Styczeń 2004

Prośmy Pana
ks.Janusz Michalewski

Kościół ma być sobą
Michał Gierycz

Poprawność demokratyczna, czyli prawda kontra pewność przekonań
Piotr Wróbel

Z drugiej strony ekranu
ks.Dariusz Iwański

Zbieramy to, co zasialiśmy(czyli: czy bezpieczna szkoła?)
ks.Rafał Kowalski

Budowanie wspólnoty
Rozmowa z ks. Januszem Prejznerem, proboszczem parafii Świętej Rodziny we Wrocławiu

Powstanie Styczniowe
Edward Czapiewski

Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży w Świdnicy
Grzegorz Mędrala

Bogu, ludziom i potomnym
ks. Arkadiusz Chwastyk, Michał Jelonek

Media Kościoła Wrocławskiego
ks.Tadeusz Reroń




Strona główna

Archiwum

Prośmy Pana
ks.Janusz Michalewski


Ewangelista Łukasz rozpoczynając opowieść o narodzeniu Jezusa, przytacza kilka dokładnych faktów historycznych, a te konkretnie opisane uwarunkowania ukazują nam prawdę, że jednym ze sposobów działania Boga jest Jego obecność w ludzkich dziejach. Bóg nie objawia siebie abstrakcyjnie, ale bardzo konkretnie - przez historię, nie tylko złożoną z wielkich wydarzeń, ale także przez te związaną z naszym codziennym życiem. Ten dokładny Łukaszowy opis uświadamia nam prawdę, że Bóg pragnie wkraczać nieustannie w naszą historię, na którą się składa nasza codzienna egzystencja i to ona ma być miejscem naszego zbawienia i doświadczania prawdy o bożej Opatrzności i to w nią wkracza Jezus, by stała się nasza osobista historia zbawienia.

Uświadamiając sobie tę prawdę prosimy Boga o łaskę przyjęcia naszej historii życia, a zwłaszcza naszej codzienności i o to, byśmy wierzyli, że to ta, jak nieraz mówimy "szara codzienność" jest z woli Boga dla nas miejscem spotkania z Nim. Prosimy, byśmy tej naszej codzienności nie odrzucali, ale przyjęli ją jako zaproszenie do uczynienia z niej naszej osobistej historii zbawienia, bo Bóg nie pragnie nas odrywać od codzienności, ale chce byśmy odkryli, że to właśnie ona jest naszą droga doświadczania Jego miłości.

Zwróćmy się także do Boga z prośbą, o to, by dał nam potrzebne siły, do zmagania się z wszystkimi zaistniałymi w naszym życiu trudnymi wydarzeniami, a zwłaszcza udzielił potrzebnych łask do przezwyciężenia naszych życiowych zranień. Prośmy o to, by one nas nie zamykały w sobie, w poczuciu rozpaczy i beznadziei. Poprośmy zatem Jezusa, by w sposób szczególny wszedł ze swoją łaską zwłaszcza w historię naszych zranień. Powierzmy mu ból zrodzony z naszych grzechów, upadków i chwil ulegania słabościom. Oddajmy mu nasze cierpienie, zrodzone z zawiedzionych oczekiwań, poczucia osamotnienia, bezradności i bezsilności. Oddajmy mu także ból naszej zranionej godności, powstały w wyniku doświadczenia braku szacunku i odrzucenia. Widząc Jezusa rodzącego się w nędznej stajni, uświadommy sobie, że i nasza bieda oraz nędza nie odcinają nas od daru Jego obecności. Prośmy zatem, by ta prawda przyniosła nam dar pokoju..

Św. Łukasz wspomina o wspólnej wędrówce Maryi i Józefa z Nazaretu do Betlejem, podczas której są oni przy sobie i wspólnie zmagają się z trudami podróży. Wyobraźmy sobie tę wędrówkę. Zobaczmy ich wspól-ne wspieranie się i pomaganie sobie.

Dostrzeżmy to wzajemne oddanie i poczucie wzajemnej przynależności. Chciejmy doświadczyć ciepła ich miłości i duchowej bliskości. Ta ich wspólna wędrówka to jeden z elementów ich codzienności

Przyglądając się Maryi i Józefowi, chciejmy najpierw podziękować Bogu za naszych bliskich - za ich obecność, wsparcie, codzienne towarzyszenie i uczestniczenie w naszych radościach i smutkach. Jak bardzo nieraz jesteśmy wdzięczni im za to, że nie pozostawili nas w sytuacji odczuwania bezradności i zagubienia! Dla wielu z nas ich istnienie i obecność w życiu odczytywana jest jako szczególny wyraz Bożej opatrzności. Prośmy także Boga, by udzielił naszym rodzinom daru naśladowania Maryi i Józefa w ich codziennym życiu. Prośmy, byśmy nie uciekali od tego, co trudne w naszej codziennoś-ci, byśmy nie pozostawiali naszych najbliższych w osamotnieniu, kiedy muszą się zmagać z kłopotami i problemami. Zwróćmy się do Boga z prośbą, by poprzez głos naszego serca, nie pozwalał nam obciążać ich naszą nieodpowiedzialnością i uciecz-ką w wygodnictwo. Prośmy także o świadomość, że to nasze wspólne życie, wspieranie się i zmaganie, jest dla nas drogą realizacji Bożej woli,

Prośmy Boga, by nasze rodziny były domami w prawdziwym tego słowa znaczeniu. Prośmy o kochanie naszych najbliższych w miarę jak najbardziej bezwarunkową miłością. Zwróćmy się do Boga z gorącą prośbą, by zwłaszcza dzieci doświadczały od swoich bliskich atmosfery domu i by w ten sposób budowały w swoim sercu poczucie przynależnoś-ci. Prośmy także o potrzebne łaski dla ich rodziców, by przede wszystkim nie zabrakło im cierpliwości w miłości do nich. Prośmy, by wsparciem dla rodziców była także ich więź małżeńska, by w niej szukali sił i mocy do ufnego zmagania się z codziennym życiem.

Św. Łukasz pisze, że Maryja położyła nowo narodzonego Jezusa w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie (2, 7). Warto postawić sobie pytanie: dlaczego nie było dla nich miejsca w gos-podzie? Powód może być prozaiczny. Skoro w kraju był tak wielki ruch ludzi związany z przeprowadzanym spisem, to rzeczywiście trudno było znaleźć wolne miejsce w wielu gospodach. Powód jednak może być inny. Maryja z Józefem nie byli ludźmi majętnymi i z pewnością było to widoczne także w ich ubiorze. Właściciele gospód, widząc ich przed sobą, być może, kalkulowali: Jak ich przyjmę, to zajmą mi miejsce, a z nich nie da się za dużo wyciągnąć. Przy dzisiejszym ruchu na pewno znajdą się na ich miejsce lepiej uposażeni, na których będzie można więcej zarobić. Nic dziwnego zatem, że z ich ust padała odpowiedź: Nie mam już wolnych miejsc. Idźcie gdzie indziej. Moglibyśmy powiedzieć, że przez taką postawę zmarnowali okazję uczestniczenia w czymś wielkim.

Prośmy zatem Boga o wolność od takich zewnętrznych kryteriów w patrzeniu na ludzi.

Prośmy, byśmy nie cenili ludzi ze względu tylko na to, co robią, co posiadają, jakie miejsce zajmują na szczeblach władzy, ani tym bardziej, by miałoby to być powodem ich lepszego trakto-wania kosztem drugich mniej majętnych, ubogich, nie posiadających władzy. Nic tak nieraz nas nie boli, jak właśnie brak szacunku, z jakim się spotykamy tylko dlatego, że nie zajmujemy wyższej społecznej pozycji, nie mamy zasobniejszego portfela, czy też nie jesteśmy za bardzo znani. Zwróćmy się z gorącą prośbą do Boga, byśmy patrzyli na innych przez pryzmat serca, dostrzegając nasze pragnienia doświadczenia miłości i dzielenia się nią z innymi. Prośmy, by jedynym powodem naszej postawy szacunku względem kogoś, był fakt, że stoi przed nami po prostu człowiek.

W czasie Bożego Narodzenia w naszych kościołach stanęły liczne świąteczne stajenki, przedstawiające wydarzenia z nocy narodzenia Jezusa. W centrum tych stajenek znajdziemy umieszczoną figurkę nowo narodzonego Jezusa - dziecka. Ten Jezus przedstawiany w postaci dziecka uświadamia nam bardzo ważną prawdę życiową odnośnie do nas ludzi. Prawdę o tym, że w sercu każdego z nas istnieje wymiar dziecka. Ten wymiar dziecka objawia się w nas w postawie wrażliwości, prostoty, zaufania, spontanicznej radości, ale przede wszystkim w pragnieniu bycia kochanym. Historia rodzącego się pośród nas Syna Bożego w postaci dziecka niesie zatem przesłanie, że Bóg przychodzi do nas zwłaszcza po to, by zaspokoić w naszych sercach to głębokie pragnienie bycia kochanym i doświadczania miłoś-ci. To właśnie odkryta i doświadczana w głębi serca miłość Boża, ma stać się dla nas siłą do zmagania się z codziennością, a jednocześnie źródłem radości i otwartości na innych, a także mocy do obrony tego, co w nas najszlachetniejsze i co stanowi o pięknie naszego człowieczeństwa.

Większość z nas jednak wie, że trudno w codzienności zachować nienaruszonym w sercu ten wymiar dziecka. Wielu z nas spotykając się z brutalnością, postawą braku szacunku i niewrażliwości, poniżania, zawstydzania oraz ośmieszania, głęboko go w sobie ukryło i zakopało. Smutek, lęk, zamknięcie w sobie, poczucie osamotnienia i niezrozumienia, dystans i liczne formy obrony przed innymi, a także sztuczne pozy, jakie nieraz w życiu przybieramy, to tylko niektóre znaki podeptanego w nas dziecka. Rodzący się więc pod postacią dziecka Syn Boży, woła do nas, byśmy na powrót uświadomili sobie, że jesteśmy powołani do bycia dzieckiem - dzieckiem Boga. Prośmy Go zatem, by świadomość Jego obecności w naszym życiu, pomagała nam ufać Bogu i ludziom. Prośmy, zwłaszcza w sytuacjach deptania naszej godności i wrażliwości, byśmy nie pozwalali zabijać w sobie tego wymiaru dziecka, bo to on stanowi o istocie i pięknie nas jako ludzi. Niech prawda, że Jezus jest Emmanuelem - czyli Bogiem z nami, Bogiem nieustannie nam towarzyszącym ze swoją miłością, umacnia nasze serca i nie pozwala zamykać się w sobie i popadać w uczucia zgorzknienia i smutku.

Naturalne, że ten wymiar dziecka jest szczególnie obecny w dzieciach. To one w sposób szczególny wrażliwe są na rodzaj głosu, jaki dociera do nich w związku z ich istnieniem i życiem. Prośmy zatem, byśmy naszą postawą niewrażliwości, niezrozumienia, a zwłaszcza odrzucenia, nie przyczyniali się do zam--knięcia ich serc na obecność Boga i innych. Prośmy zwłaszcza dla ich rodziców i opiekunów o dar cierpliwej miłości. Niech ich miłość pomaga dzieciom doświadczać i rozwijać w sobie postawę zaufania, otwartości i dzielenia się szacunkiem z innymi. Prośmy, by przekazywana im miłość budziła w nich radość życia i darzyła ich serca pokojem i poczuciem bezpieczeństwa, a także stała się dla nich czytelnym znakiem istnienia Bożej miłości.