Czerwiec 2008

Papieska pielgrzymka okiem filmowca
Joanna Mielniczuk

W Dzielnicy Czterech Świątyń
Rozmowa ze Stanisławem Rybarczykiem

Ile dziecka w dziecku?
Anna Litwin

Trudna miłość
Anna Kowałek

„Tęcza” na Praczach
Estera Ryczek

Wakacyjna Syberia
Irmina Ciszek

Sztuka przyjaźni
Adam Kwaśniewski

Powrót do domu
Roman Duda

Legenda o Tatarskiej Kolumnie
Tadeusz Czerniewski

Kiedy badania prenatalne sprzeciwiają się etyce chrześcijańskiej?
Z ks. Tadeuszem Reroniem rozmawia Bożena Rojek

Czapki z głów
Krzysztof Kunert

Neoprezbiterzy 2008




Strona główna

Archiwum

Papieska pielgrzymka okiem filmowca
Joanna Mielniczuk



Wyjątkowe chwile należy uwiecznić. Przekazać kolejnym pokoleniom, by – mimo niemożności uczestnictwa w wielkich wydarzeniach – mogły posmakować atmosfery minionych wydarzeń. Poznać historię i zrozumieć ją. Niedługo mija 25 lat od czasu, kiedy Jan Paweł II, podczas swej drugiej pielgrzymki do Ojczyzny, odwiedził Wrocław. Dzięki ks. Jerzemu Rasiakowi i jego współpracownikom ten czas został udokumentowany. Film „Zostań z nami” to niemal godzinny zapis słów papieża i obraz ówczesnej rzeczywistości.

Nadzieja

W czerwcu 1983 r. powszechnie przeczuwano, że pielgrzymka Ojca Świętego będzie miała specyficzny charakter. Mimo iż stan wojenny na czas wizyty zawieszono, to atmosfera była nietypowa. Powoli zrywał się nurt silnego działania „Solidarności”, a przygnębione społeczeństwo pragnęło przede wszystkim jednego: wolności. Tym razem papież miał odwiedzić także stolicę Dolnego Śląska. – Wiedzieliśmy, że to trzeba zapisać, udokumentować – mówi ks. Jerzy Rasiak, dyrektor Ośrodka Audiowizualnego działającego przy Kurii Metropolitalnej we Wrocławiu. Nie było to jednak zadanie proste. Sytuacja polityczna kraju nie pozwalała na swobodę działania. – Musieliśmy mieć liczne zezwolenia. Na szczęście kard. Henryk Gulbinowicz uzyskał pewną ogólną akceptację, dzięki czemu mogliśmy poruszać się swobodnie z aparatem i kamerą. Wymogiem było oznaczenie informujące, że reprezentujemy Kurię Arcybiskupią.

Zaplecze techniczne

Ośrodek Audiowizualny powstał w 1980 roku i od początku zajmował się dokumentowaniem i upowszechnianiem poprzez film i nagrania wyjątkowych zdarzeń z życia archidiecezji. – Do nagrania wizyty Ojca Świętego przygotowywaliśmy się już wcześniej. Trochę po cichu pomogli nam ludzie „Solidarności”, którzy pracowali w telewizji, kilku gazetach wrocławskich i znali działalność dziennikarską. Do nich należeli Jan Jakub Kolski, Marek Tumidajewicz, Marek Hamera i inni.

Aby utrwalić całą atmosferę przygotowań, kilkanaście kamer nieustannie pracowało w różnych miejscach. Ekipa filmująca była przygotowana i operowała dobrym sprzętem i materiałem. – To był moment bardzo historyczny – wspomina ks. Rasiak. – Wiedzieliśmy, że trzeba zrobić wszystko dobrze, z myślą o przyszłych pokoleniach. Tak, by mogły do tej niezwykłej atmosfery wracać.

Obraz w krzywym zwierciadle

Początek lat osiemdziesiątych to czas, kiedy telewizja i radio podlegały ścisłej cenzurze. Polska telewizja pokazywała pielgrzymkę w nieprawdziwy sposób i robiła to bardzo wybiórczo. Telewidzowie widzieli więc znudzone twarze i małe grupy wiernych. Trudno było też dostrzec młodzież, której przecież nie brakowało. Pracownicy Ośrodka Audiowizualnego chcieli stworzyć materiał niezależny. I ten cel udało się osiągnąć. Dziś udokumentowany materiał służy nie tylko kościołowi wrocławskiemu, ale całemu społeczeństwu. – Zgłaszają się do nas dziennikarze, gdyż nasi operatorzy utrwalili niezwykłą atmosferę z tłumu. Nie tylko wybrane sceny, ale obrazowy opis całości wydarzeń. Atmosfera została „złapana na gorąco”.

Film

Sam film powstał dzięki życzliwości wielu osób, bo pomysł i jego realizacja potrzebowały szerszego udziału. Jest bardzo dobrze opracowany od strony słów Ojca Świętego. Operatorzy sfilmowali też same przygotowania ludzi do uroczystości: to, jak przychodzili już w nocy, gubili w błocie buty czy jak pomagali sobie nawzajem. Uchwycili mozaikę rzeczywistości. Film udało się zmontować w bardzo krótkim czasie i pokazywać w parafiach i kościołach, gdzie ludzie chętnie uczestniczyli w tych projekcjach. Autorzy musieli liczyć się jednak z konsekwencjami. – Czasami wzywano nas na tłumaczenie, ale my zawsze mówiliśmy, że naszym zwierzchnikiem jest kard. Gulbinowicz. Sprawa kończyła się zazwyczaj pogróżkami – opowiada ks. Rasiak. – To nas wszystkich ogromnie połączyło. Do tego stopnia, że z tej grupy zrodziła się podgrupa ludzi, którzy do dziś pomagają w realizacji dokumentacji większych wydarzeń z życia archidiecezji.

Niezwykły dzień

Warto przypomnieć niektóre szczegóły z samego dnia wizyty. Dyrektor Ośrodka Audiowizualnego wspomina: – Ten dzień był niezwykły. Od samego rana obowiązywała ścisła kontrola, której musieliśmy się poddać. Mało kto wie, że zaskoczyliśmy i przechytrzyliśmy ówczesne służby. Otóż była pewna trudność dla ludzi oczekujących papieża przy katedrze na Ostrowie Tumskim. Nie mieli oni możliwości słyszenia tego, co dzieje się na Partynicach, gdzie przemawiał Ojciec Święty. Pozwolono nam emitować różne pieśni religijne, natomiast nie pozwalano transmitować przemówień na większą skalę. Wpadliśmy wtedy na genialny pomysł. Dzięki temu, że były dobre głośniki i sprzęt, w momencie kiedy rozpoczynały się uroczystości i nikt się nie spodziewał, włączyliśmy w obieg wzmacniacza małe radio, które dobrze ściągało fale. Wtedy na cały plac popłynęły mocne słowa papieża. Wszystko wyglądało tak, jakby było na zamówienie. Wielu ludzi zastanawiało się, jak to się stało. Nikt nie przypuszczał, że chcieliśmy po prostu umożliwić wiernym uczestnictwo w uroczystościach. Dzięki temu przeżyli je w szczególny sposób. Wszyscy byli przekonani, że było na to oficjalne zezwolenie. Obawiałem się później przesłuchiwania. To było ryzykowne przedsięwzięcie, ale po latach wspominam je z radością.

Atmosfera

Atmosfera na Partynicach była niezwykła i przerosła wszelkie oczekiwania. Nie tylko ze względu na liczbę przybyłych osób, ale na jakość przeżyć. Ojca Świętego słuchały niezliczone tłumy, a on wniósł w życie Wrocławia swoją pogodę ducha.. Papież mówił o wielu ludziach, którzy cierpią dla sprawiedliwości. Spotkało się to z ogromnym aplauzem, spontanicznym odruchem modlitwy i prośby.

– Czuło się, że przychodzą jakieś nowe czasy, że nikt nie jest już w stanie zatrzymać niezwykłej fali, która dążyła do tego, żeby Polska była wolna, żebyśmy mogli patrzeć sobie śmiało w oczy jako rodacy, żeby nikt nami nie manipulował. Wtedy ludzie przechodzili sami siebie w wielkiej życzliwości i braterstwie. Nie czuło się wcale zawieszonego, ale ciągle obowiązującego stanu wojennego – mówi ks. Jerzy Rasiak. – Atmosfera tamtych czasów, tamtych wydarzeń jest po prostu nie do powtórzenia. To była inna jakość, inna rzeczywistość. Nasze zadanie polegało na utrwaleniu tych chwil i zostało ono zrealizowane. Ogromnie się z tego cieszę.