BÓG W ZWIERCIADLE POEZJI

Odczarowane oczekiwania

KS. ADAM R. PROKOP

Każdy człowiek ma swoje marzenia, dążenia i cele. Jeśli są one dobre, a zarazem zgodne z wolą Jahwe, oczekuje ich spełnienia, gdyż słusznie zakłada wszechmoc Boga.
Taka osobista wiara, połączona ze świadectwami świadków, doprowadziła na przestrzeni wieków do wykształcenia się rytuałów, a także zestawu przekonań religijnych. Z tym jednak zastrzeżeniem, że pierwsi chrześcijanie nie rozpoczynali swej drogi od formułowania listy uwarunkowań czy zależności. Jeśli będę bogaty, to uwierzę.
Jeśli wyzdrowieję, to będę chodził do kościoła. Te przykazania to są dobre i uzasadnione, a o tych innych należałoby jeszcze deliberować. Zwłaszcza w kontekście tej konkretnej osoby można przecież zło nazwać dobrem.
Wierzyłbym, gdyby nie ten ksiądz…
Zaginiony od 2017 r. ks. dr Krzysztof Grzywocz (*1962) powtarzał w jednej ze swoich konferencji, które wygłaszał jeszcze jako ojciec duchowny Wyższego Międzydiecezjalnego Seminarium Duchownego w Opolu, że rozczarować może się jedynie osoba uprzednio się czarująca. A każdy człowiek uwielbia sam siebie czarować w odniesieniu do własnego otoczenia, wychodząc z najczęściej nieuświadomionego założenia, że podczas gdy on sam ma oczekiwania, inni mogą mieć jedynie chęć lub jej brak, by je spełnić. Absurdalności takiego nastawienia chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć.
Trudniejsza staje się ona jednak w odniesieniu do Boga. Jako adresat wszechmocny jest w stanie spełnić wszystkie ludzkie prośby. A jeśli tego nie czyni, warto sobie zadać pytanie, dlaczego. Do weryfikacji większości odpowiedzi wystarczy uświadomienie sobie, że Bóg jest także dobry i miłujący wszystkich ludzi. Znacznie trudniej w pełni pokornej prawdy o sobie zadać pytanie o oczekiwania Stwórcy w stosunku do człowieka. Wygodniej jest się czarować tym, że są one spełnione lub ich nie ma.
Oczekiwania w stosunku do mesjasza, na którego czekali Żydzi na przełomie er ludzkości, także były zróżnicowane. Od zbrojnego wodza w nadziejach zelotów po formalistycznego purystę faryzeuszów.
Saduceuszom natomiast żyło się na tyle dobrze, że czarowali się innym terminem nadejścia zapowiedzianego pomazańca. Współczesny człowiek także woli nie myśleć o śmierci, tudzież Paruzji. Jezus wypełnił oczekiwania Boskie, choć nie wiadomo, jakie miał życzenia w perspektywie pełni człowieczeństwa, danej mu przecież do dyspozycji.

Z pewnością milszy byłby mu rosół na Lubelszczyźnie niźli krzyż na Golgocie. Ale Boski plan zbawienia i powołanie konkretnej osoby są w nim najważniejsze. Nawet jeśli oznacza to pożegnanie się z rutynową codziennością, którą w prezentowanym wierszu ilustruje ciesielski warsztat.

RADOSŁAW SIOMA

Jezus

 
Jezus je rosół z kury
w bielonej drewnianej chacie
gdzieś na lubelszczyźnie
przychodzą do niego
i każą mu
uzdrawiać
zamieniać wodę w wino
i jeszcze dużo takich rzeczy
i mówią mu
że już niedługo będzie pora
aby pójść na górę
zdziwiony Jezus
– czego oni od niego chcą?
musi przecież iść do warsztatu

 

MONIKA ŚMIGIELSKA/PIXABAY.COM

Radosław Sioma (ur. 1968) – historyk literatury, adiunkt w Instytucie Literatury Polskiej Uniwersytetu M. Kopernika. Jego talent poetycki, niczym A. Rimbauda (1854–1891), choć z zastrzeżeniem znaj proporcje, Mocium Panie, rozkwitł i zagasł był w latach młodości.
Z kilkuset wierszy ocalało jedynie kilkanaście, w tym ten prezentowany powyżej. Ukazał się on także w antologii pokonkursowej dziesięć tysięcy wierszy (red. K. Ćwikliński, Toruń 2002).