Maj 2008

Przez Maryję do Jezusa
Rozmowa z ks. prof. Włodzimierzem Wołyńcem

Pieśnią wesela witamy, o Maryjo, miesiąc Twój
Ks. Witold Hyla

Moda na brzuszek
s. Ewa SMCh

I Komunia św. – sakrament czy biznes?
Anna Litwin

Eucharystia w Kościele, Kościół w Eucharystii
Jarosław Dudycz

Pozdrowienia z Breslau?
Maria Grzybalska

Wrocławskie kuchnie charytatywne
Estera Ryczek

W służbie Bogu, Kościołowi i Ojczyźnie
Piotr Sutowicz

Dialog o Kościele
ks. Piotr Nitecki

Jak nie ulec współczesnym formom bałwochwalstwa?
Z ks. bp. Andrzejem Siemieniewskim rozmawia Bożena Rojek

Spotkanie Taizé
Karol Białkowski

Małżeństwo – wolność czy kajdany?
Paweł Traczykowski



Strona główna

Archiwum

Przez Maryję do Jezusa
Z ks. prof. Włodzimierzem Wołyńcem, dogmatykiem i mariologiem, rozmawia Krzysztof Kunert



Maj to miesiąc Maryi. W tym okresie szczególnie pochylamy się nad jej osobą – pamięcią, refleksją, a nade wszystko modlitwą. Wszak to Matka naszego Pana. Kontemplując prawdziwie Jej oblicze zawsze dostrzeżemy Chrystusa.

Nauczanie Kościoła odnośnie do objawień jest jednoznaczne. Pełnią Objawienia jest Jezus Chrystus, zaś wraz ze śmiercią ostatniego z Apostołów, objawienia zakończyły się. Jaka jest więc rola pojawiających się na przestrzeni wieków objawień maryjnych?

Chrystus z Krzyża mówiąc do swej Matki: „Niewiasto, oto Syn twój” i do umiłowanego ucznia: „Oto matka twoja”, nierozerwalnie połączył życie Kościoła z Maryją. W ten sposób, z woli Chrystusa, Maryja, jako Matka, przejęła macierzyńską troskę o Kościół. Odtąd zaczyna się troszczyć o Kościół, który pod krzyżem był reprezentowany przez umiłowanego ucznia.

Macierzyńska opieka Maryi trwa. Autentyczne objawienia maryjne, które następowały na przestrzeni wieków są konkretnym przejawem i wyrazem tej macierzyńskiej troski Maryi o Kościół. Przypominają nam one o potrzebie modlitwy, o ważnych (w konkretnym czasie) treściach wiary oraz pomagają w głębszym jej przeżywaniu. Natomiast nie wnoszą nic nowego do depozytu wiary.

Wydaje się, że zawarta jest tu również intuicja, że Maryja, jako nasza Matka, nadal jest pośród swego ludu. W wieczerniku po Zmartwychwstaniu Maryja czuwa z Apostołami na modlitwie, mówi się o Niej zresztą jako o Tej, która pierwsza uwierzyła, zaś krzyż Jej Syna był dla tej wiary wielką próbą. A co to znaczy współcześnie, że Maryja jest Matką Kościoła?

Maryja pełni rolę Matki w tym znaczeniu, że troszczy się o wszystkie dzieci Kościoła w każdej epoce. Jako Matka nie tylko wstawia się u Syna, ale, jak mówi Jan Paweł II, ma prawo to czynić. Kana Galilejska bardzo dobrze pokazuje tę rolę Maryi, która, po pierwsze, widzi wszelkie braki ludzkie, które symbolizuje brak weselnego wina. Trzeba tu zaznaczyć, że chodzi przede wszystkim o braki duchowe. Po drugie zaś Maryja sama nie rozwiązuje związanych z nimi problemów. Jest przecież tylko człowiekiem. Dlatego, wiedząc, że pomóc może jedynie Bóg, zwraca się do Syna w sytuacji ludzkich braków i prosi za nami. W ten sposób ukierunkowuje nas na Tego, który może ostatecznie zaspokoić wszelkie ludzkie braki – na Boga. Kana pokazuje nam również i to, że jej zwrócenie się do Syna jest skuteczne. Syn nie odmawia Matce, dlatego wstawiennictwo Maryi jest szczególne.

W Kościele powszechnie przyjmuje się rolę Matki Bożej jako naszej Orędowniczki. Natomiast dużo większe kontrowersje pojawiają się przy określeniu Jej jako Współodkupicielki.

Sobór Watykański II nie używa tego określenia, pozostawiając ten termin jeszcze do rozważenia. Dlatego określenie to nie wchodzi w skład oficjalnej nauki Kościoła. Aczkolwiek wielu chrześcijan używa tego tytułu. I nie jest to wcale błędem, a może być nawet owocem działającego w ludzie Bożym, natchnienia Ducha Świętego. Tytuł „Współodkupicielka” jest możliwy do przyjęcia, jeśli uznamy, że jedynym Odkupicielem jest Jezus Chrystus. Tylko Bóg przychodzący w Jezusie Chrystusie może zbawić człowieka, zaś człowiek sam, ani poprzez innego człowieka, nie może tego uczynić. Maryja odgrywa szczególną rolę w dziele zbawienia, przede wszystkim jako Rodzicielka Syna Bożego, jako Matka, a również jako ta, która towarzyszy Jezusowi przez całe życie, a więc także z Nim współcierpi. Używając tego tytułu podkreślamy tym samym Jej czynny udział w zbawczych wydarzeniach Jej Syna.

Inną, nierozstrzygniętą kwestią jest wszechpośrednictwo łask. Jak należy je rozumieć, tym bardziej że na przestrzeni wieków pojawiali się święci, np. św. Maksymilian Kolbe, którzy wprost je, w odniesieniu do Maryi, głosili?

Odwołam się ponownie do nauki Soboru Watykańskiego II, który wyjaśnia, że pośrednictwo Maryi jest całkowicie zakorzenione w jedynym pośrednictwie Jezusa Chrystusa. Jedyne pośrednictwo naszego Pana nie wyklucza udziału innych osób w tym pośrednictwie, w tym oczywiście udziału Maryi. Natomiast pozostaje dla nas tajemnicą to, czy Maryja pośredniczy w przekazywaniu wszystkich łask. O tym nie wiemy i pozostaje to w sferze opinii teologicznych. Wobec wszechpośrednictwa łask Maryi Magisterium Kościoła nie wypowiedziało się oficjalnie.

Dla wielu chrześcijan trudne do przyjęcia jest także określenie, że Maryja jest pełna łaski. Co ono oznacza?

To określenie pojawia się jedyny raz w Piśmie Świętym u św. Łukasza, kiedy anioł podczas zwiastowania pozdrawia Maryję i nazywa ją – keharitomene. Pełnia łaski oznacza tu zjednoczenie Maryi z Bogiem w Trójcy Świętej od momentu jej poczęcia. Bóg przebywa w niej od samego początku jej życia i dzięki temu zostaje zachowana od grzechu pierworodnego. Opis Zwiastowania, podobnie jak Protoewangelia z Księgi Rodzaju 3,15 stały się biblijną podstawą ogłoszenia dogmatu o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny. Już w starożytnej interpretacji patrystycznej starotestamentowy tekst Rdz 3,15 był odnoszony do Maryi w tym sensie, że „niewiasta” z Księgi Rodzaju była zapowiedzią Maryi, ponieważ bierze ona udział w zwycięstwie naszego Pana Jezusa Chrystusa nad grzechem, szatanem i śmiercią. Jej udział w zwycięstwie nad grzechem wyraża dogmat o Niepokalanym Poczęciu NMP, natomiast udział w zwycięstwie nad śmiercią wyraża dogmat Jej Wniebowzięcia.

Matka Boża staje się zatem nowym człowiekiem...

Tak Ją widzi Kościół. Ona jest pierwszym odkupionym w pełni człowiekiem przez swojego Syna, Jezusa Chrystusa. Proszę zwrócić uwagę, że np. w kościołach cysterskich nad ołtarzem głównym zawsze był malowany obraz przedstawiający Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny. Patrząc na Maryję, która jest wzięta z ciałem i duszą do nieba, ludzie wchodzący do kościoła – czyli żywy Kościół – widzą siebie i swoje ostateczne powołanie niczym w zwierciadle. Wniebowzięta Maryja pokazuje nam, że każdy z nas może być, tak jak Ona, wzięty do nieba.

Na fundamencie maryjnym powstają różne duchowe drogi. Jedną z nich jest droga św. Ludwika Grigniona de Montfort, która mówi, że przez Maryję idzie się do Chrystusa drogą najprostszą i najskuteczniejszą. Tą drogą poszli później wspomniany św. Maksymilian, kard. Stefan Wyszyński czy Jan Paweł II...

Jan Paweł II przy różnych okazjach przypominał, że Traktat św. Grignona „O doskonałym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny” pomógł mu w rozwoju jego duchowości. Dzięki niemu głębiej zrozumiał tajemnicę Matki Bożej w Kościele, a mianowicie, że pobożność maryjna rzeczywiście przybliża do Jezusa, że Maryja całą swoją osobą prowadzi do swego Syna. Jan Paweł II wpisał zresztą tę prawdę w swoją dewizę biskupią „Totus Tuus”, która pochodzi od św. Grignona a następnie wielokrotnie do niej powracał przy różnych okazjach. A wymienione przez pana redaktora przykłady świętych potwierdzają słuszność i skuteczność tej drogi.

Dziś jednak, pomimo tej skuteczności, maryjną drogę postrzega się przez pryzmat dewocji czy skostniałej tradycji. Jak pokazać katolikom nośność tego stylu duchowości?

Faktycznie, postrzega się ją często jako coś uciążliwego, nieatrakcyjnego i po prostu nudnego. Przypomina mi się to, co mówił Jan Paweł II o nowej ewangelizacji, która polega na wprowadzeniu nowych form i sposobów, bez zmiany tego, co istotne w treści wiary. Może warto zastanowić się jak zreformować modlitwy maryjne, aby były lepiej dostosowane do percepcji współczesnego człowieka. W przypadku różańca Papież zachęcał, aby ubogacić tę medytację. Sam odważnie wprowadził część IV – Tajemnicę Światła. Warto też zawsze powracać do źródeł, a mianowicie do biblijnego kontekstu, aby w tych modlitwach uczyć się słuchać Bożego słowa, które powinno je przenikać. Potrzebna jest także maryjna katecheza, która nie tylko głębiej wprowadzi w misterium życia Matki Bożej, ale też wyjaśni symbole i obrazy maryjne, np. czym jest „runo Gedeona”.

Maj jest czasem szczególnie mocno poświęconym Maryi. W Polsce nadal popularnością cieszą się nabożeństwa majowe. Na czym polega medytacja Litanią Loretańską?

Jest to jedna z najpiękniejszych modlitw maryjnych skierowana do Boga w Trójcy Świętej. Pierwsze i końcowe wezwania odnoszą się wprost do Boga. Natomiast poszczególne wezwania do Matki Bożej pokazują różne aspekty Jej życia. Dla nas jest ona przede wszystkim Matką, ale też Panną i Dziewicą i Królową. Wezwania litanijne wyrażają duchowe piękno Maryi, które jest owocem zbawczego działania Boga w jej życiu. Dlatego Litania Loretańska jest przede wszystkim modlitwą uwielbienia Boga, który działa z mocą i przemienia stworzenie. Podsumowując, w modlitwie litanijnej zbieramy różnorakie określenia, aby wyrazić jak najpełniej tajemnicę Maryi i chwałę Boga, który wielkie rzeczy jej uczynił, a także poprosić o jej wstawiennictwo.

Dziękuję za rozmowę.