BÓG W ZWIERCIADLE POEZJI

Stołeczne ogrody cesarskie

ANNA OSTROWSKA TOMAŃSKA

ABRAHAM JANSSENS VAN NUYSSEN (1620) / HUBERT ROBERT

WIKIMEDIA COMMONS / KOLAŻ MWM

Prezentowane utwory skłaniają do pytań o relację władzy i sztuki oraz władzy i religii. Zdaje się je łączyć nierozerwalny związek, otwartą kwestią pozostaje, czy jedne mogą istnieć bez drugich. Które z nich przetrwają wieki, pokolenia i umkną zapomnieniu ludzkiemu? Sztuka może być uznana za wartość najwyższą, uzasadniającą wszelkie środki, nawet ostateczne. Podobnie władza ma zawsze prymat, co nie oznacza, że władca równy jest Bogu.
Na granice takiego stanowiska prowadzi lektura wiersza o rzymskim cesarzu. Wszakże to Neron (37–68 po Chr.), pod koniec swego życia tak znienawidzony przez poddanych, a jednak wciąż chcący uchodzić za Boga, chylił czoła tylko w obliczu sztuki. Jedynie wobec poezji, muzyki czy teatru miał szacunek i wyłącznie dla tych muz był skłonny do poświęcenia swego ciała oraz zdrowia. Można podejrzewać, że nie poważał nikogo ani niczego. Bezwzględnie, z zimną krwią, bez skrupułów traktował przeciwników lub po prostu zwykłych ludzi, którzy mieli pecha znaleźć się w niewłaściwym miejscu i czasie. Taki władca, mąż stanu zdaje się ukrywać za postacią przedstawioną w wierszu.
Czego współcześnie można oczekiwać od takiego decydenta? Postać ubóstwiana przez samą siebie nie jest w stanie wypełniać obowiązków władcy, polityka, męża stanu dla dobra ogólnego. Zamiłowanie do sztuki nie powinno być miarą wielkości każdego władcy. Antyczny cesarz kochał sztukę pod warunkiem, że sztuka kochała jego i o ile tylko wyrażała się w nim. Sam był dla siebie środkiem wyrazu, deklamując, śpiewając, układając poezję. Patrząc z tej perspektywy, fakt, że Neron przyczynił się do rozbudowy Rzymu, do architektonicznego rozwoju i unowocześnienia Wiecznego Miasta, oznacza tylko tyle, że wcześniej doprowadził on do jego pochłonięcia przez pożogę. Akt ten nie był wyrazem miłości do człowieka, troski o poddanych, o lud. Był raczej igraszką, zabawą, chęcią zaspokojenia niezdrowej żądzy, jakże niebezpiecznej u rządzących.
Jednakże nie sposób oprzeć się wrażeniu, że zabiegi królów, Jana III Sobieskiego (1629–1696) i Stanisława Augusta Poniatowskiego (1732–1798), w kontekście mecenatu nad sztukami pięknymi, utwór o ich symbolicznych pomnikach, czyli pałacach w Wilanowie (1681–1696) oraz Łazienkach (1772–1793), stawia na równi, a może nawet poniżej dzieł sztuki stworzonych przez naturę, przez Boga, w postaci ogrodów czy parków, zaplanowanych jedynie ręką królewskich ogrodników.
Podziwiając ogrody, które zapoczątkował ostatni monarcha niepodległej Rzeczpospolitej, dostrzegamy w nich rękę Boską, mimo że sam król, inaczej niż wspominany cesarz, nie pokusił się o deifikację swojej osoby. Tekst prowokuje ponadto do pytania o przetrwanie.
Co zostanie po władcach, a także po artystach lub kapłanach za setki, za tysiące lat? Sztuka, o którą dbali, przez którą się wyrażali, nadal potrzebuje mecenatu. Gdyż nadal bywa tym delikatnym, kruchym tworzywem, które potrzebowało opiekuńczych skrzydeł mecenasów, by przetrwać. Człowiek, ta wątła, bezbronna istota, bez władcy absolutnego, najlepiej władcy-Boskiego, może nie poradzić sobie w życiu. Wydaje się, że z podobnego przekonania biorą się współcześnie niektórzy coraz bardziej radykalni przywódcy.
Te i inne kwestie, które nasuwają się kolejno, wymykają się z pewnością ramom komentarza oraz ramom tych łamów. Niemniej bardzo interesujące wydaje mi się dociekanie, czy w wierszach autorzy mieli na myśli kogoś ze współczesnych rządzących.
Czy myśleli o Polsce, czy może o innym, bliżej nieokreślonym kraju? Ukryta sugestia krzyczy, że narodów borykających się z kontrowersyjnymi rządcami można znaleźć współcześnie wiele. Z właściwą sobie przewrotnością poezja stawia niepokojące pytania, które prowokują jeszcze bardziej poruszające odpowiedzi. A co, jeśli to faktycznie Neron? Czy na zewnątrz goreją ogrody w Wilanowie albo w Łazienkach?

ADAM RYSZARD PROKOP

 

Neron

 

gdyby to był Nero
na zewnątrz gorałby właśnie Rzym
twarz pokrywałyby cienie płomieni
pląsem gładząc inne blizny

gdyby to był Nero
do kielicha nalane zostałoby wino
wypite do dna i jeszcze raz
póki nienapisany ostatni list

gdyby to był Nero
lekko ironiczny zarys uśmiechu
na nalanej twarzy o dwóch podbródkach
byłby grymasem szaleństwa i zbrodni

pod ściągniętymi brwiami
powieki zamknęły się nad oczami
przekorny nos zadarł się zawadiacko
kto powiedział że to nie jest Nero

Adam Ryszard Prokop – angelolog, tudzież teolog, filozof, kapłan, poeta, dramaturg, ostatnio także prozaik, wrocławianin, badacz, niekiedy ponadto publicysta, redaktor, reżyser i tłumacz. Prezentowany utwór pochodzi z tomu Jedenastemu (Piła 2020).

RYSZARD MAKOWSKI

 

W Wilanowie albo w Łazienkach

 

W Łazienkach, czy w Wilanowie
Pałacu bryła lekka jak powiew
Słów brakuje, by zachwyt wyszeptać
Dla kogo po latach mieć większy szacunek
Dla króla, czy dla architekta

W Wilanowie albo w Łazienkach
Spacerując po zacnych alejkach
Taka myśl się za mną przemyka
Dla kogo po latach mieć większy podziw
Dla króla czy dla ogrodnika

W Łazienkach, czy w Wilanowie
Pałacu bryła lekka jak powiew
A w mej wyobraźni jawi się taka scena
Że idą po parku mistrz i król dyskutując
Czym dla sztuki jest mecenat

W Wilanowie albo w Łazienkach
Spacerując po zacnych alejkach
Odpowiedzi wśród konarów wiekowych drzew szukam
Co jest ważniejsze i co dłużej przetrwa
Władza, czy sztuka

Ryszard Makowski – całe życie związany z Warszawą, z której pochodzi. Najlepiej znany jako satyryk, ale jest także piosenkarzem oraz dziennikarzem. Prezentowany wiersz upubliczniony został w czasach jego współpracy z kabaretem OTTO, jest również w wersji fonicznej łatwy do wyłowienia w sieci.