Luty 2001

W służbie najuboższym

Uczony i gorliwy pasterz

Samorządny umysł

Światło dla odrzuconych

Obecność Chrystusa w znaku jedności wierzących

Ks.Luigi Giussani

Na służbie u Królowej

Nowy biskup z Wrocławia

Nie-zwykła szkoła

550 lat kościoła na wrocławskim Ołtaszynie

W poszukiwaniu szczęścia

Śląskie Castel Gandolfo

Czy niechodzenie na religię jest grzechem?




Strona główna

Archiwum

Na służbie u Królowej


Zawsze miałem osobiste nabożeństwo do św. Jadwigi, Królowej, zwłaszcza w latach szkolnych i akademickich, wszak wiedziałem nie tylko z historii, szkolnej, ale tradycji domowej o wielkiej wspaniałej młodej królowej i o jej wielkiej miłości do żaków, o których bardzo się troszczyła. Będąc prawie co roku z osobistą pielgrzymką (przed egzaminami) u jej grobu widziałem setki tarcz szkolnych jako dowody sympatii a przede wszystkim dziękczynne wota za jej wstawiennictwo u Pana. Dziś już ich nie .ma, bo tarcze wyszły z mody szkolnej, a szkoda. Widziałem także wieńce ze wstążkami o węgierskich barwach narodowych jako znaki, że jest jakaś więŸ jeszcze między nią a jej ojczyzną, z której przybyła. Dziś już i wieńców nie ma, a to jest jeszcze większa szkoda! Większa część młodego pokolenia Węgrów już nawet nie wie kim była Jadwiga a tym bardziej, jakie zasługi ma nie tylko dla naszych narodów, ale licznych narodów Europy.

W roku 1996 rozpoczęła się prawdziwa przygoda ze św .Jadwigą. Pomyślałem sobie, że teraz po latach odwdzięcza się łaskami o jakich nie myślałem - "Skoro tyle lat dochowywałeś mi rycerskiej wierności, powierzam ci teraz siebie, abyś mnie zawiózł do mojej ojczyzny, gdzie urodziłam się i wychowałam" - chyba tak mi powiedziała-wszystkimi kolejnymi wydarzeniami które w krótkim czasie, jedno po drugim występują. Otóż, dokładnie 17 grudnia 1996 r. krótko, na .pół roku przed planowaną kanonizacją otrzymałem list od pani dr Rity Majkowskiej z krakowksiego PAN-u , gdzie pracuje jako archiwistka. Była to odpowiedŸ w pierwszym względzie na mój list dotyczący ewentualnych materiałów archiwalnych związanych z historią kościoła "polskiego" w Budapeszcie. Niestety, nic nie udało się znaleŸć, ale druga część listu rozpoczynała właściwą przygodę dotyczącą królowej i zaprowadziła w rezultacie do tejże historii. Skierowana do mnie prośba dotyczyła pomocy w pracach Komisji Postulacyjnej, zabrałem się więc do realizacji próśb.

Pierwsza prośba dotyczyła informacji o obrazie Królowej Jadwigi pędzla Michaliny Janoszanki ofiarowanego przez autorkę w roku 1933 Muzeum w Budapeszcie. Druga, odnosząca się do publikacji i kultu Królowej Jadwigi na Węgrzech. Trzecia, wiąże się z informacją zawartą w piśmie katolickim, przedwojennym - "Dzwon Niedzielny" (l4-l938-nr36, str.6l3) pt.: "Węgrzy o Królowej Jadwidze". Ks. dr. Vargha, profesor węgierskiego w Pecs, przybył do Polski, aby dowiedzieć się w jak przedstawia się obecnie sprawa beatyfikacji Królowej Jadwigi, którą żywo interesują się na Węgrzech, gdzie stała kolebka wielkiej monarchini polskiej i przyszłej świętej Kościoła Katolickiego. Zapewniał on księdza postulatora Topolińskiego, że Węgrzy poczuwają się do obowiązku przyczynienia się do kanonizacji córki króla Ludwika Wielkiego. i przyrzekł przysłac świeżo odkryte rękopisy prac Jadwigi. Zaznajomił się w Polsce z bibliografią dotyczącą Jadwigi, by na Węgrzech szerzyć kult.

Odnośnie do pierwszej informacji, okazało się, że po skontaktowaniu się ze wszystkimi muzeami w Budapeszcie, w żadnym z katalogów nigdy nie figurował portret Królowej Jadwigi, malarka natomiast nie jest tu znana.

Druga prośba mogłaby zostać spełniona w całości, gdyby grupa fachowców z Polski przebadała materiał archiwalny dobrze zachowany u Andegawenów oraz z lat 30. w Archiwum w Esztergomo. Wiadomo, że sam tego zadania nie jestem w stanie wykonać.

Zresztą, jakiekolwiek nowe materiały nie zmieniłyby już niczego w sprawie ostatecznej decyzji związanej z kanonizacją Królowej.

Również spełnienie trzeciej prośby okazało się niemożliwe, ponieważ wspomniany ks.Vargha, aczkolwiek zostawił po sobie bogatą spuściznę literacko-naukową, ale jak poinformowano mnie w Kurii w Pecs oraz Archiwom Ojców Cystersów w Ziro nie znaleziono żadnych materiałów dotyczących Jadwigi. Okazało się póŸniej z relacji pani Majkowskiej, że ks. Topoliński wioząc zdobyte na Węgrzech materiały do Gdańska, a było to już w czasie wojny został aresztowany przez Gestapo i zamordowany. Zdobyte materiały, których treści nie znamy w ten sposób zostały na zawsze utracone. Tak skończyły się przedwojenne starania polsko-węgierskie o beatyfikację i kanonizację Królowej. Wojna po raz kolejny przeszkodziła w pracach nad wyniesieniem na ołtarze przede wszystkim na Węgrzech, ze zrozumiałych nam względowi W Polsce zostały podjęte i to dzięki szczególnym staraniom przyszłego papieża, Karola Wojtyły. Zostały sfinalizowane beatyfikacją w 1987 i kanonizacją w 1997 roku.

Ale powróćmy do sprawy poszukiwanego obrazu, który do chwili obecnej nie daje mi spokoju. Pozwolę sobie kolejny raz zacytować fragment listu pani Rity Majkowskiej z dnia 24 kwietnia 1997 r dotyczący obrazu. "W Archiwum błog. Jadwigi Królowej Polski, w którym znajduje się zeznanie Felicji Kowalewskiej z roku 1949 w sprawie kultu służebnicy Bożej, Królowej Polski, w którym na stronie 18 czytamy: W katedrze Wawelskiej duży obraz Królowej jest obwieszony wotami (srebrnymi srecami). Obraz nie tak dawno wymalowany przez Michalinę Janoszankę. Ona też wymalowała wspaniale Królową Jadwigę na pamiątkę Zjazdu Episkopatu i Narodu Polskiego na Jasnej Górze w Częstochowie w celu przedłożenia Stolicy Apostolskiej prośby o zaliczenie Królowej Jadwigi w poczet świętych. Zjazd ten odbył się 24 września 1933 r. Ponieważ obraz ten przeznaczyła Janoszanka do Muzeum w Budapeszcie, przeto posłowie węgierscy za bytnością swoją w Krakowie z wielkim podziękowaniem obraz ten otrzymali od M. Janoszanki. (W archiwum katedry jest obraz, o którym pisze autorka, nic jednak nie wiadomo na temat tego drugiego obrazu. Wiadomo też z kronik Katedry Wawelskiej, że posłowie z Budapesztu byli zarówno w l933 roku na Wawelu jak też w 1934-roku - są ich wpisy, nie ma jednak żadnej wiadomości na temat daru. Jest to obraz olejny na płótnie formatu w granicach 80x100 cm, taki jest zachowany w Polsce. Kopia powinna być podobna - jest inne ułożenie, nie ma ryngrafu Matki Bożej Częstochowskiej.

I co tu robić, pytam siebie, jedyne wyjście z labiryntu czy ślepej uliczki to prosić św. Jadwigę o pomoc. Po niedługim czasie rzeczywiście przychodzi, rodzi się myśl pewnego póŸnego wieczoru, aby sięgnąć do archiwum kościoła "Polskiego", do starych arkuszy remanentowych sporządzonych po śmierci ks. Wincentego Danka i jego następców. Nie myliłem się, pośród licznych przedmiotów, także obrazów figuruje portret Królowej Jadwigi, tak w roku 1945 jak 1946. Ale już w 1949 przy przekazaniu parafii ks. Karolowi Dragoszowi w spisie nie znajdujemy portretu Królowej! Jaki los spotkał to dzieło sztuki, zapytamy. Przypuszczać, należy że ten sam, jak i wiele innych rzeczy znajdujących się w kościele i Domu Polskim w tym czasie, stał się łupem tych, którzy "ratowali mienie" po likwidacji Domu i wkroczeniu "nowej ery".

Ale wróćmy do początków wędrówki Królowej Jadwigi. Postawiłem hipotezę,że obraz podarowany delegacji na Wawelu nie został przekazany w rezulatacie Muzeum, ale nowo wybudowanemu kościołowi "Polskiemu", który był już prężnie działającą placówką duszpasterską i oświatową. Był to rok Jadwiżański oraz króla Stefana Batorego. W związku z obchodami Batorego także była delegacja na Wawelu. Nowo powstałe drużyny harcerskie wybierając patronów swoich przyjmują ich imię ,chłopców Stefana Batorego a dziewcząt Królowej Jadwigi. Król upamiętniony zostaje postawieniem pomnika w Budapeszcie-,Jadwiga, uważana powszechnie za świętą, trafia do kościoła. Ale jest to na razie hipoteza którą trzeba udowodnić. Gdzie szukać wiarygodnych Ÿródeł? Pytam, czy ktoś z jeszcze żyjących pamięta? Zapytani harcerze-seniorzy niezbyt sobie przypominają, było to już przecież bardzo dawno. Ale może jest jeszcze ktoś, kto przypomni sobie i jest trochę młodszy. Otóż tak, pan Tibor Berki, jedyny ministrant ks. Danka, który miał wstęp do pokoju proboszcza na plebanii i czasem z czegoś się mu zwierzył w zaufaniu ks. Danek. Próbuję zatem spotkać się z panem Tiborem i pełen napięcia zadaję mu pytania, odpowiedŸ pada natychmiast, tak, oczywiście, pamiętam. Nieraz był obraz wystawiany w kościele, widziałem też wśród niesamowitej ilości szpargałów w pokoju ks. Danka. Były tam i inne obrazy, plany budowy, papiery, ach, czegóż tam nie było? Pytam dalej, a jeśli pokażę zdjęcie, czy pan pozna? Oczywiście, że tak, pada odpowiedŸ. Oto zdjęcie, niezbyt doskonałe. Tak,to ten - odpowiada i pokazuje rękoma rozmiary obrazu. Ukazane jak zauważam, odpowiadają mniej więcej przypuszczalnym wymiarom. Ale co się z nim stało? - Wiadomo! Ale przypominam sobie - mówi dalej, że chyba przed łaty widziałem ten obraz w Instytucie Polskim, wie ksiądz tam na Andrassy. Pomyślałem, nie ma innego wyjścia, trzeba to sprawdzić. Dzwonię więc i pytam, proszę o zorientowanie się, ale po dłuższym oczekiwaniu otrzymuję odpowiedŸ, że nawet najstarsi nie pamiętają takiego obrazu. Tak więc sprawa zostaje nadal w drugiej swej części otwarta. Choć i pierwsza cześć, przedwojenna nie jest do końca wyjaśniona, gdyż nie miałem jeszcze okazji do osobistego wglądu w księgę pamiątkową na Wawelu. Tak więc hipoteza postawiona czeka na rozwiązanie. A może ktoś z Szanownych czytelników coś sobie czytając przypomni na ten temat?

Po dwóch latach, już po kanonizacji, ponownie "Przychodzi do mnie św. Jadwiga z kolejną propozycją. Skoro nie udało się odnaleŸć portretu to daj wymalować obraz tło ołtarza który mi wystawisz jako pierwszy na Węgrzech w którym pragnę zamieszkać po 600 latach po moim wyjeŸdzie z Ojczyzny". Posłuszny Królowej zacząłem starania aby zadośćuczynić prośbie. Na mój pierwszy krok poczyniony w tym kierunku przyszła odpowiedŸ, a potem wystawa p. Jana Bruzdy, wizyta w Krakowie u sióstr św. Jadwigi Królowej, zaproszenie sióstr do parafii w Pecs z prelekcją, wizyta w kościele "Polskim" dalsze plany idące w kierunku spełnienia kolejnych próśb świętej Królowej, która pragnie z całym swoim bogactwem 600-letniego dziedzictwa stanąć do służby naszym narodom, co więcej, jednoczącej się Europy!

ks. Maciej Józefowicz