Lipiec - Sierpień 2008

Rok św. Pawła rozpoczęty
Krzysztof Bramorski

Święta w podróży
Agnieszka Bugała

Pieszo na Jasną Górę
Violetta Nowakowska

„Sokrates tańczący”
Ks. Janusz Czarny

Wakacje z Bogiem
Anna Kowałek

Rodziców i dzieci kłopoty z wakacjami
Anna Litwin

Problem zła i św. Augustyn
Łukasz Henel

Błogosławiona s. Marta Wiecka
Stanisław Wróblewski

Kościół w oczach PZPR
Piotr Sutowicz

Do czego prowadzi zdrada małżeńska?
Z ks. Bolesławem Orłowskim rozmawia Bożena Rojek

Wrocławski Turniej Tenorów
Joanna Pietrasiewicz

„Pijafka” – bo wystarczy tylko chcieć
Marta Anioł



Strona główna

Archiwum

Kościół w oczach PZPR
Piotr Sutowicz



Właściwie wszyscy czytelnicy powyżej 35. roku życia dobrze pamiętają partyjną propagandę względem Kościoła w latach osiemdziesiątych. Ci starsi przypominają sobie zapewne również wcześniejszą, zdając sobie sprawę z wojny światopoglądowej, jaka toczyła się w naszym kraju przez cały okres władzy komunistycznej.

W dzisiejszych czasach tamta rzeczywistość stała się przedmiotem badań historyków oraz sporu publicystycznego, którego jesteśmy świadkami, śledząc go w mediach wszelkiej maści. By ten ostatni mógł być racjonalny oraz by naszą pamięć uzupełnić realnymi dokumentami źródłowymi, które niekoniecznie w tamtych czasach były w jawnym obiegu, ważne jest ich publikowanie, choćby nawet budziły one kontrowersje, zresztą rola historyka polega na tym by te ostatnie wyjaśniać w duchu prawdy. W tym duchu należy czytać opublikowany niedawno zbiór dokumentów w książce „Kościół w stanie wojennym”. W publikacji mamy do czynienia, co trzeba wyraźnie powiedzieć, ze źródłami bardzo jednostronnymi. Mianowicie są to dokumenty powstałe w Wydziale Organizacyjnym Komitetu Centralnego PZPR, które przybierały postać okólnego periodyku pt. „Niektóre przejawy działalności kleru”. Po przeczytaniu pozycji można nawet dojść do wniosku, iż nosi ona mylący tytuł ogólny, bowiem z lektury przedstawionych tu tekstów nie dowiemy się prawdy o Kościele w okresie stanu wojennego, a jedynie o tym co kierownicze gremia partyjne w formie okólników rozsyłały do struktur wojewódzkich partii. Wydaje się, że istniały co najmniej dwa powody pojawienia się tego typu publikacji. Po pierwsze Kościół uważano za głównego wroga ideologicznego komunistycznego państwa, a więc informacja na jego temat była niezwykle istotna z punktu widzenia walki z nim. Po drugie materiały dostarczane przez centralne agendy partyjne z pewnością miały służyć jako źródło inspiracji kampanii antykościelnej na szczeblu lokalnym.

Mimo tendencyjności materiału, a może dzięki temu, można na jej podstawie dowiedzieć się, jak i co myślano o Kościele polskim w PZPR. Mamy tu bowiem materiał, „nieskażony” piórem publicysty i szczery, chociaż z pewnością oznaczony obawą wyjścia poza zamknięty obieg informacji. Jednocześnie trzeba przyznać, że rodzaj źródła nieskomentowanego i nieskonfrontowanego z prawdą dla wielu czytelników może się wydać na tyle odstręczający, iż po książkę nie sięgną, co znacznie zmniejsza krąg jej odbiorców.

Tak więc w trakcie lektury wyłania się obraz najważniejszych trendów i wydarzeń w Kościele polskim, przekładających się na życie społeczne. Paradoksalnie, wbrew autorom publikowanych źródeł, możemy domyślić się ich lęków i obaw z powodu zwiększającego się wpływu duchowieństwa na społeczeństwo, z niepokojem odnotowuje się wypowiedzi biskupów oraz księży, przy czym można tu zaobserwować dużą przypadkowość w doborze materiału. Widzimy jak partia z niepokojem śledzi przebieg papieskiej pielgrzymki, walkę o krzyże w klasach szkolnych i zakładach pracy, czy wreszcie reakcję na śmierć księdza Jerzego Popiełuszki. W wielu wypadkach obserwujemy, jak wydarzenia ściśle religijne są oceniane z punktu widzenia polityki, używane w dokumentach pojęcia budzą pewien rodzaj niesmaku. Każdy zapis w publikowanych informacjach miał służyć walce z Kościołem, np. pierwsza z brzegu konstatacja z 3 sierpnia 1982 r. pochodząca od informatora z Nowego Sącza „działalność kleru koncentruje się wokół akcji oazowej. Liczbę uczestników akcji w lipcu ocenia się na ok. 5500 osób skupionych w 283 obozach. Dane te kształtują się podobnie jak w ub. roku, zachowanie uczestników jest mniej demonstracyjne niż w latach poprzednich. Księża z zadowoleniem przyjęli wiadomość o przejęciu patronatu nad oazami przez episkopat, a tym samym pozbawieniu wpływu księdza Blachnickiego. W wyniku działalności oazowej odnotowuje się wzrost ilości dziewcząt chętnych do zakonów żeńskich oraz chłopców do klasztorów i seminariów duchownych. Odnotowano uczestnictwo młodzieży ze Szwecji, USA i Francji.” W notatce widzimy też częste w omawianych źródłach powoływanie się na bliżej nieokreślone grupy księży, mających wyrażać określone opinie na tematy związane z zachowaniem prymasa, biskupów, czy nawiązujących do posunięć władz przy czym niekiedy mamy do czynienia z rzekomym pozytywnym stosunkiem księży do polityki państwa i przeciwstawianie tej postawy postawie części biskupów. Oczywiście należy tu postawić fundamentalne pytanie, dla piszącego te słowa częściowo retoryczne, czy informatorzy partyjni rzeczywiście mieli tak dokładną wiedzę na temat rozmów i opinii jakie duchowni wyrażali między sobą, czy też był to zabieg propagandowy mający zastosowanie w propagandzie Komitetów Wojewódzkich, trochę podobny do tego, który stosowany jest np. w pismach świadków Jehowy.

Dla naszych czytelników ważny wydaje się problem, w jakim stopniu w dokumentach obecny jest Dolny Śląsk, a właściwie diecezja wrocławska, która obejmowała wówczas tereny obecnych diecezji: wrocławskiej, legnickiej i świdnickiej. I tak sam Wrocław wymieniany jest w publikacji kilkanaście razy, zaś Wałbrzych 26 razy, również pojęcie województwo wałbrzyskie pojawia się tu znacznie częściej niż wrocławskie. Być może, fakt ten zawdzięczać możemy znacznie większej „pracowitości” towarzyszy z regionu wałbrzyskiego. Z drugiej strony o niedbalstwie informatorów mogą świadczyć chociażby błędy w nazwiskach jak np. wałbrzyski kapłan Julian Źrałko występuje tu jako Żrałek. Szkoda tylko, że redaktorzy publikacji nie zadali sobie trudu sprawdzenia nazwisk i umieszczenia odpowiednich przypisów. Znajdziemy tu również nieco opinii i przytoczeń wypowiedzi duchownych z archidiecezji, w tym księdza kardynała Gulbinowicza, relacje z pobytu Ojca Świętego we Wrocławiu w 1983 r. i cały szereg drobnych informacji. Niemniej czytelnik dolnośląski będzie odczuwał pewien rodzaj niedosytu, jeśli chodzi o zawarte w publikacji wiadomości z tego terenu, oczywiście wynikać to może z wielu przyczyn. Trzeba jednak powiedzieć, że samo źródło bardzo niejednorodnie traktuje różne regiony kraju i zależało to od partyjnych informatorów, a często trzeba by ich nazywać konfabulatorami, co tylko umacnia obawę czytelnika co do prawdziwości zapisów. Inaczej rzecz przedstawia się w świetle materiałów UB. Trzeba by postawić sobie pytanie, czy funkcjonariusze partii mogli korzystać z tamtych źródeł, wówczas ich wiedza przedstawiałaby się znacznie lepiej. Co do samej edycji dokumentów można jedynie zgłosić postulat opatrzenia go aparatem naukowym, który pomógłby czytelnikowi lepiej zorientować się w wielu kwestiach szczegółowych, co do których trudno posłużyć się jedynie wiedzą ogólną lub pamięcią. Sam wstęp pióra Tadeusza Krawczaka nie może wypełnić tej luki, choćby z powodu swej ogólności.

Kościół w stanie wojennym, wybór dokumentów z Archiwum Akt Nowych, opr. T. Krawczak, C. Wilanowski, Warszawa 2008, s. 331.