KS GRZEGORZ SOKOŁOWSKI

redaktor naczelny

Misterium nieprawości przezwyciężone miłością

Kocha naprawdę ten, kto potrafi uczynić z siebie bezinteresowny dar, to znaczy potrafi być sługą. Nie jest to jakieś niewolnicze zatracanie się w pracy dla innych ludzi, także dla siebie, pod przymusem finansowym czy prestiżowym. Nie jest to też służalczość, wyzbycie się własnej osobowości czy poglądów zwłaszcza dla osiągnięcia jakichś korzyści. Jest to postawa bezinteresownego otwarcia się na potrzeby innych, wrażliwości na drugiego człowieka i zapominanie o sobie. Pytanie o służbę jest więc pytaniem o miłość.

U podstaw ideologii komunistycznej znajdowało się zakwestionowanie pojęcia miłości. Dominującym modelem życia miała być walka jako motor postępu, mająca zastąpić realizację idei solidarności społecznej rozumianej jako realizacja prawa miłości w życiu publicznym. Oficjalna propaganda komunistyczna wmawiała, że najistotniejszą siłą kształtującą postęp i rozwój jest walka z faktycznymi bądź urojonymi przeciwnikami, prowadzona z wszystkimi konsekwencjami walki zmierzającej do zniszczenia przeciwnika. Taka walka, niosąca ze sobą krzywdę ludzką, cierpienie moralne i fizyczne, w rzeczywistości nigdy nie służy jakiemukolwiek rozwojowi, lecz go ogranicza i hamuje, nie ma więc nic wspólnego z miłością, która jest zawsze twórcza, nigdy zaś destrukcyjna.

Dwudziesty wiek, mimo niewątpliwych osiągnięć w wielu dziedzinach, naznaczony był w sposób szczególny „misterium nieprawości” – jak to określił Jan Paweł II. Minęły dziesiątki lat, a czas pogardy się nie skończył; przybiera tylko zmienione formy. Może właśnie dziś ludzkość jest bardziej spragniona, choć czasami tylko podświadomie, by doświadczyć miłości.