolwiek grupy społecznej postrzegam też w kwestii bycia człowiekiem. To narzucone mi prawo staje się zarówno moją wizytówką w świecie, potwierdza mój byt i działanie w środowisku. Już od dziecka uczyłam się obserwacji i oceny tego, co się wokół mnie dzieje i już w dzieciństwie zaczął się szereg powiązań między mną a społecznością. Większość życia spędzałam wśród ludzi, którzy brali udział w kształtowaniu mojego charakteru, postrzeganiu świata, ukazywali drogi postępowania. Główną rolę odegrała tu moja rodzina, stała się pośrednikiem między mną a społeczeństwem. Ze względu na to, że jestem członkiem mojej rodziny mogę identyfikować się z otoczeniem, a zatem słuszne jest stwierdzenie że jestem istotą społeczną.

Jednakże wraz z szerszym poznaniem świata, łączy się szersze poznanie samego siebie. Proces ten zaczął pojawiać się u mnie w okresie dojrzewania i wciąż trwa. Zrozumiałam że jako istota posiadająca wolną wolę mam prawo do własnych wyborów i decyzji. Do takich wniosków łatwo dojść przez zadawanie sobie pytań: Kim jestem? Jaka jestem? Czego naprawdę oczekuję od samej siebie? itp. Postawienie się w takiej niepewnej sytuacji sprowadza człowieka na drogę konfliktów ze społecznością. Bo to co w dzieciństwie okazywało się dla nas dobre nie musi być takie w dorosłym życiu. Do podobnych konkluzji doszłam sama. Ale czy to znaczy, że w okresie dorastania mam odstępować od społeczeństwa, do którego przywykłam? Otóż nie, ja próbuję wyłącznie osiągnąć życie zgodne z moimi własnymi pragnieniami i charakterem, a buntuję się przeciw funkcjonującym już modelom życia. Moim, tylko moim zadaniem staje się ukształtowanie własnej tożsamości, uczynienia się konkretną osobą. Swoje dążenia kieruję w stronę rozbudowania własnej tożsamości osobistej. Nie lubię być traktowana szablonowo, czyli bez uwzględnienia mojej własnej osobowości, uczuć i charakteru, które się na nią składają. Nie chcę, by ludzie postrzegali mnie jako dystansującą się jednostkę, ale nie chcę być wyłącznie częścią "wielkiej masy". W moich oczekiwaniach kryje się pewna nieścisłość, paradoks. Im bardziej udaje mi się wypracować niepowtarzalną osobowość, tym bardziej potrzebuję społecznego potwierdzenia. Nie oceniam siebie w kategoriach osoby doskonałej, jednostki wybitnej, bowiem zdaję sobie sprawę z własnych wad i defektów. Pozostaje mi zatem praca nad sobą, lecz nie przeszkadza mi to w kontaktach z otoczeniem, nie skupiam się na sobie, lubię być otwarta w kontakcie z innymi. Świadomość własnych przekonań, celów, umiejętności potwierdza moją tożsamość osobistą. Nie wyklucza to tożsamości społecznej. Żyjąc w grupie, muszę kontrolować siebie, słowa, sposób bycia. Muszę być zdolna do udzielania pomocy, szacunku, przyjaźni, zainteresowania osobami, z którymi łączą mnie pewne powiązania. Utożsamiam się nie tylko z osobami mi bliskimi ze względu na bliskość duchową, lecz również z rówieśnikami, z którymi łączą mnie wspólne problemy, sprawy szkolne. Utożsamiam się z moimi rodakami, bo łączą nas wspólne cele ideowe, miłość do ojczyzny, pamięć historyczna, przodkowie. Tożsamość indywidualistyczna i społeczna łączą się w mojej osobie, istnieją wspólnie. Jedna bierze władzę nad drugą w różnych kwestiach życiowych. Ponadto łączy się to z moim postrzeganiem świata i z mentalnością

Mentalność

Sądzę, że moja mentalność nie jest jeszcze do końca uformowana. Mam własny system zasad i wartości, ale w niektórych sprawach wolę w ogóle nie przyjmować żadnego stanowiska, uważam, że do tego nie mam ani wystarczającej wiedzy o świecie, ani doświadczenia. Na niektóre sprawy patrzę z przymrużeniem oka, nie traktuję ich bowiem poważnie, chociaż słyszę, że właśnie powinnam wykazać się rozsądkiem, odpowiedzialnością rozwagą. A ja postępuję odwrotnie. Mentalność dziecka tkwi jeszcze we mnie, nie chcę brać na siebie zlecanych mi obowiązków, ponoszenia konsekwencji, wolę patrzeć na świat beztrosko. Jednak znam już niektóre prawa rządzące światem, zasady i normy, kary i nagrody i patrzę na nie przede wszystkim z własnej perspektywy. Nie lubię, gdy ktoś mi narzuca sposób rozumienia rzeczywistości, sama wolę dochodzić do pewnych wniosków. Lubię, gdy ktoś mi coś wyjaśnia, ukazuje inną stronę tego samego problemu, inne rozwiązania. Wiem, że jestem ciągle kształtowana przez społeczeństwo i rozumiem to, bo inaczej skupienie się na własnym punkcie widzenia mogłoby doprowadzić do bezprawia i anarchii w świecie. Ale muszę przyznać, że przeważa u mnie mentalność indywidualistyczna. Moje błędy potwierdzają moją wolność osobistą.

Wartości

Skąd pojawiły się przeze mnie akceptowane wartości, dlaczego przywiązuję uwagę do pewnych celów, a inne są traktowane przeze mnie bardziej obojętnie? Większość ogólnych wartości mojego życia nabyłam w dzieciństwie, zostały one ukształtowane przez moją rodzinę, przez środowisko, w którym dorastałam oraz przez dziedzictwo kulturowe. Mój system wartości nierozerwalnie łączę z moją wiarą, z moralnością i normami etycznymi, w których zostałam wychowana. Mój system wartości łączę również z własnymi celami i potrzebami. Wartości, za którymi się dzisiaj opowiadam są ostatecznie przedmiotem mojego wyboru, wiem, że mogą ulec zmianie pod naporem wzajemnych kontaktów ze środowiskiem, ale będzie to kwestia przemieszczenia się celów w hierarchii ważności, a nie zmiana całkowita mojego punktu widzenia. To co teraz w wieku osiemnastu lat wydaje mi się ważne, później może zejść tylko na dalszy plan. Jestem osobą z ukształtowanym systemem wartości, dzięki temu mogę przybierać własną postawę wobec innych, wobec świata.

Postawy

Jestem jednostką otwartą na różne formy współpracy z innymi, lubię współdziałanie i nowe propozycje . Nie oceniam świata przez pryzmat ostrych, konserwatywnych poglądów, dopuszczam odstąpienie od ścisłych reguł, w moim postrzeganiu świata odrzucam przesądy. Nie stawiam też własnych potrzeb na piedestale, bardziej odpowiada mi układ wzajemności między ludźmi w świecie. W stosunku do ludzi przyjmuję postawę tolerancyjną, liczę się ze zdaniem innych, szanuję ich poglądy i przekonania. Lecz nie można wszystkiego generalizować, mój zasięg tolerancji również jest ograniczony, nie zgodzę się na wszystko, co zostanie mi podane do wiadomości. Jestem już na tyle ukształtowaną osobą, że znam wartość i mojego zdania, dlatego szacunku wymagam również od innych.

Potrzeby

Moje potrzeby wiążę przede wszystkim z grupą społeczną, z którą pozostaję w stałym kontakcie, z tak zwaną grupą odniesienia. Najpełniej ukazuje to mój związek z rówieśnikami. Szukam jako młoda osoba akceptacji i uznania w świecie zdominowanym już przez pewne autorytety. Pochwała czy zwrócenie uwagi na moje działania ze strony osób starszych są dla mnie szczególnie ważne, ponieważ dodają mi pewności i przekonują o słuszności podjętych celów. Aprobata innych jest również nieodzowna do realizacji ambicji. Na drodze pewnych przyzwyczajeń i rutyny została wpojona mi potrzeba osiągnięć, lecz wcale mi to nie komplikuje życia, wręcz przeciwnie. Już od dziecka byłam wychowywana w duchu rozwijania i poszerzania zakresu własnych działań, chodziło przede wszystkim o potrzebę edukacji, lecz teraz dobrowolnie przeniosłam to na inne aspekty mojego życia. Wzrosła we mnie potrzeba pracy społecznej nie wiążąca się z korzyściami materialnymi, lecz z ideami, lubię podejmować się różnych zadań, bo wierzę, że rezultaty zadowolą nie tylko mnie, ale również innych. Ważną rolę przypisuję potrzebom kulturowym w kształtowaniu mojej osobowości. Łączy się to z moim poznaniem świata poprzez sztukę. Chodzenie do teatru, na wernisaże, na przedstawienia operowe jakby "weszły" mi w krew. Może to za sprawą moich rodziców i ich środowiska artystycznego. Jeżeli nie mam możliwości uczestniczenia w imprezie artystycznej, to sama sięgam po odpowiednią lekturę albo po muzykę, ponieważ znajduję w tym przyjemność. Zatem moje potrzeby jako człowieka nie dotyczą wyłącznie potrzeb biologicznych, lecz przede wszystkim psychicznych, bo to dzięki nim naprawdę czuję się lepiej.

Temperament i zdolności

To, jaką postawę przyjmuję wobec rzeczywistości, zależy też w dużej mierze od mojego charakteru i temperamentu. Niektóre cechy dziedziczę po moich rodzicach, niektóre przypisane zostały mi bezpośrednio, mogę też scharakteryzować siebie w oparciu o mój znak zodiaku. Jedno jest pewne, że sama je kształtuję w toku dorastania i ode mnie będzie zależała ich ostateczna forma. Jestem osobą dość impulsywną, czasem emocje odgrywają w moim działaniu główną rolę, one kierują mnie w konkretnym kierunku. Stają się siłą motoryczną, co wiąże się ze zbyt subiektywnym postrzeganiem przeze mnie świata. Mój temperament powoduje wszystkie afektywne działania, czasem odbija się to niekorzystnie, prowadzi do konfliktów. Ja jednak nie patrzę na to w sposób krytyczny. Dzięki tej mojej impulsywności podejmuję się działań, które przy czystej kalkulacji wydają się być nieistotne. To dzięki tej afektywności działań poszerza się krąg moich zainteresowań, mogę zająć się sprawami, które odbiegają od rutynowych czynności, mogę też rozwijać własne zdolności. Zachowuję głęboki samokrytycyzm do własnej osoby, dlatego nie chcę mówić o jakimkolwiek posiadanym przeze mnie talencie, ale niektóre moje osiągnięcia szkolne czy udział w konkursach przypisuję właśnie zdolnościom umysłowym, a udział w pracach artystycznych zdolnościom manualnym. Najważniejszą rolę odgrywa jednak wola i chęć działań, a to już zależy od mojego nastawienia i charakteru. Uważam, że nawet na drodze błędów można odkryć w sobie pewną sprawność i umiejętność i każdy człowiek ma przypisane mu zdolności, lecz nie każdy jest tego świadomy. Może do wielu "zaskakujących" odkryć dojdę ja sama?

Moja osobowość

Po analizie mojego JA dochodzę do wniosku, że jestem jednostką o dość zawikłanej osobowości, pełno u mnie cech przeciwstawnych. Z jednej strony chcę być niezależna, decydować samodzielnie, z drugiej pragnę akceptacji i pomocy innych. Czasem "górę" bierze ambicja, czasem dochodzę do wniosku, że cały sens pracy łączy się wyłącznie z kolektywnym działaniem. Pełno we mnie sprzeczności, może to dlatego, że jestem kobietą, a jak wiadomo "kobieta zmienną jest", a może dlatego, że ciągle uczę się, jak być sobą. Jak do tej pory przeważają u mnie cechy osobowości demokratycznej. Akceptuję rzeczywistość, lecz wierzę, że można ją udoskonalać, biorę odpowiedzialność za własne czyny, ale niektóre sprawy rozpatruję w kwestiach odpowiedzialności zbiorowej, by czuć się pewniej . Żyję pośród poróżnień i podziałów, dzięki czemu mogę dzielić ludzi na kategorie różnych postaw i zachowań, ale wykazując zrozumienie i tolerancję. Sądzę, że wzajemne oddziaływania ludzkie, zależności w społeczeństwie pomagają w kształtowaniu własnej osobowości, a nie zamykają tzw. Ja wewnętrznego, każdy bowiem jest na swój sposób niepowtarzalny i wyjątkowy.



Natalia Telejko - lat 18, jedna z najlepszych uczennic I Liceum Ogólnokształcącego we Wrocławiu. Prowadziła Redakcję Młodych "Effatha" w Katolickim Radiu "Rodzina". W uroczystość Zwiastowania Pańskiego 25 marca 2001 r. została na pasach potrącona przez samochód. 28 marca 2001 zmarła w szpitalu, nie odzyskawszy przytomności.