Lipiec 2009

Jego kazań słuchały tysiące
Rozmowa z ks. Michałem Machałem

Ksiądz Jan Krucina – rzecznik nadziei
Ks. Józef Pater

Dürery z kolekcji książąt Lubomirskich na wystawie w Ossolineum
Barbara Lekarczyk-Cisek

Sentymentalna podróż na Kresy
Paweł Kucia

Módl się, pracuj i... nie bądź smutny
Barbara Kantata

Kardynałowie Beran i Tomášek oraz Kościół w Czechach
Tomasz Serwatka

Płaska czy kulista?
Anna Sutowicz

Kiedy prezent i gratyfikacja budzą zastrzeżenia moralne?
Z ks. Kazimierzem F. Papciakiem SSCC rozmawia Bożena Rojek

Wielki sukces Nocy Kościołów
Arkadiusz Filipowski

Chłopaki nie płaczą, czyli słów kilka o ojcostwie
Tomasz Lewandowski

Strona główna

Archiwum

Jego kazań słuchały tysiące
Z ks. Michałem Machałem, postulatorem procesu beatyfikacyjnego ks. Roberta Spiskego,
rozmawia Bożena Rojek



W styczniu br. papież Benedykt XVI zaakceptował dekret o heroiczności cnót księdza Roberta Spiskego, założyciela zgromadzenia sióstr jadwiżanek, nazywanego przez tych, wśród których pracował w XIX-wiecznym Wrocławiu, „apostołem miłości”. Do beatyfikacji potrzebny jest jeszcze cud. Na jakim etapie przygotowań znajduje się obecnie specjalny proces o cudzie za wstawiennictwem tego Sługi Bożego?
– Proces o cudzie może toczyć się równolegle z procesem o ustalenie heroiczności cnót, a zbieranie dokumentacji i procedura opisywania wydarzenia, któremu przypisuje się walory cudowności, może rozpocząć się nawet wcześniej. Natomiast rozpatrywanie autentyczności cudu następuje dopiero po ogłoszeniu dekretu o heroiczności cnót, nigdy wcześniej. Najpierw musi być pewność co do tego, że Kościół dostrzega i uznaje heroiczność cnót, a dopiero potem warunkiem beatyfikacji jest zatwierdzenie cudu.
Proces na temat cudu za wstawiennictwem ks. Roberta został już przeprowadzony i w chwili obecnej czekamy na wyniki tych badań: czy Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych uzna cudowny charakter tego zdarzenia, które zostało zgłoszone do rozpatrzenia, czy też ewentualnie trzeba będzie szukać innego.

Jak długo jeszcze, Księdza zdaniem, przyjdzie nam czekać na decyzję w tej sprawie?
– W chwili obecnej jest jeszcze za wcześnie, aby to przewidzieć. Wiem, że istnieje niedostatek materiałów i środków dowodowych od strony medycznej. Były pewne problemy z udokumentowaniem tego zdarzenia, z którym łączymy nadzieję, iż zostanie uznane jako cudowne. Utrudnienia w skompletowaniu niezbędnej dokumentacji lekarskiej wynikają m.in. z faktu, że szpital, z którego moglibyśmy ją pozyskać, był zalany podczas powodzi Wrocławia w 1997 r., w związku z czym część jego archiwów została utracona.
Czasami przyczyną utrudnień w dostępie do dokumentacji jest nieuzasadniona obawa o coś w rodzaju kompromitacji w zakresie diagnozowania czy stosowanego leczenia. Dotyczy to np. zakładu leczniczego spoza Wrocławia.

Czy osoba, co do której istnieje domniemanie, iż została w cudowny sposób uzdrowiona za wstawiennictwem Sługi Bożego ks. Roberta Spiskego, pochodzi z Wrocławia?
– Tak, jest związana z Wrocławiem.

Czym charakteryzuje się tzw. Positio ks. Spiskego?
– Positio to liczy ok. 1400 stron, łącznie z opracowanymi tabelami i zebraną dokumentacją. Dokument tego typu stanowi zawsze najważniejsze sumaryczne opracowanie życia i działalności Sługi Bożego, dostarczając Kongregacji materiału do wypowiadania się na temat cudu.

Co sprawiło, że ks. Robert Spiske powołał do życia stowarzyszenie św. Jadwigi, które przekształciło się potem w zakonne Zgromadzenie Sióstr św. Jadwigi?
– Założenie zakonu nie było dla niego celem samym w sobie. Było to raczej związane z utrwaleniem tej formy aktywności duszpasterskiej, którą podejmował, i dla której widział sens na swoim etapie życia i w tych uwarunkowaniach, w jakich się znajdował.

Dlaczego na patronkę swego dzieła wybrał właśnie św. Jadwigę?
– Znał doskonale historię życia tej pobożnej księżnej. Wiedział, że zajmowała się biednymi i opuszczonymi, że była związana z ziemią śląską. Założone przez niego Stowarzyszenie Panien i Wdów, które oddał pod opiekę Świętej, było pierwszą formą zaradzenia biedzie materialnej, nękającej głównie wałęsające się po ulicach ówczesnego Wrocławia, zdane same na siebie dzieci. Św. Jadwigę Śląską wyznaczył na patronkę tego dzieła ze świadomością, że to właśnie ona najlepiej się do tego nadaje.

Jak doszło do powstania zgromadzenia?
– Starania o zatwierdzenie zgromadzenia zakonnego ks. Robert rozpoczął po 10 latach działalności Stowarzyszenia. W tym celu odbył specjalną pielgrzymkę do Rzymu, gdzie na audiencji został przyjęty przez błogosławionego dziś Piusa IX i uzyskał od niego wstępną aprobatę dla statutów zakonnych. W dniu 14 czerwca 1859 r. cztery członkinie stowarzyszenia nałożyły strój zakonny i złożyły śluby czasowe, stwarzając w ten sposób podwaliny życia zakonnego dla Zgromadzenia Sióstr św. Jadwigi, którego jubileusz 150-lecia założenia siostry obchodziły w ostatnim czasie.

Beatyfikacja ks. Spiskego, jeszcze w tym roku, byłaby zatem pięknym dopełnieniem tego jubileuszu…
– Jak najbardziej. Jednakże na chwilę obecną tylko od Ojca Świętego zależy, kiedy uzna ten moment za najwłaściwszy.

Kiedy i z czyjej inicjatywy rozpoczął się proces beatyfikacyjny ks. Roberta Spiskego?
– W roku 1984, czyli w 125. rocznicę powstania zgromadzenia, siostry poprosiły ówczesnego metropolitę wrocławskiego, ks. abpa Henryka Gulbinowicza, o możliwość dokonania translacji, czyli uroczystego przeniesienia doczesnych szczątków swego założyciela z Katedry wrocławskiej do swojej kaplicy klasztornej przy ul. Sępa Szarzyńskiego. Ksiądz Arcybiskup wyraził na to zgodę. Ten akt był zewnętrznym znakiem dążeń sióstr w kierunku rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego swego założyciela.
Formalnie proces rozpoczął się w 1994 r. z inicjatywy sióstr jadwiżanek, które przyjęły na siebie rolę powoda. Wiąże się to z pewnymi uprawnieniami, ale pociąga też za sobą różne zobowiązania, np. finansowe.

Jak to się stało, że na postulatora procesu wybrano właśnie Księdza?
– Ja jestem drugim postulatorem procesu na etapie diecezjalnym. Na pierwszego siostry wybrały ks. Józefa Lisowskiego, który po podziale administracyjnym archidiecezji wrocławskiej przeszedł do diecezji legnickiej. Wówczas siostry uznały, że chciałyby mieć postulatora na miejscu. Poprosiły więc mnie, abym podjął się tego obowiązku. A że swoją pracę doktorską, którą pisałem na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim pod kierunkiem ks. prof. Misztala, poświęciłem akurat badaniu wartości dokumentacji potrzebnej do prowadzenia procesu ks. Roberta Spiskego – fakt ten stał się niejako naturalnym przygotowaniem do przyjęcia na siebie obowiązków postulatora.

Kto jeszcze na etapie diecezjalnym był zaangażowany w przygotowywanie materiałów niezbędnych do kontynuowania procesu beatyfikacyjnego?
– Opatrznościową okolicznością sprzyjającą procesowi było odnalezienie w podziemiach klasztoru jadwiżańskiego ocalałej z pożogi wojennej dokumentacji związanej z życiem i działalnością Sługi Bożego. Bez tego niemożliwe byłoby prowadzenie procesu.
Najwięcej pracy na etapie diecezjalnym miały osoby zaangażowane do odczytywania rękopisów kazań ks. Roberta, pisanych niemieckim pismem gotyckim. Teksty te stanowiły naturalną barierę translatorską, wynikającą z faktu, że niewiele jest obecnie osób, które uczyły się tego języka do czasu wybuchu II wojny światowej, kiedy to zniesiono gotyk dla ułatwienia komunikacji językowej w ówczesnym społeczeństwie niemieckim. Pokolenia wykształcone już po wojnie nie znają go. Dodatkową trudnością było też to, że ks. Spiske pisał drobnym maczkiem i stosował dużo skrótów.

Kiedy kopie akt procesu prowadzonego na etapie diecezjalnym trafiły do watykańskiej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych? Jak długo trwało ich sprawdzanie?
– Proces na etapie diecezjalnym trwał sześć lat i zakończył się 30 grudnia 2000 r., 8 stycznia 2001 r. delegacja, w skład której wchodził metropolita wrocławski, ks. kard. Henryk Gulbinowicz, przedstawicielki Zgromadzenia Sióstr św. Jadwigi, ks. bp Stefan Regmunt, ówczesny biskup pomocniczy diecezji legnickiej i ja, przekazała i zaprezentowała Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych w Rzymie, zgromadzoną i opracowaną naukowo dokumentację. Przygotowanie Positio trwało do końca 2004 r. A 19 kwietnia 2005 r., dokładnie tego dnia, kiedy odbywała się sesja na konklawe kardynalskie, w wyniku której wybrano na stolicę Piotrową Benedykta XVI, trwał także kongres historyków i analizował Positio ks. Roberta Spiskego. Sześciu niezależnych biegłych relatorów, wybranych przez Kongregację, miało za zadanie odpowiedzieć na trzy niezależne od siebie pytania: czy dokumentacja jest kompletna, czy jest wiarygodna i wreszcie, czy na podstawie tego materiału można podjąć ocenę w zakresie heroiczności cnót teologicznych Sługi Bożego. Każda odpowiedź była punktowana. Na 18 możliwych do uzyskania punktów Positio ks. Roberta otrzymało aż 17 punktów pozytywnych.

Przeczytał Ksiądz wiele rękopisów kazań ks. Spiskego, przejrzał mnóstwo zapisków, listów, dokumentów świadczących o jego życiu i działalności. Proszę więc powiedzieć, czym szczególnie wyróżniał się w pracy duszpasterskiej.
– Ks. Roberta daje się rozpoznać po trzech formach aktywności duszpasterskiej: posłudze w konfesjonale, głoszeniu kazań i akcjach charytatywnych. Zebrane materiały podkreślają szczególną jego wrażliwość właśnie w tych sferach działalności. Był bardzo dobrym spowiednikiem, dużo ludzi korzystało u niego ze spowiedzi. Był świadom tego, czym jest sakrament pokuty i jaką stanowi dla penitentów szansę powrotu do Boga. Wiedział też doskonale, jak ważne jest głoszenie ludziom Ewangelii, ale w taki sposób, żeby docierała do ich serc, żeby byli ją w stanie odnieść do swego życia. Słynął z tego, że homilie głosił z wielką żarliwością i zaangażowaniem. Zachowało się blisko 500 jego kazań. Wszystkie mają charakterystyczną formę i styl; czuje się, że są przemodlone, mocno zakorzenione w Biblii. Z zebranych materiałów wynika również, że odbijały się one wielkim echem wśród słuchaczy. Setki, a nawet tysiące ludzi przychodziły, żeby posłuchać jego nauk. Bardzo często pod ich wpływem przyjmowali chrzest albo przechodzili na katolicyzm, gdy chodzi o protestantów. Ks. Robert widział ogromną skalę potrzeb także w sferze materialnej. Dlatego szczególną troską otaczał tych, którzy w ówczesnych realiach życia niewiele mogli zrobić sami dla siebie, aby zmienić swoją trudną sytuację, a więc dzieci i młodzież.

Z kim utrzymywał stosunki?
– Kontaktował się z ludźmi z różnych środowisk, m.in. z nuncjaturą apostolską w Wiedniu, przekazując Nuncjuszowi Apostolskiemu – na jego prośbę – niezbędne informacje na temat sytuacji Kościoła katolickiego na terenie istniejącego wówczas w Polsce Królestwa Kongresowego. Spotykał się m.in. z bł. Edmundem Bojanowskim, założycielem Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Najświętszej Marii Panny, w więzieniu pruskim odwiedzał kard. Mieczysława Ledóchowskiego, prymasa Polski.

Jaki był w kontaktach z innymi?
– Wszystkich traktował z jednakowym zainteresowaniem i serdecznością. Nie dzielił ludzi ze względu na wyznanie, narodowość czy status społeczny. Miał łatwość nawiązywania kontaktów, w czym pomagała mu także znajomość języków obcych. Znał ich kilka. Siostry również za jego namową uczyły się tych języków, którymi posługiwali się ich podopieczni.

Jakie pamiątki zostały do dziś po ks. Spiske?
– Mnóstwo listów, głównie pisanych do sióstr w okresie ich 11-letniego pobytu na terenie dzisiejszych Czech, dokąd musiały przenieść się z Wrocławia w okresie tzw. Kulturkampfu. Ks. Robert przez cały ten czas utrzymywał z nimi kontakt korespondencyjny, odwiedzał je także osobiście. Bardzo szczegółowo reagował na ich pytania i problemy. To właśnie te listy są ogromnym bogactwem wiedzy o ks. Robercie, pokazującym, na co była ukierunkowana jego wrażliwość. Ocalały też szaty liturgiczne, których używał, przedmioty liturgiczne, jak różaniec, krzyż, różnego rodzaju przedmioty codziennego użytku: filiżanki, talerz, zegarek kieszonkowy, a także skrzypce, na których grywał w wolnych chwilach.

Kim dla Księdza osobiście jest osoba ks. Roberta Spiskego?
– W osobie tego kapłana najbardziej uderza mnie fakt, że on nigdy kapłaństwa nie traktował w kategoriach formalnych. Możliwie jak najmocniej starał się adresować swą posługę do ludzi, z którymi miał do czynienia, i na te przestrzenie życia, na które miał wpływ.

Czego jego postawa może uczyć potomnych?
– Głębokiego ewangelicznego podejścia do własnego życia. Przyswajania ideałów chrześcijańskich najpierw sobie, a dopiero potem przekazywania ich tym wszystkim, za których jest się odpowiedzialnym.

Dziękuję serdecznie za rozmowę.