Luty 2008

Kuszenie dla każdego
Paweł Dzikowski

Czy to jest przyjaźń, czy to jest kochanie…
Ks. Józef Augustyn TJ

Kochać, jak kochał Chrystus
Siostra Ewa

Jeśli nie eutanazja, to co?
Ks. Tadeusz Reroń

Droga krzyżowa
Ks. Jacek Tomaszewski

Polacy i Żydzi
Stanisław A. Bogaczewicz

Tragedia Sybiraków
Tomasz Serwatka

Perła architektury w Żórawinie
Piotr Sutowicz


Dlaczego nie warto żyć „na próbę”?
Z ks. Bolesławem Orłowskim rozmawia Bożena Rojek

Jan Paweł II i Krzyż, czyli nadzieja, która zawieść nie może
Ks. Jacek Tomaszewski

Pomóż im odzyskać radość



Strona główna

Archiwum

Kuszenie dla każdego
Paweł Dzikowski



Pokusa osiągnięcia łatwego zysku, dostatku i szczęścia, kosztem prawdy i wyższych wartości dosięga ludzi każdego czasu. Pojawiła się także w życiu Jezusa w momencie Jego kuszenia na pustyni, o czym słyszymy każdego roku w odczytywanej na początku Wielkiego Postu Ewangelii. Scena to tajemnicza, często niezrozumiała, od początku budziła wiele emocji wśród chrześcijan zaintrygowanych tym, jak to możliwe, żeby On, Jezus, mógł być kuszony? Ogólnie rzecz ujmując, Jezus doświadczył wówczas pokusy osiągnięcia szybkiego sukcesu. Według Żydów bowiem Mesjasz miał być zwycięskim wodzem królującym nad wszystkimi narodami. Dlaczego więc Jezus, Syn Boży, nie objawił się jako potężny władca? Dlaczego wybrał drogę ukrytą i cichą, a nie tę spektakularną? Opis kuszenia pomaga nam nie tylko w znalezieniu odpowiedzi na to pytanie.

Czytając opis kuszenia w Ewangelii św. Mateusza, choć występuje on także u św. Łukasza oraz w postaci dwuzdaniowej wzmianki u św. Marka, widzimy Jezusa, jak po swoim objawieniu nad wodami Jordanu, a przed rozpoczęciem działalności publicznej, wychodzi na pustynię. Wychodzi na nieprzyjazne i niebezpieczne miejsce, które z jednej strony kojarzyło się z wewnętrznym oczyszczeniem, sam Bóg przecież oczyszczał swój lud na pustyni, ale z drugiej strony uważane było za mieszkanie złych duchów, za miejsce czekających na człowieka zasadzek duchowych (pokus) oraz materialnych (dzikie zwierzęta). Jezus więc przypomina Izraelitów idących z Egiptu do Kanaanu, poddawanych na pustyni próbie, lecz różni się od nich swoim zdecydowanym sprzeciwem wobec pokusy.

Po czterdziestu dniach postu zaczyna Jezusowi doskwierać głód, albo też dopiero teraz jest w stanie go sobie uświadomić, gdyż do tej pory trwał w modlitewnym zjednoczeniu z Ojcem. Do wyczerpanego Jezusa przybywa kusiciel, szatan, i stawia Go przed

pierwszą pokusą.

Z jednej strony uznaje w Jezusie Syna Bożego, ale z drugiej wydaje się w niego wątpić. W gruncie rzeczy przemiana kamieni w chleb dla Jezusa nie byłaby czymś wielkim, potem będzie przecież dokonywać większych cudów. W scenie tej nie chodzi tylko o zaspokojenie fizycznego głodu (Jezusowi wystarczyłby tylko jeden chleb, a szatan namawia do przemiany kilku kamieni), ale chodzi o „nadprogramowe” działanie. Gdyby Jezus tego dokonał zrobiłby coś na własną rękę, mógłby przynieść ludziom zaspokojenie ich ziemskich potrzeb, ofiarowałby ludziom drugą mannę. Dziś wiemy, iż w tamtych czasach pojawiło się kilku ludzi, którzy wyprowadzili lud na pustynię, obiecując cud manny. Im się to nie udało, ale on mógłby to uczynić bez problemu. Mógłby… Jego odpowiedź jest szybka i krótka. Jezus posługuje się słowami wyjętymi z Księgi Powtórzonego Prawa. Odwołują się one do szemrania Izraelitów na pustyni i wskazują na wartości wyższe aniżeli tylko troska o pożywienie. Izraelici zachwycali się cudem manny (tylko przez chwilę, ponieważ potem im już spowszedniała), a zapominali o ich obowiązku, jakim jest wypełnianie przykazań. Zamiana kamieni w chleb stanowiłaby spełnienie swoich zamiarów, a nie woli Ojca, byłaby dbaniem o własne korzyści. Jezus od razu odpowiedział na pokusę zdecydowaną postawą wiary w wystarczającą moc Boga, który jest jedynym Panem wszystkich dóbr ziemskich.

Druga pokusa

rozgrywa się gdzieś na terenie świątyni jerozolimskiej. Dokładna lokalizacja jest trudna, choć na ogół przyjmuje się mur okalający świątynię od strony południowo-wschodniej z widokiem na dolinę potoku Cedron. Być może, wpływ na takie umiejscowienie tej sceny miały pielgrzymki chrześcijan, którzy widząc tę część muru jako jeden z niewielu istniejących fragmentów świątyni, wiązali ją z ewangelicznym opowiadaniem o kuszeniu Jezusa.

Czy Jezus rzeczywiście był przeniesiony tam z pustyni przez kusiciela nazwanego w tej scenie diabłem? Wydaje się, że mógł sam się tam przemieścić lub całe wydarzenie mogło mieć charakter wizji. Kusiciel staje się zatem coraz bardziej agresywny, wkraczając na teren najświętszy dla Izraelitów. Dodatkowo także i on posługuje się tekstem Pisma, tekstem Psalmu 90, opiewającego opiekę Boga nad Jego wybranymi, i namawia Jezusa do dość niebezpiecznego wyczynu. Skok z wysokości miałby wymusić cudowną interwencję Bożą – zesłanie aniołów dla ochrony, a Jezus okazałby się rzeczywiście wybrańcem Bożym. W owym czasie jednym ze znaków Mesjasza miało być jego objawienie się na dachu świątyni bądź jego przybycie na obłokach. Poprzez swój spektakularny czyn Jezus zyskałby znów poparcie wśród narodu, choć w tekście nie ma mowy o obecności w świątyni ludzi, którzy mieli być świadkami tego cudu. Jezus i tym razem odmawia wykonania polecenia, stosując cytat z Księgi Powtórzonego Prawa. Odwołuje się w ten sposób znowu do wydarzeń na pustyni, kiedy to w miejscowości Massa (po polsku „kuszenie”) Izraelici szemrali przeciw Bogu i przeciw Mojżeszowi, wówczas to Mojżesz cudownie sprawił, że ze skały wypłynęła woda (Wj 17,1-7; Lb 20,1-13). Jezus zachowuje pouczenie Mojżesza, aby nie powtarzać grzechu z Massa, aby nie próbować Boga, gdyż jest to przejaw nieufności wobec Niego. W ten sposób przywrócił dawny porządek, przeciw któremu wystąpili synowie Izraela. Bóg zawsze działa dla zbawienia człowieka, nawet poprzez dopuszczanie na niego różnego rodzaju prób i nieszczęść, jednakże człowiek nie ma prawa wystawiać na próbę swego stwórcy. W swej istocie druga pokusa nie różni się wiele od pierwszej, w nich obu chodzi o oddalenie człowieka od Pana.

W trzeciej pokusie

powtarza się po raz trzeci ten sam schemat: zmiana miejsca, próba kusiciela oraz odpowiedź Jezusa. Tym razem Jezus staje wraz z diabłem na bardzo wysokiej górze, górze bliżej nieokreślonej i nieco niezwykłej, gdyż widać z niej królestwa świata. Ludzie, dążąc do umiejscowienia poszczególnych opisów biblijnych w topografii Palestyny, ową górę utożsamiali m.in. z górami: Nebo, Hermon, Tabor czy Gebel Qarantal. Góra ta jednak ma znaczenie teologiczne. Występuje tutaj nawiązanie do wejścia Mojżesza na górę Nebo, skąd ów mąż Boży zobaczył Kanaan tuż przed swoją śmiercią. Jezus widzi cały przepych, całą potęgę polityczną państw ziemskich. Diabeł kłamie i mieni się władcą tychże królestw. Oczekuje od Jezusa, aby padł mu do stóp i wykonał akt adoracji. W tym wypadku Jezus zdecydowanie przeciwstawia się i mówi: Idź precz, szatanie! Demonstruje w ten sposób swoją władzę nad światem, a także nad szatanem. Powołuje się również na fragment „Księgi Powtórzonego Prawa”, w którym Mojżesz przestrzega Izraelitów przed praktykami bałwochwalczymi, czyli składaniem hołdu i ofiar bożkom kraju, do którego mieli wejść. Kusiciel zachowuje się jak handlarz zachwalający własny towar kupującemu. Żąda jednak odrzucenia woli Bożej, na co zgodzili się Izraelici czcząc bożki innych ludów, by w ten sposób zapewnić sobie szczęście i urodzaj, a zapomnieli o przymierzu z Bogiem Jahwe. Jezus nie popełnia ich błędu, ponieważ ma tę pewność, iż panowanie diabła jest złudne. Poprzez Jego słowa przebija przekonanie wyrażone w Księdze Powtórzonego Prawa (10,14): Do Pana, Boga twojego, należą niebiosa, niebiosa najwyższe, ziemia i wszystko, co jest na niej.

Kiedy kusiciel odstępuje od Jezusa, przybywają aniołowie i posługują mu. Wytrwałość i zaufanie w Bożą pomoc zostają nagrodzone.

*

Cały opis kuszenia ma na celu ukazanie Jezusa jako największego Sprawiedliwego, jako Nowego Izraela i Nowego Mojżesza, prawdziwego Syna Bożego. Nie ulega On pokusom łatwej popularności i sławy ziemskiej. Wybrał trudną drogę wierności planom Bożym. Rezygnując z cudów dla własnej korzyści jednocześnie decyduje się na cierpienie, ponieważ od tej chwili rozpoczyna swoją publiczną działalność, która zwieńczenie będzie miała na Golgocie. Rzadko kiedy zauważa się, iż opis kuszenia posiada swoją kontynuację, liczne nawiązania w dalszej części Ewangelii, zwłaszcza w przypadku Ewangelii według św. Mateusza. Niejednokrotnie czytamy, iż jacyś ludzie wystawiali Jezusa na próbę (kusili Go), chcąc Go potem oskarżyć, żądali cudownych znaków potwierdzających Jego słowa. Jezus sam jeszcze raz wypowiada słowa: Zejdź mi z oczu, szatanie!, a czyni to wobec Piotra, gdy ten nie zgadza się na Jego cierpienie w Jerozolimie (16,23). W czasie całej swej działalności Jezus sprzeciwia się wszelkiemu złu, co najwidoczniej przejawia się w wypędzaniu złych duchów.

Szczególnie interesujące są niektóre powiązania opisów męki z opisem kuszenia. Oto kiedy w Ogrodzie Getsemani Jezus zostaje pochwycony wypowiada słowa: Czy myślisz, że nie mógłbym poprosić Ojca mojego, a zaraz wystawiłby Mi więcej niż dwanaście zastępów aniołów? (26,53). Nawiązuje w ten sposób do swojej mocy i opieki Ojca, który momentalnie obroniłby swojego Syna, a co chciał poddać próbie szatan w czasie drugiej pokusy. Jezus również w Ogrójcu, gdy jest bezpośrednio narażony na niebezpieczeństwo, nie ucieka się do pomocy nadprzyrodzonej.

Jeśli jesteś Synem Bożym… – mówi szatan. Członkowie Sanhedrynu oskarżają Jezusa i wypytują się Go o Jego synostwo Boże (26,63), natomiast słowa zgromadzonych pod krzyżem są identyczne jak te, wypowiedziane przez kusiciela: Jeśli jesteś synem Bożym, zejdź z krzyża (27,40). W scenie pod krzyżem czytamy o drwinach i ironicznych słowach zebranych, którzy wystawiają Jezusa na próbę, namawiają do niezwykłej interwencji, która wyzwoliłaby Go od cierpienia. Jest Królem Izraela, niechże zejdzie z krzyża, a uwierzymy w Niego (27,42). Męka Jezusa dobitnie ukazuje, iż nie był On Mesjaszem triumfującym, posiadającym władzę czysto militarną, polityczną, lecz Mesjaszem pokornym, oddanym we wszystkim Ojcu, a przez to ponoszącym cierpienie. Zgromadzeni na Golgocie kpią z tego zaufania i kuszą dalej: zaufał Bogu: niechże Go wybawi, jeśli Go miłuje (27,43). Tylko setnik stojący pod krzyżem zrozumiał to, czego nie pojęli inni. Po śmierci Jezusa uwierzył, że Prawdziwie, ten był Synem Bożym (24,54), przekreślając wszelkie wątpliwości zawarte w pytaniach kusiciela i oskarżycieli Jezusa.

Autor tekstu ewangelicznego znał dobrze wierzenia i oczekiwania mesjańskie Żydów tamtych czasów, był jednym z nich. Rozumiał także, że Jezus musiał cierpieć, aby w ten sposób objąć panowanie nad swoim królestwem, które posiada inny porządek aniżeli królestwa ziemskie, i dlatego nie musiał zwyciężać siłą ciemiężycieli Izraela. On walczył i walczy ze złem atakującym wnętrze człowieka, przyszedł przecież po to, aby ludzi wyzwolić spod panowania ciemności i przyprowadzić do światła.

Na zakończenie otwórzmy jeszcze Ewangelię według św. Mateusza na ostatnim rozdziale. Końcowe wersety opisują Jezusa żegnającego się ze swoimi uczniami na górze (28,16-20). Tutaj Jezus wyraźnie stwierdza: Dana mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi, podczas gdy w czasie kuszenia diabeł ukazywał siebie jako władcę świata. I co najważniejsze w tym momencie to uczniowie oddają pokłon Jezusowi, jako prawdziwemu Panu, jako temu, któremu należy się wyłączna cześć. Ostatnie wersy Ewangelii św. Mateusza odwracają całą sytuację z trzeciej pokusy i niosą nadzieję, że wbrew przeciwnościom i cierpieniu, sprawiedliwy i ufający Bogu podąża właściwą drogą.

Na początku Wielkiego Postu fragment o kuszeniu Jezusa poucza o trudnych postawach: posłuszeństwie Bożym planom i zaufaniu. Patrząc na czterdzieści dni naszego postu, okresu wytężonych wysiłków duchowych, należy sobie zdać sprawę, że nie szybkość ani efektywność działań liczy się w życiu duchowym. Liczy się motywacja i ponawianie wyborów pozostania przy Prawdzie i Świetle.