Synodalność w początkach Kościoła

Spotkania biskupów danego regionu były nazywane „synodami”
od greckich określeń „syn” – „razem, wspólnie” i „hodós” – „droga, podróż”.

KS. ADAM ŁUŹNIAK

Wrocław

Sobór nicejski. Ikona Michaela Damaskenosa, XVI w.
Przechowywana w Muzeum Sztuki Sakralnej w kościele św. Katarzyny w Heraklionie

WIKIMEDIA COMMONS

Praktyka działania synodalnego pojawiała się w Kościele od samego początku jego istnienia. Działo się tak z kilku powodów. Pierwszym z nich był fakt, że Jezus przekazał odpowiedzialność za Kościół grupie osób. Kościół, będący dziełem Chrystusa, został oddany pod opiekę uformowanego wcześniej Kolegium Apostołów, którzy czuli, że odpowiedzialność za Chrystusową wspólnotę muszą w jakiś sposób uzgadniać między sobą, by działać w jedności i tę jedność wyrażać. Bardzo wymowną sytuacją zaistniałą w pierwszych latach po zmartwychwstaniu był tzw. sobór jerozolimski, który umożliwił – właśnie w wyniku działań podjętych na sposób synodalny – rozwiązanie sporu dotyczącego obowiązywania prawa Starego Testamentu wśród chrześcijan nawróconych spośród Greków czy Rzymian (Dz 15, 1-29).
Orędzie ewangeliczne bardzo szybko przekroczyło zarówno granice samej Palestyny, jak i kultury semickiej, w której się zrodziło. Nowe środowiska przyjmujące wiarę w Jezusa Chrystusa wnosiły do Kościoła nową wrażliwość i nowe potrzeby. Szczególną konsekwencją tego procesu był pluralizm tradycji stojących u podstaw orędzia o Jezusie Chrystusie. Jego wyrazem są choćby cztery Ewangelie obecne w kanonie Nowego Testamentu. Każda z nich, ujmując Osobę i dzieło Jezusa Chrystusa, akcentuje inny aspekt zbawienia, inny aspekt Prawdy, którą jest Zmartwychwstały Pan. W konsekwencji Kościół od samego początku miał świadomość, że Prawdę widzi się najpełniej we wspólnocie, nikt nie ma nią monopolu, a pełne dochodzenie do niej dokonuje się w jedności Tradycji.
Wspólne pielgrzymowanie
Działanie synodalne było potrzebne również dlatego, że chrześcijanie mieli świadomość, iż na tym świecie są pielgrzymami i że są w drodze ku innej rzeczywistości wysłużonej przez Chrystusa na Krzyżu. W związku z tym wiara w Chrystusowe zmartwychwstanie, prawdy przekazane przez Chrystusa i styl życia zgodnego z Ewangelią nazywane były „drogą”. To właśnie jej zwolenników prześladował Szaweł, zanim spotkał Pana na drodze do Damaszku (por. Dz 9, 2).
Poczucie przynależności do wspólnoty, która jest w drodze, pielgrzymuje ku niebieskiemu Jeruzalem i w tej pielgrzymce chce być wierna swemu Panu, motywowało odpowiedzialnych za wspólnotę do podejmowania decyzji w jedności z całym Kościołem, szczególnie Kościołem apostolskim, od którego dana wspólnota otrzymała wiarę. Biskupi odpowiedzialni za Kościół lokalny – konkretne miasta wraz z ich okolicami – korzystali w wypełnianiu swych pasterskich zadań z różnych zespołów wspierających ich misję, szczególnie z pomocy grona prezbiterów. Przykładem Kościoła, w którym grono prezbiterów wspierało biskupa radą, była Syria początku II wieku, o czym zaświadcza w swoich listach św. Ignacy, biskup Antiochii. Można powiedzieć, że takie działanie było wyrazem synodalności na poziomie diecezji – biskup w swojej odpowiedzialności za głoszenie Ewangelii, sprawowanie sakramentów i zarządzanie wspólnotą wspierany był przez starszych wspólnoty oraz inne zespoły mające swoje określone kompetencje.
Biskupi określonej prowincji starali się także utrzymywać stały kontakt między sobą, by wyrażać wzajemną jedność i wspierać się w działaniach duszpasterskich. Szczególnie ważne były kontakty między biskupami w sytuacjach pojawiania się błędów doktrynalnych lub nowinek, które budziły niepokój lub których ortodoksja była wątpliwa. Było to działanie synodalne na poziomie międzydiecezjalnym. Wspólne rozważanie trudnych kwestii i zagrożeń doktrynalnych pomagało chronić właściwą interpretację słowa Bożego i należyty przekaz Tradycji Kościoła. Takie spotkania biskupów jednej lub kilku prowincji zaczęły być nazywane „synodami” od greckich określeń „syn” – „razem, wspólnie” i „hodós” – „droga, podróż”.

Synody u schyłku starożytności
Przykładem praktyki synodalnej były już w II wieku spotkania biskupów na Sycylii, w Rzymie, w Lyonie czy w Cezarei Palestyńskiej. Troszczyli się oni wówczas o to, aby w danej prowincji uzgadniać różne aspekty dyscypliny kościelnej, zwyczaje dotyczące wyboru kandydatów na urzędy kościelne czy praktyki pokutne. Podejmowali te tematy, by unikać zbyt daleko idących różnic w tym zakresie pomiędzy diecezjami w danej prowincji czy na danym terytorium. Decyzje podjęte w trakcie synodów stawały się prawem obowiązującym na danym terenie, redagowano określone dokumenty w formie listów, o podjętych decyzjach informowano biskupów nieobecnych na spotkaniu, a także biskupów prowincji ościennych. Dzięki temu informacja o decyzjach podjętych na synodach rozchodziła się szeroko i mogła być także punktem odniesienia dla innych diecezji i metropolii. Praktyka synodów rozwijała się szczególnie w okresach względnego spokoju – mówimy tutaj o Kościele pierwszych trzech wieków, który – choć rozwijał się dynamicznie – nie był jeszcze oficjalnie akceptowany na terenie Imperium Rzymskiego. Trudniej było organizować synody w latach prześladowań, choć i w takich okolicznościach biskupi sąsiednich diecezji starali się utrzymywać ze sobą kontakt i wspierać się w wypełnianiu zadań.
Po edykcie tolerancyjnym z roku 313, zwanym edyktem mediolańskim, Kościół uzyskał nowe możliwości w kwestii synodów. Dużo łatwiejsze było odtąd zwoływanie biskupów na wspólne spotkania, można było to czynić częściej i w szerszym zakresie – spotykać się mogli już nie tylko biskupi sąsiednich diecezji, ale całych metropolii, przy udziale ważnych przedstawicieli odległych Kościołów. W takim charakterze zapraszany był na północnoafrykańskie synody lokalne pod koniec IV wieku choćby Augustyn, biskup Hippony, późniejszy święty i doktor Kościoła.
Sobory powszechne
Gdy cesarz Konstantyn, wykazujący dużą sympatię do chrześcijan, postanowił na początku IV wieku zintegrować Imperium Rzymskie religijnie w oparciu o strukturę kościelną, dostrzegł, że Kościół był podzielony, a powodem tego było nauczanie Ariusza, prezbitera z Aleksandrii, które znajdowało wśród biskupów zarówno zwolenników, jak i stanowczych przeciwników. Aby przywrócić jedność episkopatu, Konstantyn zwołał biskupów diecezji leżących na terenie całego imperium, by w jego obecności podczas wspólnych obrad uzgodnili swe nauczanie przywrócili jedność w tej ważnej kwestii doktrynalnej. Był to rok 325, a wydarzenie przeszło do historii jako pierwszy sobór powszechny, zwany soborem nicejskim. Nowością brzemienną w skutki dla późniejszej historii Kościoła było to, że decyzje soboru nicejskiego dotyczyć miały już nie tylko jednej czy kilku prowincji, ale stały się obowiązujące na terenie całego Kościoła, nawet tych diecezji imperium, których biskupów nie było na obradach w Nicei. Odtąd sobory Kościoła powszechnego były najwyższym wyrazem synodalności Kościoła, jedności wszystkich biskupów i ich odpowiedzialności za Kościół.
Patrząc na życie wspólnotowe Kościoła pierwszych wieków, można dostrzec, że potrzeba działań o charakterze synodalnym ujawniała się od samego początku i była związana z naturą Kościoła jako wspólnoty. Potrzeba ta w Kościele starożytnym już od pierwszych dziesięcioleci przyjęła formę praktyki spotykania się biskupów na konferencjach zwanych synodami w celu wspólnego rozważania kwestii doktrynalnych i dyscyplinarnych. Ten zwyczaj zaowocował także na początku IV wieku, już po uzyskaniu przez Kościół wolności, praktyką synodów Kościoła powszechnego zwanych soborami.