Wołanie o pokój

Jan XXIII był papieżem obdarzonym wyjątkową wizją sytuacji ludzkości.
W encyklice Pacem in terris wskazał, że pokój jest problemem moralnym,
a zatem Kościół jest powołany do zabierania głosu w sprawie jego zaprowadzenia.

KS. GRZEGORZ SOKOŁOWSKI

„Nowe Życie”

Papież Jan XXIII i abp Bolesław Kominek. Rzym, 1962 r.j

ARCHIWUM OBSERWATORIUM SPOŁECZNEGO

Kościół zabiegał o zgodę i pokój na różne sposoby. Oprócz modlitwy były promowane instytucje służące złagodzeniu agresji (np. treuga Dei – rozejm Boży, tj. średniowieczny zakaz toczenia walk w określonym czasie), podejmowano działania dyplomatyczne dla osiągnięcia pokoju, apelowano o zaprzestanie niszczących działań.
Problem moralny
XX wiek był czasem doświadczenia misterium nieprawości. Dwie wojny światowe stały się katastrofą ludzkości. Zarówno papież I wojny światowej – Benedykt XV, jak i Pius XII – kierujący Kościołem podczas II wojny, nie tylko apelowali o pokój, lecz także proponowali konkretne zasady ułożenia relacji międzynarodowych, by ludzkość ponownie nie doświadczyła bratobójczej walki. W połowie XX w. świat podzielony na dwa bloki ogarnął wyścig zbrojeń i „zimna wojna”. W tej sytuacji papież Jan XXIII dostrzega niemoc polityków, mimo istnienia organizacji międzynarodowych, w zabezpieczeniu ludzkości przed grozą wojny i jej zgubnymi skutkami oraz zbudowaniu trwałego i sprawiedliwego pokoju. Dla papieża pokój nie jest sprawą zabezpieczeń obronnych czy porozumień traktatowych, lecz jest to problem moralny.
Wysiłki polityków i podejmowane przez nich rozwiązania powinny być oparte na powszechnych i niezmiennych zasadach, niekwestionowanych przez nikogo. Indywidualizm doprowadził do rozumienia przez władzę suwerenności w znaczeniu nie tylko politycznym, lecz również moralnym.
Działając dla określonej przez siebie racji stanu, rządzący odrzucali jakąkolwiek odpowiedzialność moralną. Absolutyzm państwowy stawiał państwo ponad sprawami religii i sumienia jako dobro najwyższe. Umowy międzynarodowe respektowano jedynie w sytuacji, gdy przynosiły one korzyść dla zawierającej je strony. Nic więc dziwnego, że osiągnięcie pokoju międzynarodowego stawało się niemożliwe.
Świat początku lat 60. XX w. kilkakrotnie stanął na krawędzi wojny atomowej, m.in. w związku z kryzysem kubańskim spowodowanym tajnym rozmieszczeniem broni nuklearnej na Kubie przez Związek Radziecki (październik 1962 r.). Zbudowanie trwałego pokoju wymagało więc wysiłku teoretycznego, wychowawczego i politycznego. Jan XXIII widział w tym względzie odpowiedzialność Kościoła, który jako autorytet moralny może podjąć się zadania nauczania i wychowywania. Powinien on wskazać drogi do pokoju, a poprzez działalność wychowawczo-społeczną służyć pomocą w jego osiągnięciu. Taki był też cel apelu pokojowego do całego świata Ojców Soboru Watykańskiego II u jego początków. Encyklika Pacem in terris nie jest jedynie zachętą do pokoju, lecz także nauką o pokoju. Mówi ona o moralności społeczno-politycznej, która nie tylko pomaga rozstrzygać spory, ale również budować trwały pokój.
Ogłoszenie encykliki
Jan XXIII na dzień ogłoszenia encykliki wybrał Wielki Czwartek – 11 IV 1963 r., czyli czas, kiedy to Kościół rozważa nie tylko unicestwienie grzechu – źródła i zarzewia niezgodny, nędzy, nierówności, lecz także powrót ludzkości do Ojca i obdarzenie jej pokojem.
Zamiarem papieża było uświadomienie, że budowanie pokoju jest darem Chrystusa – Księcia Pokoju, który po zmartwychwstaniu przychodzi do uczniów z pozdrowieniem „Pokój wam!”.
Encyklika skierowana została nie tylko do katolików, jak to praktykowano wcześniej, ale także do wszystkich ludzi dobrej woli.
Przypomnienie zasad, które powinny być podstawą dialogu między mocarstwami, zostało dobrze przyjęte przez obie strony zimnej wojny. Politycy zazwyczaj szukają rozwiązań technicznych i organizacyjnych, które zapewniają realizację ich interesów.
Tymczasem Jan XXIII proponuje zasady moralne, które wszyscy mogliby zaakceptować, wychodząc przez to z impasu spowodowanego wyłącznie technicznym sposobem rozwiązywania problemów świata. W politycznie konfliktowej sytuacji nie można oczekiwać od polityków przedłożenia zasad moralnych, może jednak uczynić to Kościół. Papież z optymizmem podchodzi do dążeń ludzi dobrej woli oraz okazuje wyrozumiałość dla błędów, jeśli za nimi stoi szlachetne pragnienie pokoju. Takie podejście zyskiwało uznanie nawet u wrogów Kościoła.
Prawie natychmiast ukazały się tłumaczenia encykliki na języki narodowe, a także komentarze w prasie światowej. Przy głosach krytycznych, zarzucających papieżowi zajęcie się sprawami politycznymi, zagrażając suwerenności państw, dominowały jednak reakcje pozytywne. Dokument Jana XXIII wzbudził duże zainteresowanie w krajach komunistycznych, gdzie ukazały się omówienia i wydrukowano jej fragmenty.

Pozytywnie wypowiedzieli się na jej temat dyplomaci i mężowie stanu. Prezydent USA John F. Kennedy wygłosił specjalne oświadczenie na Katolickim Uniwersytecie w Bostonie. Pozytywnie wyrażał się I sekretarz KC Komunistycznej Partii
Związku Radzieckiego – Nikita Chruszczow, a w Polsce stojący na czele partii Wiesław Gomułka.
Boży ład
Już u początku encykliki Jan XXIII wskazuje główną tezę swojego nauczania, twierdząc, że podstawą budowania i utrzymania pokoju jest uszanowanie porządku ustanowionego przez Boga w świecie. Porządek ten najpierw musi być respektowany przez samego człowieka, a następnie objawiać się w relacjach międzyludzkich i stosunkach społecznych.
Człowiek, postępując zgodnie z wymogami i nakazami swej natury oraz dostosowując swoje działania do specyfiki rzeczy stworzonych, współtworzy harmonię świata. Ponieważ z natury człowieka wynika jego uspołecznienie, prawo naturalne kieruje nie tylko działaniami indywidualnymi człowieka, ale też życiem społecznym.
Władza wszystkich szczebli nim właśnie powinna się kierować w działaniu. Realizacja tej zasady w stosunkach międzyludzkich i między obywatelami a władzą utrwali pokój na świecie.
Budowanie pokoju na świecie ma służyć dobru wspólnemu społeczności ogólnoludzkiej, które umożliwia rozwój zarówno jednostek, jak i społeczeństw.
Celem bezpośrednim jest ochrona godności człowieka. W encyklice papież podkreśla nadprzyrodzoną i naturalną godność osoby ludzkiej. Dobrem wspólnym społeczności jest ochrona tej godności.
Dla Jana XXIII poszanowanie godności osoby ludzkiej i prawo naturalne, które jest wcześniejsze od wszelkiego prawa wprowadzanego przez władzę, prowadzą do pokoju na świecie. Budowanie i zachowanie pokoju staje się niemożliwe,  jeśli nie będzie on treścią codziennego życia ludzi.
Papież, odnosząc się do społeczności ogólnoludzkiej, wskazuje na niewystarczalność, dla realizacji ogólnoświatowego dobra wspólnego, władzy międzynarodowej w ówczesnej formie. Władza taka powinna być ustanowiona w wyniku zgodnego porozumienia wszystkich narodów, które powołując ją, samoograniczają się. Przede wszystkim ma ona stanowić siłę moralną. Relacje pomiędzy władzą międzynarodową a władzami poszczególnych państw powinny być oparte na zasadzie pomocniczości.
W przypadku łamania praw człowieka władza międzynarodowa ma mieć możliwość ingerencji bezpośredniej w celu eliminacji niesprawiedliwości.
Cztery filary pokoju
Świątobliwy papież Jan wskazał na cztery warunki pokoju: prawda, sprawiedliwość, miłość i wolność. Prawda będzie fundamentem pokoju, jeśli każdy człowiek uświadomi sobie, że oprócz własnych praw ma też obowiązki wobec innych. W relacjach między państwami konieczne jest zaakceptowanie równości wszystkich podmiotów i uczciwa informacja. Papież dostrzega nieszczęścia spowodowane przez błędne ideologie podtrzymywane w świecie z uporem, wbrew faktom czy bezpośredniej oczywistości. Mówiąc o prawdzie w życiu społecznym, papież ma na myśli również prawdę w znaczeniu moralnym, której przeciwieństwem jest obłuda, kłamstwo, nieuczciwość prowadzące do przedmiotowego traktowania człowieka.
Sprawiedliwość będzie budowała pokój, jeżeli każdy będzie starł się konkretnymi czynami szanować prawa innych i wypełniać swoje obowiązki wobec nich. Potrzebne jest wykluczenie krzywdy i ucisku z relacji międzynarodowych, wyeliminowanie dysproporcji oraz koncyliacyjne rozwiązywanie sporów. Miłość stanie się zaczynem pokoju, kiedy potrzeby innych będziemy traktować jak własne i będziemy dzielić się tym, co posiadamy.
Jan XXIII zwraca uwagę na potrzebę niesienia pomocy krajom słabszym. Wreszcie wolność będzie podtrzymywać pokój, gdy chcąc go osiągnąć, będziemy kierować się rozumem i przyjmiemy odpowiedzialność za własne czyny. Jan XXIII podkreśla, że porządku społecznego nie można zbudować, jeśli nie uzna się, uszanuje i nie będzie się rozwijać wolności człowieka.
Te cztery zasady wzajemnie się zazębiają i uzupełniają.
Najdoskonalsze instytucje społeczno-polityczne nie zapewnią pokoju, jeśli nie będzie on wpisany w serca ludzkie i realizowany w codziennym życiu. Katolicy nie mogą uchylać się od udziału w życiu publicznym, współpracując z wszystkimi, także ludźmi o odmiennych ideologiach. Jan XXIII przestrzega jednak przed zawieraniem kompromisów, które byłyby sprzeczne z nauką Kościoła.