Benedykt XVI jako ἐπίσκοπος, czyli stróż wiary

31 grudnia 2022 r. o godz. 9.34 w klasztorze Mater Ecclesiae w Watykanie
zmarł papież Benedykt XVI. 19 kwietnia 2005 r. kard. Joseph Ratzinger został wybrany
na 265. papieża, a od 28 lutego 2013 r., po zrzeczeniu się urzędu, był emerytowanym
papieżem. Jako biskup, a szczególnie Biskup Rzymu, umacniał braci w wierze.

KS. BOGDAN FERDEK

Wrocław

Ciało zmarłego Benedykta XVI, następcy św. Piotra
przed konfesją Apostoła w watykańskiej bazylice, 4 stycznia 2023 r.

MARCIN MAZUR

Polskie słowo biskup pochodzi od greckiego słowa ἐπίσκοπος, które można przetłumaczyć jako uważający na coś, troszczący się o coś, strzegący czegoś. Tym, na co musi uważać biskup, o co musi się troszczyć i czego musi strzec, jest wiara. Biskup jest więc stróżem wiary. To zadanie w szczególny sposób spełnia Biskup Rzymu, czyli papież. Na podpisanych przez niego dokumentach po jego imieniu pojawia się skrót PP, który pochodzi od pierwszych liter łacińskiego wyrażenia Pastor Pastorum, czyli pasterz pasterzy.
Do Biskupa Rzymu jako pasterza pasterzy należy umacnianie pasterzy i wiernych w wierze (por. Łk 22, 32). To zadanie wypełniał również papież Benedykt XVI. Do tego zadania był dobrze przygotowany jako teolog. Wszystkie teksty, które Joseph Ratzinger napisał o wierze, liczą 980 stron. Zostały one zebrane w IX tomie Opera omnia, który nosi tytuł Wiara w Piśmie i Tradycji.
Jako prefekt Kongregacji Nauki Wiary kardynał Ratzinger dbał o pełnię wiary w czasach zamętu – o to, aby była głoszona pełna wiara bez pomijania i skreślania tego, co wymagające. Jako papież ogłosił Rok Wiary, który chciał zwieńczyć encykliką o wierze zatytułowaną Lumen fidei, czyli Światło wiary.
Encyklikę tę promulgował po abdykacji Benedykta XVI papież Franciszek.
Pielgrzymka Benedykta XVI do Polski (25–28 maja 2006) przebiegała pod hasłem Trwajcie mocni w wierze. Do wiary nawiązał Benedykt XVI w swoim duchowym testamencie. Do wszystkich katolików zwrócił się z apelem: Trwajcie mocno w wierze! Nie dajcie się zmylić!
Czym zatem według Benedykta XVI jest wiara? Wiara jest jakby otworzeniem okna na Boga, ale to okno może otworzyć tylko sam Bóg.
Bóg otworzył to okno na siebie przez swojego Syna. Chrystus jest ekspertem od Boga. Jako Syn Boga zna Boga, a jako człowiek mówi nam o Bogu ludzkim językiem. Przyjęcie tego, co Chrystus mówi o Bogu, jest wiarą. Wiara w Boga jest zatem wiarą daną przez samego Boga. Inicjuje ją bowiem łaska Boga.
Wiara zainicjowana przez łaskę domaga się jednak współdziałania ze strony człowieka. To współdziałanie z łaską wiary jest, po pierwsze, zaufaniem Bogu. Wiara jest więc ufnością Bogu, czyli powierzeniem się na dobre i na złe Temu, dla którego nie ma nic niemożliwego (Łk 1, 37). Motywy ufności Bogu podaje następująca modlitwa: Ufam Tobie, boś Ty wierny, wszechmocny i miłosierny.
Ufność Bogu oparta jest więc na takich przymiotach Boga, jak: wierność, wszechmoc i miłosierdzie. Po drugie, współdziałanie z łaską wiary jest również uznaniem za prawdę tego, co Bóg objawił w swoim Synu o sobie, o nas samych i o otaczającej nas rzeczywistości, także tej niewidzialnej, niepojętej, niewyobrażalnej. Znajomość tego objawienia jest konieczna dla samej wiary. Nie można bowiem wierzyć w coś, czego się nie zna. Wielkim problemem współczesnego Kościoła jest analfabetyzm religijny. Jest on równią pochyłą do ateizmu. Wiara jest więc w języku teologii określana jako fides qua i fides quae. Wiara jest zarówno aktem zaufania, jak i tym, w co się wierzy lub co się wyznaje.
Akt zaufania ustanawia osobistą relację z Chrystusem – „wierzę Tobie”.

Ta osobista relacja z Chrystusem implikuje „wierzę w coś”, czyli znajomość objawionego przedmiotu wiary, który można poznać w naturalnym środowisku wiary, czyli Kościele.
Kościół jest naturalnym środowiskiem wiary, bo w nim można usłyszeć słowo Chrystusa, z którego rodzi się wiara (por. Rz 10, 17). Można więc wierzyć tylko dzięki Kościołowi. Nawet ci, którzy przeciwstawiają Chrystusa Kościołowi: Chrystus tak – Kościół nie, zawdzięczają Chrystusa Kościołowi. Mimo dawnych i współczesnych słabości Kościoła był on i jest nadal miejscem, w którym Chrystus mówi do nas, ludzi. Kościół wyłącznie daje nam Chrystusa. Chrystusa nie można więc znaleźć wbrew Kościołowi, lecz tylko w nim. Kościół podobny jest do księżyca, który sam z siebie jest ciemnością, ale rozdaje światło otrzymane od czegoś innego – słońca. Podobnie Kościół – sam z siebie jest ciemny, lecz rozdaje światło, którym jest Chrystus.
Wiara, która rodzi się w Kościele ze słuchania słowa Bożego, ukazuje człowiekowi pochodzącą od Boga przyszłość. Język Biblii oddaje ją za pomocą terminu niebo.
Dzięki wierze w niebo chrześcijanin, stojąc na ziemi, wpatruje się w niebo, a zatem ma podwójne obywatelstwo.
Jest to obywatelstwo ziemskiej ojczyzny, bo chrześcijanin stoi na ziemi, oraz obywatelstwo ojczyzny w niebie, bo chrześcijanin wpatruje się w niebo.
Wpatrywanie się w niebo nie deprecjonuje jednak stania na ziemi, choć owo stanie na ziemi nie powinno prowadzić do czynienia z Kościoła kolejnej organizacji pozarządowej, np. od spraw ekologii. Ponieważ Chrystus jest Logosem, czyli rozumem, więc wiara w Niego musi być rozumna. Skoro Bóg objawił się jako Logos – Rozum, to w konsekwencji wiara w Niego musi być racjonalna, ale nie racjonalistyczna.
Racjonalność wiary oznacza, że nie jest ona sprzeczna z rozumem; jest dla człowieka zrozumiała i że w zakresie określonym przez jej istotę posiada rzeczowe uzasadnienie. Wiara nie jest natomiast racjonalistyczna, co oznacza, że nie da się jej sprowadzić tylko do wymiaru rozumowego. Rozum nie może zastąpić wiary.
Nauczanie Benedykta XVI o wierze jest szczególnie ważne w czasach, gdy wiarę zalicza się do ciemnogrodu. Tymczasem jest odwrotnie.
Jeden z komentatorów niemieckiego tygodnika „Die Zeit” nie bał się napisać o „ogłupieniu przez niewiarę”. Ateizm, detronizując metafizykę, zawęził myślenie i w ten sposób doprowadził do współczesnego potopu bezmyślności.
Przez to, że rozum odwrócił się od pytań ostatecznych, stał się zobojętniały i znudzony, niekompetentny do rozwiązywania zagadek życiowych dotyczących dobra i zła, śmierci i nieśmiertelności.
Prowadzące do bezmyślności ogłupianie przez niewiarę jest drogą do ciemnogrodu. W obliczu tego współczesnego potopu bezmyślności wiara uczy myślenia, które zbliża do Boga, a jego brak od Boga oddala, prowadząc do bezmyślności. Potop bezmyślności niech będzie zewnętrznym bodźcem do przemyślenia apelu Benedykta XVI: Trwajcie mocno w wierze! Nie dajcie się zmylić!