Kwiecień 2011

W poranek wielkanocny
Edward Guziakiewicz

Święte dni
Ks. Zbigniew Stokłosa

„Miłość nigdy nie umiera”
Słowo Rady Stałej Konferencji Episkopatu Polski

Potrzeba nam rozmodlenia
Z ks. prał. Andrzejem Dziełakiem rozmawia dk. Adam Kwaśniewski

Zagrożenia wiary ze strony ezoteryzmu/okultyzmu
Ks. Tomasz Kaczmarek

W obronie życia poczętego
Elżbieta Rydzak

Siostry z placu Nankiera
S. Iwona Naglik OSU

Siła wiejskiego dzwonu
Ilona Migacz

Requiem dla udręczonych, a zapomnianych
Piotr Wróbel

Jaką postawę wobec agnostyków i ateistów winien zająć katolik?
Z ks. Jerzym Machnaczem rozmawia Bożena Rojek

Przyjaciel Boga i orędownik człowieka
Anna Żarowska

Sezon na Zmartwychwstanie
Paweł Dzikowski

Strona główna

Archiwum

W poranek wielkanocny
Edward Guziakiewicz


Kościelne dzwony dzwonią, jedne powoli i dostojnie, z powagą i namaszczeniem, jak królewski „Zygmunt” na Wawelu, inne pędem i radośnie, z zadyszką i pospiesznym crescendo, jak sygnaturka w drewnianym łemkowskim kościółku – w Bieszczadach czy w Beskidzie Niskim. Obwieszczają wielką radość. Rankiem w Wielkanoc – gdy ognista kula słońca wynurza się spoza linii horyzontu – budzą śpiochów, nie pozwalając im tulić się do kolorowych puchowych poduszek i zganiając ich z ciepłej pościeli.

Milkną zdziwione ptaki, rozpoczynające o świcie codzienny radosny szczebiot. Odziana w świeże barwy przyroda cichnie, zdając się wsłuchiwać w dobiegające ze świątyń śpiewy. Cały świat jest zasłuchany i zadziwiony. Dzieje się bowiem coś wielkiego, wzruszającego i wzniosłego, co ma znaczenie dla wszystkich ludzi, dla przyrody, globu ziemskiego i całego kosmosu, dla istot niebieskich i ziemskich, i podziemnych (Flp 2, 10). Chrystus zmartwychwstan jest, nam za przykład dan jest! – zwiastują wierzący, idący w procesji wokół murów kościoła i wpatrujący się w niesioną figurę Zmartwychwstałego, w zapalony paschał i lśniącą w rannym słońcu monstrancję, podtrzymywaną pod baldachimem przez kapłana. Dzwony dzwonią... Słychać je także w Wielką Sobotę wieczorem, gdy w świątyniach jest uroczyście sprawowana wigilia paschalna, a rok liturgiczny dosięga szczytu. Po naznaczonych pokutą i postem tygodniach Wielkiego Postu wybucha radością śpiew Chwała na wysokości Bogu, ogłaszający zwycięstwo życia nad uwiądem i przemijaniem...

Czy można nie cieszyć się z tego, że Chrystus zmartwychwstał? To pytanie, odzywające się głuchym rezonansem w duszach ludzi, odrzucających wiarę w Boga i Jego miłość, w umysłach wierzących budzi jednoznaczne skojarzenia. Jak można się nie cieszyć, skoro Chrystus zmartwychwstał, otwierając przed wierzącymi bramy nieba? Powracający z Rezurekcji pozdrawiają się więc z radością, słowami: Pan zmartwychwstał, Alleluja! I owszem: powstał z martwych, jak zapowiedział. Są to najwłaściwsze słowa w tym szczególnym dniu, jedynym w roku.

Symbolika świąt wielkanocnych jest zróżnicowana i bogata, a zarazem bardzo wiosenna. W obrzędach, znakach i symbolach Kościół przypomina o tym, że w Mistrzu z Nazaretu życie odrodziło się raz na zawsze, a śmierć została ostatecznie pokonana. W Wielki Piątek wierzący adorują krzyż, całując rany Jezusa i rozważając Jego mękę. W Wielką Niedzielę natomiast oglądają Go żywego, wyzwolonego z mocy szeolu i uwolnionego z więzów śmierci. W Jezusie Chrystusie stał się cud – największy z możliwych i najbardziej liczący się dla człowieka. To, co zniszczalne, słabe, niechwalebne i zmysłowe, zamieniło się w niezniszczalne, mocne, chwalebne i duchowe (por. 1 Kor 15, 42- 44).

Kościelne dzwony dzwonią, a ich tony rozchodzą się daleko w świeżym rannym powietrzu, w ciszy budzącego się dnia, który zwiastuje ognista kula słońca wynurzająca się zza linii horyzontu. Czyż można ich nie słyszeć? Nawet największemu śpiochowi docierają do uszu i zdają się szeptać:

Zbudź się, o śpiący,
i powstań z martwych,
a zajaśnieje ci Chrystus!


Jest to fragment ze starochrześcijańskiego hymnu chrzcielnego, który święty Paweł cytuje w Liście do Efezjan (5, 14). Tekst zawiera czytelną aluzję do zmartwychwstania, ku któremu kieruje człowieka wierzącego sakrament chrztu.

Śmierć przypomina twardy i głęboki sen, z którego trudno się ocknąć. Tak też jest często przedstawiana w ikonografii. Grzech jest również stanem duchowego snu. Kto śpi, nie widzi światła. Wierzący, któremu przydarzył się upadek, pogrąża się w mrokach grzechu. Zasypia w nim „nowy człowiek”, który narodził się przez chrzest – budzi się natomiast „stary człowiek”, poddany niskim żądzom. Wielkanoc przywołuje tych, którzy zasnęli, uprzytomniając im, że nadchodzi czas przebudzenia. Należy otworzyć oczy, ocknąć się i zwrócić wzrok ku boskiemu światłu – ku Temu, który mocą Ducha Świętego powstał z martwych.

Wydźwięk Triduum Paschalnego jest głęboki. Kieruje ono uwagę wierzących ku wydarzeniom, które miały miejsce w Ziemi świętej przed dwoma tysiącami lat. Ich wymowa nabiera szczególnego znaczenia w Roku Jubileuszowym. Te wydarzenia są uobecniane w liturgii. Kościół bowiem nie żyje tą przeszłością, która bezpowrotnie przeminęła, lecz tą, która się stale aktualizuje i odradza, i która w Bogu jest wiecznym i zbawczym „teraz”. Chrystus powstał z martwych, został wywyższony przez Boga i wyniesiony do chwały, zasiadł na Jego prawicy i trwa na wieki. Łączy się też z każdym, kto kornie Go uznaje i przyjmuje w „szczebiocie wiary”. Jak na starych oleodrukach, zaniesionych może na strych i pokrytych już kurzem, cierpliwie stuka do drzwi serca.

Księgi biblijne przedstawiają zmartwychwstanie jako przebudzenie się z głębokiego snu – i Jezus, kroczący ścieżkami Galilei, Samarii i Judei, nawiązuje do tego wyobrażenia. Widać to, gdy wskrzesza córkę Jaira. Usuńcie się – mówi do zebranych w domu żałoby – bo dziewczynka nie umarła, tylko śpi (Mt 9, 24). Obecni tam dziwią się, bo nie mają wątpliwości, że dziewczynka nie żyje. Złożono ją na marach. Nie pojmują, o czym mówi Mistrz z Nazaretu, widzący sprawy ludzkie w znacznie szerszej niż oni perspektywie. Talitha kum! – zwraca się On po aramejsku do leżącej. Św. Marek tłumaczy te słowa: Dziewczynko, mówię ci, wstań! (Mk 5, 41). Głos Jezusa dociera do zmarłej, która otwiera oczy, a jej blade policzki różowieją. Czyż to nie jest zdumiewające? Jak kościelne dzwony budzą śpiących, tak głos Chrystusa biegnie ku zmarłemu, przywracając go do życia. Można zapytać: jakaż moc kryje się w tym głosie?

Jezus wskrzesza również Łazarza, który w przeciwieństwie do córki Jaira i młodzieńca z Nain od czterech dni pozostaje w grobie. Zgodnie z przekonaniami Izraelitów jest zatem bezpowrotnie w szeolu. Jego ciało, rozkładające się szybko w upalnym klimacie, już cuchnie. Chrystus każe najpierw odsunąć kamień, a potem woła donośnie: Łazarzu, wyjdź na zewnątrz! (J 11, 43). Jego przyjaciel, brat Marii i Marty, wychodzi z grobu, skrępowany chustą i opaskami. Głos Mistrza z Nazaretu słychać w ciemnych i przepastnych czeluściach szeolu, krainy umarłych. W słowach, które Jezus kieruje do zmarłych, przywracając ich do życia, wyraża się nie tylko prawda o Jego mocy, lecz również o Jego miłości. Podobnie jak nad zmarłymi, Chrystus pochyla się nad tymi, którzy trwają w grzechu. Pragnie, aby otworzyli oczy i ufnie zwrócili się ku Bogu.

Głoszący zmartwychwstanie apostołowie ukazują je jako wielkie zwycięstwo życia nad śmiercią. Radosny i podniosły hymn z Pierwszego Listu do Koryntian (15, 54-57) dobrze tę prawdę unaocznia. Zmartwychwstanie stanowi odpowiedź Boga na przemijanie, uwiąd i zejście – prawdziwie promienną i zbawczą. Święty Paweł, zwłaszcza w tekstach chrzcielnych, podkreśla konieczność współumierania z Chrystusem. Kto zatem z wiarą przyjmuje sakrament chrztu, zanurza się w śmierci Chrystusa, a zarazem wraz z Nim wkracza w nowe życie (por. Rz 6, 3-4). Stają się w nim stopniowo widoczne owoce działania Ducha Świętego, który jest mocą zmartwychwstania.

Kościelne dzwony dzwonią rankiem w Wielkanoc, ogłaszając, że nadszedł czas radości. Czyż można ich nie słyszeć?