Wrzesień 2001

Początek wielkiego przełomu
Rozmowa z kard. Marianem Jaworskim, metropolitą lwowskim

Nowi polscy błogosławieni


Kresy południowo-wschodnie
Grzegorz Gaczyński

Diakonat stały w Kościele w Polsce
Marek Marczewski

Kim jest diakon?
ks.Piotr Nitecki

Wychowanie uczniów do uczestnictwa w życiu Kościoła
ks. Marek Zołoteńki

Dzieci bez wieku
Anna Maria Teresa

Koncert w szkole
Marek Rusinowski

Jak żyli mieszkańcy średniowiecznego Wrocławia
Anna Sutowicz

Racjonalne kłamstwo
ks. Stanisław Ławrynowicz

Jestem istotą społeczną
Natalia Telejko

Duszpasterstwo Akademickie - co to jest?
ks. Ryszard Słowiak




Strona główna

Archiwum

Kresy południowo-wschodnie
Grzegorz Gaczyński


Kresy południowo-wschodnie to kraina, gdzie szeroko rozlewa się błyszczącym w słońcu spokojnym nurtem Dniestr, który pochłania kręty Zbrucz i ukryty w kanionie Smotrycz. To kraina kryjąca w sobie tysiące bezcennych zabytków - śladów odwiecznej polskości. To tutaj, gdzie przez wieki mieszały się różne kultury, powstał ten unikatowy, specyficzny klimat, który urzeka i wprawia w zachwyt przyjeżdżających tu turystów. Dziś w Polsce żyje kilkadziesiąt tysięcy ludzi, którzy jako przybysze zza Buga, wspominają z sentymentem dzieciństwo na tych przepięknych ziemiach. Jednak mimo wszystko zostało na Ukrainie wielu Polaków, dzięki którym dziś Kresy zachowały polski charakter i tradycję. Zachodnia Ukraina to miejsce, w którym rozgrywały się losy państwa polskiego. Począwszy od XIV wieku aż po II wojnę światową, wydarzyło się tu wiele ważnych dla narodu zdarzeń. Miasta kresowe to arcydzieła sztuki i architektury. Lwów - największe miasto na polskich Kresach, to unikat na skalę światową z trzema katedrami różnych obrządków Kościoła katolickiego (łacińskim, unickim i ormiańskim), dziesiątkami innych świątyń oraz ogromną ilością zabytków, które przypominają o polskich korzeniach tego miasta. Jednak na Kresach każde, nie tylko duże miasto, ma się czym pochwalić. Praktycznie najmniejsze nawet miasteczko to perełka piękna, która rozbudza fantazję i zmusza do refleksji, ponieważ historia Kresów jest naprawdę zdumiewająca. To wszystko sprawia, że Kresy są jak narkotyk: raz posmakujesz i musisz spróbować jeszcze raz.

Dzisiejsza Ukraina dopiero zaczyna kurs proeuropejski, więc nie ma się czemu dziwić, że wszystko wygląda tu jak w Polsce dwadzieścia lat temu. Małe chatki wśród "suchego przestworu oceanu", czyli stepów zamienionych na pola uprawne, na których ciężko pracujący ludzie spędzają większość swojego czasu, to charakterystyczny obraz ukraińskiej wsi. Całkowicie odmienną atmosferę spotykamy we Lwowie, gdzie panuje ciągły ruch zabieganych lwowiaków oraz oniemiałych z wrażenia turystów, głównie z Polski. Jednakże i tutaj szerzy się bieda, chociaż w mniejszym stopniu niż na wsiach. Co chwilę ktoś podchodzi prosząc o wsparcie, nierzadko zdarza się, że polski turysta poznaje w żebraku swojego rodaka, którego nędza zmusiła do wyjścia na ulicę. Bieda to główny problem Polaków mieszkających na Ukrainie. Wielu naszych rodaków uciekło stąd zaraz po wojnie, jednak dla części z nich ryzyko wielkiej przeprowadzki było zbyt duże, więc zostali tutaj wśród Ukraińców, zachowując jednak w pamięci, kim są. Teraz większość z nich chciałaby wrócić do ojczyzny, lecz dziś jest to raczej niemożliwe. W każdym razie jedno jest pewne: tak długo, jak będą tu Polacy, będzie tu także polskość i tradycja ojców. Pomimo powojennej rzeczywistości polski duch nadal unosi się nad Lwowem, którego liczne zabytki poddane były niedawno renowacji i dziś wyglądają równie pięknie, jak kiedyś. Być może, ukraińscy politycy zrozumieją wreszcie, ze na tych zabytkach można zarobić naprawdę duże pieniądze. Niestety, na razie warunki dla turystów są raczej ubogie, lecz jeśli to się zmieni Kresy zaleje istny potok turystów, którzy zapewnią przetrwanie tutejszym zabytkom i zagwarantują rozwój całej Ukrainy.

Dodatkowym bodźcem do modernizacji i upiększenia Lwowa była wizyta Jana Pawła II na Ukrainie. Jednak nie wszystkie miasta miały tyle szczęścia, co Lwów i ich zabytki popadają w ruinę, niszczejąc z upływem czasu lub ulegając celowej dewastacji. Słynne niegdyś Liceum Krzemienieckie, ratusz w Buczaczu czy starówka i twierdza w Kamieńcu Podolskim wymagają natychmiastowej renowacji. Ukraińcy, pomimo swoich problemów natury gospodarczej, potrafią zadbać, a czasem nawet odbudować od podstaw liczne zabytki. Za przykład może tu posłużyć słynny z sienkiewiczowskiego "Ogniem i mieczem" zamek w Zbarażu, który był całkowicie zniszczony, dzisiaj natomiast cieszy oko swym wyglądem. Istotne znaczenie w odbudowie i renowacji zabytków ma pomoc płynąca z Polski. Powszechnie znane są wysiłki polskich władz i wolontariuszy na rzecz Cmentarza Orląt Lwowskich, który wchodzi w skład wielkiego Cmentarza Łyczakowskiego, na którym pochowanych jest kilkuset Polaków, w tym wielu sławnych (m.in. M. Konopnicka, S. Goszczyński, K. Bełza, G. Zapolska, A. Grottger oraz K. Ordon). Łyczaków jako jedna z czterech najważniejszych dla Polaków nekropolii po Powązkach, Cmentarzu Rakowieckim i wileńskiej Rossie, stanowi obowiązkowy punkt wszystkich wycieczek po Lwowie. Wielkie emocje wyzwalają nie tylko zabytki, ale także imponujące kresowe krajobrazy. Przekraczanie tutejszych rzek: pięknego Zbrucza, malowniczego Smotrycza, a przede wszystkim "ojca" wszystkich rzek zachodniej Ukrainy - Dniestru, jest niezwykłym przeżyciem na długo pozostającym w pamięci. Jednak największe wrażenie sprawia widok fortecy w Kamieńcu Podolskim, która jako antemurale christianitatis, czyli "przedmurze chrześcijaństwa", broniła Rzeczpospolitą przed pochodem islamskiej Turcji. Nieopodal twierdzy na drugim brzegu Smotrycza wznosi się piękna kamieniecka katedra, o tyle ciekawa, że jest to katolicka świątynia z muzułmańskim minaretem, który dobudowali Turcy po zdobyciu miasta w 1672 roku. Pozłacana figura Matki Bożej na szczycie minaretu to symbol zwycięstwa chrześcijan nad "niewiernymi" i pamiątka roku 1699, kiedy to Polska odzyskała Kamieniec na mocy traktatu z Karłowic. Po drugiej stronie Dniestru w Chocimiu stoi inna wielka warownia, która swoją pionową ścianą wyrasta z brzegu Dniestru. Twierdza ta była świadkiem wielu wojen polsko-tureckich i wielkiej bitwy w 1621 roku, kiedy to wojska polskie, pod dowództwem Chodkiewicza, rozgromiły wojska "niewiernych".

Wszystkie zabytki Kresów są naprawdę warte zobaczenia. Piękno w nich ukryte przetrwało carską Rosję, "czerwoną pięść" miażdżącą wszelkie ślady polskości i czas, który nieubłaganie, nie zważając na nic biegnie dalej. Dla każdego, kto choć trochę interesuje się historią czy geografią, wycieczka po Kresach będzie niesamowitym przeżyciem. To piękno jest dziś na wyciągnięcie ręki dla każdego.