Luty 2001

W służbie najuboższym

Uczony i gorliwy pasterz

Samorządny umysł

Światło dla odrzuconych

Obecność Chrystusa w znaku jedności wierzących

Ks.Luigi Giussani

Na służbie u Królowej

Nowy biskup z Wrocławia

Nie-zwykła szkoła

550 lat kościoła na wrocławskim Ołtaszynie

W poszukiwaniu szczęścia

Śląskie Castel Gandolfo

Czy niechodzenie na religię jest grzechem?




Strona główna

Archiwum

Samorządny umysł


Od wielu lat ludzi, którzy zajmują się rozwojem społecznym nurtuje pytanie: jaka jest relacja między zmianą struktur społecznych, instytucji, prawa, ustroju, a zmianą ludzkich indywidualnych zachowań. Jedni myśliciele np. o marksistowskim sposobie pojmowania świata uważają, że społeczeństwo tak bardzo wpływa na zachowania i tożsamość jednostki, że wręcz tworzy ją jako podmiot. Nowych ludzi może więc wygenerować nowe społeczeństwo. Bez rewolucji w strukturach, normach prawnych, bez nowych mechanizmów władzy, wysiłki poszczególnych jednostek są skazane na niepowodzenie.

Odwrotną stronę medalu reprezentują filozofowie opcji liberalnej. Mówią: zawsze jesteś wolny. Nawet jak społeczeństwo krepuje cię przepisami, narzuca obce struktury - jesteś wolny. Nawet, gdy ktoś cię szantażuje, grozi śmiercią, jeśli coś zrobisz lub czegoś nie zrobisz - masz wybór: umrzeć lub ulec szantażyście. Nie musisz zmieniać innych, wystarczy, że sam się zmienisz. A jeśli twój przykład przekona innych do zmiany, jesteś na dobrej drodze do demokratycznej zmiany ustroju.

Wydawałoby się, że w każdej z tych orientacji tkwi ziarno prawdy. Tak, ziarno...

Uproszczenia czasem pomagają zrozumieć rzeczywistość, ale o wiele częściej ją zaciemniają.

Problem bowiem pozostaje i jest widoczny szczególnie wtedy, gdy zachodzi niespójność między różnymi elementami struktury społecznej, a także między myśleniem i zachowaniem jednostek. Przykład pierwszy: demokracja tak, ale tylko w polityce; w biznesie: zamordyzm i "wyścig szczurów". Przykład drugi: kochamy Papieża - wybieramy Kwaśniewskiego.

Czy to przemiany nas tak ogłupiły, czy wyprzedziły za daleko i nie nadążamy ze zmianą mentalności? Spróbujmy znaleŸć odpowiedŸ w chrześcijańskiej myśli społecznej, w personalistycznym ujęciu relacji człowiek - społeczeństwo. W tym podejściu realizm zastępuje jednostronne widzenie świata. Widać to bardzo wyraŸnie na przykładzie definicji wolności zawartej w Katechizmie Kościoła Katolickiego: "Wolność jest zakorzeniona w rozumie i woli mozliwością działania lub niedziałania, czynienia tego lub czegoś innego, a więc podejmowania przez siebie dobrowolnych działań. (1731). Wolność czyni człowieka odpowiedzialnym za swoje czyny, w takiej mierze, w jakiej są one dobrowolne. (1734) Poczytalność i odpowiedzialność za działanie mogą zostać zmniejszone, a nawet zniesione, na skutek niewiedzy, nieuwagi, przymusu, strachu, przyzwyczajeń, nieopanowanych uczuć oraz innych czynników psychicznych lub społecznych. (1735)". Człowiek jest wolny, ale może być też zniewolony. Warunki społeczne mogą sprzyjać rozwojowi osoby ludzkiej, ale mogą też niszczyć człowieka i wtedy muszą być zmienione. Zmiana zaś społeczna nie udoskonali automatycznie każdego człowieka, ale doskonalenie uczyni możliwym, realnym i pożądanym.

Miejscem strategicznym, bazą planowania i realizacji jakichkolwiek zmian, zarówno indywidualnych, jak i zbiorowych, jest jednak zdecydowanie ludzki umysł.

Umysł zniewolony, umysł totalitarny, umysł natchniony, wielki umysł. Jest synonimem paradygmatu. Umysł jako paradygmat niesie w sobie założenie, że za każdą strukturą społeczną kryje się nie tylko określony prąd myślowy, nie tylko idea, ale konkretni ludzie, którzy swoimi nawykami myślenia i działania albo niemyslenia i niedziałania podtrzymują te właśnie struktury. Dzieje się tak nawet wtedy, gdy wyznawane świadomie przekonania i podejmowane decyzje różnią się od przyjętego paradygmatu. Może się więc zdarzyć, że człowiek wierzący i praktykujący, który regularnie chodzi do spowiedzi, pielęgnuje w głębi umysłu założenie: "moje życie to moja sprawa i nikomu nic do tego". Może też być bezdomny alkoholik, który błaga: "pomóżcie mi, to się zmienię", ale w głębi serca jest przekonany, że lepiej się nie zmieniać, bo wtedy inni przestaną mu pomagać.

Umysł samorządny to także zbiór często nieuświadomionych najgłębszych założeń, które sprzyjają realizacji samorządności w różnych aspektach życia publicznego, pomagają zarówno w pełni wykorzystać istniejące struktury samorządowe, jak i tworzyć nowe.

Żeby lepiej zrozumieć, jak przejawia się umysł samorządny, wystarczy z wyczuciem poczytać społeczne encykliki papieskie. Nie przesadzam. Już Leon XIII w encyklice Rerum Novarum po krytyce ówczesnej sytuacji proletariatu zaproponował potrójne rozwiązanie, za które powinny wziąć odpowiedzialność trzy podmioty społeczne: Państwo, Kościół i sami robotnicy. Papież postawił robotników na równi z potężnymi instytucjami. Tych, którzy doznają ucisku lub są jedynie adresatem działań pomocowych wzywa do aktywności w ramach stowarzyszeń zawodowych: "W końcu pracodawcy i pracownicy sami wiele uczynić mogą w tej sprawie za pośrednictwem tych urządzeń, które pomagają potrzebującym i klasy społeczne do siebie zbliżają. (...) Stowarzyszenie jest uważane za prywatne, ponieważ pożytki prywatne swych członków ma na celu"(RN 36,37).

Państwo nie może dowolnie odmawiać im prawa do istnienia, ich wolność jest - wprawie natury. Świat nie dzieli się na tych, którzy pomagają i tych którzy potrzebują pomocy, ale na tych , którzy poddają się, gdy widzą problem i tych, którzy sami próbują go rozwiązać.

Nietrudno dostrzec w tym cytacie podstawowy rys samorządności: aktywne podejście do problemu, "branie spraw w swoje ręce'. Umysł samorządny to afirmacja samodzielności, samopomocy i zasady pomocniczości. O tej zasadzie Pius XI pisze, że: "Niesprawiedliwością, szkodą społeczną i zakłóceniem ustroju jest zabieranie mniejszym i niższym społecznościom tych zadań, które mogą spełnić i przekazywanie ich społecznościom większym i wyższym" (QA 79).

Niesprawiedliwością - bo jednym z podstawowych praw obywatelskich jest prawo do inicjatywy, do udziału w wytwarzaniu dóbr powszechnych, do wykonywania zadań publicznych, prawo do dawania czyli inaczej sprawiedliwość spółdzielcza.

Szkodą społeczną - bo efektywność dużych, centralnie sterowanych organizacji jest mniejsza - większość energii idzie na utrzymanie struktury w całości i rozrost biurokracji, a nie na działania merytoryczne.

Zakłóceniem ustroju - bo bierność obywateli prowadzi do stagnacji, niewydolności służb społecznych i nadużyć władzy, pozbawionej społecznego współdecydenta.

Umysł samorządny to akceptacja własnego i cudzego prawa do dawania, gotowość do współdecydowania, współodpowiedzialności i współponoszenia konsekwencji.

Samorządność to także uznanie prawa do błędu (u siebie i u innych), bo błądzenie jest integralnym elementem rozwoju. Niedojrzałość nie może zamykać drogi do współdecydowania, a dojrzałość nie może być traktowana jako warunek , bo ona właśnie rodzi się we współuczestnictwie. Można tu przez analogie odnieść się do zasad zdrowego wychowania dzieci. Samorządność nie ma nic wspólnego z paternalizmem, z postawą: "Pozwolę wam trochę podyskutować, ale i tak ja wiem najlepiej, co dla was dobre".

Umysł samorządny to umysł wolny od alienacji wszelkiego rodzaju. Jedynym podmiotem, któremu człowiek może się poddać, podporządkować, zrezygnować z wolności, jest Bóg. Człowiek wolny to również człowiek szanujący wolność innych. Istnieje taka prawidłowość, że człowiek zniewolony, próbuje sobie to zrekompensować, zniewalając innych, wywierając na nich presję, manipulując nimi. Człowiek ma bardzo silną potrzebę kontroli sytuacji. Jeśli z jednej strony odczuwa ucisk, to z drugiej szuka przestrzeni wolności. Jeśli komuś lub czemuś odda kontrolę nad swym życiem, to próbuje przejąć taką kontrolę nad kimś innym, w innej dziedzinie. Człowiek o samorządnym umyśle potrafi dzielić się władzą i wolnością z innymi - w każdej płaszczyŸnie życia społecznego: w rodzinie i w zakładzie pracy, w gminie i w Kościele.

Ważnym aspektem samorządności jest "wewnątrzsterowność". Człowiek wewnątrzsterowny to taki, który świadomie wybiera określony sposób zachowania, który uważa, że zawsze ma więcej niż jeden wybór, że może wpływać na siebie i na swoje otoczenie i brać pełną odpowiedzialność za skutki swych działań. Styl myślenia takiego człowieka opisany jest w modlitwie przypisywanej św. Franciszkowi: "Panie, daj mi siłę zmienić to, co muszę; pokorę do znoszenia tego, czego zmienić nie mogę i mądrość w odróżnieniu jednego od drugiego." Przeciwieństwem jest człowiek zewnątrzsterowny tzn. taki, który winę za wszystko, co mu się nie udaje i z czym się nie zgadza, przypisuje innym.

Wreszcie umysł samorządny to przeciwieństwo umysłu totalitarnego, przeciwieństwo systemu, który chciałby zawłaszczyć całego człowieka, kontrolować wszystkie wymiary jego życia. Człowiek ma jednak tak bogate życie, że może swoją osobowością obdzielać różne grupy i organizacje, w każdej z nich zostawiając cząstkę siebie. Istnieją tylko dwie instytucje, w które wchodzi cały człowiek, tworząc pełną komunię osób: to rodzina i wspólnota (zakonna lub Kościół jako całość). Taki całościowy, "totalny" charakter próbują przypisać sobie inne grupy np. przedsiębiorstwa, partie lub sekty, które uważają, że mają priorytet i nie biorą pod uwagę, że człowiek ma prawo należeć do różnych grup społecznych i wobec każdej z nich ma określone zobowiązania. Samorządność to uznanie dla wielowymiarowości społecznej człowieka, dla jego różnych ról.

Po tych kilku refleksjach pora na pytania: Czy twój umysł jest umysłem samorządnym? Czy twój obraz świata sprzyja rozwojowi samorządności w najbliższym otoczeniu?

Małgorzata Suwaj