Kwiecień 2002

Pascha Izraelitów i Wielkanoc chrześcijan
ks. Mariusz Rosiki

Zmartwychwstanie Pańskie w witrażu wrocławskim
Danuta i Tomasz Lesiów

Pier Giorgio Frassati - święty roześmiany
Agnieszka Tarnawska

Unia Europejska - wilk czy jagnię?
Kazimierz F. Papciak SS.CC.

Polacy w Niemczech
Rozmowa z Aleksandrem Zającem - przewodniczącym Konwentu Organizacji Polskich w Niemczech

Czy zdrowie za wszelka cenę?
Tomasz Bojanowski

Dawno i nieprawda?
Romuald Lazarowicz

Straceni na Dolnym Śląsku w latach 1945-1956
Wojciech Trębacz

Feliks Koneczny i jego nauka historii
Piotr Sutowicz

O Moniczce, rodzinie i Panu Bogu
Lidia Popielewicz

Jak kochać dziecko?
Katarzyna Żytniewska

Werbiści w Moskwie


Jak się nazywają przedmioty używane podczas Mszy św. i innych nabożeństw?
ks. Jarosław Grabarek




Strona główna

Archiwum

Unia Europejska - wilk czy jagnię?
Kazimierz F. Papciak ss.cc


W ostatnim czasie przedstawiciele Episkopatu Polski dwukrotnie odwiedzili siedzibę jednoczącej się Europy - Brukselę. Celem tych wizyt było z jednej strony zaczerpnięcie "u źródeł" informacji w sprawie przyszłego członkostwa Polski w Unii Europejskiej, z drugiej strony jasna deklaracja, że Kościół w Polsce chce być współtwórcą przyszłego kształtu Europy.

Media zalewają nas debatami na temat zjednoczenia Polski z Unią Europejską. Zarówno zwolennicy jak i przeciwnicy tego zjednoczenia nie szczędzą słów i temperamentu, aby przekonać odbiorców do swoich racji. Gdzieś między tymi, którzy wątpią a tymi, którzy ulegają zbytniemu optymizmowi, powinni pojawić się przede wszystkim tacy, którzy czerpiąc z mądrości dziejowej, postawią na zdrowy rozsądek, nie na emocje. Ten zaś w imię dobra wspólnego, albo jak kto woli - w imię racji stanu, nie może pomijać istotnych warunków, w jakich znalazł się kraj nad Wisłą i Odrą.

Na jednym z kongresów Papieskiej Rady ds. Kultury w 1999 roku, prof. Stanisław Grygiel powiedział, że Kiedy mówimy o budowaniu Europy, mówimy nie o tworzeniu nowych ideologii, lecz o budowaniu szczególnego domu. Ten, kto buduje dom, kształtuje przestrzeń, żeby móc w niej mieszkać. Świat jest za mały, aby człowiek mógł w nim się zadomowić. Dlatego usiłuje on go powiększyć, nadając mu nowy kształt. Człowiek, który nie przemienia świata, człowiek, który nigdzie nie mieszka, nie staje się sobą. Nieobecni nie mają racji, a więc dziejową koniecznością staje się zajęcie odpowiedniego miejsca, aby móc odegrać swoją rolę w kształtowaniu nowego wizerunku Europy. Również ideologiczne i często nastawione na tanią popularność dywagacje muszą ustąpić miejsca stwierdzeniu, że nie można budować pomyślności Polski i jej obywateli w separacji, oddzieleniu od innych państw kontynentu. W przeciwnym razie pojawi się przykład muru chińskiego, który mając chronić, w efekcie zniszczył dorobek wielu pokoleń.

Racja stanu nakazuje zjednoczenie, a więc przystąpienie do określonej federacji państw. Jeśli nawet wymaga to rezygnacji z części suwerenności państwowej, to wcale nie oznacza utraty tożsamości narodowej według zasady różnorodności kulturowej w jedności organizacyjnej. Dotychczasowe doświadczenie uczy, że Zjednoczona Europa nie jest jakąś papką społeczną, polityczną, kulturową, gospodarczą a tym bardziej religijną. Europa, w której żyjemy i którą obserwujemy w chwili obecnej, jest areną dwóch równolegle zachodzących procesów. Ich przebieg określi nowy porządek na całym kontynencie. Z jednej strony postępuje zacieśnianie współpracy w Europie Zachodniej, czego symbolem stała się jednolita waluta euro, z drugiej natomiast strony dokonują się transformacje wewnątrzustrojowe w dawnych krajach bloku wschodniego. Położenie Polski usytuowało ją na styku tych procesów.

Propozycja zjednoczenia jest niczym innym jak zaproszeniem do dialogu w kierunku budowaniu europejskiego domu i przestrzeni jutra. W takim sensie należy rozumieć słowa Jana Pawła II, iż Polska ma pełne prawo, aby uczestniczyć w ogólnym procesie postępu i rozwoju świata, zwłaszcza Europy. Integracja Polski z Unią Europejską jest od samego początku wspierana przez Stolicę Apostolską. Doświadczenie dziejowe, jakie ma Naród polski, jego bogactwo duchowe i kulturowe mogą skutecznie przyczynić się do ogólnego dobra całej rodziny ludzkiej, zwłaszcza do umocnienia pokoju i bezpieczeństwa w Europie. (Przemówienie w Parlamencie RP, 1999). Integrowanie się państw Europy, szukanie dróg pokojowego współistnienia i współdziałania, jest jednym z najważniejszych zadań polityki u progu XXI wieku. Czy Polska ma pozostać na marginesie tych przemian ze względu na kilku studyjnych, prasowych czy ulicznych krzykaczy, przytaczających wyrywkowe i niekompletne dane na temat Unii?

Jednoczenie się narodów i państw, odnalezienie powtórnie wspólnej, ponadnarodowej, europejskiej tożsamości po latach konfliktów i waśni, których liczne przykłady możemy czerpać z historii albo codzienności, jest szansą, która nie może ominąć słowiańskiej części Europy. Jest również szansą dla Polski na odrobienie zapóźnień społecznych i gospodarczych, a więc wyrównania standardów cywilizacyjnych, od których odgradzała Polaków "żelazna kurtyna", a którą niektórzy politycy chcieliby wskrzesić w nieco innej postaci. Na marginesie trzeba dodać, że zalew demoralizacji i przemocy w polskich mediach ma raczej rodowód bardziej amerykański niż europejski.

Zostało wspomniane wyżej, że zaproszenie do Unii jest jednocześnie zaproszeniem do dialogu. Zakłada to umiejętność negocjacji, która ciągle błąka się po polskiej scenie politycznej nie mogąc znaleźć domu w zdrowym i rozsądnym myśleniu. W polityce, jak mawiał to prof. Stanisław Stomma, nie ma rzeczy czarnych ani białych... są szare. Sztuka kompromisu w negocjacjach jest rzeczą konieczną. Ale takowy kompromis ma swoje granice. Dialog w którym oczekuje się od którejś ze stron wyrzeczenia lub zamazania swojej tożsamości, przemienia się w dialog pozorny. Również stawianie jednostronnych wymagań godzi w ów dialog. Kompromis nie może być pojęty jako rezygnacja z podstawowych wartości narodowych, prowadząc ostatecznie do zdrady ideałów, bez których strona dialogu przestaje być autentyczna. Dobitnie określa to Deklaracja Etyki Globalnej: Być autentycznie ludzkimi według ducha naszych wielkich tradycji religijnych i etycznych oznacza, co następuje: - nie wolno mieszać wolności ze swawolą czy pluralizmem obojętnym wobec prawdy obiektywnej; - we wszystkich naszych relacjach musimy kultywować prawdę zamiast braku szlachetności, obłudy czy oportunizmu; - musimy stale poszukiwać prawdy i nieskorumpowanej szczerości zamiast rozpowszechniać ideologiczne czy stronnicze półprawdy".

Na płaszczyźnie Polska-Unia Europejska oznacza to twardą postawę w negocjacjach w imię polskiej racji stanu. Zbytnia uległość wobec europejskiej biurokracji może tu być oznaką słabości. Ale... oznacza to również konieczność rozwiązań kompromisowych w imię dobra wspólnego Europy, które ostatecznie przekłada się na dobro wszystkich państw i narodów uczestniczących w tym wspólnym przedsięwzięciu. Przy okazji, trzeba wskazać na jeszcze jeden wątek. A mianowicie, w "Polaków rozmowach" na temat zjednoczenia z Unią Europejską pojawia się podział na "my i oni" (pozostałość po socrealizmie), w którym często europejski wilk chce pożreć polskie jagnię. W kontekście tego, co zostało powiedziane wyżej, tak jednostronne patrzenie zakrawa na polityczny oportunizm, a więc jakieś zakłamanie. Może to być również spowodowane brakiem podstawowych wiadomości o funkcjonowaniu Unii Europejskiej.

W istocie więc jawią się wieloaspektowe meandry zjednoczenia Polski z Unią Europejską, pociągające za sobą mozolne negocjacje kilkunastu pakietów tematycznych przewidzianych przez układ stowarzyszeniowy (16.12.1991). Jawi się również ryzyko kroków Polski na nowej drodze do układu, o którym marzyła Europa od wielu wieków. Rodzą się więc słuszne obawy i lęki, ale ucieczka przed nimi może okazać się dziejowym tchórzostwem. Rozsądnym wyjściem, na które stać naród polski, jest stawienie im czoła w poczuciu polskich wartości, ale i zrozumieniu polskich wad narodowych.