Kwiecień 2002

Pascha Izraelitów i Wielkanoc chrześcijan
ks. Mariusz Rosiki

Zmartwychwstanie Pańskie w witrażu wrocławskim
Danuta i Tomasz Lesiów

Pier Giorgio Frassati - święty roześmiany
Agnieszka Tarnawska

Unia Europejska - wilk czy jagnię?
Kazimierz F. Papciak SS.CC.

Polacy w Niemczech
Rozmowa z Aleksandrem Zającem - przewodniczącym Konwentu Organizacji Polskich w Niemczech

Czy zdrowie za wszelka cenę?
Tomasz Bojanowski

Dawno i nieprawda?
Romuald Lazarowicz

Straceni na Dolnym Śląsku w latach 1945-1956
Wojciech Trębacz

Feliks Koneczny i jego nauka historii
Piotr Sutowicz

O Moniczce, rodzinie i Panu Bogu
Lidia Popielewicz

Jak kochać dziecko?
Katarzyna Żytniewska

Werbiści w Moskwie


Jak się nazywają przedmioty używane podczas Mszy św. i innych nabożeństw?
ks. Jarosław Grabarek




Strona główna

Archiwum

Dawno i nieprawda?
Romuald Lazarowicz


Historia będzie zawsze aktualna, gdyż wszystko, co jest, jest tylko dalszym ciągiem. (Józef Mackiewicz)

Parę lat temu prasa cytowała wypowiedź licealistki, która - zapytana, co wie o górnikach z kopalni "Wujek" - stwierdziła, że przeszłość w ogóle jej nie interesuje, a los zamordowanych górników w szczególności. Ta głupia w istocie i szokująca dla wielu wypowiedź w skrajnej formie sygnalizuje postawę charakterystyczną dla naszych czasów.

Przeszłość nie ma znaczenia - ważne jest to, co dzisiaj, a tym bardziej jutro. Ważne są walkmany, bajeranckie "fury", piwko, telefony komórkowe i inne gadżety. Przeszłość nie istnieje, a historia jest nudna, niejednoznaczna i nie ma się co nią zajmować. Mimo to każdy dałby wiele, żeby mu wystawiono pomnik, by wspominały go słowniki i encyklopedie. Każdy chciałby mieć nagrobek i nazwisko utrwalone w kamieniu. Ale ilu z nas potrafi choćby wymienić imiona swoich pradziadków? "To było dawno i nieprawda" - mówi się często dla podkreślenia, że coś nie ma znaczenia. Jedyna prawda, zawarta w tym powiedzeniu, jest wszakże taka, że czas łagodzi uczucia - ból, rozpacz, żałobę, tęsknotę - również nienawiść. Jednak czas nie zmienia faktów. To, że mniej tragicznie przeżywamy dziś okropności obozu w Oświęcimiu, łagrów sowieckich czy nawet właśnie kopalni "Wujek" (albo odległe w czasie tragedie indywidualne), nie przeczy i nie zmienia ani na jotę przeszłości, nie odejmuje cierpień ofiarom czy zbrodniczości oprawcom. Ale przecież trzeba o tych faktach wiedzieć. I wiedzieć jak najwięcej. To one są naszą historią, one - choćbyśmy tego nie dostrzegali - ukształtowały nas i wciąż wpływają na naszą rzeczywistość.

Mówimy o budowaniu, kształtowaniu przyszłości, ale faktycznie wszystko, co uzyskujemy, to właśnie przeszłość! Idziemy przez życie jakby tyłem, mając przed oczami to, co było dzisiaj, wczoraj - im dalej, tym bardziej krajobraz wydarzeń jest zamglony i niewyraźny, dostrzegamy jedynie kontury. W końcu przestajemy rozpoznawać cokolwiek. Przyszłości zaś nie widzimy wcale i w ogóle jej nie znamy. Możemy się jej jedynie - mniej lub bardziej trafnie - domyślać.

Przeszłość to nasi rodzice, dziadkowie, nasi dalsi i bliżsi krewni, to naród, który nas ukształtował, dał nam mowę, kulturę, wiarę, obyczaj... To tak pojmowanej przeszłości jesteśmy winni wierność i uczciwość. Powiada się, że jesteśmy, jako indywiduum, w pełni wolni, niezależni od nikogo i od niczego. Tak nie jest. Musimy być uczciwi wobec ludzi, którzy nas poprzedzili, naszych przodków, naszych - żyjących nawet dawno - rodaków. Musimy postępować tak, by nie urażać ich uczuć. Nawet jeśli ich wyobrażenia o świecie, marzenia i zwyczaje wydają się nam naiwne lub niesłuszne, winniśmy podchodzić do nich z szacunkiem. Nasz kraj czy nasze życie nie są własnością akurat nas samych. To pewne depozyty. Odpowiadamy przed przeszłością za nasze czyny i decyzje. W pełni dojrzały i wartościowy człowiek to ten, który nie tylko zna wezwania przeszłości, ale i w sposób harmonijny potrafi je godzić z wyzwaniami współczesności. Na pewno nie ten, co z głupkowatym uśmiechem samozadowolenia na twarzy wbija oczy w ziemię i ślizga się po płaszczyźnie czasu.

Życie ludzi sprzed wieków, sprzed tysiącleci ma taką samą rangę, jak tych, którzy odeszli wczoraj. I ci, i tamci BYLI. Przeżywali swoje miłości, cierpienia, radości... Współczesność wzrusza na to ramionami lub z nich drwi. A przecież nie tak długo i my przejdziemy na ich stronę. Czy i nasze uczucia, marzenia, nasze fascynacje okażą się nieważne, bez znaczenia, bo staną się przeszłością?