Maj 2004

Potrzeba nadziei
Słowo biskupów polskich z okazji przyjęcia Polski do Unii Europejskiej

Nikogo nie zostawiać w poczuciu osamotnienia
Rozmowa z ks. abp. Marianem Gołębiewskim, nowym metropolitą wrocławskim

Kochajcie Kościół!
Słowo nowego metropolity wrocławskiego

Pajęcza sieć
Maciej Zabłocki

Śladem średniowiecznej księgi
Anna Sutowicz

Europa ducha
Józef Łukaszewicz

"Pelikan"
Tomasz Kwaśniewski

Świadectwo wierności
Wiesława Tomaszewska

Czy Europa musi być chrześcijańska?
Ks. Rafał Kowalski

Modlitwa do Maryi Matki Nadziei




Strona główna

Archiwum

"Pelikan"
Tomasz Kwaśniewski


Współczesny człowiek podobny jest do trzech mędrców podążających do Betlejem, by zobaczyć narodziny Chrystusa. Jednakże dziś, po dwóch tysiącach lat, na niebie nie widać już żadnego znaku, żadnej gwiazdy, która byłaby przewodniczką w dążeniu do Boga. Kto zatem poprowadzi i wskaże drogę do prawdy?

Odpowiedź na to pytanie była tematem spektaklu muzycznego wyreżyserowanego przez Mariusza Kozubka, wystawionego na deskach Teatru Polskiego przez goszczący we Wrocławiu Teatr "A". Tytuł tego przedstawienia – "Pelikan" – nawiązuje do legendy o ptaku, który ratuje życie swych piskląt, karmiąc je własną krwią, scenariusz zaś oparty jest na świadectwach ludzi, którzy oddali swe życie za wiarę. Produkcji tego niezwykłego przedsięwzięcia podjęła się katolicka organizacja "Pomoc Kościołowi w Potrzebie" ("Kirche In Not"), założona w 1947 roku przez o. Werenfrieda van Straatena.

Treść sztuki można porównać do przeglądania albumu ze zdjęciami, a jeszcze lepiej do oglądania wiadomości o wyjątkowych ludziach. Na scenie pojawiają się bardzo różni bohaterowie: księża, siostry zakonne, osoby świeckie, dzieci, ludzie z różnych zakątków świata. Możemy wśród nich odnaleźć także Polaka – księdza Jerzego Popiełuszkę. Każda z tych różnorodnych postaci zostaje postawiona przed wyborem: śmierć lub wyrzeczenie się wiary w Chrystusa i każda pozostaje wierna Bogu. Ktoś może powiedzieć, że taki scenariusz nie jest zbyt ambitny. Rzeczywiście, jednakże pomimo swej prostoty, ma on także dobre strony. Przede wszystkim męczennicy ukazani w "Pelikanie" żyli w bardzo niedalekiej przeszłości, dzięki czemu wymowa spektaklu jest niezwykle aktualna, ukazuje on, że także dzisiaj o wiarę trzeba walczyć. Ponadto różnorodność przedstawionych postaci w połączeniu z identyczną postawą wobec religii sprawia, że stają się one jednym zbiorowym bohaterem przedstawienia, everymanem, z którym identyfikować się może każdy człowiek. Takie podejście do wiary jest bardzo dobre i warto je propagować, szczególnie wśród Polaków, którzy lubią myśleć o sobie jako o narodzie wybranym.

Gdyby ktoś mimo wszystko stwierdził, że przesłanie "Pelikana" nie jest zbyt odkrywcze, i z tego powodu sztuka ta nie jest warta obejrzenia, byłby w błędzie. Uwagę zwraca bowiem doskonałe wykonanie tego spektaklu. Teatr "A" jest, jak już wiemy zespołem muzycznym i w swej twórczości posługuje się przede wszystkim śpiewem i tańcem. Czyni to jednak w sposób bardzo komunikatywny i naturalny, choreografia nie przesadzona, a partie wokalne pozbawione są nadmiernych ozdobników. Dzięki temu forma przedstawienia nie przesłania jego treści, co jest niemal zasadą w tego typu inscenizacjach. Oglądając "Pelikana" warto także zwrócić uwagę na muzyczną oprawę tego spektaklu, przygotowaną przez Marcina i Jacka Dzwonowskich. Utwory towarzyszące poszczególnym scenom wykonywane są na żywo i z towarzyszeniem chóru. Sprawia to korzystne wrażenie, bowiem dzięki wizualnemu odbieraniu muzyki widz bardziej się na niej koncentruje, "zauważa" ją. Jest zaś na co zwracać uwagę, gdyż repertuar składa się z podkreślających nastrój kompozycji, wśród których znajdują się także pięknie zaaranżowane na skrzypce i gitarę utwory należące do kanonu pieśni kościelnej.

Teatr "A" składa się z młodych aktorów i na scenie jest to widoczne między innymi w zaangażowaniu, z jakim grają oni powierzone sobie role. Spontaniczność i uczucie dostrzegalne w ich zachowaniu przydają realności odtwarzanym postaciom. W "Pelikanie" użyto wielu środków wyrazu artystycznego. W trakcie przedstawienia uwaga widowni przyciągana jest przez taniec, śpiew, muzykę, efekty świetlne, dym, a nawet przez materiał filmowy wyświetlany na dużym ekranie. Takie szczelne wypełnienie spektaklu może się podobać lub nie, prowokuje natomiast do pytania: jaka powinna być sztuka reprezentująca wiarę i Kościół? Warto bowiem pamiętać, że przeciętny człowiek jest dziś bardzo zajęty urokami świata i zapomina że:

Nie nasyci się oko patrzeniem
ani ucho napełni słuchaniem.

Pytanie o ogólny kształt spektaklu "Pelikan" jest o tyle istotne, że będzie on wystawiony w trakcie Światowego Dnia Młodzieży, który odbędzie się za rok w Kolonii. Sądzę, że propozycja artystów z Teatru "A" zostanie dobrze przyjęta i zapamiętana przez uczestników tego wydarzenia.