KS GRZEGORZ SOKOŁOWSKI

redaktor naczelny

Bóg nas pociesza

Znajdujemy się w sytuacjach, kiedy to oczekujemy na pociechę ze strony innych. Przychodzi zmęczenie i przygnębienie, obecna sytuacja czy przyszłość nas przeraża, przyjaciele zdradzają, ci, którym ufaliśmy – zawodzą. Oczekujemy kogoś, kto stanie się w tej sytuacji naszym pocieszycielem, będzie zdolny pokrzepić nas, napełnić otuchą i przywrócić nadzieję. Zdarza się, że niektórzy ludzie szukają wtedy pociechy w alkoholu, w narkotykach, jeszcze inni podejmują desperackie czyny, targając się na swoje życie lub też życie bliźnich. Może nawet niekiedy przychodzi chwilowe zapomnienie o problemach, jednak nie znajduje człowiek trwałej pociechy.

Ja jestem twym pocieszycielem” – mówi Bóg do człowieka. To Boże pocieszenie urzeczywistniło się po raz pierwszy w Jezusie. On dobrze czynił i zapowiadał pocieszenie: „Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni”, „Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a ja was pokrzepię”. Zanim wstąpił do nieba, prosił Jezus Ojca, aby zesłał nam innego pocieszyciela, który pozostanie z nami na zawsze. Tym pocieszycielem jest Duch Święty. On przebywa z nami, aby nas pocieszać. Pozostanie z nami nie znaczy, że będzie nas pocieszał z zewnątrz, z daleka, ale przebywając wśród nas, mówiąc od wewnątrz.

Rodzi się pytanie, w jaki sposób możemy otrzymać tę pociechę? Musimy sami chcieć korzystać z tej Bożej pociechy, wzywać pocieszyciela. To nasze wołanie Boga winno być wyrazem naszej pokory. Pyszni nie dopuszczają do siebie Bożej dobroci, pociechy. Na sytuacje trudne, beznadziejne spotykające nas w życiu spróbujmy spojrzeć z wiarą, mając świadomość istnienia Boga, który na nas czeka i obdarza nas swoją miłością. Świadomość bliskości Boga jest w stanie przysłonić problemy i kłopoty dnia codziennego.