Z pamiętnika pluszowego Mnicha

ILUSTRACJA MWM

GIENEK, FRYDERYK I KŁÓTNIA

– Ale naprawdę musimy wychodzić z domu? – Fryderyk, jak to miał w zwyczaju, zaczął rozmowę od marudzenia.
– Przyzwyczaiłem się już do twojego narzekania, ale dzisiaj narzekasz jakoś wyjątkowo wytrwale – zwrócił uwagę Gienek. – Stało się coś nadzwyczajnego?
– Ależ skąd – bronił się Szop Pracz. – Nic takiego się nie stało. Ot, po prostu znowu wychodzimy na niedzielny popołudniowy spacer, jakby tam na dworze od zeszłego tygodnia coś się zmieniło. Znów będziemy się gapić na fale zatoki, jak zawsze zastanawiając się, czy tym razem nam zaleje łapki, czy znowu stoimy za daleko przypływu, i jak zawsze okaże się, że nam nie zaleje łapek, bo stoimy za daleko przypływu. Będziemy nasłuchiwać, czy przypadkiem ptaki nie śpiewają, tylko po to, by przekonać się, że jeszcze ciągle nie śpiewają. I będziemy szukać liści na drzewie, tylko po to, by i tak niczego nie znaleźć – Freddy zaczął podnosić głos.
– Ale dlaczego… – Gienek próbował oponować.
– Bo wszystko jest źle. Nigdy mi nie pozwalacie robić tego, co chcę robić. I zawsze muszę robić to, co wy zaplanowaliście. Obrażam się i tyle – krzyknął Szop i zniknął w swoim pokoju.
* * *
– Mam go dosyć – Gienek nie posiadał się ze złości. – Ile razy można mu tłumaczyć, że nie ma racji. Że to niezdrowo tak siedzieć ciągle przy komputerze, że trzeba uprawiać sporty, dobrze się odżywiać i tak dalej. A on jeszcze mówi: że ja to tak zawsze. To niesprawiedliwe. On zawsze jest niezadowolony!
– A właśnie że to ty jesteś niezadowolony i nigdy mi na nic nie pozwalasz! – Fryderyk postanowił bronić się atakiem.
– Ciekawe, że tak mówicie: „zawsze”, „nigdy” – zauważył ksiądz, do którego obaj przyjaciele przyszli po pomoc. – A przecież i Fryderykowi zdarza się zrobić bez narzekania to, co należy, i Gienek też pozwala robić wiele rzeczy tak, jak sam zaproponujesz.

Podobny problem mieli Adam i Ewa w raju. Mimo że mogli jeść ze wszystkich innych drzew ile chcieli, to i tak szatan im wmówił, że Bóg jest niedobry, bo z tego jednego drzewa nie pozwala jeść. Z nami też tak jest. Kiedy przychodzi pokusa, to już nie pamiętamy, jak było wcześniej. Tylko akurat w tym momencie chcemy, by było tak, jak chcemy, żeby było.
– No niestety, właśnie tak mi się zrobiło – Gienek trochę zmarkotniał. – Przepraszam.
– To bardzo dobra decyzja. W Piśmie Świętym jest wiele takich momentów, gdzie ludzie się zniechęcają, że świat nie jest taki, jaki chcieli, żeby był. A Jezus mówi o cierpliwości. Bądźcie jak Ojciec w Niebie, który zsyła deszcz na dobrych i niedobrych. Nie wyrywajcie chwastów, poczekajcie do żniw. Kochajcie się wzajemnie, jak Ja was kocham.
– No to co zrobić? – Freddy popatrzył spode łba na Gienka, ale jego plastikowe oczy już nie były takie groźne, jak jeszcze przed chwilą.
– Najlepiej to się po prostu poprzepraszać – podsumował ksiądz. – A jak już to zrobicie, to zapraszam was na mały przedwieczorny spacer. Słońce dziś pięknie świeci, zachód słońca nad zatoką będzie na pewno piękny i będzie bardzo fajnie.
– Czyli stanie na tym, że Gienek ma rację? – Fryderykowi znów sierść zaczęła się marszczyć nad czołem.
– I nie możesz tego przeżyć, prawda? – ksiądz spojrzał na niego łagodnie. – A pamiętasz jeszcze, że dziś rano to ty sam chciałeś sprawdzić, czy kwiatki na polu przy zatoce już kwitną?
– Ja? No… yyy… ten, tego… – Szop zmieszał się nieco. – Czyli wychodzi na to, że cała ta afera poszła tylko o to, kto ma rację, a nie o to, jak będzie lepiej?
– Tak właśnie. Ale cóż. Niestety ludziom zdarza się to bardzo często. Więc nie ma co się dalej kłócić. Zostawiam was na 5 minut, żebyście się pogodzili, i wychodzimy!

KS. PIOTR NARKIEWICZ