Maj 2009

Powrót do korzeni
Rozmowa z ks. kard. Joachimem Meisnerem

I Komunia św. – wyzwanie dla rodziców
Joanna Mielniczuk

Jakubowymi drogami
Andrzej Kofluk

Maryjne kapliczki ze Św. Katarzyny
Justyna Maciejewska

Korepetycje z historii
Juliusz Woźny

„Szczęść Boże” i „z Bogiem” ze Smardzowa
Estera Ryczek

Pytania i odpowiedzi, których nie znajdziecie w Internecie
Anna Sutowicz

Konkurs na najpiękniejszą bajkę
Ewa Szuszkiewicz

Przedwojenna działalność księdza Stefana Wyszyńskiego
Jan Wikiera

Czy eutanazja jest moralnie dopuszczalna?
Z ks. Michałem Chłopowcem rozmawia Bożena Rojek

Pożegnanie Piotra Bednarza
Andrzej Wiszniewski

Czego nam brakuje... do szczęścia?
Mateusz Godek

Strona główna

Archiwum

Powrót do korzeni
Z ks. kard. Joachimem Meisnerem rozmawia ks. Cezary Chwilczyński



Eminencjo, z okazji 75. urodzin odwiedza Jego Eminencja w towarzystwie swych najbliższych współpracowników, sufraganów i biskupów kapituły Katedry kolońskiej miasto rodzinne Eminencji, Wrocław. Co oznacza dla Eminencji ta podróż razem z przyjaciółmi, do miasta dzieciństwa i młodości?
Jak Ksiądz już wspomniał, kapituła podarowała mi na urodziny podróż. Mogłem ustalić trasę podróży, czy chcę jechać do południowego Tyrolu, czy do Skandynawii. Nie, powiedziałem. Wolę jechać do mojej ojczyzny, na Śląsk, gdyż gdy ma się 75 lat dobrze jest wrócić do swoich korzeni, a zwłaszcza pokazać swoim współpracownikom jakie się miało początki. Trzeba mieć na uwadze, że Niemcy zachodni mają niewielki dostęp do Europy Środkowej i Wschodniej. Powody tego są różne. Istnieje również rodzaj zachodniej kultury pychy, która mówi, iż wszystko co jest z prawego brzegu Renu jest już Azją. Do tego przyczyniła się oczywiście żelazna kurtyna, do 1989 roku nikt się nie odważył przyjechać tu i teraz zawsze spotyka mnie to samo doświadczenie, gdy kogoś tu zabieram. Zaczyna się mówić o konieczności totalnej przebudowy obrazu historii. Myśleliśmy, tak jak już wspomniałem, że po prawej stronie Renu znajduje się Azja. Wrocław, Kraków, Pragę doświadczamy jako kulturowy punkt szczytowy europejskiej cywilizacji. Jest to okazją jako moment pedagogiczny dla moich współpracowników i również szczególna chwila radości dla mnie z powrotu w te miejsca, gdzie dane mi było przyjść na świat.

Eminencjo, co jest dla Eminencji szczególnie cenne w dzisiejszym Wrocławiu? Miejsca, które przypominają Eminencji dzieciństwo, osoby, które tak serdecznie Eminencję przyjmują, wspomnienia?
Powiem tak. Proszę spojrzeć, ten kawałeczek świata, gdzie przychodzi się na Ziemię nazywamy ojczyzną. To znaczy, gdy człowiek zdobył pierwsze doświadczenia o świecie, czym jest droga, czym jest drzewo, czym jest niebo, czym jest Kościół, czym jest ojciec, czym jest matka i na bazie tych doświadczeń człowiek poznaje dalej świat i przy tym człowiek potrzebuje dla określenia swojej tożsamości tego, co nazywa się ojczyzną. To nie jest żadna kategoria polityczna, lecz antropologiczna. Wyjaśnię to inaczej, aby stało się jaśniejsze. Proszę spojrzeć na system nerwowy naszego zmysłu smaku, jest ukształtowany przez matczyną kuchnię, i zupełnie nieświadomie najlepiej smakują nam zawsze potrawy najbliższe kuchni mamy. To jest ze sobą powiązane, te pierwotne, wczesne doświadczenia, które nazywamy ojczyzną, które kształtują całe nasze życie. I dlatego najintensywniejszą formą ojczyzny jest Kościół. Święta ojczyzna, która łączy z Niebem. I dlatego dla mnie, wracając do postawionego pytania, najbardziej autentycznymi miejscami są miejsca, gdzie poznałem Boga, wiarę i Kościół. Przypomniałem sobie, jak byliśmy we Wrocławiu-Leśnicy, jak szliśmy z domu do kościoła. Gdy ojciec szedł do spowiedzi i Komunii świętej, zakładał wtedy frak i cylinder, a my wszyscy szliśmy obok zebrani i byliśmy dumni, że ojciec wyglądał tak pięknie, a mama obok. I ojciec szedł do Komunii świętej. A w sobotę po południu mama wysyłała nas na zewnątrz, idźcie bawić się na zewnątrz, ojciec chce się przygotować do spowiedzi świętej. To są doświadczenia, które towarzyszą mi przez całe życie. A gdy musieliśmy wyjechać w 1945 roku mama zabrała małą pocztówkę z naszym ojczystym kościołem w Leśnicy, która towarzyszyła nam przez cały okres wygnania, gdy byliśmy na obcej ziemi, aby nie stracić nadziei, ojczysty, święty Kościół uchronił nas tak, iż obczyzna stała się szybko naszą nową ojczyzną. I dlatego święte miejsce na Śląsku są dla mnie szczególnie ważne. Więc szczególnie również Trzebnica, moja mama ma na imię Jadwiga, nasz kościół jest kościołem Jadwigi, tak często pielgrzymowaliśmy do Trzebnicy, jest to duchowa podstawa obrazująca moje życie.

Eminencjo, jakie szczególne wspomnienia młodości rozbudziła ta podróż w sercu Eminencji?
Moim współpracownikom muszę oczywiście wszystko objaśniać i przypomniałem sobie sprawy, o których już dawno zapomniałem. Np. gdy byliśmy w Trzebnicy z tatą, mamą i najstarszym bratem, mały jeszcze wtedy nie przyszedł na świat. Był tam mały, skulony, starszy człowiek. Uklękliśmy, on nas pobłogosławił. Ja byłem małym chłopcem, miałem loki na głowie, a on mi przeczesał włosy ręką. Pamiętam, że Mama mi objaśniła, że to był kardynał, byłem potem bardzo dumny. To jedno z takich wspomnień. Albo, gdy sobie przypominam szopkę w Leśnicy, bożonarodzeniowo przystrojony kościół, lub w szkole, która teraz jest przedszkolem, pierwsza lekcja religii, którą tam przeżyłem, bo w naszych czasach nie mieliśmy takich zajęć w szkolnym planie. Do szkoły poszedłem w roku 1939 i nie było tam regularnych lekcji religii, ani katechezy w szkole, tak że księża, siostry zakonne prowadzili je, ale w budynku szkoły, to była szkoła katolicka. Tak więc różne rzeczy… Uświadomiłem sobie znów, jak ważne jest dzieciństwo dla człowieka, jest ono gwarancją, czy jego życie będzie szczęśliwe, pozytywne, przepełnione pozytywnymi przeżyciami i doświadczeniami. Naszła mnie również taka myśl. Moja mama pochodziła z Muchoboru, i z Muchoboru wracaliśmy do miasta, na Grabiszyn i dalej jechaliśmy tramwajem. To musiało być w czerwcu, myślę, że w 1938 roku, miałem jakieś 6 lat, i w czerwcu z nieba, jak to mówią Niemcy, spadały gwiazdy i wśród Niemców istniał i istnieje taki przekaz, iż jeśli ktoś zobaczy spadającą gwiazdę, może pomyśleć sobie marzenie, które się spełni. Tak nam objaśniali mama z tatą i nagle spadła znowu wielka gwiazda. Tato zapytał: pomyślałeś sobie życzenie? Tak. Możesz nam powiedzieć czego sobie życzyłeś? Tak. Więc co to było za życzenie? Chcę być księdzem. Dlatego mogę prawie dokładnie podać kiedy po raz pierwszy to powiedziałem, że chcę zostać księdzem. Miało to zatem miejsce na ulicy z Muchoboru na Grabiszyn, w czerwcu 1938.

Dziękuję serdecznie za te wspomnienia. I na koniec jeszcze jedno pytanie. Już od wielu lat jest Eminencja gościem polskiego Kościoła i miasta Wrocławia, arcybiskupstwa Wrocławia, zna Eminencja zmiany w Polsce z ostatnich lat. Za kilka dni świętujemy 20. rocznicę przełomu i pierwszych demokratycznych wyborów w Polsce. Jakie słowo skierowałaby Eminencja dziś do polskiego Kościoła i chrześcijan w Polsce o roli i znaczeniu w Europie? Kościół w Polsce jest silny dzięki milionom katolików, jest on jednak jednocześnie wystawiony na niebezpieczeństwo sekularyzacji, którą przyniosło ze sobą otwarcie na Europę.
Sekularyzacja nie jest zjawiskiem przyrodniczym, trzeba się jej odważnie przeciwstawić, jak Goliatowi Dawid. Mały Dawid miał tylko mały kamień w dłoni, Goliat miecz. Mały Dawid pokonał go siłą ducha. Należy wspomnieć jak w Europie Zachodniej wzrasta sprzeciw wobec naszego Papieża, bo on uświadamia ludziom, że wiara jest przekonywająca, że wiara jest rozsądna, a niewiara nierozsądna i nie daje przekonania. I mimo całej niewiary wprowadzonej począwszy od wolnomularzy aż do radykalnego ateizmu, jest to nowe wyzwanie. Sekularyzacja wymaga od Kościoła jeszcze większej witalności, niż opór wobec komunizmu, i myślę, że katolicki Kościół w Polsce jest dobrze wytrenowany, jak nie zgadzać się na ideologię państwową, i to powinniście wnieść do nowej ery, gdzie walka nie jest mniejsza, ale bardziej niebezpieczna. Do tego się nas wzywa. Nie tylko biskupi, profesorowie i księża, ale każdy jeden chrześcijanin musi się przeciwstawić sekularyzacji i powziąć postanowienia przeciwko sekularyzacji. Jako chrześcijanie wierzymy w Boga z elementarną siłą i wiemy, że świat należy do tego Boga. Modlimy się przecież, jak w Ojcze Nasz „jak w niebie tak i na ziemi”. My Chrześcijanie nie lekceważymy świata, a wręcz przeciwnie, ten Bóg przytulił go do serca na krzyżu, dlatego ten świat jest Boga i nie pozwalamy ateizmowi go zdeformować. Tylko, ten kto zna Boga, zna człowieka. Kto zna Niebo, zna ziemię. Ta wiedza o Niebie i o Bogu chroni człowieka i świat przed deformacją. Za to jesteśmy odpowiedzialni jako chrześcijanie. I to muszę wciąż uświadamiać Kościołowi katolickiemu i narodowi polskiemu. Byłem zawsze szczęśliwy, że od zachodu na wschód mamy elipsę, dwa punkty, silny katolicki Kościół w Polsce i w Irlandii. W Irlandii w ciągu ostatnich 20 lat całkiem w zaniku. Wy, Polacy, jesteście jedynymi, którzy jako cały naród naciskacie przeciwko pogańskiemu sekularyzmowi.

Dziękuję, Eminencjo, za rozmowę.

Wywiad przeprowadzony w Radiu Rodzina