Maj 2005

Cieszymy się
Arcybiskup wrocławski po wyborze papieża Benedykta XV

Samotność władzy
ks. Piotr Nitecki

Nie jestem sam
papież Benedykt XVI

Benedykt XVI
ks. Andrzej Szafulski

Służyć Kościolowi
Fragmenty wywiadu z kard. Josephem Ratzingerem

Minął rok...
K.S.

Kapłan i jego misja
Z ks. abp. Marianem Gołębiewskim rozmawia ks. Cezary Chwilczyński

Z dziejów komunistycznych represji wobec dolnośląskiego Kościoła
Stanislaw A. Bogaczewicz

Sakrament pokuty
ks. Wiesław Wenz

Uczeń i mistrz
ks. Bogdan Giemza SDS

O nazwach Sakramentu Ciała i Krwi Pańskiej
ks. Paweł Cembrowicz

Bitwa o Anglię
R.K.

Na szczęście Duch nie słucha mediów
ks. Rafał Kowalski

Ty będziesz kapłanem na wieki
Adam Ryszard Prokop




Strona główna

Archiwum

Ty będziesz kapłanem na wieki
Adam Ryszard Prokop



25 września 1999 po raz dziesiąty do furty na placu Cystersów zapukali młodzi, którzy usłyszeli głos Pana. O godz. 18.00 rozległ się ich pierwszy dzwonek do wspólnej kolacji, w czasie której głos zabrał ksiądz wicerektor Krzysztof Janiak, obecni byli także: ksiądz prefekt Jan Adamarczuk oraz ojciec duchowny ks. Waldemar Kocenda.

Tymi słowami kończy się inauguracyjny artykuł w "Gazetce Henrykowskiej" z września 1999, pisma redagowanego przez alumnów Annus Propedeuticus wrocławskiego Seminarium Duchownego, którzy pierwszy rok swojej drogi ku kapłaństwu rozpoczynali wówczas w pocysterskim opactwie w Henrykowie. Jubileuszowa, dziesiąta grupa alumnów mogących przeżyć Henryków, dotarła w tym roku do finiszu swojej drogi seminaryjnej; drogi, z pewnością niełatwej, ale wartościowej. W pierwszym numerze pisma, które sami redagowali, każdy z nich zamieścił cytat, mający być swego rodzaju mottem na rozpoczynający się szlak. Nie brak tam słów pełnych nadziei, zaufania i oddania, ale też niepokoju.

Droga formacji, którą wspólnie kroczyli, wyznaczana była przez wydarzenia znaczące poszczególne etapy w życiu alumna. Obrzęd nałożenia tunik w Henrykowie, które niczym biała szata podczas chrztu miały zaznaczyć początek nowego życia i być świadectwem kroczenia drogą powołania podczas liturgii. Drugi rok był wtórnym początkiem, kiedy wkraczali w życie całej wrocławskiej wspólnoty alumnów. Trzeci rok łączył się z obłóczynami – nałożeniem stroju duchownego oraz posługą lektoratu, kiedy to w centrum znajdowało się pytanie, jak świadczę o Chrystusie i moim powołaniu na co dzień, na ulicy, w domu, wśród tłumu, już nie tylko w zamkniętych ramach liturgii i seminarium. Alumni czwartego roku otrzymują posługę akolitatu – od tego momentu stają się szafarzami Eucharystii, w swoich rękach trzymają żywego Boga, by móc zanieść go wszystkim wiernym. Piąty rok to ostatni rok studiów teologicznych i intensywne przygotowanie na święcenia diakonatu. Czas, w którym nie raz pojawia się pytanie: Panie, czy jestem godzien...

Jeden z diakonów, którzy w tym roku zostaną neoprezbiterami powiedział na początku swojej drogi, że przyszedł do seminarium, aby nauczyć się kochać. Być może to jest właśnie najgłębszy sens powołania i formacji – nauczenie się miłości do Boga, do siebie samego i do bliźnich. Zadanie niesienia i świadczenia o Miłości należy do istoty kapłaństwa. Hasło, pod jakim każdy z nich będzie niósł tę Miłość zostanie wydrukowane na obrazku prymicyjnym, nie brak tam będzie słów pełnych nadziei, zaufania i oddania, ale też niepokoju. Tam, gdzie przeświadczenie, iż "wszystko mogę w tym, który mnie umacnia", łączy się ze świadomością, że naśladowanie Chrystusa nieuchronnie wiążę się z wzięciem swojego krzyża. Tajemnicy własnego powołania do kapłaństwa nie da się racjonalnie zrozumieć i wytłumaczyć.

Nie wszyscy, którzy przekroczyli furtę henrykowską przed sześcioma laty, doszli do celu, niektórzy stracili go z oczu, inni potrzebują więcej czasu, jeszcze inni na odmiennych drogach starają się podążać za głosem swojego powołania. Ci, którzy wytrwali i 21 maja w archikatedrze wrocławskiej i katedrze świdnickiej otrzymają święcenia prezbiteratu z rąk swych biskupów, zdają sobie sprawę, że ich własne fiat, zgoda na oddanie swojej przyszłości na służbę Bogu i Kościołowi, to dopiero rozpoczęcie długiej i niełatwej wędrówki szlakami kapłaństwa Chrystusowego na bezdrożach świata. Zadania, na które się sześć lat przygotowywali, staje w całej wyrazistości przed nimi, a oni zostali wybrani i posłani, aby je dobrze pełnić. W tym z pewnością będzie pomocna każda modlitwa, którą zechcemy za nich ofiarować.