KS GRZEGORZ SOKOŁOWSKI

redaktor naczelny

Miłość z naszych serc

Różnie jest pojmowana miłość, rozmaite jej elementy są uwypuklane.
Wiele znaczeń może mieć to słowo. O miłości mówi się w pięknych, wzniosłych słowach, ale bywa też sprowadzana do najniższego poziomu, słów brudnych, niegodnych człowieka. Mimo wielu słów o okazywaniu miłości, intensywności uczuć istnieją ludzie niedożywieni miłością, w postępowaniu niektórych brak jest miłości. Dzieje się tak z poszczególnymi osobami, ale i z całymi społeczeństwami, które nękane są przez wewnętrzną niezgodę, bratobójcze walki, wrogie agresje.
Z kart Pisma Świętego dociera do nas przesłanie, że to Bóg jest miłością i On uczy nas miłować. Człowiek jednak przez grzech oddalił się od Boga, ale Ten, zsyłając Syna swego Jednorodzonego na świat, dał nam życie – życie wieczne. Bóg nie chciał, aby człowiek tkwił w grzechu, we władzy szatana. Bóg umożliwił człowiekowi dążenie do doskonałości, świętości, do stawania się coraz lepszym. Bóg pragnie, by człowiek tę świętość osiągnął, okazując miłość względem bliźnich.
Uczy nas Bóg miłowania drugiego człowieka, ale też odbierania miłości od innych. Każdy człowiek jest zdolny okazywać miłość innym, jak również tę miłość odbierać. Życzenia przesłane Tesaloniczanom przez św. Pawła dotyczyły między innymi tego, by ich wzajemna miłość była coraz większa, by nie była to miłość ograniczona do jakiejś wąskiej grupy, ale „dla wszystkich”.
Miłości nie wprowadzi się w nasze życie ustawą, dekretem.
Uczymy się jej wzajemnie. Im człowiek bardziej dojrzały, tym prawdziwszą miłość ofiarowuje. Im bardziej ktoś kocha i odczuwa chwile szczęścia, tym dotkliwiej odczuwa niedosyt. Kochając prawdziwie, wchodzi człowiek w świat Boga, gdyż On jest żywym obrazem miłości: „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich”.