Przysięga Hipokratesa na straży życia

Życie i zdrowie ludzkie jest niewątpliwie wartością najwyższą, dlatego zawód lekarza,
niezależnie od tego, czy medycyna wiązana była z kapłaństwem, czy nie, w kulturach
rozwiniętych traktowany był w sposób wyjątkowy, niemal uświęcony.

PAWEŁ WRÓBLEWSKI

Wrocław

Przysięgę Hipokratesa do dziś, choć na przestrzeni lat w różnej formie,
składają adepci sztuki lekarskiej

ROMAN KOSZOWSKI/FOTO GOŚĆ

Z tego też powodu od początku poszukiwano uniwersalnych, niezmiennych zaleceń, których pod przysięgą trzymać się powinien każdy uprawiający ten zawód. Pierwszym i aktualnym do dziś zbiorem podstawowych zasad etyki lekarskiej jest przypisywany starożytnemu lekarzowi greckiemu, Hipokratesowi z Kos, tekst przysięgi lekarskiej, którą do dziś, choć na przestrzeni lat w różnej formie, składają adepci tej sztuki. Jego zalecenia stanowią kanwę wszystkich Kodeksów Etyki Lekarskiej, jakie kiedykolwiek powstały.
Życie – dobro najwyższe
W swoich przykazaniach Hipokrates reguluje podstawowe zasady relacji, jakie powinny zachodzić pomiędzy lekarzem a pacjentem oraz pomiędzy samymi lekarzami. Jednak najbardziej dyskutowane i najczęściej kontestowane są te zapisy przysięgi, które odnoszą się do wartości życia. To, że życie ludzkie jest dobrem najwyższym, wynika pośrednio z wielu zapisów regulujących normy postępowania leczniczego, zawartych w przysiędze: „Będę stosował zabiegi lecznicze wedle mych możności i rozeznania ku pożytkowi chorych, broniąc ich od uszczerbku i krzywdy. […] Do jakiegokolwiek wejdę domu, wejdę doń dla pożytku chorych, nie po to, żeby świadomie wyrządzać krzywdę lub szkodzić w inny sposób […]”. Z zacytowanych fragmentów jasno wynika, że podstawowym zadaniem lekarza jest służba choremu człowiekowi w celu ratowania jego zdrowia i życia, ze szczególnym naciskiem na to, aby mu pod żadnym pozorem nie zaszkodzić. Są jednak także zapisy bardzo precyzyjnie definiujące życie jako okres liczony od momentu poczęcia do naturalnej śmierci, poprzez odniesienie się bezpośrednio do aborcji i eutanazji: „[…] nigdy nikomu, ani na żądanie, ani na prośby niczyje, nie podam lekarstwa śmiertelnego, ani też sam nie powezmę takiego zamiaru, jak również nie udzielę żadnej niewieście środka poronnego”.
Wynika z nich jednoznacznie, że zakazuje się lekarzowi czynić czegokolwiek, co mogłoby doprowadzić do przedwczesnej śmierci czy uniemożliwić narodziny człowieka. Oczywiście na przestrzeni wieków, zależnie od dominującego światopoglądu, próbowano doszukiwać się odmiennych znaczeń tych słów, analizując na przykład różne teksty zawierające pewne niekonsekwencje dotyczące powyższych kwestii, zawarte np. w księdze O chorobach kobiecych, O naturze dziecka czy w Corpus Hippocraticum. Ostatecznie uznano jednak, że różnice w interpretacji wynikają z tego, iż tłumaczenia pochodzą z różnych okresów i różnych dzieł, więc omawiany zapis z przysięgi Hipokratesa dotyczący aborcji i eutanazji należy rozumieć jednoznacznie. Zakaz aborcji i eutanazji został w następnych wiekach wzmocniony przez filozofię chrześcijańską. Zachowały się ciekawe dokumenty także polskich tłumaczeń omawianego fragmentu. W statucie Akademii Krakowskiej z roku 1433 zapisano, że „pod karą piekła” nie wolno przyprawiać trucizn i lekarstw na poronienie ani ułatwiać śmierci ciężko choremu.
Świętość życia ludzkiego
Współcześnie wzmocniono jeszcze wartość tych zapisów, formułując zasadę świętości życia, która zakłada, że każde życie, także zagrożone czy osłabione, jest nienaruszalne i wymaga bezwarunkowego poszanowania i ochrony, co wyklucza stosowanie aborcji czy eutanazji. Zasadę świętości życia Jan Paweł II wyłożył w encyklice Evangelium vitae w słowach: „Mimo wszelkich trudności i niepewności każdy człowiek szczerze otwarty na prawdę i dobro może, dzięki światłu rozumu i pod wpływem tajemniczego działania łaski, rozpoznać w prawie naturalnym wypisanym w sercu świętość ludzkiego życia od poczęcia aż do kresu oraz dojść do przekonania, że każda ludzka istota ma prawo oczekiwać absolutnego poszanowania tego swojego podstawowego dobra. Uznanie tego prawa stanowi fundament współżycia między ludźmi oraz istnienia wspólnoty politycznej”.

W tej samej encyklice w sposób jasny formułuje stanowisko odnoszące się do ewentualnych konsekwencji prawnych dotyczących aborcji i eutanazji, głosząc, że czyny te „są radykalnie sprzeczne nie tylko z dobrem jednostki, ale także z dobrem wspólnym i dlatego są całkowicie pozbawione rzeczywistej mocy prawnej”.
Burzliwe losy Przysięgi Hipokratesa
Oczywiście losy przysięgi Hipokratesa na przestrzeni wieków były i są nadal niezwykle burzliwe. Zapisy dotyczące ogólnych relacji pomiędzy lekarzem a pacjentem, czy pomiędzy lekarzami były zazwyczaj łatwo wchłaniane przez przeróżne kodeksy etyki.
Natomiast zapisy mówiące o stosunku do aborcji czy eutanazji były pomijane lub dowolnie interpretowane w zależności od dominującego w danej epoce światopoglądu. Koncepcje etyczne zasad Hipokratesa odrzucano szczególnie chętnie w okresach laicyzacji medycyny, zazwyczaj dotkniętych równocześnie indoktrynacją totalitarną, w których eksperymenty na ludziach przybrały charakter zbrodniczy. Do czego doprowadził w konsekwencji nazizm i komunizm – wszyscy dokładnie wiemy. Także dziś próbuje się umniejszać wagę nakazów moralnych głoszonych przez Hipokratesa, próbując dyskredytować zasady spisane niemal trzy wieki przed Chrystusem jako nieaktualne, obciążone niskim poziomem wiedzy w porównaniu z dokonaniami współczesnej medycyny, choć jeszcze Międzynarodowy Kodeks Etyki Lekarskiej z 1948 r. jednoznacznie nakazywał: „Zachowam najwyższy szacunek dla życia ludzkiego od jego początku i nawet pod groźbą nigdy nie wykorzystam mojej wiedzy medycznej przeciw prawom humanitarnym”.
Najtrudniejsze dla obrońców życia w rozumieniu Przysięgi Hipokratesa były lata 50. XX w., gdy na fali intelektualnego, lewicującego liberalizmu w krajach skandynawskich, Francji czy w państwach bloku wschodniego wyłączono niewygodne fragmenty, przekształcając Przysięgę Hipokratesa w Przyrzeczenie Lekarskie. Jednocześnie jakiekolwiek podawanie w wątpliwość obowiązującej wtedy interpretacji zapisów dotyczących aborcji czy eutanazji było co najmniej niemile widziane. Przełom lat 80. i 90. spowodował, że przynajmniej można było powrócić do otwartych dyskusji na temat interpretacji nakazów Hipokratesa w całości. Dziś nawet Rezolucja Rady Europy z 7 października 2010 r. uznaje, że żaden szpital, placówka czy osoba nie mogą być przedmiotem żadnej presji czy dyskryminacji ani ponosić żadnej odpowiedzialności, jeśli odmówią wykonania, asystowania czy proponowania aborcji, wywołania poronienia, dokonania eutanazji bądź jakiegokolwiek zabiegu, który mógłby spowodować śmierć embrionu lub płodu ludzkiego, bez względu na przyczynę takiego działania.
W obronie życia
Dyskusje jednak trwają nadal, a zasadzie „świętości życia” próbuje się przeciwstawiać zasadę „jakości życia”, która próbuje oceniać, czyje życie „jest warte, a czyje nie jest warte życia”. Jej zwolennicy próbują ustalić granice minimalnego poziomu, poniżej którego życie ludzkie nie powinno być utrzymywane czy ratowane. Czy powinno się pozwolić na doprowadzenie do naturalnego porodu płód uszkodzony w sposób nierokujący przeżycia lub czy należy sztucznie utrzymywać człowieka w stanie wegetatywnym?
Te pytania są ważne i trudne, a postęp nauk medycznych będzie stawiał nowe problemy. Nie da się ich jednak rozwiązać z korzyścią dla ludzkości bez trzymania się twardych podstaw etycznych. Postępujmy więc zgodnie z nauką Jana Pawła II, jaką niosą słowa zawarte w encyklice Evangelium vitae: „tylko harmonijna współpraca i wspólny wysiłek wszystkich, którzy wierzą w wartość życia, pozwolą nam uniknąć klęski cywilizacji o nieprzewidywalnych konsekwencjach”.