Maj 2004

Potrzeba nadziei
Słowo biskupów polskich z okazji przyjęcia Polski do Unii Europejskiej

Nikogo nie zostawiać w poczuciu osamotnienia
Rozmowa z ks. abp. Marianem Gołębiewskim, nowym metropolitą wrocławskim

Kochajcie Kościół!
Słowo nowego metropolity wrocławskiego

Pajęcza sieć
Maciej Zabłocki

Śladem średniowiecznej księgi
Anna Sutowicz

Europa ducha
Józef Łukaszewicz

"Pelikan"
Tomasz Kwaśniewski

Świadectwo wierności
Wiesława Tomaszewska

Czy Europa musi być chrześcijańska?
Ks. Rafał Kowalski

Modlitwa do Maryi Matki Nadziei




Strona główna

Archiwum

Świadectwo wierności
Nowa powieść Włodzimierza Odojewskiego
Wiesława Tomaszewska


Ukazała się powieść Włodzimierza Odojewskiego – Milczący, niepokonani, powieść o Katyniu. Nie pierwszy to raz ów autor, współczesny twórca znakomitych powieści i opowiadań, sięga po temat zbrodni katyńskiej. Nie pierwszy raz, bo trudno nie pamiętać o jego wcześniejszych "katyńskich" utworach: powieściach Wyspa ocalenia, Zasypie wszystko, zawieje... czy opowiadaniu zatytułowanym Ku Dunzynańskiemu Wzgórzu idzie las z cyklu Zabezpieczanie śladów (wyd. 1984).

Szczególnie ten ostatni tekst wart jest baczniejszej uwagi. Poprzedza go (w formie motta) fragment z Szekspirowskiego dramatu, w którym głównego bohatera – zbrodniczego Makbeta zaniepokojonego o swoją przyszłość, wiedźmy uspokajają następującymi słowami: Nie tknie Makbeta żaden cios morderczy, póki las Birnam ku Dunzynańskiemu Wzgórzu nie pójdzie walczyć przeciw niemu. Makbet nie baczy, że słowa te pochodzą od Złego. Że są zwodnicze. Umocniony w bezkarności i pysze, nabiera zuchwałej pewności siebie. U Szekspira Las Birnamski nie ruszył na zbrodniarza w sensie dosłownym, ale żołnierze oblegający zamek Makbeta, Dunzynian, wzięli na siebie leśne gałązki, by jak najbliżej podejść nierozpoznanymi. Morderczy cios dosięgnął przecież tyrana, wymierzając mu zasłużoną karę.

Piszę o tym obszerniej, bo w przywołanym wyżej opowiadaniu Odojewskiego – Las Birnamski jest metaforą Lasku Katyńskiego. Odojewski tak tam pisał: Mimo nakazu milczenia, totalnego zakłamania, fałszowania faktów, wymazywania z historii wydarzeń, cenzury, fizycznego i psychicznego przymusu i całej łżepropagandy (...) Las Birnam idzie, choć odgłos jego marszu jest niedosłyszalny. Idzie w przyszłość (...) Gdyby ten, kto zabija, był zawsze zwycięzcą i nie musiał zdawać sprawy ze zbrodni ani za nią płacić, świat byłby niedorzeczny.

Najnowsza powieść Odojewskiego – Milczący, niepokonani z podtytułem Opowieść katyńska – jest literackim świadectwem wsłuchiwania się polskiego pisarza w ów głos idący od Katyńskiego Lasku. Głos, który ponad czasem i na przekór okolicznościom, niesie pamięć o zbrodni, poczętej z nienawiści. Przypomina, że jednym z obowiązków moralnych literatury jest dawać świadectwo o przeszłości, mówić w imieniu tych, którzy zamilkli, by dochować wierności najistotniejszym polskim doświadczeniom. Na kartach powieści odbywa się rozpisana na głosy bohaterów literackich dyskusja na temat Katynia. Dyskusja prowadzona in articulo mortis, zasadnicza w swym radykalizmie i bez żadnych wątpliwości, że stając wobec prawdy i kłamstw o sowieckiej zbrodni, należało opowiedzieć się za prawdą. Choć Odojewski nie pozostawia złudzeń: wszyscy, którzy wybrali prawdę, przeszli przez piekło upokorzeń i krzywd, bezsilnej rozpaczy i rezygnacji.

Jest rok 1945 i 1946. Główny bohater powieści, Roman, wiceprokurator wojewódzki, rozpoczyna bezskuteczne śledztwo w sprawie Katynia. Właśnie tam stracił brata. Doskonale zna prawdę, ale wobec piętrzących się utrudnień nie zdoła jej ogłosić, nie postawi oprawców przed polskim sądem. Jest człowiekiem niewierzącym, przedwojennym komunistą. Znakomita jest jednak krótka scena, jedyna zresztą taka scena w całej powieści, kiedy stanąwszy podczas "wizji lokalnej" w Katyńskim Lasku wypowiada żarliwe, modlitewne westchnienie. Odojewski tak to ujął: [Roman] zdjął czapkę i słuchał szeptu sosen, brzmiącego jak pacierz, potem sam usiłował się modlić, ale żadne słowa modlitwy nie przychodziły mu do głowy, więc szeptał: "Mój Boże, mój Boże, mój Ty wielki Boże..." kilkakrotnie, może nawet jeszcze więcej razy.

To tak, jakby zwątpiwszy w ludzką sprawiedliwość na złym świecie, samemu Bogu chciał pokazać dokonaną zbrodnię i tylko od Niego spodziewał się miłosiernego zrozumienia. Tak, jakby wobec ludzkich kłamstw, tylko samemu Bogu warto było powierzyć ogrom katyńskiego niezasłużonego cierpienia.

Las Katyński ciągle idzie, a odgłos jego marszu tylko pozornie jest niedosłyszalny.


Włodzimierz Odojewski, Milczący, niepokonani. Opowieść katyńska, Wydawnictwo Książkowe "Twój Styl", Warszawa 2003