Memoria za zmarłych w tradycji i współczesności Kościoła

Kościół zwraca szczególną uwagę na tematykę ludzkiej śmierci, przemijania
oraz ostatecznego celu ziemskiej pielgrzymki życia i wiary,
przypominając o modlitwie za zmarłych wyrażonej zwłaszcza
w nabożeństwach wypominkowych i celebracji Mszy Świętych gregoriańskich.

KS. STANISŁAW WRÓBLEWSKI

Ziębice

Czyściec, predella ołtarza Ukrzyżowania z ok. 1740 r.
Bazylika pw. św. Jerzego w Ziębicach

ARCHIWUM AUTORA

Kościół katolicki – pouczony przez Ducha Świętego, w oparciu o Pismo Święte oraz starożytną tradycję ojców, podczas świętych soborów, a ostatnio na tym ekumenicznym soborze – nauczał, że istnieje czyściec (purgatorium esse), a dusze w nim zatrzymane wspierane są wstawiennictwem wiernych, szczególnie zaś miłą Bogu ofiarą ołtarza (Sobór Trydencki, Dekret o czyśćcu, 3 grudnia 1563, cyt. za: Dokumenty Soborów Powszechnych, t. IV/2, Kraków 2007). Powyższe słowa użyte zostały przez Ojców Soboru Trydenckiego w dekrecie poświęconym potrzebie wyjaśniania wiernym zdrowej nauki o czyśćcu i modlitwy za zmarłych w kontekście wielu nadużyć związanych z tym zagadnieniem i odrzucenia tych praktyk przez wspólnoty protestanckie i ruchy reformacyjne XVI w.
W listopadzie Kościół zwraca szczególną uwagę na tematykę ludzkiej śmierci, przemijania oraz ostatecznego celu ziemskiej pielgrzymki życia i wiary. W kościołach i kaplicach od Dnia Zadusznego (2 listopada) odprawiane są nabożeństwa wypominkowe, w których wyczytując z imienia i nazwiska bliskich nam zmarłych, wspominamy ich życie, pozostawione nam dziedzictwo, tradycje, uświadamiamy sobie, jak wiele im zawdzięczamy, oraz jako Kościół Pielgrzymujący łączymy się ze wspólnotą Kościoła Oczyszczającego się, aby przez modlitewną pamięć i duchową troskę wyprosić u Boga dar szczęścia niebieskiego, by w ten sposób zaskarbić nowych orędowników w królestwie wiecznej światłości.
Równie popularną praktyką modlitwy za zmarłych jest celebracja tzw. Mszy Świętych gregoriańskich, odprawianych codziennie przez cały miesiąc.
Warto przybliżyć genezę tych form wstawiennictwa za zmarłych, aby przez świadomy w nich udział i praktykowanie wyprosić u Boga nowych orędowników, którzy troszcząc się o nas w czasie swojego ziemskiego życia, otrzymali od nas odwzajemnioną miłość, oraz aby pilnowali nas w życiu doczesnym, by spotkać się w przyszłości razem w Domu Nieba.
Archeologiczne świadectwa
Przekonanie o skuteczności modlitwy za zmarłych we wspólnocie chrześcijańskiej sięga starożytności chrześcijańskiej. Badania archeologiczne dawnych cmentarzy, szczególnie katakumb, oraz paleograficzne czy związane ze sztuką sepulkralną ukazują wiarę w moc modlitwy i wstawiennictwa, gdyż wygrawerowane inskrypcje już w II w. po Chr. były swoistego rodzaju prośbą zmarłego pochowanego w danym grobowcu o dar duchowej pamięci. Warto w tym miejscu zacytować poemat Prudencjusza Krypta św. Hipolita z przełomu IV i V w.: Pytasz o ryte na grobach napisy, o imion szczegóły, lecz z trudem mógłbym ci to podać. Tak wielkie rzesze wyznawców szał złości pochłonął, gdy Roma ojczystych z Troi czciła bogów. Dużo tam mogił z napisem. Literki podają imię męczennika lub epigram jakiś (za: Męczennicy pierwszych wieków chrześcijaństwa, Kraków 2020). Przykładem takiej inskrypcji jest napis wykuty na grobowcu św. Abercjusza biskupa Hierapolis z II w.: To ja sam, Abercjusz, w mej obecności kazałem tu wypisać. […] Niech każdy, który te słowa rozumie, pomodli się za Abercjusza. Wymowna jest również inskrypcja z tego czasu na epitafium Pektoriusza: Błagam Cię przeto, Rybo, Panie Zbawicielu. Nasyć nas i niech słodko, Światłości umarłych, matka moja spoczywa. Ojcze Aschandiuszu, sercu mojemu miły z matką słodką, z braćmi, w pokoju Ryby wspomnij o twym Pektoriuszu (za: Muza chrześcijańska. Poezja grecka od II do XV wieku, Kraków 2014).

Wypominki
Powyższe przykłady poszerzone o naukę Ojców Kościoła oraz oficjalne dokumenty Magisterium bezpośrednio wpłynęły na liturgiczną praktykę modlitw za zmarłych oraz prywatne formy pobożności ludowej. Z badań nad historią Kościoła i liturgii wynika, że obecne nabożeństwo wypominkowe wywodzi się z tzw. dyptyków. Były to początkowo dwie (stąd nazwa), a następnie więcej prostokątnych tabliczek wykonanych z drewna, metalu, kamienia lub kości słoniowej połączonych ze sobą, na których umieszczano imienne listy osób, za które się modlono. Chodziło głównie o wyraz wdzięczności całej lokalnej wspólnoty za wszystkich fundatorów i dobrodziejów świątyni, duchownych, chorych i biednych. Następnie wpisywano imiona papieży, biskupów, władców. W dyptykach zapisywano także imiona świętych męczenników danej diecezji czy prowincji.
Pamiętano także o zmarłych, zapisując ich imiona. Zasadniczo jedna strona poświęcona była na modlitwę za osoby żywe, a druga za zmarłych. Zwyczaj spisywania dyptyków jest bardzo stary, gdyż już św. Cyprian z Kartaginy (†258) pozostawił świadectwo ich używania. Do dyptyków przykładano wielką rangę. Świadczy o tym praktyka związana z wykreślaniem z nich osób, co uznawane było za wielką zniewagę – wykreśloną osobę wspólnota religijna uważała za niegodną, zhańbioną i potępioną, a sam nakaz usunięcia kogoś z dyptyków przyjmował formę oficjalnego dokumentu kościelnego zwierzchnika.
Dyptyk był więc niezwykle ważnym źródłem poznawczym lokalnego Kościoła, konkretnych wiernych znanych z imienia i zasług, odzwierciedlał życie religijne i społeczne chrześcijan.
Stał się również księgą wykorzystywaną w liturgii. W bazylikach i znacznych kościołach diecezjalnych, a także zakonnych listy z dyptyków odczytywał z ambony lub „zza ołtarza” diakon w czasie Mszy św. po obrzędzie ofiarowania w niedzielę i święta. W małych kościołach lub gdy nie było asysty – czynił to sam przewodniczący liturgii.
W VIII w. zaprzestano publicznego odczytywania dyptyków, samą księgę składano tylko na ołtarzu, a celebrans wymieniał w ciszy imiona osób polecanych w czasie sprawowania Eucharystii.
Od XII w. zasadniczo w ogóle zaprzestano używać dyptyków, a osoby, za które należało się modlić, włączano do Kanonu Rzymskiego. Trzeba jednak zauważyć, iż w praktyce zarówno starożytnej, jak i średniowiecznej użycie lub nieużycie dyptyków podlegało różnorodnym zwyczajom lokalnego Kościoła i tamtejszej tradycji liturgicznej.
Badania historyczne wskazują, że kolejna faza kształtowania się wypominków miała miejsce w szczytowym okresie średniowiecza. Omawiana praktyka religijna powiązana została z kazaniem i była niewątpliwie pierwszą modlitwą rozumianą przez lud w czasie sprawowania publicznego kultu, gdyż wykonywano ją w języku narodowym. W Polsce wypominki za żywych i zmarłych pojawiły się wraz z początkiem chrześcijaństwa w X w.
W jaki sposób modlono się podczas nabożeństwa wypominkowego i co było istotą tej modlitwy? Odpowiedzi udzielają szczęśliwie zachowane karty tzw. Kazań gnieźnieńskich spisanych w języku polskim w XV w., stanowiące jeden z najstarszych zabytków rodzimego kaznodziejstwa i języka polskiego. 

Św. Grzegorz Wielki wprowadza do nieba duszę mnicha,
Giovanni Battista Crespi, olej na płótnie, 1617. Kościół San Vittore, Varese
Obraz jest ilustracją fragmentu Dialogów papieża Grzegorza I Wielkiego,
ukazującego genezę Mszy gregoriańskich

WIKIMEDIA COMMONS

Wypominki rozpoczynały się po kazaniu, gdy kaznodzieja wzywał do przyklęknięcia.
Pierwsza część, tak jak w dyptykach, dotyczyła żywych. Wpierw wymieniano fundatorów, dobrodziejów, patronów, kolatorów i ofiarodawców danego kościoła, modlono się o uwolnienie chrześcijan więzionych przez pogan. Następnie kaznodzieja wzywał do modlitwy za chorych, prosząc o łaskę zdrowia i cierpliwości w cierpieniu.
Kolejne wezwanie do modlitwy odnosiło się do smutnych o łaskę pociechy.
W następnym wezwaniu wyliczano kobiety w stanie błogosławionym, prosząc o szczęśliwy poród.
Druga część tej modlitwy odnosiła się do zmarłych. Z racji podjętych rozważań warto w tym miejscu zacytować stosowny fragment tego najstarszego polskiego świadectwa modlitwy wypominkowej: Prosiliście za żywych, umarłych też nie zapominajcie. Wszelki dziś wspomnij na duszę ojca swego, matki swojej, przyjaciół swoich… [tu wymieniano zmarłe osoby]. Osobliwie naszym łaskom polecam w modlitwie te dusze, których tu ciała leżą w tym domu [tzn. w kościele] i też na cmentarzu. Proszę też was o jednę Zdrowa Maryja za one dusze, których ciała poginęły w walkach, na wodach. Proszę też o jednę Zdrowa Maryja za dusze opuszczone, które są w mękach czyscowych, które nie mają żądnego wspomożenia, tylko się na nas oglądają a wołają: Zmiłujcie się, zlitujcie się nad nami, przynajmniej wy, chrześcijanie, przyjaciele nasi (Kazania gnieźnieńskie, cyt. za: P. Sczaniecki, Służba Boża w dawnej Polsce, Poznań 1962).
Z rozważań tych jednoznacznie wynika, iż istotą modlitwy wypominkowej było i zasadniczo jest wymienienie, o ile to oczywiście możliwe, z imienia i nazwiska swoich bliskich zmarłych, by polecić ich modlitwom całej wspólnoty, rodziny dzieci Bożych.
Dodatkowe modlitwy, jak obecnie przede wszystkim różaniec czy Koronka do Bożego Miłosierdzia, wplatane do modlitwy wypominkowej za wyliczonych zmarłych również mają swoje uzasadnienie, ale wiąże się ono z tym, iż obecnie nabożeństwo oddzielone jest od Mszy św., której dawniej stanowiło integralną część.
Msza św. gregoriańska
Większość wiernych, mówiąc lub słysząc określenie Msza gregoriańska czy w skrócie gregorianka, ma na myśli zwyczaj celebrowania codziennie przez kolejnych 30 dni Mszy św. w intencji zmarłej osoby, bo tylko w takiej można ją odprawiać. Niekoniecznie natomiast znana jest tradycja powstania tej formy modlitwy za zmarłych.
Źródłem poznania jej genezy jest hagiograficzne dzieło św. Grzegorza I Wielkiego, papieża w latach 590–604, jednego z czterech Wielkich Doktorów Kościoła Zachodniego. W swojej działalności Grzegorz poświęcił się teologii praktycznej, pastoralnej, moralności i kształtowaniu liturgii. Wśród wielu pism tego wybitnego papieża na uwagę zasługują Dialogi. Opisuje w nich życie i wydarzenia wielu ojców i świętych zamieszkujących Italię. Dzięki tej pracy możemy poznać szczegółową biografię i działalność św. Benedykta z Nursji, opata i Patrona Europy. Dzieło przybrało formę rozmowy między Grzegorzem a diakonem Piotrem, który poprosił papieża, aby opowiedział historię i żywoty świętych.

Wśród poruszanych zagadnień diakon Piotr zapytał o pomoc, jaką można udzielić zmarłym. Wtedy Grzegorz odpowiedział: Jeśli winy mogą być po śmierci odpuszczone, to święta ofiara zbawczej Hostii może bardzo pomóc, tak że nieraz dusze same wydają się o nią prosić. Po tym opowiedział zaciekawionemu diakonowi historię o zmarłym, którego duch przychodził do pewnego kapłana, prosząc o odprawienie Eucharystii. Następnie odwołał się do wydarzenia z czasu, gdy był opatem w rzymskim klasztorze. Mnich Justus biegły w medycynie, który opiekował się Grzegorzem w czasie jego choroby, sam zapadł na śmiertelną chorobę i w swojej agonii wyznał, że nie przestrzegał w swoim życiu ślubu ubóstwa, przechowując trzy złote monety. Grzegorz, gdy dowiedział się o tym, popadł w gniew ze względu na złamanie Reguły zakonnej, a z drugiej strony, jak wyznał, zapadł w smutek i rozterkę, zastanawiając się, w jaki sposób oczyścić z grzechu umierającego i dać przykład dla pozostałych braci zakonnych. Surowym zakazem nie pozwolił pocieszyć umierającego zakonnika oraz nie zezwolił na pogrzeb w poświęconej ziemi cmentarza.
Jak przyznał papież, uczynił tak: Aby przynajmniej w chwili śmierci dusza jego zaznała gorzkiej skruchy i została oczyszczona z popełnionego grzechu.
Po upływie miesiąca od śmierci brata Justusa, Grzegorz w trosce o jego zbawienie nakazał przeorowi klasztoru: Postaraj się, aby począwszy od dziś przez dni trzydzieści składana była w jego intencji ofiara. Niech nie będzie dnia, w którym nie ofiarowano by zbawczej hostii w intencji odpuszczenia jego win. Jak wynika z dalszej relacji papieża Grzegorza, po trzydziestu dniach w czasie snu bratu Kopiosusowi ukazał się Justus, który powiedział, że było mu źle, ale został dopuszczony do wspólnoty zbawionych. Zakonnik po przebudzeniu się powiedział braciom zakonnym o wszystkim, a ci po przeliczeniu dni uznali zgodność czasu snu i czasu odprawianych Mszy św., co skłoniło do wyciągnięcia wniosku, że: zmarły brat dzięki zbawczej hostii uniknął dalszej męki. Piotr: Dziwne jest to, co słyszę, i bardzo pocieszające. Trzeba jednak pamiętać, iż Msza św. gregoriańska nie jest dogmatem wiary, a tradycja tej formy modlitwy za zmarłych oparta jest na wielowiekowym przeświadczeniu o skuteczności, tak jak przekonali się o tym mnisi i św. Grzegorz, czego dowodem jest, iż przekazał ją swojemu rozmówcy diakonowi Piotrowi i że jest współcześnie praktykowana.
Niech w naszym codziennym życiu i pamięci modlitewnej za naszych zmarłych krewnych i przyjaciół, może szczególnie w czasie nawiedzania cmentarzy i grobów oraz podczas nabożeństw wypominkowych w listopadowe dni towarzyszy nam pocieszająca myśl, bardzo konkretna i praktyczna św. Grzegorza Wielkiego: Jakim ktoś stąd odejdzie, takim stanie na sądzie. Należy jednak wierzyć, że istnieje ogień oczyszczający z grzechów lekkich jeszcze przed sądem, ponieważ Prawda mówi: Jeśli ktoś zbluźni przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie mu odpuszczone ani w tym wieku, ani w przyszłym. Z tego zdania możemy zrozumieć, że niektóre winy mogą zostać odpuszczone w tym życiu, a niektóre w przyszłym (za: św. Grzegorz Wielki, Dialogi, Kraków 2007).