BÓG W ZWIERCIADLE POEZJI

Nie teraz, czyli nigdy. Teraz, czyli zawsze

KS. ADAM R. PROKOP

MYSTIC ART DESIGN/PIXABAY.COM

W miarę upływu czasu wspomnienia stają się coraz bardziej idealne. Sentyment do rzeczy znanych, kochanych, a niekiedy już na zawsze zaprzepaszczonych pozwala na wybielenie kadrów przeszłości z brudu, potu i trudu, wywabienie z nich cierpienia, bólu czy niespełnienia. Bieżące tęsknoty pozwalają na retusz, podkolorowanie tego, co było, za pomocą tego, czego nie udało się osiągnąć. Wynikiem bywają tak jednoznacznie niedorzeczne stwierdzenia, jak „niegdyś zapałki paliły się lepiej” czy „onegdaj trawa była bardziej zielona”.
Przeszłość przeminęła jednokierunkowo. Nawet jeśli bardzo pragnie się powrotu do źródeł, sielskiej niewinności dzieciństwa. Ludzie, którzy zmarli, nawet ci najbardziej kochani, pozostaną ciałem w ziemi, a duszą w zaświatach. Nie trzeba dziejów idealizować, ale można, czasem nawet trzeba przyznać się do tego, co się utraciło. W perspektywie całej ludzkości wydaje się, że może to być wrażliwość na to, co nadnaturalne, albo wartość zbiorowości, niezależnie od tego, czy będzie nią rodzina, wspólnota czy stowarzyszenie. W kontekście jednego człowieka konkretne emocje, ideały, otwarte możliwości, zmarnowane szanse jednorazowe.
Przyszłość pozostaje niepewna. Nie da się jej kupić. Zarówno dla tych, którzy przygotowują się na nią za pomocą planów finansowych oraz gospodarczych, intratnych lokat wyselekcjonowanych przez drogich brokerów. Jak i dla tych, którzy inwestują w związki, potomstwo, wiarę, idee. Kryzysy, te finansowe i te międzyludzkie, nie tylko nie dają się przewidzieć, ale zbierają słone, bolesne żniwo. Tak że ostatecznie koszyk każdego człowieka może okazać się tak samo pusty na początku, jak i na końcu jego czasu. Gdyż najbłahsze „zaraz” może nigdy się nie ziścić.
Teraźniejszość. Moment, w którym właśnie żyjemy i podejmujemy decyzje, co zrobić z czasem, jest tym najważniejszym. To oczywiście truizm, ale zbyt łatwo o nim zapomnieć. Speleolog czasem powinien odważyć się na wyjście z jaskini, tak jak odwagi wymaga wejście w nią. Obowiązek troski o bliźniego nie jest koniecznością jutra, można się go podjąć już dziś. Podobnie jak sentymentalna oznaka sympatii dla kogoś dla nas ważnego, nie musi się ograniczać do tego, co byłe, przebrzmiałe, wczorajsze. Teraźniejszość to ten czas, w którym człowiek może czerpać z bogactwa przeszłości oraz odciskać swój najbardziej charakterystyczny, osobisty ślad na przyszłości własnej i świata całego.
Wieczność jest poza czasem. Jakże ciężko wyobrazić to sobie człowiekowi uwikłanemu w kalendarze, zegarki, spóźnienia oraz przemijanie. Niekiedy można odnieść wrażenie, że wieczne są tylko ruiny przeszłości. To co wielkie, piękne, doniosłe i heroiczne, jest jeszcze pamiętane, ale dawno nieaktualne. Innym razem bliższe bywa człowiekowi odczucie, że wszystko co wielkie, piękne, doniosłe i heroiczne, musi się dopiero wydarzyć w efemerycznej przyszłości. Wszystko dlatego, że teraz wydaje się niemożliwe. Fizyka kwantowa pozwala na teorie porównujące wieczność z teraźniejszością. Wbrew wszelkim indywidualnym odczuciom to właśnie przeżywany moment wymaga od człowieka decyzji i czynów dla tego, co wielkie, piękne, doniosłe i heroiczne.
Można skupić się w prezentowanych utworach dwóch wytrawnych poetów na przysłowiowej „dziurze w całym” i strawionych kościach, ale można również dostrzec nadzieję w mendlu uśmiechów, aczkolwiek wartości otrzymuje się jedynie pośrednio. Podobnie jak słowa Boga nasycają serca, jak deszcz ziemię w ramach zjawiskowej oczywistości. Tu i teraz każdy człowiek uzbrojony w bagaż doświadczeń, walczący o nieosiągnięte cele, zmienia świat. Czasem jedynie banalnie, lekceważąco, mimochodem, gdyż zapomina o tym, że nie robiąc nic, zaniedbuje konkretne dobro.

KS. MIROSŁAW DRZEWIECKI

***

Rzeki nie wrócą
do swoich źródeł

Drzewa nie wrosną
w rodzone ziarna

Ziemia nie odda
strawionych kości

Człowiek nie wejdzie
do łona matki

Jedynie słowo Pana wróci
jak deszcz
gdy nasyci serce

Ks. Mirosław Drzewiecki – ur. 1940 na Wołyniu, kapłan archidiecezji wrocławskiej, duszpasterz akademicki i środowisk twórczych, znany kaznodzieja stanu wojennego, współzałożyciel oraz pierwszy dyrektor Katolickiego Radia „Rodzina”. Pisze wiersze. Jego liryki pojawiały się na łamach „Nowego Życia” od początku istnienia periodyku, prezentowany utwór ukazał się po raz pierwszy w numerze 6 (20)/1984.

RAFAŁ JAWORSKI

Kupić nie kupić

Wchodzisz do marketu.
Chcesz nabyć ciszy osełkę,
mendel uśmiechów,
bieżący metr ufności.

A tylko ukryta kamera
śledzi jak szukasz, węszysz
i twój pusty wciąż koszyk.

Czujesz się nieswojo –
taki speleolog dziury w całym,
kolporter salmonelli.

Kupić nie kupić
i… ściągasz z regału
sopocką polędwicę
pakowaną próżniowo.

Tak to jest:
– teraz
wartości otrzymuje się
nie wprost

Rafał Jaworski – ur. 1952, inżynier, wielokrotny laureat konkursów poetyckich. Debiutował w połowie lat osiemdziesiątych, od tego czasu jest aktywny jako poeta oraz eseista. Dekadę później zaczął tworzyć obrazy sakralne (www.ikony.tychy.pl). Prezentowany utwór jest piątą częścią cyklu Kryptonim „handel”: – ogarnienia, odsłony opublikowanego w tomie Wiersze, które trudno sądzić za pedagogikę wstydu (Bydgoszcz 2020).

Wszystkich chętnych do publikacji swoich prób lirycznych
w „Nowym Życiu” prosimy o przesłanie do pięciu tekstów
z załączonym biogramem.