„WIEM, KOMU UWIERZYŁEM” (2 TM 1,12)
Apologia na dzień powszedni

Łańcuch posłań

„Po co księża? Zlikwidować kler, a przynajmniej istotnie ograniczyć jego rolę”.
To bezpodstawne żądanie, gdyż konieczna i niezastąpiona posługa księży
wynika z życia Jezusa
i jest obecna od pierwszych lat Kościoła,
co przekazuje Biblia. Zniesienie kapłaństwa
zamknęłoby życiodajne źródła Kościoła…

KS. MACIEJ MAŁYGA
Wrocław

Po ogniwach do Ognia

DANIEL VON APPEN/UNSPLASH.COM

Nie chodzi nam o uzasadnienie roli, zachowania, posługi tego czy innego konkretnego księdza, proboszcza, wikarego czy kurialisty. Chodzi o sprawę bardziej podstawową: o ukazanie ostatecznego, pewnego fundamentu dla posługi księży w ogóle.
Ale o co chodzi
Dlatego nie może nam chodzić o księży, lecz o biskupów. Księża (prezbiterzy) bowiem to tylko współpracownicy i pomocnicy biskupów, im podporządkowani, od nich zależni i przez nich „uzasadniani” (Presbyterorum ordinis, 2). Biblia dokumentuje wyraźnie, jak życie Kościoła od jego początku wypełnione jest obecnością biskupów (Dz 20, 28; 1 Tm 3, 1); mówi także o pomagających im prezbiterach (Tt 1, 5; Jk 5, 14) i diakonach (Rz 12, 7; Flp 1, 1), choć ta trójstopniowa struktura okrzepła ostatecznie w II stuleciu.
Ale w sumie nie chodzi także o biskupów, lecz o Apostołów, czyli tych, którzy dotykali i widzieli Pana, a ich świadectwo jest prawdziwe (J 19, 36). Biskupi mają bowiem swą moc tylko i wyłącznie dlatego, że przez sakrament święceń zostali następcami Apostołów i przez to włączeni w sukcesję apostolską. Nowy Testament ukazuje jasno, jak Apostołowie przez nałożenie rąk wyznaczają sobie współpracowników (Dz 6, 6; 1 Tm 5, 22).
Ale i tak nie chodzi o Apostołów, lecz o Jezusa Chrystusa. Ci rybacy i celnicy sami z siebie nic nie znaczyli. To On ich wybrał, wychowywał i posłał (J 20, 21).
Ale ostatecznie nie chodzi o Jezusa Chrystusa, lecz o samego Ojca. Nasz Pan przyznawał to otwarcie: „Moja nauka nie jest moją, lecz Tego, który Mnie posłał” (J 7, 16).
Uzasadnienie posługi księdza odnajdujemy więc w owym długim łańcuchu posłań. Ksiądz jest pomocnikiem i współpracownikiem następców Apostołów, sług Słowa i Sakramentów.
Dzięki tej ludzkiej instytucji Kościół ciągle żyje w nieprzerwanej łączności ze swym Początkiem. Jest apostolski i dlatego Chrystusowy: „oznajmiamy wam, cośmy ujrzeli i słyszeli, abyście i wy mieli współuczestnictwo z nami.
A mieć z nami współuczestnictwo znaczy: mieć je z Ojcem i z Jego Synem Jezusem Chrystusem” (1 J 1, 3). Znowu widać tu ciągle tę samą metodę Boga: posługiwanie się sakramentem, czyli dostępną nam rzeczywistością, przez którą działa Jego boska moc.

W tym przypadku ową rzeczywistością jest człowiek. Ze wszystkimi tego konsekwencjami.
Samozniszczenie czy samoewangelizacja
Kościół strzeże łańcucha posłań bardzo pieczołowicie. „Bez nich nie można mówić o Kościele”, jak o biskupach, prezbiterach i diakonach napisał św. Ignacy Antiocheński (List do Trallan, ok. r. 107). Wszelkie dążenia do Kościoła „post-kapłańskiego” są drogą do samozniszczenia i obróciłyby Kościół w kolejną wspólnotę chrześcijańską, która usiłuje na swój prywatny sposób dotrzeć do Źródła, jakie wytrysnęło 2000 lat temu. Reformuje nie likwidacja kapłaństwa (a właściwie samolikwidacja, gdyż władza w Kościele wykonywana jest przez tych, co otrzymali święcenia), lecz (samo)ewangelizacja kapłanów.
Władza służbą
Z sakramentem święceń ściśle wiąże się sprawa władzy: „Pełniący urząd święceń wykonują swoją posługę wobec Ludu Bożego przez nauczanie (munus docendi), kult Boży (munus liturgicum) i rządy pasterskie (munus regendi)” (KKK 1592). Skoncentrowanie władzy, szczególnie władzy rządzenia (KPK, kan. 129), w ręku wyświęconych budzi pytania i emocje, jest wbrew demokracji i parytetom płci, wiąże się z pokusą arogancji, ale jest uzasadnione teologicznie. Czyli nie może być inaczej, jako że Kościół opiera swe życie na łańcuchu posłań.
Nie można zatem ograniczyć posługi księdza tylko do odprawienia Mszy Świętej; tego typu wynaturzenia miały miejsce w historii, gdy niektórych święcono i wypuszczano na świat tylko do ołtarza (tzw. księża altaryści).
Konieczność wykonywania władzy jednak wymaga ciągłego odnawiania ducha służby u tych, którzy święcenia przyjęli, zgodnie z prawdziwym znaczeniem słowa „hierarchia” – święty (gr. hieros) początek, źródło (arche), a nie święte rządzenie (archein). Kto staje się częścią hierarchii, staje się nie elementem struktury rzekomej świętej władzy, lecz zostaje związany z Początkiem, ze świętością Tego, który umył uczniom nogi (Benedykt XVI, katecheza Munus regendi, 2010).

Warto: zainteresować się
Dwunastkami lub Margaretkami.