KS GRZEGORZ SOKOŁOWSKI

redaktor naczelny

Wyobraźnia miłosierdzia

Jan Paweł II podczas ostatniej swojej pielgrzymki do Polski w 2002 roku mówił: „Doznajemy niejako przynaglenia, abyśmy korzystając z daru miłosiernej miłości Boga, sami z dnia na dzień oddawali życie, czyniąc miłosierdzie wobec braci. […] Bóg, okazując nam miłosierdzie, oczekuje, że będziemy świadkami miłosierdzia w dzisiejszym świecie”. Apelował wówczas Ojciec Święty o wyobraźnię miłosierdzia. Wezwanie to jest nadal aktualne. Czas szerzącej się w świecie pandemii pokazał, że często z naszych ludzkich planów niewiele zostaje. Koncepcje funkcjonowania społeczeństwa stają się nieaktualne. W dramatycznym czasie jedną z możliwych form aktywności człowieka stało się czynienie miłosierdzia. Media podają wiele przykładów szlachetnych ludzi, którzy spieszyli z pomocą często anonimowym współbraciom. Trzeba nam spojrzenia miłości, aby dostrzec człowieka, który wraz z trudnościami doznaje poczucia opuszczenia, zagubienia, beznadziei. Potrzeba wyobraźni miłosierdzia, aby nieść radę, pocieszenie, wsparcie. Bóg nie wymaga od nas niczego, co przekracza nasze siły. On dodaje nam niezbędnej mocy do dokonania tego, czego On się po nas spodziewa.
Miłosierdzie nie oznacza jednak luksusu. Pokrzywdzony człowiek usiłuje nieraz pytać: gdzie jest Bóg? Należałoby mu odpowiedzieć: jest w Tobie! Jest we wszystkich cierpiących i udręczonych, którzy potrafią mimo tak wielkiej boleści wybaczyć nawet zbrodnie swoim wrogom. Święta siostra Faustyna pisała: „Pragnę cała przemieniać się w Twoje miłosierdzie i być żywym odbiciem Ciebie, Panie… Dopomóż mi, Panie, aby moje oczy były miłosierne… aby słuch mój był miłosierny… aby język mój był miłosierny… aby ręce moje były miłosierne… aby nogi moje były miłosierne… aby serce moje było miłosierne…”.
Każda aktywność na polu społecznym bierze początek z wyznania wiary. Osobista wiara powinna przejawiać się społecznie, zmiany społeczne zaś rodzą się z przemiany ludzkich serc. Miłosierdzie ma być stylem naszego chrześcijańskiego życia.