Lipiec - Sierpień 2008

Rok św. Pawła rozpoczęty
Krzysztof Bramorski

Święta w podróży
Agnieszka Bugała

Pieszo na Jasną Górę
Violetta Nowakowska

„Sokrates tańczący”
Ks. Janusz Czarny

Wakacje z Bogiem
Anna Kowałek

Rodziców i dzieci kłopoty z wakacjami
Anna Litwin

Problem zła i św. Augustyn
Łukasz Henel

Błogosławiona s. Marta Wiecka
Stanisław Wróblewski

Kościół w oczach PZPR
Piotr Sutowicz

Do czego prowadzi zdrada małżeńska?
Z ks. Bolesławem Orłowskim rozmawia Bożena Rojek

Wrocławski Turniej Tenorów
Joanna Pietrasiewicz

„Pijafka” – bo wystarczy tylko chcieć
Marta Anioł



Strona główna

Archiwum

„Pijafka” – bo wystarczy tylko chcieć
Joanna Pietrasiewicz



Każde przetoczenie krwi do żył drugiego człowieka czy przeszczep wewnętrznego organu ciała będą znakiem nadprzyrodzonego krwiobiegu miłości ożywiającej Kościół Jezusa Chrystusa. (z listu biskupów polskich na niedzielę 23 IX 2007 roku)

W Kościele często słyszymy o miłości Boga i bliźniego. Jako chrześcijanie jesteśmy nieustannie wzywani do naśladowania w miłości Tego, który umiłował do końca i który oddał z miłości Swoje życie. W historii odnaleźć możemy wiele osób, które poświęciły swoje życie, aby inni mogli żyć. Nie znaczy to jednak, że my też musimy za kogoś umrzeć. Tego, jak niewiele potrzeba, aby zmienić lub ocalić życie drugiemu człowiekowi, dowiedli młodzi ludzie – studenci i absolwenci wrocławskich uczelni tworzący Grupę Charytatywną przy Duszpasterstwie Akademickim „Redemptor”.


Ponad rok temu, w jednym z pokojów domu studenckiego Politechniki Wrocławskiej, zrodził się pomysł zorganizowania akcji oddawania krwi w miejscu przyjaznym i znanym studentom. Potrzeba oddawania krwi wśród tej grupy jest tym większa, im więcej jest jej pozytywnych aspektów. Jednym z nich jest własnie miejsce donacji. Przeglądając stronę internetową wrocławskiego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa trafili na informację, że istnieje możliwość przyjazdu punktu krwiodawstwa do dowolnego lokalu, jeśli spełnia on konkretne warunki do poboru krwi. Takie miejsce było bliżej niż myśleli. Klub „Bajer” w jednym z akademików przy ul. Wittiga idealnie spełniał wszelkie wymogi. Dział metodyczno–organizacyjny RCKiK nie widział przeciwwskazań, aby tam mogła odbyć się akcja. I tak rozpoczęła się przygoda tych młodych ludzi z „Pijafką”, bo właśnie tak nazwali organizowaną przez nich akcję.

Obok samego miejsca bardzo ważnym elementem okazała się także właściwa promocja. Organizatorom zależało bowiem na tym, aby informacje o honorowym krwiodawstwie dotarły do jak największej rzeszy ludzi, dlatego potrzebowali wielu pomysłów i rąk do pracy, aby osiągnąć zamierzony cel. Trzeba było uderzyć tam gdzie studenci najczęściej zaglądają, czyli do Internetu. Stworzyli więc stronę internetową – http://www.pomagamy.ovh.org – z najważniejszymi informacjami o akcji, jak i o samym oddawaniu krwi. Znajomego grafika-amatora poprosili o zaprojektowanie plakatu i zabrali się za rozgłaszanie „Pijafki” na osiedlu studenckim „Wittigowo”. Pierwsza akcja odbyła się 8 marca 2007 roku we wspomnianym wyżej Klubie „Bajer”. Ku zdziwieniu organizatorów, przyciągnęła blisko 70 osób chętnych oddać krew. Zachęceni pozytywną odpowiedzią ze strony rówieśników postanowili cyklicznie powtarzać akcję. Informacje o akcji rozeszły się po okolicy. Dotarły także do studentki Uniwersytetu Wrocławskiego, która zaproponowała im zorganizowanie „Pijafki” na jej uczelni. W taki sposób 20 czerwca 2007 roku „Pijafka” przekroczyła progi biblioteki Wydziału Nauk Społecznych przy ulicy Koszarowej.

W czasie „Pijafki” panuje radosna atmosfera. Oddający krew mówią, że lubią tę akcję, bo wtedy mogą zobaczyć, jak wielu ich znajomych i rówieśników odczuwa taką samą potrzebę pomocy innym. Mogą wymienić się swoimi doświadczeniami i przeżyciami. Wśród dawców są osoby, które już wielokrotnie oddawały krew i robią to regularnie, są i tacy, którzy po raz pierwszy przyszli na akcję krwiodawstwa. Pytani o powód lub o cel, dla którego zdecydowali się oddawać krew, odpowiadają zgodnie, że chcą dać coś z siebie dla drugiego człowieka. Wiedzą, że bardzo często właśnie to niecałe 500 ml może uratować czyjeś życie. Żartują, że przychodzą na „Pijafkę”, bo rozdają tam czekoladę za darmo. Jednak szybko dodają, że tak naprawdę liczy się dla nich świadomość, że mogą ofiarować komuś coś bardzo cennego. Czują się wtedy bardziej potrzebni, ale także zdają sobie sprawę z tego, że sami kiedyś mogą potrzebować krwi. Nie zrażają się negatywnymi opiniami innych na temat krwiodawstwa, bo dużo dowiadywali się na ten temat zanim podjęli decyzję o oddaniu krwi. Są pewni, że to im nie zaszkodzi i deklarują, że nadal będą oddawać krew.

Działalność „Pijafki” trwa ponad rok. Do tej pory młodzi ludzie z Grupy Charytatywnej zorganizowali 10 akcji poboru krwi, na które przybyło prawie 550 osób, z czego 458 oddało krew. Łącznie udało się zebrać 162 litry krwi. Z czasem akcja stawała się coraz bardziej popularna i pojawiało się coraz więcej osób chętnych włączyć się w promowanie krwiodawstwa oraz organizację akcji poboru krwi. Dlatego w lutym tego roku przy Duszpasterstwie Akademickim „Redemptor” ci sami młodzi ludzie stworzyli Klub Honorowych Dawców Krwi „Pijafka”, który przyjął na swe ramiona organizowanie akcji. Mają dużo zapału i chęci do propagowania oddawania krwi. Znają jej wartość i zdają sobie sprawę, że dzieląc się nią mogą uratować życie drugiemu człowiekowi. Dlatego organizatorzy „Pijafki” już przygotowują się do następnych akcji, które odbędą się 9 października w Klubie „Bajer” i 5 listopada w bibliotece Wydziału Nauk Społecznych przy ul. Koszarowej. Mają nadzieję, że chętnych nie trzeba namawiać.